Aby korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!
I zaczynają się play offy czyli to co kibice NBA lubią najbardziej. Ale jeśli chodzi od strony bukmacherskiej sądze, że granie play offów jest ryzykowne. Tu mogą być takie niespodzianki że hej. Choć nie muszą, ale wytypować zwycięzce pojedynczych meczy w play offach jest naprawde trudno. W pierwszym meczu mogą wygrać goście w drugim gospodarze i tak loteryjnie, może zależeć wynik od dyspozycji dnia. Np rok temu San Antonio grali w pierwszej rundzie z Denver wszyscy obstawiali 4-0 a tu w pierwszym meczu San Antonio uległo na własnym parkiecie Bryłkom. Później co prawda wygrali 4 mecze, ale to dowód że play offy są nieprzewidywalne, ale to dobrze (dla kibiców NBA). Ja nie gram u buków (przynajmniej narazie) ale przedstawie wam swoje spostrzeżenia par pierwszej rundy, może ktoś po mojej analizie skusi sie zatypować, albo postanowi nie ruszać spotkań
Spotkanie czwartej ekipy z piątym zespołem na wschodzie. Cleveland szybko sobie zapewniło awans w play offach, ich bilans RS to 50-32 (to pierwszy występ Cavs w play offach od ośmiu lat) jest lepszy od bilansu Wizards o 8 zwycięstw (42-40) i awans do play offów Wizards był raczej pewny, ale do ostatniego dnia sezonu zasadniczego musieli bronić piątego miejsca, gdyż gonili ich ekipy Chicago, Indiany i Milwaukee.
Spotkania obu ekip w tym sezonie
15.11. Cleveland - Washington 114-99
10.02. Washington - Cleveland 101-89
24.02. Cleveland - Washington 92-104
16.04. Washington - Cleveland 104-92
Wynik 3-1 dla Wizards
Ale nie brałbymbym tego tak bardzo pod uwage, pierwszy mecz w listopadzie, a więc początek sezonu, jedyne spotkania w lutym grane na poważnie i dwa spotkania wygrane przez Washington, spotkania kwietniowego to wogóle nie należy brać pod uwage bo ten mecz Cavs odpuścili bo był to chyba ostatni czy przedostatni mecz w sezonie, a Wizards musieli wygrać i wygrali.
Składy
Prawdopodobne pierwsze piątki
Cleveland - Washington
PG Snow - Arenas
SG Murray - Jefferies
SF James - Butler
PF Gooden - Jamison
C Ilgauskas - Haywood
A więc pierwsza pozycja rozgrywającego oczywiście na korzyść Wizards, Gilbert Arenas - 4 strzelec NBA ze średnią 29,3 pkt/mecz kontra E Snow - doświadczony rozgrywający który ma ogromne doświadczenie (w przeciwieństwie do pozostałych graczy Cavs, a doświadczenie w play offach jest bardzo cenne) ale z umiejętnościami w ataku to nie może się pochwalić, myśle że Arenas może pokonać go szybkością i będzie zdobywał punkty Gilbert seriami, broniż także może Arenasa także L Hughes (tu właśnie nie wiem czy nie on wystąpi w pierwszej piątce Cavs na SG, ale dałem Murraya) Larry Hughes co ciekawe grał w Washingtonie przez pare lat, w tym sezonie został przetransferowany do Cleveland. I z pewnością nie na jednym treningu grał z Arenasem jeden na jednego i jakieś małe wady Gilberta na pewno zna. Druga pozycja to przewaga Jeffriesa na pewno jest we wzroście Murray 191 cm, Jeffries 211 cm ale Jarred an taki wzrost jest chudy i w miare szybki, ale oczywiście nie tak szybki jak Flip (bądź L Hughes bo może on zagra w starting 5) tutaj jest równowaga może z lekkim wskazaniem na Jarreda. Pozycja niskiego skrzydłowego to już pełna dominacja Cavs. LeBron James (ten pan u mnie na avatarze ) nie trzeba jego przedstawiać, jak dla mnie najbardziej wartościowy gracz sezonu w którym zdobywał 31,4 pkt, 7 zbiórek i 6,6 asyst. Takie osiągnięciem (31-7-6) może pochwalić sie tylko trzech graczy w historii, mianowicie Oscar Robertson, Jery West i Michael Jordan. Butler to porządny snajper z dobrą średnią punktową ale zatrzymać Jamesa będzie mu ciężko, na pewno będą podwojenia z którymi LeBron sobie może poradzić lub oddać do kolegów choć nie ma dobrych jumpshoterów w Cleveland, no chyba że na boiosku będzie rezerowy Marshall, bo Hughes czy Murray nie mają dobrej skuteczności, ale jak ten pierwszy trafi na swój dzień to może niewiarygodne punkty zdobywać swoimi layupami. I strefa podkoszowa Gooden-Jamison, wielka przewaga po stronie Washingtonu, świetny strzelec jak i świetny zbieracz. Myśle, że tu mogą szukać Wizars też łatwych punktów, Antawn umie trafiać z pod kosza jak i z daleka a nawet umie za 3 walić, Drew ogranicza się tylko do punktowania ze strefy pomalowanej, defensorem świetnym to on nie jest (nie licząc zbiórek) I pozycja centra to dominacja Cavs, ale jeśli chodzi o atak, bo w defensywie to i Brandon Haywood i Z Ilgauskas mogą pochwalić sie parmoa czapami czy zbiórkami. A więc jest różnie na tych pozycjach Jeszcze ławka rezerwowych. Tu raczej na Cavs. Jest Hughes (jak nie wyjdzie od pierwszych minut), dobry rzut ma D Marshall (także ma doświadczenie) podobnie jak D Jones, który w tamtym sezonie grał w finale konferencji w Miami, i jest walczny Varejao. W Washintonie jedynie można wymienić A Danielsa, ale naprawde to porządny gość może wziąć ciężar gry na siebie w trudnych momentach no i może jeszcze dopisze J Hayesa. Pozostali to walczaki ze strefy podkoszowej którzy załonami pozwalają na zdobywanie punktów przez graczy obwodowych (Arenas, Butler, Daniels).
