| |
|
|
| |
Aby korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować, można to zrobić za darmo TUTAJ. Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników!
|
|
|
| |
90minut.com | Liga-Typerów.pl
|
|
|
 |
|
Rejestracja ::
Zaloguj
|
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
|
| |
Reklama: Najlepsza Szkoła Pokera w Polsce | BONUS 100% | Betting and Live results | Centrum Photoshop - PSHelp.pl | Informacje z pierwszej Piłki - Kicker.pl | Liga-Typerów.pl
|
|
| Autor |
Wiadomość |
FAN
 BetFair Specialist Kapitan

Dołączył: 20 Lis 2005 Pochwał: 62 Posty: 3138 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: |13 Kwi 2008|, 2008 22:13
|
|
|
/Sprawa z Expektem została wyjaśniona, tak więc podaję normalny login
real_fan - 726991
Link -> http://obstawianie.com/postlink/312603.htm#312603
| FAN napisał/a: | OPIS 32 KOLEJKI PRIMERA DIVISION
12 kwietnia 2008
Valencia CF - Racing Santander 20:00
Recreativo Huelva - FC Barcelona 22:00
13 kwietnia 2008
Deportivo La Coruna - Athletic Bilbao 17:00
Espanyol Barcelona - Osasuna Pampeluna 17:00
Real Betis Sewilla - Levante UD 17:00
Getafe CF - Real Saragossa 17:00
Real Mallorca - Sevilla FC 17:00
Real Valladolid - Atletico Madryt 17:00
Real Madryt - Real Murcia 19:00
Almeria - Villarreal 21:00
12/04/2008 g. 20:00
Valencia CF - Racing Santander
Estadio Mestalla
Typy [Expekt]:
· Racing @ 3.40 2/10
· Racing AH +0.25 @ 2.05 4/10
· under 2.5 @ 1.70 4/10
Na pierwszy ogień w kolejnej kolejce hiszpańskiej Karuzeli idzie mecz Valencii z Racingiem Santander. Zacznijmy może od tego, że Valencia jest najsłabiej grającą ekipą na własnym obiekcie w całej lidze i to dosłownie! Nawet Levante ma lepszy bilans mimo, że przegrali jeden mecz więcej (bo rozegrali o jeden więcej), to jednak bilansem bramkowym "wyprzedzają" w tej haniebnej statystyce piłkarzy Ronalda Koemana. Jak żyję nie pamiętam podobnej sytuacji. Jestem w stanie zrozumieć trudny rok, ciężki sezon i wszystkie zmiany, bądź nazwijmy to doraźniej - czystki - jakich w tym zespole dokonał rządzący twardą ręką Koeman. Jednak mimo wszystko, atut własnego boiska powinien być jak to właśnie dobrze brzmi... atutem a nie problemem. Nietoperze w chwili obecnej dużo lepiej czują się poza Mestalla gdzie ich bilans wynosi 7-3-6 (dla porównania w domu: 4-3-8). Zresztą to nie musi dziwić, skoro co mecz, a tak dokładniej co porażkę jakiej Ches doznają przed własną publiką, ta nie pozostaje niema i wyraża swoją dezaprobatę zarówno do stylu, zawodników jak i trenera i zarządu poprzez machanie białymi chusteczkami.
Szczęściem dla Koemana i jego drużyny jest fakt, że żaden z zawodników nie pauzuje z powodu kartek i nie ma żadnego kontuzjowanego zawodnika z pierwszego składu. Dlatego też Valencia najprawdopodobniej wystąpi w następującym składzie:
Hildebrand
Miguel - Albiol - Machena - Moretti
Baraja - Banega
Joaquin - Silva - Mata
Villa
Patrząc na to zestawienie personalne, ta drużyna powinna wygrywać w każdym meczu, może poza Barceloną, Realem, Villarealem i Sevillą (ale to zależnie od formy) i powinna plasować się w pierwszej piątce. Tak jednak nie jest. W pierwszej piątce natomiast możemy "spotkać" piłkarzy Marcelino. Coraz lepsze występy zawodników z Santander widać z roku na rok. W tym sezonie jednak przechodzą oni wszelkie wyobrażenia swoich kibiców, ponieważ ich obecna pozycja z 5-cio punktową przewagą nad siódmym w tabeli Espanyolem daje im dużą pewność tego, że zagrają w Europie w przyszłym sezonie. Nie mówiąc o tym, że do czwartego Atletico tracą oni tylko trzy punkty, które zresztą mogą odrobić już w tej kolejce (ale o tym przy okazji spotkania Valladolid - Atletico). Cóż wtedy może się stać? Racing może zagościć na czwartej pozycji, która dawałaby im szansę na awans do Ligi Mistrzów, a takiego rozwiązania nie spodziewałby się przed sezonem chyba nikt.
Jedynym osłabieniem w drużynie gości będzie nieobecność świetnego stopera (niestety nie zagra on do końca sezonu z powodu kontuzji kolana) Ezeqiuela Garay'a (22/0), który już od pewnego czasu swoją postawą na boisku zapewnił sobie zainteresowanie najlepszych klubów Europy. Poza nim jednak Racing wystąpi w najmocniejszym składzie. Niestety w pierwszej '11' zabraknie Ebiego Smolarka, którego miejsce w ataku zajmują Munitis i Tchite. Goście dysponują bardzo mocnym środkiem pola i to według mnie będzie kluczem do zwycięstwa. Pojedynki Duschera z Silvą i walka na skrzydłach w wykonaniu Serrano i Lopeza z Matą i Joaquinem będą na pewno ozdobą tego spotkania, które mam nadzieję będzie stało na wysokim poziomie.
Szczerze wierzyłem w zawodników Ches już od pewnego czasu (mecz z Realem) ale jednak poza jednym błyskiem na Bernabeu, Valencia nie potrafi wygrać spotkania od dwóch miesięcy. Moja wiara w nich niestety ustała, a forma jaką prezentują ich przeciwnicy może doprowadzić do trzeciej z rzędu porażki i to może być również trzeci mecz z rzędu, kiedy Valencia nie strzeli bramki (0:3 z Mallorcą i 0:1 z Murcią). Dlaczego tak może się stać? Ponieważ Racing stracił w tym sezonie tylko 30 bramek, to jest trzeci najlepszy wynik w lidze (na równi z Realem Madryt), mniej bramek stracili tylko piłkarze Barcelony i Bilbao. Faktem jest, że z tych 30 straconych bramek aż 19 padło na wyjazdach, ale to głównie wina pojedynków z Atletico (0:4), Sevillą (1:4), Realem (1:3) i Getafe (1:2). Jak widać piłkarzom Marcelino wyraźnie nie leży stolica Hiszpanii, ale łącznie w tych czterech meczach stracili oni 13 bramek, co pozwala nam łatwo policzyć, że pozostałych 12 (!) meczach stracili oni tylko 6 bramek, co daje fenomenalną średnią 0.5 bramki na mecz. Valencia w międzyczasie strzeliła w 15 meczach u siebie 16 bramek. Odliczając jednak od tego wygrane mecze z Murcią (3:0) i Betisem (3:1) okazuje się, że w 12 spotkaniach tych bramek wpadło 10 - średniej... może lepiej nie liczyć? Nie chcę nawet pogrążać Nietoperzy i pisać, że w tych samych 15 meczach u siebie Valencia straciła... 28 bramek!! Faktem jest, że w to wliczają się blamaże z Bilbao (0:3), Villarealem (0:3), Mallorcą (0:3), Realem (1:5) i Barceloną (0:3), czyli razem 17 bramek w pięciu spotkaniach, ale jednak nadal 11 bramek straconych w 10 meczach to dużo. Jednak to napisałem, więc kontynuujmy "nagonkę" na gospodarzy. Przytoczę kilka ciekawostek - Valencia spotkała się z Racingiem na Mestalla już 11 razy (w ciągu ostatnich 13 lat), z czego 6 spotkań wygrała, zanotowała dwa remisy i aż trzy razy zawodnicy gospodarzy schodzili z boiska pokonani. Tak było na przykład rok temu, kiedy Racing wygrał tu 2:0. Kolejną ciekawostką jest fakt, że ostatnie spotkanie jakie Valencia wygrała z Racingiem (u siebie i w ogóle w ostatnich latach) odbyło się 26.09.2004 (!) wtedy Valencia wygrała z Racingiem 2:0. Od tamtej pory był jeden remis (1:1 30.10.2005) i pięć kolejnych spotkań wygrali zawodnicy Racingu! Tak więc rozpoczynamy czwarty rok, kiedy Valencia nie potrafi pokonać Racingu w lidze. Kursy są świetne a w pinku dostaniemy jeszcze azjatycki handicap +0.0/0.5 (czyli +0.25), co zabezpieczy nas przed remisem (połowa stawki będzie wygrana, a połowa zwrócona), a kurs na takie zdarzenie według specjalistów z Pinnacle'a to aż 2.04 - takie coś wezmę z pocałowaniem rączki. Mój typ jednak idzie czysto na Santander, ponieważ po ich stronie jest motywacja, forma i ostatnie wyniki.
