Wysłany: 2005-04-20, 08:37 Piłka nożna: Liga Mistrzów i Puchar UEFA
Tutaj zamieszczamy newsy z boisk pucharowych . Oczywiście newsy z niższych lig są mile widziane Proszę o to aby dodawany przez was news jakoś wyglądał ( pogrubienie ,kolor, akapity itp.)
Puchar, który dostanie zespół triumfujący w finale piłkarskiej Ligi Mistrzów (25 maja) "przedefilował" w piątek ulicami Stambułu.
W ceremonii przekazania pucharu uczestniczyli:przedstawiciele portugalskiego zespołu, który wygrał LM w ubiegłym roku, kapitan FC Porto Jorge Costa i generalny menedżer Diogo Paiva Brandao, działacze Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) oraz burmistrz Stambułu Kadir Topbas.
"Jesteśmy w Stambule, moim rodzinnym mieście, znanym ze swej pasji do futbolu. Jestem szczęśliwy i dumny, że UEFA powierzyła Stambułowi organizację tegorocznego finału" - powiedział wiceprezydent UEFA Senes Erzik.
Finałrozgrywek LM 2004/2005 zostanie rozegrany na stadionie im. Ataturka.
We wtorek pierwszy półfinał Ligi Mistrzów. AC Milan zagra w Mediolanie z PSV Eindhoven. W środę w drugim półfinale grać będą Chelsea Londyn z Liverpoolem. Faworytami do gry w finale LM w Stambule 25 maja są AC Milan i Chelsea.
Mecze półfinałowe LM:
wtorek, 26 kwietnia AC Milan - PSV Eindhoven(godz. 20.45)
środa, 27 kwietnia Chelsea Londyn - Liverpool FC(20.45).
W związku z obchodzonym 4 maja w Holandii świętem zakończenia II Wojny Światowej działacze PSV Eindhoven wystąpili do UEFA o zamianę terminu rozegrania rewanżowego pojedynku Ligi Mistrzów z AC Milan. Oficjalnie wojna zakończyła się w Holandii 5. maja, lecz to dzień wcześniej o godzinie 20 cały kraj zamiera, zatrzymuje się nawet ruch uliczny.
Władze europejskiej federacji nie przychylili się jednak do wniosku Holendrów i spotkanie odbędzie się w zaplanowanym terminie. Jak poinformował prezes klubu Philipsa Rob Westerhof, mecz rozpocznie się prawdopodobnie dwoma minutami ciszy, a na wielkim telebimie transmitowana będzie ceremonia z udziałem królowej, któa odbędzie się w Amsterdamie.
Zdaniem Carlo Ancelottiego wynik pierwszego meczu półfinału Ligi Mistrzów nie pozwoli przesądzić o tym, który zespół awansuje dalej. Jego AC Milan podejmować będzie PSV - nowego mistrza eredivisie.
- Mój skład nie lubi występować w roli faworytów, ale powinien sobie poradzić. Tak czy inaczej rewanż w Eindhoven będzie decydujący - uważa Ancelotti.
Dziś, o 20:30 , komplet widzów na San Siro obserować będzie pierwszy tegoroczny półfinał Ligi Mistrzów. Aktualny wciąż mistrz Włoch - AC Milan - podejmować będzie nowego mistrza Holandii - PSV Eindhoven. Choć to Rossoneri są faworytem tego meczu, to zespół Guusa Hiddinka nie zamierza przecież poddać się bez walki.
To właśnie determinacja i wola walki przemawiać będą za Holendrami. W lidze zapewnili sobie sukces na cztery kolejki przed końcem, zaś kolejny "ważny" mecz czeka ich dopiero 29 maja w finale Pucharu Holandii.
Tym samym wszystkie swoje siły mogą rzucić na rozgrywki Ligi Mistrzów licząc na potknięcie Milanu. A to jest całkiem relane. Rossoneri uwilkani wciąż są w rywalizację o Scudetto, dodatkowo plaga kontuzji przetrzebiła zespół i choć klub Silvio Berlusconiego zdecydowanie góruje nad PSV budżetem czy dotychczasowymi sukcesami, to na boisku decydować będą inne czynniki.