To będą pierwsze play offy dla Jamesa. Czy wytrzyma presje Nie wiem jak to będzie, ale mam nadzieje że wytrzyma i poprowadzi Cavs do awansu, ale będzie ciężko. Washington to naprawde dobry team - z doświadczeniem z play offów z poprzedniego sezonu gdzie wygrali z Chicago w pierwszej rundzie, a w półfinale konferencji ulegli Heat. Doświadczenie w play offach jest bardzo ważne. W Cavs tylko trójka graczy jest doświadczona.
A więc takie są moje spostrzeżenia co do tej pary mam nadzieje że pomogłem Ja nie typuje bo nie wiem Czytając internet są zwolennicy Wizards a także Cleveland
San Antonio Spurs i Sacramento Kings pierwsza i ósma ekipa zachodu bilanse to odpowiednio 63-19 i 44-38. Bezpośrednie pojedynki w sezonie
21.11. Sacramento - San Antonio 93-96
17.12. San Antonio - Sacramento 90-89
05.04. San Antonio - Sacramento 87-97
Seria 2-1 dla Spurs
Baardzo ciekawa sytuacja. Jak widzimy Ostrogi wygrały tylko czterema punktami dwa mecze a w ostatnim kwietniowym nawet przegrali, a wtedy nie grali o nic, Spursi musieli bronić pierwszego miejsca gdyż Dallas ich gonili, a Królowie musieli utrzymywać ósmą pozycje i atakować siódmą. Bardzo ważne zwycięstwo Sacramento, które pozwala wierzyć pozytywnie kibicom i graczom tego klubu przed serią, gdyż wiedzą że można wygrać z Ostrogami. Ale z drugiej strony Spursi to ekipa urodzona na play offy zawsze w play offach mają przewage nad innymi wyraźniejszą niż w sezonie, choć w sezonie i tak dominowali (w miare może dominowali ) W trakcie sezonu w Sacramento zaszła zmiana, snajpera P Stojakovicia oddano do Indiany a w zamian Królowie otrzymali defensora Rona Artesta, i to im wyszło na dobre gdyż od tego momentu Kings poprawili swoją gre i wygrali 26 z 40 ostatnich spotkań w składzie z Ronem. W trakcie sezonu gdzieś tam w styczniu chyba tylko kibice Kings wierzyli w awans do play offów, teraz R Artest mówi otwarcie nawet o wyeliminowaniu San Antonio w pierwszej rundzie, ale zawsze ten chłopak coś powie kontrowersyjnego.
Prawodpodobne pierwsze piątki
San Antonio - Sacramento
PG Parker - Bibby
SG Ginobili - Wells
SF Bowen - Artest
PF Duncan - Thomas
C Mohamed - Miller
Na pozycji rozgrywającego najciekawszy pojedynek, dwóch świetnych graczy, Bibby w meczach przeciwko Spurs rzucał średnio 28 pkt, a Tony był o niewiele lepszy bo rzucał 21 oczek. Manu Ginobili będzie musiał czasem pomóc Parkerowi w zatrzymaniu Bibby'ego bo jego B Wells nie jest takim świetnym graczem, choć jak sie zostawi mu troche miejsca to potrafi podziurawić siatke kosza. Ale zatrzymanie Mike'a Bibby'ego może być kluczowe. A Ginobili w tym sezonie tak nie zadziwia, moze to jest spowodowane jego kontuzją którą miał w trakcie sezonu, ale na play offy może sie odrodzi. Przewaga na SG raczej po stronie Spurs wiec. na pozycji niskiego skrzydłowego dwóch defensorów sie spotka - Bowen i Artest. Obaj świetnie bronią, ale w ataku więcej opcji ma Ron Artest który potrafi wejść pod kosz pograć troche siłowo i rzucić z dystansu lub za 3. Bowen raczej ogranicza sie tylko do jumpshotów, ale i tak często nie rzuca. W strefie podkoszowej ogrolmna przewaga po Spurs jeśli chodzi o defensywe, Duncan który jest chyba wyższy od Thomasa o głowe z pewnością wygra z nim walke na tablicach choć swoje zbiórki Kenny też powinien zaliczyć, a w ataku siłowo spokojnie Tim zmiażdży Thomasa Na centrze atak po stronie Kings bo Brad Miller rzuca sspod kosza, ale i z dystansu ucieka daleko od kosza jak na centra i z pewnością Mohamed będzie za nim musiał podążyć w podróż daleko od kosza, tym samym Miller zrobi miejsce na ewentualne wjazdy podkoszowe Bibby'ego, Artesta lub Wellsa. Mohamed w ataku ma bardzo mało opcji to raczej defensor. A ławka rezerwowych to przewaga, wielka przewaga San Antonio: Van Exel, Barry, Horry, swoje zrobi Nesterovic no i Finley znakomitości same, doświadczone na dodatek. W Sacramento jedynie można wyróżnić Abdur-Rahima (ale nie ma doświadczenia z play offów) no i nikogo więcej A więc składowo wygląda dobrze po stronie San Antonio, tak w miare bo ten Artest i ten Bibby mogą zaszaleć, ale widzimy w bezpośrednich pojedynkach było ciekawie. Ja pokusze się tu o typ jednak ja typuje dziś handicap na Kings. Jak wcześniej wspominałem w jakiejś analizie, San Antonoi nie jest drużyną która rozgramia, a rok temu gdy grali w pierwszej rundzie z Denver w pierwszym meczu przegrali nawet, a byli wielkimi faworytami
San Antonio Spurs - Sacramento Kings (-8.5/+8.5)
_________________ Nie narzekaj na swój los
Pomyśl sobie ... jestem BOSS
Ostatnio zmieniony przez Fisher 2006-04-22, 18:46, w całości zmieniany 1 raz
ema
Ja licze na wygrana dzis Chicago w Miami ... ladny kurs ..
