Dołączył: 18 Cze 2004 Tematy: 1288 Posty: 16762 Skąd: World Poker Tour
Wysłany: 2010-10-25, 15:50
Dla dalszych znajomych są leniami, którym nie chce się normalnie pracować, bo wolą grę w karty. Bliżsi widzą, że poker to harówka, nieprzespane noce, stres. Ciężka praca, doskonale płatna. I nielegalna. 28-letni Robert z Wrocławia jeszcze się waha: rzucić pracę i zająć się tylko pokerem, czy nie zmieniać niczego? To trudna decyzja, bo ma dobrą pracę. Skończył zarządzanie finansami na dobrym angielskim uniwersytecie, a po powrocie do Polski zatrudnił się w dziale marketingu dużej korporacji. Zarabia 5 tysięcy złotych na rękę. Drugie tyle zarabia, grając w pokera tylko w weekendy. Robert myśli tak: gdyby rzucił obecne zajęcie i przeszedł na pokerowy etat, mógłby liczyć na jakieś 20 tysięcy miesięcznie. – I miałbym wreszcie czas na różne rozrywki. Bo teraz ciągle tylko pracuję: albo w firmie, albo siedząc przed komputerem – narzeka. Przed podjęciem ostatecznej decyzji powstrzymuje go obawa, czy znajdzie jeszcze zwykłą pracę, gdy znudzi mu się gra w pokera. – Boję się spalić za sobą wszystkie mosty. Jeśli teraz na dwa, trzy lata odejdę z firmy i zajmę się tylko graniem, w moim CV pojawi się dziwna dziura. A przyszłemu pracodawcy nie powiem przecież, że byłem zawodowym pokerzystą. Raczej by tego nie zrozumiał, poker wciąż kojarzy się u nas z hazardem w stylu Wielkiego Szu – tłumaczy Robert. Zawodowcy Marcin Horecki, były reprezentant Polski w narciarstwie alpejskim, z wykształcenia ekonomista, dwa lata temu zrezygnował z posady doradcy finansowego w międzynarodowej firmie konsultingowej i został zawodowym pokerzystą. Wcześniej przeanalizował sytuację, zastanowił się, czy będzie w stanie utrzymać z grania trzyosobową rodzinę, a potem postawił wszystko na jedną kartę. Do dziś na turniejach, głównie zagranicznych, zarobił ponad dwa miliony złotych. Krzysztof, znany w środowisku jako NegPL, w pokera zaczął grać w Irlandii, gdzie kilka lat pracował fizycznie. W nocy, po skończonej zmianie, wpadał do kasyna. Początkowo przegrywał, ale po kilku miesiącach karta się odwróciła. Wtedy zdał sobie sprawę, że przy stoliku jest w stanie zarobić więcej niż w normalnej pracy. Po powrocie do Polski rzucił studia. – Zarabiam na pokerze od mniej więcej półtora roku. W zasadzie nie robię nic innego – opowiada. Jego największa jednorazowa wygrana to 100 tysięcy złotych. – Graczy, którzy utrzymują się tylko z gry w pokera, jest w Polsce może pięćdziesięciu. Wszyscy żyją na wysokim poziomie – opowiada 28-letni Radosław Jedynak, pseudonim Rado. Jego największy do tej pory sukces to 12 tysięcy dolarów wygranych w czasie jednego turnieju. Pięć lat temu skończył nauki polityczne na Uniwersytecie Warszawskim, rok później zdobył tytuł szachowego arcymistrza, a potem na serio zajął się pokerem. Jest pokerową maszyną: codziennie bierze udział w 300-400 internetowych turniejach, potrafi grać równocześnie nawet w pięćdziesieciu. To możliwe, bo ma dwa duże monitory i szybkie łącze. Rado lubi porównywać się do sportowców. – Oni są na topie przez kilka lat, potem kończą karierę i żyją z tego, co zarobili. Myślę, że ze mną będzie podobnie i za parę lat nie będę już grał. Dobry gracz jest w stanie zarobić kilkaset tysięcy złotych rocznie, z takiej puli można odłożyć sporo pieniędzy na przyszłość – tłumaczy. Nielegalni Roberta z Wrocławia, tego, który ciągle zastanawia się, czy zostać zawodowcem, martwi niepewna sytuacja prawna pokera w Polsce. – Bo w zasadzie grać u nas w ogóle nie wolno – mówi. Rzeczywiście, od czasu wejścia w życie jesienią ubiegłego roku ustawy hazardowej, zarówno poker na pieniądze, jak i sportowy, trenowany w klubach AZS, to gra losowa, która może być rozgrywana tylko podczas oficjalnych turniejów w kasynach. Nie wolno też grać w internecie. Ten zakaz jest oczywiście nagminnie łamany. Kilka tygodni temu na turnieju w Londynie Polak Artur Wasek wygrał ponad milion złotych. Grał legalnie, bo był za granicą, ale do turnieju zakwalifikował się nielegalnie. Bo eliminacje odbywały się w internecie. Wersja oficjalna zapewne będzie taka, że grał w sieci, ale akurat przebywał za granicą. I nikt nie będzie w stanie tego sprawdzić. Gra w ciuciubabkę dotyczy też płacenia podatków od wygranych. O ile można bowiem zgłosić do urzędu skarbowego sumy zdobyte w zagranicznych turniejach, o tyle już pieniądze zarobione przez internet trzeba ukrywać. – Kiedyś wygrałem blisko 40 tysięcy dolarów i miałem kłopot. Potem wypłacałem tę sumę po trochu, często za granicą – śmieje się NegPL. – Dawniej udawaliśmy, że nie ma u nas zawodowych piłkarzy i dawaliśmy im fikcyjne etaty w kopalniach. Teraz udajemy, że nie ma zawodowych pokerzystów. A przecież poker jest legalny niemal we wszystkich europejskich krajach. Pokerzystów będzie coraz więcej, bo to najprężniej rozwijająca się gra na świecie. I taka, w której są największe pieniądze. Polski rząd mógłby to wykorzystać i czerpać zyski z podatków od nagród. Ale wolał wrzucić pokera do jednego worka z jednorękimi bandytami – nie może się nadziwić trójmiejski gracz Sławomir W. Poker całą dobę W pokera można grać całą dobę. Wystarczy siąść przed komputerem, wejść na odpowiednią internetową platformę i przenieść się w świat pokera: tysiące stolików, rozpoczynające się co chwila nowe turnieje, w których rywalizują gracze z Brazylii, Kanady, Niemiec, Rosji, Australii i Polski. Można wybrać stolik z najniższymi stawkami, rzędu centa czy dwóch, albo w jednym rozdaniu położyć na stół tysiąc euro, a zgarnąć kilka razy więcej. W sieci można też wywalczyć wejściówkę do turnieju rozgrywanego potem na żywo, w dowolnym zakątku świata. – Odkąd gram, moje życie przypomina trochę wieczne wakacje. Sporo podróżuję, zjeździłem już wiele krajów świata. W tym roku byłem na przykład na mistrzostwach świata w Las Vegas, gdzie pula nagród zbliża się do 100 milionów dolarów – opowiada Radosław Jedynak. Codzienność zawodowego pokerzysty jest jednak znacznie mniej barwna: to czytanie fachowej literatury i analizowanie rozdań innych graczy. No i zarwane noce. Bo jeśli duży turniej zaczyna się o 20, to kończy się około trzeciej nad ranem. A największy ruch jest w nocy, gdy do komputerów siada Ameryka. NegPL prowadzi popularny blog, na którym opisuje życie gracza: „Nie mam ustalonej godziny, o której wstaję, nie wiem, ile godzin dziennie śpię lub spędzam na graniu, jadam zupełnie nieregularnie, rzadko wychodzę z domu i prawdę mówiąc, po kilku miesiącach takiego życia czuję się naprawdę zmęczony. Wczoraj koło 11 rano, kiedy zbierałem się po nocce do spania, na nogach trzymały mnie jeszcze 2 redbulle wypite w nocy. Nie mogąc zasnąć, postanowiłem zagrać jeszcze kilka godzin sesji, żeby przetrzymać do wieczora. Sesja wyszła w miarę udana, choć koło godziny 17 czułem, że już padam, więc skończyłem stoliki i padłem do łóżka po to, żeby obudzić się niemal 15 godzin później. Masakra". Samochód Bonda Marek Sosnowski w maju tego roku zdawał maturę. Po którymś z egzaminów wrócił do domu i dla rozładowania emocji zagrał w internetowym