Kluczowa powinna być dyspozycja pomocników - Van Bommela w PSV oraz Pirlo w Milanie. Ten drugi powróci po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją i niewiadomo, jak przełoży się ona na grę lidera drugiej linii mistrzów Włoch. Z kolei Van Bommel zalicza znakomity i już teraz wiele mówi się o jego transferze do Barcelony czy na Wyspy. Piłkarz nie raz już w pojedynkę przesądzał o wyniku meczu a przecież ma jeszcze do pomocy bramkostrzelnych: Jana Vennegoora of Hesselinka, Park Ji-Sunga czy Jeffersona Farfána. Ci piłkarze będą starali się obnażyć braki nierówno ostatnio grającej defensywy Rossoneri. Tymbardziej, że w jej składzie zabraknie Alessandro Nesty a być może także byłego gracza PSV - Jaapa Stama.
Smaczku całej rywalizacji dodaje osoba Guusa Hiddinka, odpowiedzialnego za wyeliminowanie Włoch podczas ostatniego mundialu. Prowadzona przez niego Korea Południowa była rewelacją tego turnieju, a w ćwierćfinale niespodziewanie pokonała Azzurri. Włosi wspierani przez Kakę oraz Szewczenkę zapowiadają rewanż, z kolei Hiddink szykuje drugą Koreę... Pewne jest więc, że emocji... nie zabraknie
Guus Hiddink doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w konfrontacji z AC Milan jego PSV nie jest faworytem. Szkoleniowiec jest jednak przekonany, że jego drużyna ma dość umiejętności i determinacji by sprawić niespodziankę i wyeliminować Rossonerich z Ligi Mistrzów.
- Jesteśmy czarnym koniem rozgrywek. Moja drużyna gra na wyższym poziomie niż na starcie rozgrywek. Z meczu na mecz jesteśmy coraz mocniejsi i być może w półfinale zaskoczymy wszystkich. - powiedział trener.
PSV zapewniło sobie już mistrzostwo Holandii. - Mamy jeszcze dwa cele do wypełnienia. Pierwszy do zagrać w kolejnej rundzie Champions League, a drugi, zwyciężyć w rozgrywkach Amstel Cup. - mówi Hiddink.
Na spotkaniu w Tallinie Komitet Wykonawczy UEFA zdecydował, iż finał Pucharu UEFA 2005/06 zostanie rozegrany na Philips Stadium w Eindhoven . Położony w pobliżu centrum miasta obiekt pomieścić może około 36500 widzów. Wszystkie miejsca są zadaszone i podgrzewane. Stadion PSV posiada także wspaniale wyposażone zaplecze konferencyjne i treningowe.
Jan Kromkamp zakonczył sezon ze względu na pęknięcie kości i operację, jakiej musi się poddać. Wspaniale grający w tym roku prawy obrońca AZ już od meczu z Ajaksem odczuwał bóle w kostce.
Lekarze stwierdzili u Kromkampa pęknięcie kości, która przy większym obciążeniu może nawet się złamać. Konieczna jest więc operacja. Dla Co Adriaanse jest to kolejny upust krwi z drużyny. Po Martijnie Meerdinku i Jorisie Mathijsenie, jest to trzeci podstawowy zawodnik, który przedwcześnie zakończył sezon.
W półfinałowym meczu Pucharu UEFA ze Sportingiem Lizbona brakować będzie również Barrego Opdama, który jest zdyskwalifikowany za czerwoną kartkę w meczu z Villarreal.
AC Milan wygrał z PSV Eindhoven 2:0 w pierwszym meczu półfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów. Bramki dla gospodarzy zdobyli Szewczenko i Tomasson. Rewanż odbędzie się 4 maja w Eindhoven.