wiem ze bardzo wielu graczy gralo na miami ... ja jednak jestem innego zdania .......
pozdrawiam
W pierwszym dniu faworyci nie mieli problemów (Cleveland i San Antonio) dramatyczne były spotkania Miami i Denver, szczególnie Clippersi wygrali szczęśliwie dosyć. A dzisiejszego wieczora spotykają się:
Nets vs Pacers a więc świetne trio NJ (Kidd-Carter-Jefferson) to chyba najlepszy frontcourt w NBA. A o obliczu Indiany decyduje w największym stopniu J O'Neal. Oczywiście nie tylko on jeden jest dobrym graczem jest świetny w ataku P Stojakovic, ale w defensywie to on jest łąmagą (pozwole sobie na takie stwierdzenie) i Jefferson będzie zdobywał swobodnie punkty. Dobry w obronie jest rozgrywający Tinsley, który będzie miał za zadanie bronić J-Kidda co jest cholernie trudne, to świetny reżyser gry, doświadczony (nawet mistrz NBA) który ma chrapke na kolejny pierścień. Na pozycjarz rzucajęcego obrońcy zobaczymy Cartera i Jacksona, ten drugi jakieś tam ma możliwości obronne, ale oczywiście tu wielka przewaga po stronie Nets. A więc na tych pozycjach obwodowych przewage ma oczywiście Nets, a jeszcze jedna sprawa rozgrywający Tinsley nie zagra w pierwszych dwóch meczach serii z NJ ,a więc w jego miejsce będzie grał rezerwowy A Johnson, to J-Kidd będzie siał zniszczenie Ale w strefie podkoszowej to Indiana ma przewage, niski skrzydłowy w Nets to J Collins, to w normalnym klubie byłby rezerwowy, Nets ma w składzie tu dziure, no notuje 3,6 pkt i 4,8 zbiórki barzo słabe statsy porównując do J O'Neala z Indiany to dwa inne światy. Jarmaine to gwiazda ligi, ale mówi się że nie potrafi być przywódcą a to jest szczególnie w play offach ważne, Jarmaine dobry ma nawet jump shot z dystansu świetnie gra blisko kosza zbiera blokuje po prostu świetny gracz. Na pozycji centra w Nets młodziak N Krstic (drugoroczniak) w tym sezonie znacznie sie poprawił (śr pkt 13) nie jest raczej defensorem w końcu młody i niedoświadczony, ale to chyba on a nie Collins będzie próbował zatrzymać O'Neala a na pozycji centra w Pacers zagra Pollard lub Foster. Lepsze statsy ma Foster, to specjalista od zbiórek w obronie jak i w ataku, w ataku ograniczone możliwości, Pollard jest ciutkie od jego słabszy no w zbiórkach to troche bardziej niż ciutke A więc obwód po stronie Nets, strefa podkoszowa po stronie Pacers, a ławka Odp to po stronie Indiany, rookie D Granger który ma świetny pierwszy sezon w NBA, S Jasikevicius, dobry rzut ma A Croshere, trzeci dobry center D Harrison, a w Nets jedynie wymienić można J Vaughna i C Robinsona z dobrym shotem. Oczywiście te magiczne trio w Nets będzie grało prawie cały mecz tak jak wczoraj LeBron a więc ławka krótka, ale z pewnością by sie przydała na długi czas sił może im zabraknąć. Rywalizacja zacięta będzie i piękna ale osłabiona jest Indiana bramkiem podstawowego rozgrywającego, a więc typuje Nets dziś jako zwycięzców i całej serii 4-2, a może 4-3 ...