TYP: Racing, X
12/04/2008 g. 22:00
Recreativo Huelva - FC Barcelona
Estadio Nuevo Colombino
Typy [Expekt]:
· Recreativo AH +0.75 @ 1.85 3/10
· HT/FT X/1 @ 9.25 1/10
· under 2.5 @ 1.95 3/10
Drugim spotkaniem jakim uraczy nas Hiszpania będzie pojedynek Recreativo z Barceloną. Nie chcę za bardzo wchodzić tutaj w dywagację odnośnie obecnej formy drużyny gości, bo jak gra Barcelona każdy widział, widzi, a jak nie, to na pewno w najbliższym czasie będzie miał okazję zobaczyć. Określenie, że "grają piach" może zostać uznane za komplement. Jednak skupmy się na najważniejszym, a takim jest na pewno fakt, że do składu Cules wraca Leo Messi (22/9 + 7) - oczywiście nie zagra on od pierwszej minuty, ale bardzo prawdopodobne jest, że pojawi się na boisku na ostatnie kilka minut. To jednak jedyna dobra wiadomość jeżeli chodzi o skład drużyny Franka Rijkaard'a. Deco (15/1) i Ronaldinho (17/8) już od dłuższego czasu nie występują w drużynie Barcelony, do tego ze składu wypadli: Thierry Henry (25/7), Bojan (25/8), Iniesta (30/3 + 3) i niepewny jest występ Rafaela Marqueza (19/2). Tych zawodników chyba żadnemu z kibiców przedstawiać nie trzeba. W jakim zestawieniu wybiegną więc goście? Prawdopodobnie w ofensywnym trójkącie zobaczymy Ezquerro (1/0), Eto'o (13/12) i Giovanniego (22/0 + 3), z pomocy wspomagać ich będą Xavi (30/6 + 5), Gudjohnsen (17/2) a defensywną "robotę" zajmie się Yaya Toure (21/1). Blok obronny to Milito (25/1), Puyol (23/0) na środku i Abidal (25/0) z Zambrottą (23/0) na bokach. W bramce nie może stanąć nikt inny jak Victor Valdes (31).
W drużynie gospodarzy bez osłabień. Jedynym jest chyba nie najlepsza ostatnio konsystencja w występach. Ostatnie trzy mecze to kolejno porażka (0:2 z Santander), remis (1:1 z Bilbao) i wygrana (1:0 z Osasuną) - widać więc jakiś progres, co jest dobrą wiadomością dla kibiców. Dla mnie najbardziej liczy się występ Camunas'a (30/0 + 3), Carlosa Martinsa (29/6 + 5) i Sinama-Pongolle'a (27/9 + 3). Szczególnie ten ostatni powinien zasługiwać na "specjalną" opiekę przez środkowych obrońców Barcelony. Pisałem już wiele razy, że Recreativo jest zdolne do sprawiania niespodzianek i to nie tylko w tym sezonie (dwie wygrane z Espanyolem po 2:1, remisy z Atletico, Villarealem i Valencią) ale również w poprzednich latach, bo kto nie pamięta wyniku 3:0 na Bernabeu? Czego więc możemy się spodziewać po sobotnim spotkaniu? Według mnie tutaj możemy wyszukiwać niespodzianki. Forma zawodników Huelvy na pewno zwyżkuje i sądzę, że zwyżkować będzie, ponieważ walczą oni o utrzymanie, a goście nie prezentują się w ostatnim czasie przekonująco, a już na pewno nie tak przekonująco, żeby grać ich po kursie 1.7 czy 1.8 (w zależności gdzie)! Trzeba przyznać, że Barcelona jest jedyną drużyną w lidze, która nigdy nie uległa drużynie Recre, ale może czas najwyższy? Bo jeżeli nie w momencie kiedy "gigant" jest w kiepskiej formie, to kiedy może się to udać? Jak niektórzy z was wiedzą, bardzo często drużyny walczące o utrzymanie potrafią wykrzesać z siebie dużo więcej niż można się po nich spodziewać i tego też spodziewam się w sobotnim meczu, przez 90 minut od godziny 22:00 podopieczni Zambrano powinni gryźć trawę, a jak będzie trzeba to i przeciwników - komplet w tym meczu da im dużą pewność siebie na najbliższe spotkania a także "oddech" od strefy spadkowej. Barcelona może i zmotywowana, ale czy aż tak bardzo? Liga teoretycznie przegrana (to w sumie aż 7 punktów), a po wygranej z Schalke można się rozluźnić. Tutaj upatruję słabości Barcelony, jeżeli w ogóle mogę użyć takiego sformułowania, bo przecież taką słabość to Barcelona idealnie prezentuje już od jakiegoś czasu. Ja stawiam na dużą niespodziankę i wygraną gospodarzy, ale to co oferuje nam Pinnacle to też swojego rodzaju promocja... handicap azjatycki +0.5/1.0 (czyli +0.75) po kursie 1.82 - w przypadku przegranej Recreativo jedną bramką (np. 0:1) tracimy tylko połowę stawki!
TYP: Recreativo, X
13/04/2008 g. 17:00
Betis Sevilla - Levante UD
Estadio Manuel Ruiz de Lopera
Typy [Expekt]:
· Betis @ 1.45 5/10
· Betis -1.0 @ 2.30 3/10
· DW 2:0 @ 6.00 1/10
Wstępną analizę do tego meczu możemy poczytać na blogu DJ'a i tam w sumie wszystko ładnie w skrócie zostało opisane. Betis jeszcze kilka tygodni temu błąkał się w dolnych rejonach tabeli a kibice z każdą kolejką modlili się o zwycięstwo. W tej chwili sytuacja podopiecznych Chaparro jest zgoła odmienna. 10 pozycja w tabeli i aż 8 punktów przewagi nad strefą spadkową, głównie dzięki dyspozycji z ostatnich trzech tygodni, kiedy to zawodnicy Realu Betis wygrali 3 kolejne spotkania: 1:0 w Osasunie, 3:2 z Barceloną i ostatnio 3:0 w Saragossie. Szczególnie ten ostatni wynik jest szokujący, o czym wspominał wcześniej DJ. W niedzielę jednak na Estadio Manuel Ruiz de Lopera zawita Levante i co tu dużo mówić, inny wynik jak porażka gości będzie tu niespodzianką. Na boisku na pewno nie pojawi się pomocnik Levante Mathieu Berson (20/0 + 1) a niepewne są występy Jose Serrano (22/0) i Saul'a (14/0). Dla gości najważniejszym jest, że zagra ich najlepszy strzelec Mustapha Riga (29/8). Sam Riga jednak meczu nie wygra, nie będzie w stanie go nawet zremisować. Wszystko dlatego, że gospodarze są w formie, a ich ofensywny tercet Gonzalez (20/5 + 3) - Sobis (22/4 + 1) - Edu (29/13 + 4) kreuje często wiele okazji dla jedynego napastnika w składzie Chaparro - Pavone (24/8). Nie wspominając o tym, że sam ten tercet strzelił już 22 bramki ze wszystkich 38. Betis wystąpi w najmocniejszym zestawieniu personalnym i bez problemu powinni sobie poradzić ze zdegradowanym już (ale nie matematycznie) Levante. Po stronie gości brak motywacji i niewiele jest ich w stanie przekonać, żeby w ten mecz włożyli 100%... może gdyby znalazł się nowy sponsor, albo właściciel to zawodnicy Levante walczyliby o ligowy byt, jednak wobec tak wielkich problemów finansowych nie widzę takiej możliwości. Spokojny mecz, bez fajerwerków i pewne zwycięstwo gospodarzy, to mój typ na to spotkanie, a wynik? Pokuszę się nawet o typ na 2:0. Niestety na "czystą" wygraną Betisu kursy są niski (1.45-1.50) a oferowany asian (-1.25) @ 2.12 jest trochę ryzykowny. Dlatego też jak ktoś chce, to na podbicie AKO polecam "jedyneczkę".
TYP: Betis
13/04/2008 g. 17:00
Deportivo La Coruna - Athletico Bilbao
Estadio El Riazor
Typy [Expekt]:
· Deportivo @ 2.10 3/10
· Deportivo 1X @ 1.25 7/10
Na Riazor spotkają się drużyny środka tabeli, które od kilku sezonów mają problemy z osiągnięciem czegoś więcej niż 8 pozycja w lidze. W niedzielę mecz pomiędzy Deportivo a Bilbao będzie zacięty, jak zwykle, ale na szczęście grany powinien być na większym luzie. Wszystko dlatego, że Deportivo, które kilka tygodni temu było w podobnej sytuacji jak Betis (czyt. wyżej) obecnie zajmuje 13 miejsce z siedmiopunktową przewagą nad strefą spadkową. Do pewnego utrzymania (według starej zasady - "zostajesz w lidze jak masz więcej niż 42 punkty") brakuje im jednego kompletu i o to dzisiaj będą walczyć. Goście natomiast są w tej komfortowej sytuacji, że na swoim koncie mają już 43 punkty, co pozwala im się zrelaksować i grać już bez większej presji. Ostatnie wyniki obu drużyn wskazują, że zawodnicy są w formie, ponieważ Deportivo z ostatnich 7 spotkań straciło "tylko" 5 punktów po porażce na Majorce i remisie w Valencii. Natomiast w pięciu innych meczach, to właśnie podopieczni Miguela Angela Lotiny wyrywali przeciwnikom komplet punktów, tak właśnie było w przypadku pojedynków z Sevillą, Espanyolem, Realem i Murcią (wszystkie u siebie) i ostatnio z Santander (na wyjeździe). Już tylko po tych wynikach widać, że SuperDepor jest mocne właśnie na Riazor. Goście natomiast w ostatnich 7 meczach przegrali również raz (1:2 z Villarealem) i dwukrotnie dzieliła się punktami na wyjazdach w Almerii i Huelvie (po 1:1), za sukces można uznać zwycięstwo podopiecznych Caparrosa w Madrycie z Atletico (2:1), do tego "na rozkładzie" mają Valladolid, Getafe i ostatnio Espanyol (te mecze u siebie). Jak widać klasa przeciwników lekko się różni i to pozwala mi stwierdzić, że to właśnie zawodnicy Deportivo są w tym meczu faworytem, co nawet odwzorowują kursy wystawione przez bukmacherów. Jeżeli chodzi o osłabienia, to w drużynie gości powinniśmy zobaczyć pełny skład, a w drużynie Depor niepewne są występy Guardado i Wilhelmssona, są to ważne osoby w składzie Lotiny, ale jednak mimo tego gospodarze powinni przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatnio Deportivo wygrało u siebie we wrześniu 2003r. dlatego czas najwyższy poprawić te statystyki i dzisiaj zgarnąć komplet punktów, po to, żeby końcówka sezonu była dużo bardziej przyjemna i bezstresowa. Bardzo ładny kurs na gospodarzy (@ 2.16 na "jedynkę" i AH -0.5) powinniśmy spróbować wykorzystać, na przykład na rozpisie. Polecam.