AC Milan zwyciężył PSV w pierwszym półfinale Champions League, choć wygrana przyszła podopiecznym Carlo Ancelottiego z dużym trudem. W rewanżu zespół holenderski będzie musiał odrobić z nawiązką dwubramkową stratę, jeśli chce awansować do finału rozgrywek.
Osiągnęliśmy już więcej, niż mieliśmy osiągnąć. Ale to dla nas wspaniała przygoda, dobry sen i zrobimy wszystko, by się jeszcze nie kończył. Wiemy, jak wygrać z Chelsea - mówi Gazecie Wyborczej bramkarz Liverpoolu Jerzy Dudek.
Najważniejszy mecz w życiu Jerzego Dudka?
Najważniejszy z rozegranych w Champions League, bo w półfinale jestem po raz pierwszy. Ale grałem już mecze ważniejsze, przecież byłem na mundialu z reprezentacją Polski. W lidze też były spotkania ważniejsze. Na pewno jednak półfinałowe pojedynki z Chelsea to coś nadzwyczajnego. W tym sezonie Liga Mistrzów to dla nas ukojenie po rozczarowaniach w Premier League.
W lidze Liverpool jest piąty z czterema punktami straty do miejsca premiowanego awansem do Ligi Mistrzów. Na dodatek czwarty Everton rozegrał mecz mniej. Aby zagrać w przyszłym sezonie w Champions League, musielibyście w niej wystąpić jako obrońca trofeum.
- Nie miałbym nic przeciwko temu (śmiech). Nie jesteśmy faworytem Pucharu Europy, ale w Premier League nasza sytuacja jest tak trudna, że o awans na czwarte miejsce nie będzie łatwiej niż o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Pocieszam się, że w ostatnich latach bój o czwartą pozycję w Anglii toczył się do ostatnich sekund ostatniego meczu. Teraz też tak będzie. Wciąż mamy chrapkę na czwartą pozycję w Premier League.
Ale w tym angielskim boju 80 proc. szans na awans do finału przyznaje się Chelsea.
- W ćwierćfinałowych potyczkach z Juventusem wszyscy stawiali na Włochów. Oczywiście Chelsea jest faworytem, bo choć w Lidze Mistrzów gramy nie gorzej od nich, to w Premier League biją nas na głowę. Z tego płynie ich pewność siebie.
I z trzech meczów wygranych z Liverpoolem w tym sezonie.
- Ale zawsze minimalnie: dwa razy 0:1 w lidze i 2:3 w Pucharze Ligi. Mieliśmy czasem więcej z gry, ale to oni zgarniali punkty, bo w decydujących chwilach nie zabrakło im koncentracji. Te trzy porażki nie zrodziły w nas kompleksu Chelsea, poczucia, że są nie do ogrania, poza naszym zasięgiem. Czujemy, że można ich pokonać, że za każdym z tych trzech podejść brakowało nam naprawdę niewiele.
- Spojrzałem w oczy Stevena Gerrarda i zobaczyłem w nich zwycięstwo - mówił przed meczem trener Liverpoolu, Rafael Benitez. Bitwa o Anglię - jak określano starcie "The Reds" z Chelsea - zakończyła się bezbramkowym remisem, ale wszyscy są zgodni, że dla Liverpoolu był to remis zwycięski – pisze Super Express.
- Zagraliśmy świetnie i zasłużyliśmy na remis - cieszył się Benitez. - Gdyby ktoś na początku rozgrywek powiedział mi, że do awansu do finału Ligi Mistrzów będziemy potrzebować tylko zwycięstwa na własnym stadionie, to uznałbym go za wariata - tryskał optymizmem Rafa.
Wielki taktyk Jose Mourinho tym razem nie znalazł sposobu na mądrze grających rywali. Obrona Liverpoolu była tak doskonale zorganizowana, że strzegący bramki "The Reds" Jerzy Dudek miał niewiele roboty.