New Jersey Nets - Indiana Pacers 1 1,30
Słońca kontra Jeziorowcy Bardzo ciekawa para i co ciekawe w ankiecie przeprowadzonej na oficjalnej stronie NBA na pytanie, która z drużyn: LA Lakers, Sacramento, Chicago, Millwaukee (a więc zespoły z 7 i 8 miejsca w konferencjach) ma największe szanse na awan do drugiej rundy, aż 63% ankietowanych uważa że są to Lakersi. Coś w tym musi być, choć ja tak nie myśle, ale co raz więcej czytając co raz więcej ulegam temu
Zaczne może nietypowo bo od trenerów o których nie wspomniałem we wcześniejszych parach. Lakers - Phil Jacson, Suns - Mike D'Antoni. Pierwszy to dziwięciokroty mistrz NBA (6 razy Chicago i 3 razy LA Lakers, ale oczywiście gdy Shaq grał w LA). Mówi się że Phil zawsze przychodził na gotote tytuły tzn że miał niebagatelnych podopiecznych, w Chicago nie musze kogo miał do dyspozycji w LA chyba też wiecie jakie dwie gwiazdy miał przyjemność trenować Ale fakt faktem jest fachowcem i jego taktyka: magiczne trójkąty działa nadal i Lakersi mogą grać w play offach, a raczej nie spodziewano się tego przed sezonem bynajmniej nie wszyscy. Co ciekawe P Jackson nigdy nie przegrał pierwszej rundy Trener Phoenix - M D'Antoni ceni się za świetną prace w Suns od dwóch lat, zespół zmienił diametralnie w 2004 roku zespół wygrał chyba 23 spotkania a w następnym już 63 bodajże a w tym 54. Autorem sukcesów na parkiecie jest przede wszystkim rozgrywający S Nash, który z kim by nie grał robi z porządnych graczy gwiazdy NBA, a z przeciętniaków porządniaków Z A Stoudemire "zrobił" za przeproszeniem gwiazde tak samo z Marionem, a w tym sezonie z mało komu wcześniej znanemu B Diaw i R Bellowi świetnych graczy. O i tak niespodziewanie zacząłem analizować składy A więc po kolei rozgrywający: w Suns wspomniany Nash w Lakersach Parker. Parker to porządny rozgrywający, którego talent prysnął w tym sezonie (11 pkt / mecz rzuca wcześniej zaledwie 3) ale nie ma co mówić na tej pozycji Nash ma przewage, ale oczywiście koszykówka nie jest taka schematyczna, Parkerowi czasem na pewno będzie pomagał Kobe lub nawet Lamar w zatrzymaniu Steve, któzy są od jego silniejsi, bo Steve opiera swoją gre na szybkości, jak z nim powalczą to Lakersi mogą go wykluczyć z gry. Na pozycji rzucającego Kobe i Raja Bell, przewaga wiadoma po jakiej strony, król strzelców, Raja nie jest specjalistą w defensywie Kobe będzie siał postrach w Suns gdyż (pozwole już przejść do strefy podkoszowej) strefa podkoszowa jest mizerna, blada, żałosna w zespole Phoenix Praktycznie cały sezon stracił A Stoudemire, a na domiar złego nowy letni nabytek Suns, silny skrzydłowy Kurt Thomas gdzieś w okolicach marca doznał kontuzji i zawodnika podkoszowego w ekipie Suns praktycznie brak (oczywiście porządnego). Marion jest specjalistą od zbiórek, ale to nie jest gracz w pełni podkoszowy, jest szybki i ma dobry jumpshot (mimo śmiesznej techniki rzutu ) jest dobry w defensywie i on stworzy pojedynek z Lamarem Odomem na pozycji niskiego skrzydłowego raczej. W Lakersach pod koszem wystąpi B Cook i K Brown. Nie są to jacyś wysokiej klasy gracze, ale na pewno Jeziorowcy mają lepszy froncourt od Suns. W Suns jest rezerwowy B Grant, króry grał niedawno w Lakersach ale to także nie jest gracz choćby pokroju Browna. Brown w ostatnich tygodniach był w formie tak więc przeciwko słabemu frontcourtowi Suns powinien dać rade, jak i Kobe bo jego wgazdy na kosz mogą być udane. Tak więc Lakersi powinni wykorzystać tą przewage i z pewnością wykorzystają, a genialny trener Jackson jeszcze znajdzie pare mankamentów w ekipie Phoenix i mamy niespodzianke gotową. Ale jak Nash-Bell-Marion i Diaw się rozpędzą to nie będzie na ich bata. Jak Lakersi wkręcą sie w nich gre, to nie bedie niespodzianki, Jeziorowcy muszą spokojnie atakować bez żadnej szybkiej gry, bo w takim stylu Słońca ich zamordują. Tak więc zobaczymy jak będzie ja tu jestem bardzo ciekawy wyniku tej pary i stawiam dziś handicap na Lakersów. Słońca nie umią grać wyrównanych spotkań, nigdy nie wygrali spotkania gdy różnica wynosił mniej niż 5 pkt, albo rozgramiają, albo przegrywają.
Phoenix Suns - Los Angeles Lakers (-7.5/+7.5) 2 1,85
_________________ Nie narzekaj na swój los
Pomyśl sobie ... jestem BOSS
New Jersey Nets nie może sobie pozwolić na drugą porażkę u siebie z Indianą, bo może być bardzo ciężko o awans, jeśli wogóle uda się go wywalczyć w takim wypadku.