Jedyne czego mogę się obawiać w tym meczu to kolejny remis (byłby to trzeci z rzędu) i dlatego też można spróbować Deportivo (0) po kursie 1.50 w Bet365.
TYP: Deportivo, X
13/04/2008 g. 17:00
RCD Mallorca - FC Sevilla
ONO Estadi
Typy [Expekt]:
· over 2.5 @ 1.70 4/10
· Sevilla (0) @ 1.85 4/10
Czas się przenieść na Baleary, tam zagoszczą dzisiaj zawodnicy Manuela Jimeneza Jimeneza i będą walczyć o... piąte wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie, ale nie tylko. Zwycięstwo w tym meczu da im większy komfort gry w następnych kolejkach gdyż ich obecna przewaga nad Espanyolem wynosi 3 punkty. Po tej kolejce może to już być 5, bądź 6 punktów. Do tego jest szansa doskoczyć do Racingu bądź Atletico (w zależności od wyników). Tak więc po krótce wygląda motywacja po stronie gości.
A co tam u gospodarzy słychać? Bez osłabień, bez stresu związanego z wynikami, bo jednak Mallorca to Mallorca, czyli jakby nie patrzeć typowy ligowy średniak. Ostatnio nie najgorsze wyniki: remis z Realem (1:1) i dwie wygrane z Valencią (3:0) i Deportivo (1:0). Ku radości swoich kibiców w 15 meczach Mallorca strzeliła 25 bramek, tracą "tylko" 15. Do "pewnego" utrzymania potrzebują tylko 2 punktów, o które na pewno powalczą zarówno w tym jak i, co nawet bardziej prawdopodobne, następnym meczu z Realem Murcią.
Wróćmy zatem do gości tego spotkania, gdzie jedynym pewnym osłabieniem będzie nieobecność "wykartkowanego" Maresca (16/1 + 3). Niepewne natomiast są występy Dragutinovica (20/1) i Escude (15/0) a także Adriano (25/1 + 1). Dlatego Jimenez może mieć małe problemy z zestawieniem linii obrony, która prawdopodobnie wystąpi w takim ustawieniu jak w ostatnim meczu (notabene wygranym z Villarealem 2:0), czyli Dani Alves, Mosquera, David Prieto i Keita (!). W środku pola powinni pojawić się Poulsen i Fazio, którzy będą odpowiedzialni za destrukcję i pomoc w rozgrywaniu Renato, na bokach hasać będą Jesus Navas i Diego Capel, a w ataku prawdopodobnie wystąpi osamotniony superstrzelec tego sezonu Luis Fabiano. Po samym zestawieniu personalnym i ostatnich popisach strzeleckich uważam, że Sevilla strzeli przynajmniej jedną bramkę na Majorce. Cóż, trudno o inny wniosek, jak było tylko 5 spotkań, w którym zawodnicy z Andaluzji nie potrafili pokonać bramkarza przeciwników. Ostatnio miało to miejsce 12 stycznia w Bilbao (0:2). Od tamtego momentu w 12 spotkaniach niedzielni goście strzelili... 25 bramek! Daje nam to dobrą średnią ponad 2 bramek na mecz.
Czego można się spodziewać po tym meczu? W moim osobistym odczuciu, to wpadnie tu sporo bramek. Liczę również na wygraną gości, ponieważ patrząc na historię pojedynków tych drużyn, dużo częściej zdarza się właśnie takie rozwiązanie. Co ciekawe ostatnio Mallorca u siebie wygrała z Sevillą w 99 roku. Równie często jak wygrywają goście pada również remis, a że Sevilla już długo gra bezkompromisowo, to może się wreszcie stać. Tymczasem Mallorca to najczęściej remisująca drużyna w lidze (14 remisów!!). Dobrze jednak, że z pomocą przychodzi nam Pinnacle i oferuje świetny zakład na ten mecz - Sevilla (0) @ 1.87 (stawka zwracana w przypadku remisu). I tak właśnie zagram. Do tego jestem przekonany co do dużej liczby bramek. Przewiduję tutaj wynik 1:2 bądź 2:2.
TYP: Sevilla, X, over
13/04/2008 g. 17:00
Getafe CF - Real Saragossa
Estadio Coliseum Alfonso Perez
Typy [Expekt]:
· Saragossa (0) @ 1.87 4/10
"Przedmieścia Madrytu, mały sportowy "klubik", którego w Europie nikt się nie boi..." tak brzmiałby wstęp kilka bądź kilkanaście tygodni temu, kiedy większość kibiców wiedziała, że Getafe to taki toporny zespół, rzemieślnicy, którzy wykonują nakazaną im taktykę i typowy średniak.
A jak to powinno wyglądać w tej chwili? "Getafe, finalista Pucharu Króla, drużyna która napsuła dużo krwi jednej z europejskich potęg - Bayernowi Monachium. Ekipa poukładana taktycznie, wykonująca wzorowo polecenia trenera, mająca do tego dużo szczęścia, którego niestety zabrakło w ostatnich sekundach ćwierćfinału Pucharu UEFA.". Tak dokładnie powinno to brzmieć.
Bo taka właśnie jest prawda. Ekipa Laudrupa jest w tym sezonie po prostu fenomenalna, jako jedyna ze wszystkich w lidze, do ostatniego czwartku liczyła się we wszystkich 3 rozgrywkach w jakich występowała. To jest chyba jedyny powód tego, że Getafe nie gra w tej chwili w lidze o Puchary i zajmuje "dopiero" 12 miejsce w tabeli. Jednak już w najbliższym tygodniu czeka ich potyczka z Valencią w finale Pucharu Króla, co może (i wydaje mi się, że powinno) dać im przepustkę do kolejnej, przyszłorocznej edycji Pucharu UEFA. Na boisku nie zobaczymy dwóch bocznych obrońców po każdej ze stron. W Getafe zabraknie genialnego ostatnio Cosmina Contry (kto oglądał mecze z Bayernem, ten wie co on potrafi) a w Saragossie nie zagra Carlos Diogo.
Jedynym pytaniem jakie należy sobie postawić przed typowaniem tego meczu, to podejście zawodników i trenera Getafe do tego meczu. Ostatnie 10 dni było bardzo ciężkich, najpierw mecz z Bayernem w Monachium (1:1), gdzie zostawili dużo zdrowia, później potyczka z Barceloną (0:0) i znów pojedynek z Bayernem, ale to już trzeba nazwać batalią, czy heroicznym bojem, bo jednak grać przez 120 minut w 10 z takim zespołem to ogromny wysiłek. Mają w perspektywie najważniejsze chyba w tej chwili spotkanie sezonu z Valencią w Pucharze Króla, trzeba przyznać, że w niedzielę Laudrup powinien dać odpocząć kilku podstawowym zawodnikom. Niestety Getafe ma krótką ławkę rezerwowych i dlatego zmiennicy raczej nie poradzą sobie z drużyną Saragossy. Jedynym pewnym punktem drużyny powinien być De La Red (ukarany czerwoną kartką w 6 minucie meczu z Bayernem). Do składu wróci pewnie Granero, a występy Mario i Pablo Hernandeza są niepewne. Widzę dwie opcje:
1. Laudrup odpuszcza mecz i wystawia rezerwy, co skończy się porażką gospodarzy.
2. "Nie ma odpuszczania" i wychodzi podstawowy, najsilniejszy w danej chwili skład i może skończyć się różnie, prawdopodobnie remisem.
Czy tak będzie, przekonamy się koło 19 w niedzielę. Ja jednak optuję za Saragossą, mimo że kursy dość dotkliwie spadły (z 3.45 nawet do 2.40) - co zresztą dziwić nie powinno. Saragossa przystąpi do tego meczu bardzo zmotywowana, bo po dwóch ostatnich porażkach ich sytuacja stała się beznadziejna (3pkt. straty do bezpiecznego miejsca), a zawodnicy pokroju Diego Milito, Sergio Garcii czy Olivery na pewno nie chcą znaleźć się w Segunda Disivion.
TYP: X, Saragossa
13/04/2008
Real Madryt - Real Murcia
Estadio Santiago Bernabeu
Typy [Expekt]:
· Real @ 1.25 8/10
· Real -1.0 @ 1.75 5/10
· Goście nie strzelą bramki @ 1.81 4/10
O Realu Madryt można, a przynajmniej ja mógłbym pisać i pisać i pisać i... jak się domyślacie - pisać.