(...) Dudek bronił bez zarzutu, choć w 76. minucie jego fani przeżyli małą nerwówkę. Pędząca w stronę bramki Liverpoolu piłka dostała dziwnej rotacji, a zaskoczony tym Polak poślizgnął się. Na szczęście zdołał opanować sytuację zanim futbolówka wpadła do siatki. - Oj, serce wtedy zabiło mi mocniej - opowiadał Dudek. - Boisko było bardzo mokre i wszyscy się ślizgaliśmy.
Menedżer Chelsea Jose Mourinho jest pewny, że jego drużyna wygra rewanżowe spotkanie półfinałowe z Liverpoolem. Blues bezbramkowo zremisowali u siebie w środę z Reds i portugalski szkoleniowiec był zadowolony z takiego rezultatu.
- Jestem zadowolony z wyniku. To wynik, który sprawia, że jestem pewny wejścia do finału. To nie jest wynik o jaki walczyliśmy. Staraliśmy się wygrać i stworzyliśmy ku temu wystarczająco dużo okazji, ale w Lidze Mistrzów remis 0:0 u siebie to dobry wynik. Oczekuję zwycięstwa, ponieważ jestem pewien, że możemy strzelać bramki - powiedział Mourinho.
Pomocnik Liverpoolu Xabi Alonso przyznał, że jest załamany żółtą kartką jaką otrzymał w środowym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów z Chelsea. 23-letni Hiszpan będzie z jej powodu pauzował w drugim spotkaniu, czego nie może przeboleć zapewniając, że nawet nie dotknął Eidura Gudjohnsena, nie mówiąc o faulu.
- Widać na powtórce, że go nie dotknąłem. Kiedy zobaczyłem żółtą kartkę nie mogłem w to uwierzyć, gdyż wiedziałem co to znaczy. Jest mi smutno, że opuszczę drugie spotkanie - powiedział Alonso oficjalnej stronie klubu.
Obrońca Chelsea William Gallas ujawnił, że jego usługami interesuje się lider Primera Division Barcelona. 27-letni Francuz dobrze spisuje się w tym sezonie, lecz przeważnie gra na lewej stronie, podczas gdy preferuje środek defensywy.
Ostatnio pojawiły się informacje o rzekomym odejściu Gallasa, a zawodnik dolał oliwy do ognia spekulacji.
- Tak, Barcelona chce mnie zatrudnić - powiedział Gallas
Jak wynika z doniesień, Carlos Quieroz stara się przekonać menedżera Manchester United Sir Alexa Fergusona do zatrudnienia pomocnika Realu Madryt Luisa Figo. Były trener Królewskich chce wykorzystać sytuację, bowiem rozstanie jego 32-letniego rodaka z klubem z Santiago Bernabeu jest wielce prawdopodobne.
Figo wobec wieku i faktu, że został mu rok do końca kontraktu nie byłby drogim zawodnikiem, więc Czerwone Diabły z pewnością byłoby na niego stać. Portugalczyk wcześniej deklarował chęć gry w Premier League, więc nie można wykluczyć tego, że latem tam trafi.
Napastnik Birmingham City Clinton Morrison zasugerował, że latem może opuścić klub by więcej grać. 25-letni reprezentant Irlandii nie ma pewnego miejsca w składzie Steve'a Bruce'a i chociaż jego kontrakt wygasa za rok, może rozstać się z Blues już po tym sezonie.
- Chcę mieć szansę pokazania na co mnie stać. Chcę zostać, ale ważne bym grał. Nie jestem jednym z tych facetów, którzy siedzą, zgarniają pensję i są z tego zadowoleni - powiedział Morrison gazecie Daily Mirror.