1 mecz między tymi druzynami bardzo wyrównany (88-90), wynik cały mecz kręcił się wokół remisu, przez całe spotkanie największa przewaga badź to gości bądź to gospodzarzy nie była większa niż 5 pkt. Według mnie jednak w 2 meczu Nets powinni sobie poradzić, jest to dla nich bardzo ważny mecz.
Myślę jeszcze o postawieniu na Cleveland Cavaliers, ale Washington to zespół silny potrafiący grać z najlepszymi. Co myślicie o tym spotkaniu (tu zwracam się szczególnie do specjalisty od NBA-Fishera, ale opinie innych też mile widziane).
wieczk ja nie był bym tego taki pewien, jak bym miał typować to bym dał handicapy na obydwu gości. Jeśli chodzi o Clippersów i Denver to myśle że może to być seria siemiomeczowa, w pierwszym meczu Clippersi mieli przewage bodajże 13 pkt, ale w ostatniej kwarcie Denver dogoniło i w ostatniej sekundach C Anthony mógł przechylić szale zwycięstwa na korzyść Denver trzykrotnie ale zawiódł. W ostatniej akcji dla mnie zachował sie nie profesjonalnie był potrajany, a rzucał na siłe a był niepilnowany między innymi Boykins, no może nie widział nie wiem, ale źle to wyglądało. To są wyrównane zespoły i nawet przy stanie 1-1 Clippersi z pewnością nie tracą szans na awans.
Jeśli chodzi o Chicago to podobnie jak Denver w pierwszej kwarcie pierwszego meczu, MIami zdobyło 10 pkt prowadzenie i tak było do trzeciej kwarty, świetna gra Bena Gordono, świetne prowadzenie gry K Hinfricha dały w czwartej kwarcie prowadzenie Bykom czteropunktowe, ale wtedy przebudził sie D Wade, zdobył z rzędu 6 pkt dla swego zespołu, ale wynik meczu do końcowych minut nie był rozstrzygnięty, nie było tak równo, jak w meczu Denver, ale kibice Miami na pewno są zzawiedzieni tak niskim zwycięstwem. I Pippen miał racje że Byki mogą namieszać, w pierwszym meczu dobrze zagrali, ale czy dziś równie dobrze zagrają Nie wiem, ale wierze w Byków i jak wspominałem na poczatku gdybym miał typować bym typował handi na Byków.
W pierwszym meczu gwiazdy Miami nie zawiodły Wade i Shaq bardzo dobrze zagrali Shaq 26 pkt 16 zb i 5 bl (pisze z pamięci mogą być błędy ) Widać że trener Skilles nie ma kim zatrzymać dominatora, czyli O'Neala. Chandler jest za chudy, Swettney szybko sie męczy i łapie faule, nie ma po prostu kogo. Chicago opiera swoją gre tylko na obwodzie praktycznie, tu świetnie gra Gordon ma świetny jumpshot jak i może wjechać pod kosz, choć na pewno często nie będzie sie wybierał w serii bo w końcu tam jest Diesel Bardzo dobry też jest Nacioni, a jego konkurent w Miami nie popisał sie w pierwszym meczu, po spornej sytuacji, gdzie uważał że był faulowany, a sędzie tego nie odgwizdał, był tak sfrustrowany, że ... rzucił w sędziego swym ochraniaczem na szczęke I oczywiście nie zobaczymy go w tym meczu, w pierwszej piątce zobaczymy prawodpodobnie w jego miejsce J Kapono z dobrym rzutem, ale to jest słaby gracz, kolejny argument przemawiający za Bulls
_________________ Nie narzekaj na swój los
Pomyśl sobie ... jestem BOSS
Ostatnio zmieniony przez Fisher 2006-04-24, 22:56, w całości zmieniany 1 raz
Jak mówiłem w play offach ciężko o dobre typy, wczoraj podejrzewałem oba mecze o niespodzianki bądź wyrównane mecze, w Miami było po trzech kwartach spokojnie, bo prowadzili chyba 17 punktami, ale jak to Chicago zawsze takie przewagi w ostatniej kwarcie odrabia ale ostatecznie dobrze sie skończyło na Miami. A Clippersi to od początku do końca dominowali jednak.