Jednak będziemy poważni, bo późna pora (w tej chwili jak patrzę na zegarek to jest 2:55) i czas nas zaczyna gonić, bo przecież do meczu zostało już nieco ponad 16 godzin. Mam nadzieję, że tyle czasu wystarczy wam na przeczytanie o supremacji Realu w tym meczu nad murującym bramkę... Realem, tyle że tym z Murcii.
Zaczniemy może od przytoczenia wypowiedzi pana Clemente (z tego miejsca dziękuję kolegom z RM.pl):
- Logiczne, że fani Realu będą chcieli, by Murcia zagrała otwartą piłkę, ponieważ chcą, by ich drużynie się powiodło, ale my użyjemy swoich metod, by zgotować niespodziankę i zrobimy, co będzie trzeba - ciągnął dalej Clemente. - Postaramy się ich zaskoczyć poprzez postawienie autobusu, pociągu AVE albo czegokolwiek innego. Będziemy musieli być odważni.
- Kluczowe będzie, by nie dać im pograć poprzez dobre ustawianie się i ciężką pracę. Bernabéu to bardzo duże boisko dla przyjezdnych i będzie kosztowało to wiele wysiłku - zakończył trener.
Każdy z nas jest w stanie wywnioskować jedno - Murcia nie przyjeżdża tutaj po komplet punktów, mimo zapewnień Movilli, że Murcia przyjedzie z "mentalnością zwycięzcy" ponieważ desperacko potrzebuje 3 punktów. Wybaczcie mi kolokwializm, ale w tym momencie gracz na g. do powiedzenia, bo skoro trener powie "panowie, bronimy" to znaczy, że będą bronić.
Co jest w stanie natomiast zrobić Real Madryt? Schuster nie powołał na to spotkanie Cannavaro (29/0), Soldado (6/0) i Balboa (4/0) również zostali w domu z powodu decyzji trenera. Za kartki pauzuje Ramos (28/3 + 2), a kontuzjowani są oczywiście Ruud van Nisterlooy (21/12 + 6) i Metzelder (7/0). Natomiast pierwsza jedenastka prezentować się będzie następująco:
Casillas
Torres - Pepe - Heinze - Marcelo
Guti - Gago - Snejider
Robben - Raul - Robinho
Powiedziałbym, że jest to bardzo ofensywne ustawienie i do pełni szczęścia mnie osobiście brakuje "tylko" Sergio Ramosa. Tyle, że jak inaczej miałby ustawić zespół Schuster, skoro goście mają murować bramkę i liczyć tylko na kontry? Oczywiście inaczej się nie dało w tej chwili.
W drużynie gości zabraknie natomiast Mejii (26/1 + 1) i Ivana Alonso (24/8 + 5). Za kontry i ich, jak mają nadzieję kibice Murcii i Clemente, skuteczne wykończenie odpowiadać będą Dani (6/0 + 1), De Lucas (25/5), Abel (25/4 + 5) i Baiano (24/6 + 1).
Mnie jednak osobiście murowanie bramki nie przekonuje, bo Murcia to nie Getafe, które jest pod względem taktycznym klasą mistrzowską w tej lidze a zabójczych kontr takich jakie potrafią przeprowadzać Sevilla bądź Villareal też się nie spodziewam. Dlatego też, biorąc pod uwagę remis Barcelony i ciężki mecz Villarealu, spodziewam się napory Królewskich od pierwszej do ostatniej minuty i pewnego zwycięstwa Realu Madryt. Może nie będzie to pogrom jak w przypadku Valladolid (7:1) czy Valencii (5:1) albo Villarealu (5:0), ale spokojnie 2, bądź 3 do zera może się skończyć. Kurs na wygraną Realu bardzo niski i nadaje się do podbicia AKO, ale już azjatyckie -1.5 @ 1.82 w pinku to dobra oferta. Do tego jeszcze dodam, że w Toto bądź STSie można spokojnie zagrać, że Murcia nie strzeli bramki, bo skoro mają murować swoją, to dlaczego mieliby coś strzelić? A kurs na takie zdarzenie to aż 1.7, co według mnie jest zbyt wysokim współczynnikiem i jeżeli Pepe nie pomoże gościom, to ich wynik bramkowy powinien równać się zeru.
TYP: Real, Murcia nie strzeli
13/04/2008
UD Almeria - Villareal CF
Estadio Juegos Mediterraneos
Typy [Expekt]:
· Almeria AH +0.25 @ 1.90 3/10
· DW 1:1 @ 6.0 1/10
Trzydziesty drugi weekend rozgrywek Primera Division zakończymy na Estadio Juegos Mediterraneos w Almerii, gdzie gospodarze podejmować będą obecnie trzecią drużynę ligi Villareal (Barca jest punkt przed po remisie 2:2 z Recre). Jak może potoczyć się mecz, kiedy spotykają się dwie dobrze zgrane drużyny, które są bardzo zdyscyplinowane taktycznie i w tym sezonie można spokojnie obie z nich nazwać "rewelacjami"? Biorąc pod uwagę postawę beniaminka z Almerii i pracę jaką wykonał Unai Emery, trzeba przyznać, że osiągnęli oni już w tej chwili ogromny sukces. Dziewiąta lokata pod koniec sezonu, to według wielu specjalistów szczyt marzeń jaki mogli mieć najwierniejsi fani i kibice z Almerii. Do tego "teoretycznego" utrzymania potrzebują zaledwie jednego punktu, o który powalczą już dzisiaj. Goście natomiast chcą wyrwać komplet, tylko jak to zrobić kiedy drużyna gospodarzy nie przegrała kolejnych 7 spotkań, pokonywała u siebie już takie zespoły jak Sevilla (1:0), Espanyol (1:0) czy Real Madryt (2:0) i remisowała z Barceloną (2:2) i Atletico (0:0)?! Jakby nie patrzeć bilans gospodarzy z górną częścią tabeli jest fenomenalny! Biorąc pod uwagę spotkania u siebie ze wszystkimi drużynami, które są przed Almerią w tabeli, bilans podopiecznych Emery'ego wynosi... 3 wygrane, 3 remisy i 1 porażka (z Santander 0:1)!! Wybaczcie, ale nie ma drużyny która jako beniaminek miałaby takie osiągnięcia z tymi najlepszymi w lidze.
Dlatego też nie widzę tutaj tak łatwiej przeprawy gości jak niektórzy. Mimo, że na boisku nie zobaczymy dwóch środkowych obrońców Almerii - Juanito (28/1) i Pulido (20/2). W ich miejsce Emery postawi na dwójkę Garcia (30/0) i Acasiete (16/1), więc nie jest to aż tak ogromne osłabienie, ponieważ zawodnicy zastępujący tą "żelazną dwójkę" nie grzeją ławy i dość często pojawiają się na boisku. Jak już jesteśmy przy osłabieniach to w ekipie Villarealu nie wystąpią: Godin (19/1) i Capdevilla (31/3), do tego dochodzą problemy zdrowotne Tomasson'a (22/4) i Guille Franco (20/6) i dlatego Pellegrini będzie mógł postawić tylko na duet Rossi/Nihat, który w lidze strzelił aż 28 bramek. Jednak co ze zmiennikami? Franco będzie na ławce, ale czy będzie w stanie zagrać? Tego nie wiemy.
Villareal gościł już w Almerii podczas poprzedniej potyczki w Primera, ale miało to miejsce 11 lat temu i skończyło się wynikiem 1:1. W tym sezonie spotkali się na El Madrigal i jaki był wynik? 0:0. Dlatego uważam, że Almerii nie wolno lekceważyć. Potrzebują punktu, żeby być pewnym bytu w La Liga w następnym sezonie i ten punkt na 99,9% będą chcieli zdobyć już dzisiaj. Kursy na Villareal faktycznie świetne, ale z powodu remisu Barcelony nie ciąży na nich ogromna presja wyniku i wydaje mi się, że na tym trudnym terenie będzie im ciężko o komplet. Ciężko o typ w tym meczu, ale ponieważ spodziewam się walki ze strony gospodarzy i liczę na ich dobrą postawę jestem w stanie się skusić na azjatycki handicap +0.0/+0.5 po kursie 1.93 w Pinnacle'u. Jak dla mnie Villareal po prostu za bardzo przypomina grą Sevillę i Real niż Racing, Athletic bądź Barcelonę. Takie wnioski wyciągnąłem.
TYP: Almeria, X
Mecze:
Valladolid - Atletico
Espanyol - Osasuna
Uznaję za NO BET, przez różne względy. Na sucho mogę tylko powiedzieć, że gram Osasunę X2 i DW 1:1 w meczu Valladolid - Atletico.
/Podsumowanie w niedziele w nocy, bądź w poniedziałek. |
|
| Ostatnio zmieniony przez FAN |5 Maj 2008|, 2008 18:32, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
notobouns
 Zawodowiec

Dołączył: 28 Sie 2005 Pochwał: 42 Posty: 1178 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: |28 Kwi 2008|, 2008 23:22
|
|
|
notobouns1 - 5789289
http://obstawianie.com/to...5633.htm#315527
| notobouns napisał/a: | _______________________________________________________
Orlando Magic - Toronto Raptors 5 mecz ( stan rywalizacji 3:1 )
Czas na piąte i prawdopodobnie ostatnie starcie Orlando Magic z Toronto Raptors w pierwszej rundzie Play-Off NBA. Rywalizacja przenosi się ponownie do hali Magic - Amway Arena, gdzie w meczach numer 1 i 2 gospodarze bez problemów poradzili sobie z ekipą z Toronto. Drugi mecz w Orlando pokazał jednak,że Toronto jest w stanie nawiązać walkę z Orlando, co udowodnili wygrywając w meczu numer 3 we własnej hali 108:94, lecz w kolejnym meczu zostali już sprowadzeni na ziemię, kiedy to Orlando zagrało na swoim poziomie wygrywając mecz 106:94 - głównie dzięki świetnemu występowi Rasharda Lewisa ( 27punktów, 13 zbiórek, 5 asyst), który w poprzednich meczach nie błyszczał. Wszystkie znaki na niebie i ziemie wskazują więc, że zobaczymy dziś ostatnie spotkanie tych drużyn, a rywalizacja zakończy się rezultatem 4:1 dla Orlando Magic. Czemu tak sądzę ?