Bramkarz AC Parmy, Luca Bucci doznał łagodnego wstrząśnienia mózgu w wyniku ciosu w głowę raca rzuconą z trybun podczas rewanżowego meczu półfinałowego Pucharu UEFA, w którym CSKA Moskwa pokonał u siebie włoski zespół 3:0. Rosyjscy kibice świętowali zdobycie bramki w 10 min. przez brazylijskiego napastnika Daniela Carvalho rzucając z trybun stadionu Lokomotiwu race na murawę w pobliżu bramki Bucciego. Zszokowany bramkarz wymagał interwencji lekarskiej, co na chwilę wstrzymało grę. Bucci zagrał potem przez kilka minut, ale w 20 min. został zmieniony przez Sebastiena Freya. "Luca skarżył się na zawroty głowy i musieliśmy go zdjąć," powiedział trener Parmy, Pietro Carmignani podczas konferencji prasowej. "Sądzę, że nic mu nie będzie, choć doznał lekkiego wstrząśnienia mózgu. Myślę, że to niegroźne." Włosi zapowiedzieli, że wyślą raport w tej sprawie do UEFA. Bucci został hospitalizowany i zostanie przez jakiś czas na obserwacji w Moskwie, poinformowała agencja ANSA. "To przykre, ale takie rzeczy zdarzają się na wielu stadionach," powiedział trener CSKA, Waleri Gazajew. "Szkoda, że do tego doszło tutaj i mam nadzieję, że to ostatni raz."
Ostatnio zmieniony przez Fisher 2005-05-06, 15:34, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: 2005-05-06, 15:22 Maldiniemu robiło się słabo
Maldiniemu robiło się słabo Już wiadomo, że kapitan Milanu Paolo Maldini, nie zagra z Juventusem w meczu o mistrzostwo Włoch. Czy zabraknie go także 25 maja w Stambule, w finale Champions League? Paolo Maldini nie był w stanie wyjść z szatni na drugą połowę półfinałowego meczu Ligi Mistrzów. Stoper AC Milan został kopnięty w tył głowy przez piłkarza PSV Eindhoven - Vennegoora of Hesselinka, który próbował w 5. minucie strzelać z przewrotki. Uważany za twardego jak skała Maldini wrócił na boisko, dotrwał do końca pierwszej połowy, ale wprost ze stadionu przewieziono go do szpitala. - Nie wyglądało to dobrze. Paolo robiło się słabo, więc musiałem go zdjąć - wyjaśnił Carlo Ancelotti, trener Milanu. - Wstrząśnienie mózgu, to pierwsza i najbardziej optymistyczna diagnoza. Jeśli obrażenia Maldiniego okazałyby się poważne, weterana Milanu mogłoby zabraknąć w finale Ligi Mistrzów, a byłby to już jego siódmy finał Pucharu Mistrzów. Jerzy Dudek i jego koledzy z Liverpoolu 25 maja w Stambule mieliby nieco ułatwione zadanie.
Finał Liverpool - Milan brzmi zwyczajnie, to słynne firmy, ale tak naprawdę tej wiosny wciąż oglądamy festiwal sensacji i futbolową rewolucję. Albo my, Polacy, wreszcie się do niej przyłączymy, albo już zawsze wielką piłkę będziemy oglądać w telewizji. Nie, to nie jest ping-pong. To Champions League, najwspanialszy futbolowy spektakl naszych czasów, który wymyśliła Europa i w którym Europa - wspierana przez Amerykę Południową - zawsze rozdawała karty. Azjaci odbijali raczej celuloidową piłeczkę. Tymczasem w środowy wieczór, gdy Eindhoven demolował znacznie bogatszy Milan, by ostatecznie odpaść z LM, najszczelniejszą defensywę świata rozmontował Park Ji-Sung i strzelił pierwszego gola. Drugiego wypracował Lee Young-Pyo. Wciąż łamiemy sobie języki na ich nazwiskach, ale to ci sami Koreańczycy wzniecili rewolucję trzy lata temu podczas mundialu. Pobili Polaków, Portugalczyków, Hiszpanów, Włochów, dotarli do półfinału. Potem przyszła poprzednia edycja LM zwieńczona sensacyjnym triumfem FC Porto. Wreszcie mieliśmy mistrzostwa Europy, które chyba nam się przyśniły. Przecież to niemożliwe, że wygrali Grecy. 25 maja w Stambule zagra Liverpool, czyli - statystycznie biorąc - najgorszy finalista w dziejach, w kraju tracący aż 33 punkty do lidera ligi. Zmierzy się z wielkim faworytem Milanem, ale Milan nie ocalał dzięki swej słynnej wyrafinowanej defensywie i przebiegłości, lecz dzięki łutowi szczęścia. Piłkarze z Eindhoven całymi minutami bawili się z nimi w kotka i myszkę, nie chcieli oddać piłki, nacierali z finezją i rozmachem.