Zaczne od najłatwiejszego meczu, a więc spotkania San Antonio - Sacramento. Zdecydowane zwycięstwo gospodarzy, a więc proponuje nawet handicap grać śmiało. W pierwszym meczu Królowie zostali rozbici po pierwszej połowie przegrywali 39-73 grali z Artestem, a mówie dlatego że po faulu na Ginobili o tym Ron Artest został zawieszony na te spotkanie. To jeden z podstawowych graczy Kings szczególnie w defensywie, obrona Sacramento była słaba w meczu z nim to jaka będzie bez jego Gracze Kings byli bardzo nieskuteczni w rzutach z dystansu a obrona Spurs praktycznie wogóle nie pozwalało graczom obwodowym na wjazdy, tak więc myśle że kolejne łatwe zwycięstwo Spus
Dwa pozostałe mecze ciężkie, choc spotkanie New Jersey - Indiana wydaje sie pewne i jak napisał memfis, Nets nie moglą pozwolić na drugą porażke u siebie. W podstawowym składzie Indiany nie grał ich pierwszy rozgrywający J Tinsley, strach pomyśłeć co bedzie gdy wróci do gry ten gracz. Dziś jeszcze go nie będzie, a zmiennik A Johnson rozegrał przyzwoite spotkanie i rzucił najważniejsze punkty w meczu (dwa osobiste na 1 sekunde przed końcem meczu i Pacers wygrali 90-88)
A spotkanie Cleveland z Washingtonem to wydaje się najbardziej trudne mi do wytypowania, niby pierwszy mecz Cavaliers spokojnie wygrali, LeBron w pierwszym meczu w play offach triple double, świetnie zagrał z ławki D Marshall wszystko grało, ale nie wiem czy będzie tak dobrze w tym meczu. Bardzo słabo zagrało magiczne trio Wizards, a więc Arenas-Butler-Jamison, myśle że dziś szczególnie ten pierwszy może narzucać troche koszy i napsuć nerwów kibicom w hali Q Arena. Jak dla mnie tu no bet, z małym wskazaniem na Cleveland.
_________________ Nie narzekaj na swój los
Pomyśl sobie ... jestem BOSS
Sacramento Kings - San Antonio Spurs powyzej 188 punktow | 1.92 | Expekt.
Według mnie typ 9/10.
Sacramento i SAS rzucaja dużo punktów, poprzednie mecze zwykle kończyły sie także wysokim wynikiem - poza ostatnim meczem (187pkt), dodatkowo sacramento bedzie musiało mocno nadrabiać punktami, ponieważ Spursi nie powinni mieć aż tak dużego problemu z dojściem do kosza przez obrone Kingsów.
Dodam że to wg mnie jedyny pewny typ z dobrym kursem w dniu dzisiejszym, każdy mecz stawiany 1X2 może skończyć sie nie przewidywanie bo szanse każdej z drużyn są mniej wiecej 50:50.
pzdr. i slucham innych propozycji.
_________________ I'm what I am.
Ostatnio zmieniony przez overcome 2006-04-30, 16:57, w całości zmieniany 1 raz
Ja sobie dzisiaj dorzuciłem Detroit do combo. Czemu? Prowadzą 2-1 i wygodniej by im było wygrać teraz na wyjeździe i zakończyć serię meczem u siebie. Bo szczerze wątpię, żeby chciało im się bawić z Bucks do 6 czy 7 meczu. A, co by nie mówić, koszykarsko są na pewno drużyną lepszą od Milwaukee i jeżeli się postarają, gładko wygrają w dzisiejszym meczu.
Patrze dobry kurs na Dallas to myśle podrzuce Wam troche późno, ale lepiej późno niż wcale Grizzlies - drużyna która w historii jeszcze nie wygrała meczu w play offach - co prawda niedługa historia bo klub gra w NBA od 1995 roku a w play offach rozegrała tylko 11 spotkań i wszystkie przegrała nie zanosi się by dziś przełamała serie. Lider drużyny P Gasol nie udowadnia w play offach, że jest liderem, jakoś nie chce brać na siebie ciężaru gry, a jak on nie gra, to drużyna również słabo gra. W przeciwieństwie do visa-vi Dallas, a więc D Novitzkiego, który jako jeden z dwóch graczy w tegorocznych play offach rzucał w każdym spotkaniu przynajmniej 30 pkt, a w ostatnim spotkaniu zagrał genialnie w czwartej kwarcie, a na 13 sekund przed końcem gry, doprowadził do dogrywki rzutem za 3. Grizzlies "kontrolowali" tą gre tylko do czwartej kwarty, nie idą im play offy i myśłe że dziś to jest dla nich ostatni mecz tego sezonu.
Los Angeles Clippers - Denver Nuggets 1 1,30
Tu też zwycięstwo da Clippersom (podobnie jak Dallas) awans do następnej rundy i myśłe, że takiej okazji drużyna LA nie przepuści. Świetna obrona Clipperrs, która nie pozwala na skuteczną i dobrą gre C Anthony'emu z Denver, świetna gra E Branda i doświadczenie S Cassela dają o sobie znać w tej serii. Oprócz Anthony'ego nie ma kto pociągnąć gry w Nuggets, Camby ostatnio słabo, Martin jest zawieszony przez ttreneea za złe zachowanie w meczu nr 1, nie ma żadnych atutów Denver, a nawet zarzuca się błędy trenerowi G Karlowi m.in. w wystawianiu pierwszego składu, gdzie np za dobrego obrońce Pattersona wstawił Bucknera. Czwarte zwycięstwo Clippersów dziś
A na Detroit bym uważał, myśle że Reed rzuci swoje i kto wie czy nie będzie 2-2 choć wątpie, ale ja bym nie obstawiał na Tłoków kurs 1,30 nie przekonujący, Clippersi o wiele pewniejsze.