Porównajmy wpierw podstawowe piątki zespołów. Orlando Magic - 3 ekipa Eastern Conference z dorobkiem 52 wygranych i 30 porażek w sezonie zasadniczym jest jedną z bardziej ofensywnie grających ekip ligi. Ich piątka wygląda na prawde imponująco - Nelson, Evans, Lewis, Turkoglu i Howard. Szczególnie sporym zaskoczeniem jest imponująca postawa Turkoglu w tym sezonie, który w fazie zasadniczej w wielu grach był liderem Orlando. Zaskoczeniem natomiast nie jest świetna gra Howarda, który już w wieku 22 lat jest bezapelacyjnie najlepszym centrem ligi. Ze srednią w sezonie 20,7 punktów i 14,2 zbiórki został wybrany najlepiej zbierającym graczem ligi. Jest również Rashard Lewis, który z kolei jest najlepiej rzucającym za trzy punkty graczem ligi i trzecim strzelcem zespołu za Howardem i Turkoglu. Lekkim rozczarowaniem jest rozgrywający - Nelson, który miał być jedną z rewelacji Orlando ale sezon mial bardzo przecietny, natomiast w Play-off radzi sobie całkiem nieżle, a na ławce w razie jego kiepskiej gry jest przecież świetnie grający w ofensywie Dooling. Skład na prawde jak marzenie. Świetnie rzucajacy za trzy punkty - Lewis, Turkoglu i Nelson do tego najlepiej zbierający Howard, który zawsze czycha na okazje by dobić piłke, która nie trafi do kosza po rzutach kolegów. Jedynie można przyczepić się do ławki rezerwowych, która nie ma jakiegoś doświadczenia w play-offach, a paru dziadków jak Foyle czy Garrity to już raczej historia nba. W razie wyfaulowania Howarda Orlando ma wielki problem, co było widac w meczu numer 3, kiedy to po serii tzreba przyznac niesłusznych fauli Dwight musiał usiąść na ławce, a w jego zastepstwie mogą tylko zagrać staruszek Foyle lub niedoświadczony Gortat.
Piątka Tornto Raptors nie jest już tak imponująca - zespół został zbudowany wokół Chrisa Bosha, który to miał być liderem Raptors... no i jest nim, ale tylko na papierze z dorobkiem 22,3 punktów na mecz w sezonie zasadniczym. Pozostali gracze - Moon - świetnie grający w defensywie rookie, Bagnani - dobrze rzucający za trzy punkty fałszywy centr, który jednak na tablicach i w obronie jest wielką dziurą, obrońca Athony Parker, który grał na prawde niezle w sezonie zasadniczym i czesto brał odpowiedzialnosc za gre na swoje barki, gdy nie było Bosha lub ten miał kiepskie spotkania. No i piątke uzupełnia jeden z dwóch świetnych rozgrywających - rewelacja sezonu Jose Calderon lub T.J. Ford. Zespół Raptors wygląda więc następująco - Bosh, Calderon lub Ford.... i długo, długo nic. Problemem Toronto zdaje sie posiadanie dwoch swietnych rozgrywajacych, którzy przeciez nie moga grac jednoczesnie na parkiecie i brak prawdziwego lidera, którym Bosh zdaje sie nie byc do konca. Plusem natomiast jest niezła ławka z Kapono, Delfino i którymś z PG.
Orlando na pewno bedzie chcialo zakończyc rywalizacje już teraz w meczu nr.5 i na pewno wielkim ułatwieniem dla nich bedzie gra we własnej hali - przed własną publicznoscią i sędziami, którzy zawsze sędziują lekko dla gospodarzy, co przyczyniło się do porazki Orlando w meczu numer 3 w Toronto. Myśle, że róznica w klasie graczy z Orlando i Toronto jest na tyle duża, że przemówi do wszystkich. W Orlando zawsze znajdzie się gracz, który pociągnie grę - jak nie Howard, to Turkoglu, Lewis, czy Nelson. Natomiast w Toronto brak jest takich graczy, gra może opierac sie jedynie na grze zespołowej, co czasem nie wystarczy, w kazdej druzynie potrzebny jest prawdziwy lider. Najwiekszym problemem jednak dla Toronto w starciu z Orlando jest brak krycia dla Howarda. Bargnani mimo, że gra na centrze, gra czesto daleko od kosza i na tablicach nie ma wiele do powiedzenia, Bosh jest nominalnym skrzydłowym i nie jest na tyle silny by radzic sobie z Howardem. Zapowiada się dzisiaj wiec na ostatnie spotkanie tych ekip ze sobą i za pewne na kolejny świetny mecz Dwighta Howarda, którego nie ma po prostu kto powstrzymać w Toronto.
typ: Orlando -7 ; 1,92 expekt
_______________________
Atlanta Hawks - Boston Celtics 4 mecz ( stan rywalizacji 1:2 )
Dziś odbędzie się drugi mecz w hali Philips Arena, gdzie w poprzednim starciu Atlanta - najsłabszy bilans gier spośród zespołów, które awansowały do Play-Offów (37W - 45L) dość niespodziewanie poradziła sobie z najlepszą drużyną sezonu zasadniczego - Boston Celtics ( 66W - 16L) - wygrywając 102 : 93. Wygrana ta moze dziwić patrząc na wyniki dwóch pierwszych spotkań, w których to Atlanta po prostu nie istniała przegrywajac w meczu numer 1 : 104:81 i 96:77. Wygraną Atlanta może zawdzięczać przede wszystkim Joshowi Smithowi, który w koncu po dwoch słabszych meczach w Bostonie, zagrał świetnie rzucając 27 punktów, zbierając 9 piłek i zaliczając 6 asyst. Atlanta, który dostała się do Play-offów rzutem na taśme staje więc przed wielką szansą wyrównania stanu rywalizacji w starciu z Bostonem ( obecny wynik to 1:2 dla Celtów). Czy im się to uda ? Jestem przekonany, iż już dziś Boston zapewni sobie grę w dalszej rundzie...
Gospodarze - Atlanta, posiadają bardzo ciekawą i młodą ekipę : dwaj liderzy - Smith 23lata, J.Johnson - 27 lat, Al Horford - 22 lata, Marvin Williams - 22 lata, Childress - 25 lat, no i staruszek w tak młodym skladzie - Bibby - 30 lat. Ekipa na prawde imponująca, która w tym sezonie niespodziewanie pokonywała juz wiele lepszych drużyn. Zespół posiada w swoich szeregach gwiazdy jak Smith, Johnson, byłe gwiazdy jak Bibby i przyszłe jak Al Horford. Jest to na prawde ciekawa ekipa, która może w przyszłości, ba nawet już w przyszłym sezonie stać się jedną z czołowych ekip NBA, ale czy stać ich na to już teraz? Wydaje mi się, że nie. Dla większosci graczy są to pierwsze Play-Offy w życiu, tak młody skład ma niewielkie szanse by po raz drugi w krótkim czasie pokonać tak doświadczoną ekipe gwiazd z Bostonu... po prostu sobie tego nie wyobrażam. Atlanta moze zagrać nawet świetny mecz, ale tym razem to na pewno nie wystarczy. Celtowie są ekipą, która w tym sezonie zaliczyła już pare wpadek zaliczająć kiepskie mecze ze słabymi ekipami, zaraz po wielkich wygranych z czołówką. Tak mogło być i tym razem kiedy to dwa pierwsze mecze wygrali na prawde gładko, nic nie świadczyło o tym, że moga miec jakie kolwiek problemy w nastepnych meczach. Jednak czy to mozliwe, aby Boston potknął się dwa razy pod rząd z młoda ekipą Atlanty? Odpowiedz brzmi : Nie.