Nie dla piłkarza kiełbasa
Wszystkie te cuda czynili Guus Hiddink, Otto Rehhagel, José Mourinho i Rafa Benitez. Wybitni trenerzy o różnej przeszłości. Dwaj pierwsi to stare wygi, które idą z duchem czasu i wciąż się rozwijają. Dwaj ostatni to nowa generacja - typ szalonych naukowców, którzy nigdy nie umieli grać, ale poświęcili futbolowi życie. Mourinho analizował taktykę rywali dla ojca trenera już jako 14-latek. Co ich łączy? Nie wypuszczają z rąk laptopa, strategię pracy nowemu pracodawcy prezentują w programie PowerPoint, w styczniu wiedzą, co piłkarze będą robić w 47. minucie treningu 28 kwietnia. Monitorują ich dietę, świeżo pozyskanych wysyłają na regularne sesje z psychologiem, by mieć pewność, że adaptacja w nowym środowisku przebiega właściwie. Wierzą, że w futbolu liczy się każdy detal, a mecze ich drużyn wywołują wrażenie, że telepatycznie sterują zachowaniem graczy. Są wszechwiedzący, ale cały czas się uczą. Benitez zrobił sobie pięć lat temu roczne wakacje, by we Włoszech i Anglii zgłębiać tajniki odmiennych stylów gry. Mourinho zaczął studiować języki obce, kiedy zabrakło mu literatury fachowej we własnym. Tacy ludzie czują, że w pełni kontrolują sytuację. Kiedy w środę Hiddink na ofensywną roszadę trenera Milanu odpowiedział wymianą obrońcy na napastnika, jego ruch wydawał się samobójczym zuchwalstwem. A jednak PSV było o krok od triumfu. Zadecydował jak zwykle szczegół - gola dającego Milanowi awans strzelił Massimo Ambrosini, rezerwowy, który miał siedzieć na ławce i prawdopodobnie nie był tak precyzyjnie rozpracowany przez Holendrów, jak reszta rywali. Już kilka minut wcześniej uderzał głową w polu karnym, bo gospodarze pilnowali wszystkich prócz niego. O wynikach przesądzają niuanse, dlatego trenerzy o niuanse dbają. Tu zbliżamy się do sprawy polskiej. U nas do dziś wszyscy śmieją się ze szkoleniowca Wisły Kraków Wernera Liczki, że zagląda graczom do talerzy. Polecam wspomnienie Tony`ego Cascarino, który wyjaśnia, co się zmieniło od czasów, kiedy grał w Chelsea. Jeśli podczas zajęć sprzed lat - jak opowiada Irlandczyk - asystent trenera trzymał w ręku długopis i notatnik, to znaczyło, że zaraz spyta: "To co ma być? Pięć kanapek z bekonem, sześć kiełbasek, chleb i dziesięć paczek biszkoptów?". Nie chcę fetyszyzować diety, rzucam tylko przykładem, choć w takim np. Milanie właśnie dieta i wsparci wysoką technologią fachowcy od przygotowanie fizycznego zredukowali liczbę kontuzji mięśniowych o 90 proc. To dlatego dobijający czterdziestki mediolańscy obrońcy wciąż biegają jak młodzieniaszkowe, to nie pogoda w Lombardii czyni ich niezniszczalnymi.