_________________ Nie narzekaj na swój los
Pomyśl sobie ... jestem BOSS
Stan rywalizacji 2-2, nie wiem co jest z Miami chyba nikt nie wie, ale grają beznadziejnie a i atmosfera w drużynie jest nienajlepsza. Jak pamiętamy, w pierwszym meczu bezmyślne zachowanie w strone sędzięgo, gdzie rzucił ochraniaczem na szczęke. Oprócz niego zawieszony został także Posey w meczu nr 4 za brutalny faul na Hinrichu w meczu nr 3, a kare pieniężną zapłacił Shaq. Coś za bardzo agresywni i sfrustrowani swoją postawą są Heat. A jeszcze dodam że gdy po niedokładnym podaniu Paytona do Wade'a była mała sprzeczka między tymi panami, to nie wygląda dobrze. Uważano że Heat zrobi szybkiego sweepa, że wygrają z Chicago 4-0 a tu Byczki stawiają trudne warunki. Zagrali świetne spotkania u siebie w United Center, wykluczając praktycznie z gry Shaqa, kluczowym fragmentem był rzut za 3 Hinricha na minute przed końcem, a w statsach można znaleźć ciekawą sprawe. Bulls stawali w ostatnim meczu 31 razy na linii rzutów wolnych, a Heat ... 5 Widać kto bardziej chciał że tak sie wyraże. Dwie sprawy które nie przemawiają za Bulls to po pierwsze sprawa parkietu oczywiście, tu Miami w pierwszych dwóch spotkaniach rzucało średnio 113 pkt, ale z drugiej strony słabo w defensywie, ale w swojej hali każda drużyna lepiej sie czuje. Druga sprawa to prawdopodobny brak w dzisiejszym składzie gracze podkoszowego Bulls - T Chandlera. To nie jest gracze ofensywny, ale świetnie bronił przeciwko O'Nealowi i chyba 2 faule w ataku Shaq zanotował właśnie na nim. Ale pozostaje jeszcze Sweetney i Allen, ale 8 pkt to dużo i myśle że znowu stać Byczki na wyrównane spotkanie.
_________________ Nie narzekaj na swój los
Pomyśl sobie ... jestem BOSS
siema
mam pytanie odnoście meczu SA Spurs wejdzie handicap (-8) na nich?? aha i jeszcze jedno jak myślicie czy PHO Suns wygrają?? tam też jest fajny handicap -6
[ Komentarz dodany przez: Fisher: 02-05-2006, 22:43 ]
handicapów nie ruszaj a już na pewno nie na gospodarzy z dzisiejszych meczy najpewniejsze wydaje mi się zwycięstwo New Jersey, Phoenix i San Antonio różnie może być, choć przy tych drugich to raczej zwycięstwo, ale niskiego kursu bym nie ryzykował a handi to nie wiem
Dziś w Los Angeles rozegrany zostanie 6 mecz serii. Na razie prowadzą Lakersi 3-2. I jeżeli chcą wygrać tą serię, nie pozostaje im nic innego niż zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu. Jest kilka powodów, dla których Lakers dziś skończą serię z Suns. Pierwszym, i chyba najważniejszym jest brak Bella w ekipie z Phoenix. Przy jego absencji Kobe będzie mógł pokazać cały swój kunszt. To właśnie Raja był chyba jedynym, który był w stanie jako-tako przystopować gwiazdę Jeziorowców. Gdy go brak nic nie stoi na przeszkodzie Bryantowi, żeby wypunktować Suns. Po drugie Słońca mają problemy w walce na tablicach. Kontuzjowani są Stoudemire i Thomas, a sam Marion nie zbierze tylu piłek. Zresztą i on ma problemy, gdyż dobrze przeciwko niemu gra Odom. A w ekipie Lakers dobre mecze u siebie rozgrywał Kwame Brown. No i po trzecie Suns są pod ścianą. Porażka oznacza ich koniec z przygodą w post season. A wiadomo, że taka sytuacja może wpłynąć źle na drużynę. Konieczność wygranej = większa nerwowość, a w przypadku gdy Lakers odskoczą nie widzę już szans dla Suns. Myślę, że przewaga własnej hali i wszystkie wymienione przeze mnie wyżej informacje dadzą Jeziorowcom zwycięstwo w tym meczu i zakończenie serii.
Ciekawostką jest to, że wszystkie wygrane w serii mecze Lakers kończyli z dorobkiem 99 punktów. Dlatego też ciekawym typem może być under205.
Analize meczu Lakersów masz wyrzej a co do under/over to loteria
Ale nie rozumiem czemu przekreślacie szanse Słońc na zwycięstwo, przecież jak napisał fisher " Ron Artest został zawieszony na te spotkanie. To jeden z podstawowych graczy Kings szczególnie w defensywie," -i spurs mieli zdecydowanie wygrać z savramento pod nieobecność artesta, a jednak Kings o mało co nie sprawili niespodzianki i nie pokonali San Antonio. To że nie ma bella nie oznacza że Kobe wypunktuje słońca, przecież obrońcy suns często podwajali krycie i Kobe nie był kryty tylko przez samego Bella.A co do drugiego argumentu to skąd masz info że Thomas jest kontuzjowany, ani na cbs ani na nba.com nie piszą o jego kontuzji. No cóż zobaczymy, stawiajcie na co chcecie ale ja wierze że Nash rozegra świetne spotkanie i poprowadzi suns do zwycięstwo.