Boston Celtics - ekipa zbudowana z gwiazd, które mimo, iż są już praktycznie grajacymi legendami NBA, nie osiągnęły wiele ze swoimi drużynami. Tak powstała drużyna marzeń, a w zasadzie trio marzeń : Garnett, Pierce, Allen. Oczywiscie w drużynie są też gracze jak Rondo czy Perkins, ale czy ktoś na nich zwraca uwagę?. Sporym atutem Bostonu okazuje się ławka, która wcale nie wydawała się tak imponująca. Do drużyny dołączył bardzo doświadczony Sam Cassell, jest też doświadczony Posey, House i kilku młodszych równie dobrych zmienników jak Tony Allen, Davis czy Powe. Zespół na prawde nieżle zbudowany i o ile na początku martwiłem się, że nie ma tam nikogo oprócz wielkiej trójcy, tak teraz jestem pzrekonany, że gra tam cały zespół, a wielka trójca nadzoruje, by cała machina prawidłowo działała. Znaczące może okazać sie przybycie Cassella, gdyż podstawowy rozgrywający - Rondo, mimo iż pokazuje, że jest utalentowanym graczem, nie posiada jeszcze doswiadczenia w play-offach, a kto moze go mieć wiecej niż Sam Cassell ?. Boston w sezonie zasadniczym przegrał jedynie 16 razy - na wyjezdzie legitymując się rekordem 31 wygranych i 10 porażek. Czy to możliwe aby taka ekipa przegrała dwa razy pod rząd z młodą ekipą pokroju Atlanty, która ma rekord gier u siebie 25-16 i brakiem doświadczenia w Play - offach ? Odpowiedzcie sobie sami. Boston dziś kończy rywalizacje i zmierzy się z oczekującą już na przeciwnika ekipą LeBrona Jamea - Cavaliers.
typ: Boston - 9 ; 1,92 expekt
______________________________________
Denver Nuggets - L.A. Lakers 4 mecz ( stan rywalizacji 0:3 )
Dzis odbedzie sie mecz numer 4 i drugi z kolei mecz w hali Nuggets - Pepsi Center. Spotkaja sie ze sobą dwie świetni grające w ofensywie zespoły, lecz to Denver póki co nie zdołało nawiązać walki z drużyną Lakers, przegrywając gładko każdy z trzech poprzednich meczów. Czy kogoś to dziwi? W końcu Lakers mają drużyne pełną gębą i wielką szanse na zakończenie tego sezonu sukcesem.
Denver... ekipa grająca najciekawiej i najładniej w ofensywie, lecz mająca kompletnie dziurawą obrone przez co nie może dorównać najlepszym. Jest to typowa druzyna własnego parkietu. Skład Nuggets prezentuje się imponująco - Iverson. Anthony, Martin, Camby... świetni gracze do tego niezła rezerwa z J.R. Smithem , Kleizą, Najerą i Nene na czele. Zespół wydawać by się mogło, że bardzo silny... niestety tylko na papierze. Brakiem obrony, nie da się zastąpić nawet najlepiej grająca ofensywą ligi, co udowodniły chociażby ostatnie mecze z Lakers, gdzie drużyna z Los Angeles nie mogła ani przez chwile drżeć o wynik. Denver może i jest najładniej grającym zespołem, ale wyników bez gry obronnej nie beda mieli, a stylu na pewno nie zmienią już w tym sezonie, gdyż po prostu nie maja w skladzie prawdziwego defensora, a mogli miec gdyby zdecydowali się pozyskać Artesta w zamian za m.in. Kleize. Pech... ale w tej rywalizacji ciężko może być Denver wygrac nawet jedno spotkanie.
Lakers stali się jednym z głównych kandydatów do tytułu, dzięki pozyskaniu Pau Gasola. Był to świetny interes, gdyz gwiazdor Memphis był już po prostu zirytowany kolejnym sezonem w kiepskiej drużynie, która nie załapie się znowu na Play-Offy i walke z najlepszymi. Lakersi pozyskali w ten sposób prawie za darmo głodnego sukcesów, jednego z najlepszych wysokich graczy ligi. Zespół stał się kompletny... nie jest to już tylko Kobe... Fisher, Odon, Gasol, Radmanovic no i świetna ławka rezerwowych, która można obok ławki Spurs uznać za najlepszą w lidze. Lakers zmienili nieco oblicze, to samo zrobił Kobe, który nie jest już tylko samolubnym gwiazdorem... stał się mózgiem drużyny - podaje, gra w obronie, zbiera, rzuca najważniejsze punkty... stał sie prawdziwym MVP. Poprowadził Lakers do zdobycia pierwszego miejsca w Western Conference w sezonie zasadniczym, mimo wielkiej konkurencji. Lakers znależli się pzred takimi ekipami jak : Hornets, Spurs, Jazz, Phoenix czy Houston. Odnieśli więc spory sukces, a patrząc na ich gre wydaje się, że na tym się nie skończy, po prostu zasługują na finał, a nawet na mistrzostwo. Do tego pomyślmy, że do zespołu może dołączyć jeszcze Bynum - jedno z najwiekszych zaskoczeń sezonu zasadniczego - młody centr, który w kilku spotkaniach pokazał, że może być następcą Shaqa w drużynie Lakersów. Świetny trener, dobrze współpracujący zespoł, swietna ławka i Kobe Bryant... to moze być przepis na mistrzostwo dla Lakers.
Realnie patrząc Denver nie ma szans na nawiązanie rywalizacji z Lakersami, przegrywając mecz numer 3 oddalili się od jakich kolwiek marzeń o przynajmiej wyrównanym pojedynku z Lakers. Przegrane 3 spotkania w beznadziejnym stylu na pewno odcisnęły się na psychice graczy Nuggets... chyba najwyższy czas zmienic trenera i wprowadzic zmiany w drużynie. Lakers są w biegu i na pewno nic ich teraz nie zatrzyma, na pewno nie Denver, które to jest idealnym przeciwnikiem dla drużyny z miasta aniołów... grają szybko, lecz w obronie nie są przreszkodą dla graczy klasy Kobego czy Gasola... Lakers na pewno będą chcieli kolejny raz zademąstrować swoją siłę i tym razem po osiągnięciu pierwszego miejsca w sezonie zasadniczym, będą chcieli przejść jako jedyni pierwszą rundę play-off bez porażki... inne ekipy się ich boją... mają powody.
typ: Lakers -4 ; 1,92 expekt |
|
|
|
|
|
 |
FAN
 BetFair Specialist Kapitan

Dołączył: 20 Lis 2005 Pochwał: 62 Posty: 3138 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: |7 Maj 2008|, 2008 13:50
|
|
|
real_fan - 726991
link -> http://obstawianie.com/postlink/316874.htm#316874
| FAN napisał/a: | Witam
Nie będę was zapraszał na mojego bloga, więc po prostu przekleję tutaj, to co napisałem tam. Życzę miłej lektury
--------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie,
Dzisiaj przygotowałem dla was wszystkich dość interesującą teorię związaną z rozgrywkami... Ligi Hiszpańskiej
Koeman został zwolniony ze stanowiska trenera Valencii kilkanaście dni temu (22.04 jak dobrze pamiętam) i po tym wydarzeniu wszyscy byliśmy pewni, że Nietoperze z Mestalla się odrodzą. Cóż, tak w sumie się stało, bo przekonujące zwycięstwo z Osasuną na własnym stadionie (3:0) napawało optymizmem. Niestety tylko wynik był dobrym prognostykiem, ponieważ styl w jakim to zwycięstwo zostało osiągnięte najlepszy nie był. Nie wspominając już o tym, że prezent w postaci rzutu karnego i niesłusznej czerwonej kartki dla bramkarza Os Ricardo, kompletnie ustawił spotkanie.
Minął tydzień o "wielkiego powrotu" Valencii do gry i Che zawitali w stolicy Katalonii - Barcelonie. Jak mogliście przeczytać kilkukrotnie w dziale Ligi Hiszpańskiej, drużyna Rijkaarda nie prezentowała zbyt wysokiej formy, szczególnie w lidze. Dlatego też po tej dość znaczącej zmianie w Valencii i porażce Barcelony w batalii o Moskwę można było stwierdzić, że to Che powinni walczyć o komplet w meczu na Camp Nou. Jak się skończyło pewnie wiecie, bo takie wyniki nie zdarzają się często, a już na pewno nie w przypadku gry dwóch takich drużyn. Fakt, że Manchester pokonał Romę 7:1 w Lidze Mistrzów, ale Valencia i Barcelona często rozgrywały zacięte pojedynki, które kończyły się jedną bramką przewagi, czasem dwoma. Jednak pogromu 6:0 nie pamiętam.
No i tak to się stało, że w tej chwili, po tym blamażu w Katalonii Valencia ma na swoim koncie 42 punkty, co w chwili obecnej daje 15 pozycję w tabeli. Nad osiemnastym miejscem, które obecnie zajmuje... Osasuna, drużyna prowadzona obecnie przez Voro ma 2 punkty przewagi. Nie jest to dużo, zważywszy na dość niełatwy terminarz jaki pozostał Nietoperzom do końca sezonu. A właśnie, skoro przeszliśmy już do kalendarza rozgrywek to musimy prześledzić ostatnie 3 kolejki w wykonaniu wszystkich "zainteresowanych" klubów, które nadal walczą o awans. Co ciekawe - jest bardzo prawdopodobne, że będzie to jeden z nielicznych sezonów w Primera, gdzie magiczne 43 punkty nie wystarczą na utrzymanie. Ale po kolei...
Spotkania do rozegrania w 3 ostatnich kolejkach (pogrubione zostaną spotkania pomiędzy drużynami zainteresowanymi, ponieważ to będzie miało największy wpływ na sytuację):
* Valencia (42 punkty):
Saragossa (d), Levante (w) i Atletico (d)
* Getafe (42 punkty):
Almeria (d), Valladolid (w) i Betis (d)
* Valladolid (42 punkty):
Betis (w), Getafe (d) i Recreativo (w)
* Saragossa (41 punktów):
Valencia (w), Real (d) i Mallorca (w)
* Recreativo (40 punktów):
Villareal (d), Almeria (w) i Valladolid (d)
* Osasuna (40 punktów):
Mallorca (w), Murcia (d) i Racing (w)
Jak widać z powyższego rozpisu dużo zależeć będzie od pojedynku Valencii z Saragossą, ponieważ drużyny Getafe, Valladolid i Recreativo zagrają jeszcze między sobą, a to może skończyć się wynikami odpowiednimi do sytuacji. Jedyną drużyną, która "gra sama dla siebie" jest Osasuna, ponieważ zawodnicy Zigandy nie będzie w stanie z nikim się "ułożyć" bezpośrednio, ale... o tym również za chwilkę.