I my możemy mieć Farfana
Wiem, na laboratorium, jakie posiadają rossoneri, nikogo w Polsce nie stać. Tyle że w czasach, gdy zachodni zawodowiec wie, ile bananów i plasterków szynki powinien zjeść na śniadanie, u nas wciąż krążą opowieści o czołowym pierwszoligowcu, który rozpija pod blokiem flaszkę z kolegą, też piłkarzem. W tle tej ponurej rzeczywistości słychać nieustające smędzenie, że pieniędzy mało, a bez pieniędzy wielkiej piłki nie będzie. Pewnie tak, ale Jefferson Farfan kosztował PSV Eindhoven 1,5 mln euro. Tyle Wisła Płock żąda za Ireneusza Jelenia. I nawet jeśli nikt tyle nie da, to oby ktokolwiek w Polsce znalazł trzy razy tańszego obcokrajowca, który będzie tylko trzy razy mniej utalentowany od Peruwiańczyka. - Dawno temu znaleźliśmy kogoś, o kim nikt ani w Holandii, ani w Europie nie słyszał - mówił tajemniczo Hiddink po transferze Farfana. Można znaleźć i następnych Farfanów, lecz nie za pośrednictwem grupki podejrzanych agentów i po krótkich wypadach do ciepłych krajów. Za granicą trzeba znajdować stałych współpracowników, którym można ufać. Którzy będą śledzić zdolnego juniora miesiącami, upewnią się, czy się rozwija, czy drzemie w nim to "coś". Nawiasem mówiąc, jak to możliwe, by Henryk Kasperczak po latach pracy w Afryce nie znał nikogo, kto pomógłby penetrować tamtejsze rynki? Belgijskie Beveren to nie są krezusi, a żyją ze ściągania nastolatków z Wybrzeża Kości Słoniowej. Mają ich w kadrze 16, płacą im 60 tys. euro rocznie (to przeciętna płaca w polskiej lidze) i sprzedają bogatszym. W tym roku za Gillesa Yapi Yapo (Nantes), Yayę Toure (Metalurg Donieck) i Emanuela Eboue (Arsenal!) dostali sześć sześć milionów euro! By zebrać siatkę współpracowników, nie wystarczy mówić po polsku, i to jest kolejny problem. Hiddink pytany, jak radzi sobie z istną wieżą Babel w drużynie, wzruszył ramionami i rzucił, że zna pięć języków. Bez nich nie sposób ani bywać w świecie wielkiej piłki, ani być na bieżąco z nowinkami, np. czytać fachową literaturę (jakby ktoś szukał, to reklamują ją nawet w "World Soccerze"). Nie chcę znów znęcać się nad nestorami polskiej myśli szkoleniowej w Polskim Związku Piłki Nożnej, bo wytykać cokolwiek ludziom wciąż mentalnie tkwiącym w PRL-u, to jak bić się z workiem treningowym. Nie mogę się jednak pogodzić się z tym, że na totalnym otwarciu świata piłki - świata bez granic - zyskali wszyscy, tylko nie Polacy. Zanim Hiddink zabrał do Europy Koreańczyków, pojechał tam i nauczył ich grać. My też musimy wreszcie zaprosić mądrzejszych od siebie, może otworzyć centrum szkolenia, niech tam obcokrajowcy rozszerzają horyzonty polskiej myśli szkoleniowej. Pieniędzy, owszem, brakuje. Ale nade wszystko brakuje know-how. Niedługo łatwiej będzie do Korei pójść pieszo niż pokonać ją na boisku.
Napastnik Sportingu Lizbona Mauricio Pinilla nie zagra w finałowym meczu Pucharu UEFA z CSKA Moskwa z powodu kontuzji kolana, której doznał podczas wtorkowego treningu.