Analize meczu Lakersów masz wyrzej a co do under/over to loteria
Ale nie rozumiem czemu przekreślacie szanse Słońc na zwycięstwo, przecież jak napisał fisher " Ron Artest został zawieszony na te spotkanie. To jeden z podstawowych graczy Kings szczególnie w defensywie," -i spurs mieli zdecydowanie wygrać z savramento pod nieobecność artesta, a jednak Kings o mało co nie sprawili niespodzianki i nie pokonali San Antonio. To że nie ma bella nie oznacza że Kobe wypunktuje słońca, przecież obrońcy suns często podwajali krycie i Kobe nie był kryty tylko przez samego Bella.A co do drugiego argumentu to skąd masz info że Thomas jest kontuzjowany, ani na cbs ani na nba.com nie piszą o jego kontuzji. No cóż zobaczymy, stawiajcie na co chcecie ale ja wierze że Nash rozegra świetne spotkanie i poprowadzi suns do zwycięstwo.
Co do Thomasa, to już Fisher mi napisał że jest błąd. A to info miałem z Yahoo (z teh stronki zwykle korzystam).
Jeżeli chodzi o zawieszenie Bella - przecież nie napisałem, że LAL wygrają zdecydowanie. Ale mimo wszystko sądzę, że wygrają. Brak Bella może nie sprawi, że Kobe wypunktuje Słońca, ale da mu większą swobodę. Brak Bella -> częstsze podwojenie -> częściej gracz LAL wolny. Nie jest powiedziane przecież, że Kobe nie zalizy meczu powiedzmy z 15 asystami A co do Nasha - to już nie ten sam zawodnik co w regular season. Problemy z plecami przełożyły się na jego grę. Zresztą nie jest już on najmłodszy i w końcu musiała przyjść zadyszka.
Nie przekreślam szans Słońc, ale więcej ich daję Jeziorowcom
Phoenix praktycznie nie mają kim załatac dziury po Bellu, nie mają drugiego klasycznego rzucającego obrońcy, prawdopodobnie w miejsce Bella zagra L Barbosa - nominalnie oczywiście rozgrywający bo ma 191 cm zwrostu i z Bryantem w obronie na pewno nie poradzi, Nash też nie, to wychodzi że Marion będzie krył KB, ale jak Marion to kto Odomem? No pozostaje jeszcze Diaw ale kto Parkera nikt Tak sobie pokombinowałem i sądze że będzie widoczny brak Raja. A nawiązując do Sacramento co marcin przetoczył to chyba nikt sie nie podziewał tak dobrej gry Martina w tej serii. Kings w przeciwieństwie do Suns mają ławke rezerwowych dobrą.
_________________ Nie narzekaj na swój los
Pomyśl sobie ... jestem BOSS
No i Phoenix win i to dzięki Thomasowi który doprowadził do dogrywki 5 sekund przed końcem i Steve Nash zagrał nieźle, kobe prawie dobił do 50 pkt.(na cbs pisze że ma 49) ale miał aż 7 strat , ale Phoenix w przekroju całego meczu zasłużyło na zwycięstwo, prowadzili przez prawie cały czas od drugiej kwarty , gracze Lakers często faulowali i mieli dużo strat. No cóż ciesze się że Nash i spółka jeszcze nie odpadli:tak: ( a brakło już Lakersą tylko 5 sek.)
Dołączył: 19 Maj 2005 Pochwał: 7 Posty: 562 Skąd: WręczycaW/Cz-wa
Wysłany: 2006-05-05, 09:40
Co do meczu LAL-PHO trzebe jeszcze dodać że Kobe miał szansę wygrać mecz w regulaminowym czasie: akcję rozgrywał z prawego skrzydła boiska, schodził do srodka (do tego miejsca gdzie w meczu nr 4 przesądził o wygranej) ale tym razem został zablokowany przez świetnie spisującego się w obronie Mariona.W dogrywce dominował juz tylko jeden zespół a na 40 sekund przed ostatnim gwizdkiem graczy Lakers zdołował Marion wykonyjąc wsada "z góry" po podaniu Diawa. Ponad to PHO poprawiło zbiórki w ataku i w obronie, które według mnie były przyczyną wcześniejszych porażek. Grę Kobego mogę ocenić na 4, pomimo 50 punktowej zdobyczy, ponieważ miał kilka ważnych strat i przespał pierwszą połowę, a zdobycz punktową zawdzięczać może nieobecności Bella. Jeśli idzie o zawodników PHO uważam, że jeśli ojcem zwycięstwa był Thomas to matką musi być Nash. Zagrał on mecz na najwyższym poziomie, zdobywał punkty i asystował w sytuacjach, które wydawały się beznadziejne, trzykrotnie trafił kosza będąc obstawianym przez wysokiego Browna oraz nie mylił się na lini osobistych w najważniejszych momentach. Jeśli PHO wygra rywalizacje z Lakersami (i tak najprawdopodobniej sie stanie) uważam, że Nash zasługuje na nagrodę MVP, ponieważ wyciągnięcie zespołu z 1-3 na 4-3 w play offach byłoby chyba większym osiągnięciem niż 81 punktów w sezonie zasadniczym przeciwko Toronto. Jeśli jednak Lakersi awansują nagroda należy się Kobemu.
Co do kolejego meczu z Bellem w wyjściowej piątce, atutem własnej hali, mobilizacji i bardzo dobrą atmosfera po 2 kolejnych wygranych meczach daję Phoenix 89% szans na awans.