Zacznijmy może krótkiej analizy najbliższej kolejki, uwzględniając "tylko" powyższe zespoły.
Valencia - Saragossa
Jak wspominałem wyżej, to jest prawdopodobnie najważniejszy mecz końcówki sezonu, jeżeli chodzi o walkę o byt w Primera. Wszystko dlatego, że jedna z tych drużyn może sobie zapewnić przyszłoroczną grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. W przypadku wygranej Valencii, ten zespół będzie miał 45 punktów, co powinno dać spokój tej drużynie. W przypadku wygranej gości tego meczu, będą oni mieli na koncie 44 punkty i ważny będzie dla nich jeszcze jeden punkt. Dlaczego tak usilnie dążę do tych 45 oczek zapytacie. Odpowiem wam, ale to po analizach.
W każdym razie, wracając do tego spotkania, jedyne czego tutaj nie ma prawa być, to remis. Ponieważ jest to najgorsza opcja dla obu drużyn, oczywiście dla gości jest dużo bardziej tragiczna, ale jednak Valencia nadal nie będzie mogła czuć sie bezpieczna, ale o tym niżej.
W drużynie Valencii mamy widoczny gołym okiem kryzys. Jak pewnie niektórzy z was wiedzą drużyna z regionu Valenciana ma duże problemy finansowe i w lecie będą zmuszeni sprzedać kilku piłkarzy, gdyż jak to powiedział prezes: "Wysłuchamy ofert za wszystkich naszych piłkarzy".
Z tego co wiem, David Villa, czyli symbol Nietoperzy już wstępnie negocjuje z Realem Madryt w sprawie przeprowadzki do stolicy Hiszpanii. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w takim klubie, bo przecież to jeszcze bardziej psuje atmosferę. Skoro klub ma problemy finansowe, to może dobrym rozwiązaniem byłby spadek do Segunda, co obniży koszty i powrót po roku do Primera? Cóż, taka teoria jest prawdopodobna, co jeszcze bardziej umacnia mój pogląd na ogólną sytuację Che. Saragossa takich problemów nie ma, dlatego też podopieczni Manolo Villanovy zrobią wszystko, żeby to spotkanie wygrać. Co prawda nie przemawiają za nimi statystyki tego sezonu, ponieważ na wyjazdach w wygrali tylko jedno (!) spotkanie, zremisowali pięć i przegrali aż jedenaście! Do tego w 17 meczach ich bilans bramkowy wynosi 12:33, przyznam że średnia 0.7 bramki strzelonej na mecz i prawie 2 stracone to nie jest dobry prognostyk. Jednak to jeszcze nic. Jak już się martwić to całkowicie. Patrząc na historię pojedynków na Mestalla widzimy, że Saragossa nie wygrała w Valencii od ponad 12 lat! W tym czasie na Mestalla rozegranych zostało 11 ligowych spotkań i w 6 z nich wygrali gospodarze, a w 5 padł remis. Jednak to nie jest powód do wielkich zmartwień, bo jak to się mówi "każda seria się kiedyś kończy", a do tego Valencia w tym sezonie prezentuje się fatalnie u siebie. Nie dość, że jest najsłabszą drużyną w lidze grającą na własnym obiekcie, to jeszcze po porażce z Barceloną, atmosfera na trybunach nie będzie piknikowa. Warto wspomnieć, że Valencia w tym sezonie z 17 spotkań rozegranych w roli gospodarza wygrała zaledwie 5, 3 razy remisując i oddając komplet aż 9 razy! Bilans bramkowy trochę lepszy niż wyjazdowy Saragossy, bo 20:30, czyli średnio 1.18 bramki strzelonej i 1.76 straconej na mecz.
Jakby nie patrzeć jednak w tym meczu statystyki będą odgrywały drugorzędną rolę, ponieważ jest to mecz z serii "o 6 punktów" a czynnik motywacji, bądź lepiej to określić chęci pozostania w lidze jest po stronie przyjezdnych. Saragossa tego meczu nie przegra, ba! nawet jestem w stanie stwierdzić, że wygra, bo czas najwyższy przerwać tą fatalną serię i do tego utrzymać się w lidze. Porażka gości w tym meczu może oznaczać dla nich drugą ligę...
TYP: Saragossa, X
Getafe - Almeria
Podopieczni Laudrupa podejmą u siebie Almerię, która z pewnością jest rewelacją rozgrywek. Jednak jest to drużyna własnego boiska. Warto zaznaczyć, że goście na wyjazdach spisują się średnio, bo w 17 meczach zanotowali 8 porażek, 5 remisów i 4 zwycięstwa. Dla porównania w meczach na własnym obiekcie sytuacja jest dokładnie odwrotna, tyle, że rozegranych zostało 18 spotkań, gdzie były 4 porażki, 5 remisów i 9 wygranych. Getafe natomiast u siebie gra średnio w tym sezonie. 6 wygranych, 6 remisów i 5 porażek w 17 meczach z bilansem bramkowym 19:19. Jednak w tym meczu te statystyki nie będą ważne, dlaczego? Ponieważ Almeria o pucharach może zapomnieć - 6 punktów straty do 6 miejsca i mecze z dwoma drużynami, które walczą o utrzymanie. To nie jest moment na myślenie o pucharach. Raczej trzeba by się zastanowić jak Unai Emery może tą sytuację wykorzystać na korzyść własnej drużyny na przyszły sezon. Przecież utrzymanie już mają, a pozycja jaką zajmą w ostatecznym rozrachunku nie ma większego znaczenia, szczególnie, że Almeria jest jedyną drużyną z piątki będącej w tej chwili poza Europą, która nie zgłosiła się do Pucharu Intertoto. Dlatego też nieważne jest czy miejsce jakie zajmą na końcu to będzie 7 pozycja, czy 14... a przecież, gdyby tak wynegocjować jakiś tańszy transfer z drużyny Getafe, to można oddać punkty kolegom. Kiedyś może to Almeria będzie potrzebowała punktów? To nie jest tak, że jestem zwolennikiem "układania" się, bądź załatwiania spraw poza boiskiem, ale jednak w momencie kiedy jedna drużyna nie walczy o nic, a druga potrzebuje punktów, często można znaleźć przykłady pomocy. Taką pomoc właśnie widzę w środowym meczu tych drużyn, dlatego też komplet zostanie pod Madrytem.
TYP: Getafe
Betis - Valladolid
Zacznijmy od tego, że to spotkanie zostanie rozegrane na neutralnym gruncie z powodu kary jaką drużyna Betisu otrzymała po aferze w meczu z Bilbao (tak przynajmniej słyszałem). Nie zmienia to jednak faktu, że Betis, który obecnie ma w dorobku 45 punktów, może czuć się bezpiecznie gdyż gwarantuje mu to obecnie 5-cio punktowa przewaga na Osasuną. Goście natomiast potrzebują kompletu, żeby również mieć na koncie 45 oczek. Drużyna Valladolid jest bardzo ciekawą "jednostką" i gdyby nie brak ogólnego doświadczenia pierwszoligowego mogliby spokojnie powalczyć o miejsca 6-8. Do tego są oni drużyną prawie bezkompromisową, ponieważ w 17 meczach na wyjeździe tylko raz zremisowali. Do tego zanotowali aż 11 porażek (niestety) i 5 wygranych. Betis natomiast w 16 meczach (spotkanie z Bilbao jest nieliczone obecnie w statystykach), zanotował 7 wygranych, 6 porażek i 3 remisy. Jedną z najważniejszych informacji tego spotkania, jest to, że Betis po tym meczu (przyp. gramy w środę) ma do rozegrania Derby Sevillana, które będą dla nich walką o honor i przy okazji o to, żeby Sevilla nie grała w pucharach. Dlatego też bardzo prawdopodobne jest, że w składzie Betisu nie zobaczymy kilku podstawowych zawodników, a już z pewnością na boisku nie pojawią się Edu (kontuzja) i Capi (kartki). Wygrana gości da im byt w Primera i... możliwość negocjacji/pomocy w ostatnich dwóch spotkaniach sezonu. Komplet wędruje do Valladolid.
TYP: Valladolid, X
Recreativo - Villareal
Największym "pechowcem" najbliższej kolejki jest ewidentnie drużyna z Huelvy, która podejmuje u siebie vicelidera i prawdopodobnie vicemistrza Hiszpanii. Tyle, że właśnie - żeby Villareal poczuł się vicemistrzem w ostatnich 3 kolejkach muszą zdobyć 6 punktów. A mecze kolejno z Recre, Espanyolem i Deportivo powinny im to zapewnić. Szczególnie pierwsze dwa z nich. Drużyna z okolic Sevilli z pewnością nie odpuści meczu u siebie, jednak obecna forma Villarealu nie pozwala wiele myśleć o wygranej. Jednak pocieszeniem dla kibiców i piłkarzy jest to, że poza meczem w środę, reszta powinna być formalnością i 4 punkty (albo nawet 6) powinno się zdobyć. Sprawa środowego wieczoru jest dla mnie rozstrzygnięta. Villareal będzie chciał wygrać to spotkanie z prostego powodu - Gran Derby Europa - jeżeli Real pokona Barcelonę, to Villareal powiększy przewagę do... 7 punktów i oficjalnie podopieczni Pellegriniego będą mogli się cieszyć z tytułu vicemistrza Hiszpanii. Dlatego też z wielkim ubolewaniem stwierdzam, że Villareal (bilans wyjazdowy 10-0-7) zgarnie tu komplet na miarę największego w historii tego młodego klubu sukcesu.