Z powodu kontuzji uda Chilijczyk nie wystąpił już w rewanżowym meczu z AZ Alkmaar w półfinale Pucharu UEFA. W pierwszym spotkaniu półfinałowym wygranym przez Sporting 2:1, Pinilla zdobył efektownego gola.
Kontuzjowanego zawodnika w środowym meczu prawdopodobnie zastąpi Rumun Marius Niculae.
Brytyjski klub Liverpool FC, zwycięzca piłkarskiej Ligi Mistrzów, zarobił 30,6 miliona euro za udział w ostatniej edycji tych rozgrywek. Łączna suma premii dla 32 zespołów uczestniczących w LM to 415,6 mln euro.
W maju w finale LM w Stambule klub angielskiej Premier League, w którym występuje polski bramkarz Jerzy Dudek, pokonał AC Milan w rzutach karnych 3:2. W regulaminowym czasie gry był remis 3:3.
Klub z Mediolanu otrzyma od Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) premię w wysokości 26,2 miliona euro. Daje mu to jednak dopiero trzecie miejsce wśród najlepiej wynagrodzonych zespołów, bowiem więcej - 28 mln euro dostanie Chelsea Londyn, która przegrała w półfinale z Liverpoolem.
Czwarty na tej liście, z premią w wysokości 23,4 mln euro jest Arsenal Londyn, który odpadł w drugiej rundzie rozgrywek.
Te różnice spowodowane są wysokością wpływów finansowych z dodatkowych praw do transmisji meczów LM sprzedawanych w poszczególnych krajach, a te były najwyższe właśnie na Wyspach Brytyjskich.
Na sumę 415 mln euro, jaka zostanie rozdzielona wśród uczestników ostatniej edycji LM, składają się wpływy ze sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych na całym świecie, a także umów zawartych przez UEFA ze sponsorami.
Napastnik Udinese Vincenz Iaquinta przyznał, że nadal wierzy w awans swojej drużyny do dalszej fazy Ligi Mistrzów, mimo nie najlepszych występów w meczach grupowych.
- Zaczęliśmy dobrze, ale później było już gorzej. Jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie, ale myślę że przerwa ligowa dobrze podziała na kolegów. Nadal mamy szansę na awans. Oprócz Barcelony wszystkie zespoły mają równie szanse. Jeśli wywieziemy dobry wynik z Aten, wówczas będziemy blisko zakwalifikowania się do dalszej rundy - stiwerdził Iaquinta.
Z powodu kontuzji kostki lewej nogi napastnik madryckiego Realu Brazylijczyk Ronaldo nie zagra w środę w meczu Ligi Mistrzów z Lyonem na stadionie Santiago Bernabeu. Brazylijczyk nie wystąpił w żadnym z czterech dotychczas rozegranych w tym sezonie meczów Realu w Lidze Mistrzów.
Ronaldo, który trzykrotnie zdobywał tytuł "Piłkarza Roku", od czterech lat mieszka w Hiszpanii. Wcześniej grał w barwach FC Barcelona, a od 2002 roku gra w Madrycie. Do Realu trafił z Interu Mediolan za sumę 43 milionów euro.
W meczu z Lyonem nie zagra także kapitan Realu Raul Gonzalez, który doznał kontuzji lewego stawu kolanowego podczas ostatniego meczu ligowego z FC Barcelona, przegranego przez "Królewskich" 0:3.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja forum PDA/GSM Niniejszy Serwis prowadzony jest w języku polskim i adresowany do polskojęzycznych odbiorców zamieszkałych na terytoriach, gdzie korzystanie z Serwisu jest zgodne z prawem. Uczestnictwo w Serwisie jest dozwolone tylko i wyłącznie dla osób podlegających jurysdykcjom, w których uczestnictwo w Grach jest legalne. Korzystając z Serwisu, Gracz zapewnia Administratora, że uczestnictwo w Grach jest w jego jurysdykcji dozwolone i ponosi pełną odpowiedzialność przed Administratorem za prawdziwość złożonego przez siebie oświadczenia. perfumy fm, fm group