turnieju pokera. Spodobało mu się, więc wziął udział w kolejnym turnieju, a potem w jeszcze jednym. I nagle się okazało, że w konkursie PartyPoker Drive the Dream jest najlepszym graczem na całym świecie. Kilka tygodni temu 19-latek z Katowic odebrał w Londynie kluczyki do astona martina DB9 coupé – takiego samego, jakim jeździł James Bond. Z autem zrobił sobie pamiątkową fotografię, a potem wymienił je na nagrodę pieniężną. Wyszło 450 tysięcy złotych. Sosnowski stanął przed dylematem, co dalej? Grać w coraz droższych turniejach? Z kilkuset tysięcy zrobić milion, może dwa? Postanowił odpuścić, bo – jak mówi – jest jeszcze w pokerze cienkim Bolkiem. – Pójście w stronę zawodowstwa oznaczałoby porzucenie studiów, a tego nie chcę. A gdybym docelowo miał żyć z pokera, musiałbym spędzać nad kartami mnóstwo czasu. Znam osoby, które żyją z pokera, i widzę, ile wymaga to od nich poświęceń – tłumaczy. Przygotowując się do finałowej walki o astona martina, Sosnowski czytał artykuły i książki o pokerze, a przez ostatnie dwa miesiące miał prywatne treningi, po 50 dolarów za godzinę. Nie chce, by tak wyglądało całe jego życie.
Około 15 grudnia do Sejmu ma wpłynąć kontrowersyjny projekt zakazujący organizowania gier w sieci oraz przyjmowania zakładów bukmacherskich. Dokument był poprawiany dwa razy. Rok temu miał być jednym ze sztandarowych projektów ekipy PO targanej aferą hazardową.
Najpierw projekt został skrytykowany przez Komisję Europejską i odesłany do Polski do poprawy. Ma szansę zostać przyjęty, jeżeli tym razem wróci z Brukseli bez kolejnych poprawek. Jest to bardzo możliwe, bo z radykalnych haseł premiera Donalda Tuska o blokowaniu internetu, niewiele zostało.
Rząd musiał ustąpić i zmienić strategię walki z hazardem w sieci: nie powstanie m.in. indeks stron zakazanych. Gabinet Tuska zamiast blokować dostęp do internetowego pokera, teraz chce ścigać siedzących przed komputerem.
Po tej burzliwej dyskusji, nie ma intencji blokowania serwerów zakładów bukmacherskich. Będziemy się skupiać na tym aby identyfikować osoby , które grają nielegalnie po dokonywanych przelewach - przyznaje szef służby celnej minister Jacek Kapica.
Nic nie wyszło również z pomysłu zakazu reklamowania hazardu. Jedyny "pozytywny" skutek afery hazardowej to mniej automatów do gry.
MOCNE SŁOWA ADMINISTRATORA, ale potrzebne, tak myslac jak politycy , chcac scigac wszystkich grajacych musieli by zrbic jakies wyjebiaszcze wiezienie dla hazardzistow, i wtedy powstala by seria pokerowa WPT Wiezienny Poker Tour
_________________ Jezeli chce ktos pojedynek na YIELD niech pisze PW lub gg . Stawka to pochwala i 25 zl
zmniejszenie ilosci automatow ? ustawa miala dotyczyc glownie automatow, a poszkodowani zostalismy chyba najbardziej my, a automatow to ja widze teraz wiecej
_________________ "Szczęście uśmiecha się do twardzieli, nie do marzycieli" - Doyle Brunson
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja forum PDA/GSM Niniejszy Serwis prowadzony jest w języku polskim i adresowany do polskojęzycznych odbiorców zamieszkałych na terytoriach, gdzie korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Uczestnictwo w Serwisie jest dozwolone tylko i wyłącznie dla osób podlegających jurysdykcjom, w których uczestnictwo w Grach jest legalne. Korzystając z Serwisu, Gracz zapewnia Administratora, że uczestnictwo w Grach jest w jego jurysdykcji dozwolone i ponosi pełną odpowiedzialność przed Administratorem za prawdziwość złożonego przez siebie oświadczenia. perfumy fm, fm group