TYP: Villareal
Mallorca - Osasuna
Goście po ciężkim meczu z Realem i ogromnej szansie na zdobycie kompletu zostali podstawieni pod ścianą. Przegrali przez magiczne 5 minut w wykonaniu Królewskichi teraz czeka ich ciężka przeprawa przez ostatnie 3 kolejki. Ideałem byłoby 9 punktów, ale będzie to trudne zadanie. Szczególnie, że ostatnim meczem będzie pojedynek z Racingiem. Jednak można na to spojrzeć pozytywnie. Mallorca jest obecnie 7 i szczerze przyznam, że sam nie spodziewałem się takiego awansu tej drużyny. Jednak mają oni 5 punktów straty do Sevilli i marzenia o Europie lepiej chyba odłożyć na bok. Chyba, że przez Intertoto, ale tutaj wkracza w tej kolejce Deportivo ze swoim teoretycznie słabszym przeciwnikiem (Levante) i może być problem. Ja jednak nie o tym. Chodzi o to, że Mallorca poza Osasuną gra jeszcze z Barceloną i Saragossą - w tych trzech meczach ciężko będzie o 9 punktów, a to byłoby potrzebne do miejsca gwarantującego Puchar UEFA. Dlatego też Wyspiarze mogą pograć na luzie (co zresztą czynią od kilku kolejek), a to im wychodzi. Osasuna jednak nie gra źle. W meczu z Realem byli po prostu nieskuteczni i nieskoncentrowani w końcówce meczu, dlatego też kibice mogą patrzeć na przyszłość z optymizmem. W tym meczu może być ciężko o komplet, ale z Murcią w weekend już problemu nie powinno być. Do tego, jeżeli Racing w meczu z Sevillą bądź Athleticiem Bilbao zdobędzie jeden komplet (lub zaliczy dwa remisy - przy dobrych wynikach innych drużyn) będzie mógł do meczu z Osąpodejść na spokojnie. Jedynym wyjątkiem jest to, że Atletico zgubi gdzieś punkty i Racing będzie miał chrapkę na Ligę Mistrzów. Nie zmienia to jednak faktu, że Osasuna jeden komplet zdobędzie (Murcia) i przyda im się jeszcze jeden punkt. Da im to wtedy 44 oczka, co powinno wystarczyć. Dlaczego - zaraz napiszę.
W meczu z Mallorcą jedyne czego jestem pewien to bramek. Mallorca to idealna drużyna do overków, więc to jest mój typ. Wierzę jednak w Osasunę, więc liczę, że tego meczu nie przegrają. 2:1 bądź 2:2 to wg mnie prawdopodobne wyniki. Być może Mallorca trochę za bardzo się rozluźni?
TYP: over
Z tych analiz i kalkulacji wynika, że na dwie kolejki przed końcem sytuacja pomiędzy tymi klubami będzie wyglądała tak:
Getafe 45 punktów
Valladolid 45 punktów
Saragossa 44 punkty
Valencia 42 punkty
Osasuna 41 punktów (zakładam remis z Mallorcą)
Recreativo 40 punktów [spadek na chwilę obecną]
Zostają więc dwie kolejki do końca, a jak już wspomniałem, liczę że Osasuna zdobędzie komplet z Murcią, Recre gra z Almerią, która może zachować się znów po koleżeńsku tak jak w przypadku Getafe, więc mamy kolejny komplet, ale policzmy remis, żeby nie było zbyt kolorowo. Saragossa gra z Realem, więc będzie ciężko, chociaż Schuster może dać odpocząć kilku zawodnikom, a w bramce prawdopodobnie zobaczymy Jurka. Dlatego też na La Romareda punkt jest możliwy, jednak nie liczmy nic. Getafe i Valladolid zagrają między sobą i... zremisują, a to da im pewne utrzymanie. Valencia zagra derby z Levante, a jak to w derbach nigdy nic nie wiadomo, szczególnie, że w tym sezonie było już 0:0. Valencię zostawimy w tej kolejce i zobaczymy co będzie...
Na kolejkę przed końcem sytuacja będzie wyglądała tak:
Getafe 46 punktów
Valladolid 46 punktów
Saragossa 44 punkty
Osasuna 44 punkty
Valencia 42 punkty (nie liczymy meczu z Levante)
Recreativo 41 punktów (remis z Almerią) [spadek]
No i teraz najważniejsze. W ostatniej kolejce Getafe i Valladolid są bezpieczne, co oznacza, że Recreativo "dostanie" komplet w meczu właśnie z Valladolid, co powinno im dać utrzymanie. Osasuna gra z Racingiem i w zależności jak sytuacja będzie wyglądała na górze, mogą się pokusić o jeden punkt. Szczególnie, że grają u siebie. Mecz Getafe z Betisem jest nieistotny. Dlatego przejdziemy do meczu Saragossy z Mallorcą, który podobnie jak Osasuny z Racingiem będzie zależał od wyników, ale nie zakładam awansu zawodników z Majorki do pucharów, dlatego też Saragossa może w tym meczu zapewnić sobie utrzymanie jednym oczkiem. No i zostaje Valencia, która będzie grała z Atletico. Teraz sprawa wygląda tak - jeżeli na górze będzie status quo, to w tym meczu mógłby być remis, co oznaczałoby transfer jakiegoś zawodnika z Valencii do Atletico po bardzo niskiej cenie (zakładając, że Valencia wygra derby z Levante). Jeżeli cokolwiek będzie nie po myśli Atleti (różnica punktowa nie będzie większa niż 3 punkty) to mecz z Valencią będą musieli wygrać. Tak właśnie powinno być, dlatego w ostatniej kolejce dla Valencii "zero".
No i jak to wygląda?
Getafe 46 punktów (utrzymanie)
Valladolid 46 punktów (utrzymanie)
Saragossa 45 punktów (utrzymanie)
Osasuna 45 punktów (utrzymanie)
Recreativo 44 punkty
Valencia 42 punkty (bez meczu z Levante)
Jak widać powyżej... bardzo dużo będzie zależało od derbów Valencii. Gdyby to był mecz przyjaźni to spokojnie można by dopisać Valencii 3 punkty. Jednak to są derby, na stadionie Levante, dlatego też zawodnicy tego klubu będą chcieli się godnie pożegnać z kibicami na własnym obiekcie (ostatni mecz w sezonie na Ciudad de Valencia) i postarają się o niespodziankę, a być może i o kolejne derby, tym razem w Segunda.
Chciałbym zaznaczyć, że w przedostatniej kolejce założyłem pesymistycznie remis Recre z Almerią, a także pesymistycznie dla Osasuny i Saragossy remisy odpowiednio z Racingiem i Mallorcą, bo jeżeli w tych meczach nie będzie remisów a rozstrzygną się one na korzyść "spadkowiczów" to Valencia niezależnie od wyniku derbów spadnie, bo Saragossa, Osasuna i Recre będą miały po 2 punkty więcej, czyli odpowiednio 47, 47 i 46... Valencia nawet po wygranej w derbach będzie miała na koncie 45 punktów.
Czy to oznacza, że drużyna, która w 2000 i 2001 roku grała w finale Ligi Mistrzów, zdobywca Pucharu UEFA z sezonu 03/04 i zwycięzca SuperPucharu Europy 04/05 znajdzie się w drugiej lidze?! Przed sezonem bym w to nie uwierzył, ale teraz trzeba przyznać, że mimo ogromnej sympatii jaką darzę Ches, uważam to za całkiem prawdopodobną kolej rzeczy. Oczywiście wszystko od wszystkiego zależy i powyższy tekst jest moją teorią, która narodziła się w mojej głowie kilkanaście godzin temu i z pewnością mój obiektywizm chwilowo został przyćmiony, jednak starałem się jak najbardziej realnie spojrzeć na sytuację i nie zdziwię się, jeżeli za dwa tygodnie usłyszę od kogoś, że faktycznie miałem rację. Oczywiście mogę (i szczerze, to trochę chciałbym) się mylić, ale jednak analizowałem tą sytuację i tak mi po prostu wyszło.
Dorzucam resztę analiz
Deportivo - Levante
Na Riazor siódme obecnie Deportivo podejmować będzie drużynę Levante. Przed ekipą gości derbowe spotkanie z Valencią w weekend. Wydaje mi się, że tamto spotkanie będzie dla nich dużo ważniejsze, bo jednak będzie to pojedynek nie tylko o honor, ale również o "panowanie w mieście" gdyż pierwsze derby na Mestalla zakończyły się bezbramkowym remisem.
Deportivo natomiast w ostatniej kolejce przegrało w Saragossie, ale na tą porażkę zasłużyli. Problemem dla gospodarzy są niepewne występy Lopo i Colociniego, ale od czego w składzie jest młodzież pokroju Lopeza czy Chapi'ego? Do tego po pauzie za kartki wraca Lafita. Depor u siebie gra dobrze, 8 wygranych, 3 remisy i 6 porażek, Levante natomiast na wyjeździe wygrało dwukrotnie, zanotowało jeden remis i... 14 porażek! Do tego 35 straconych bramek... te statystyki są lekko mówiąc żałosne.
To o czym wspomniałem na początku, czyli derby Valencii to jeden z głównych powodów, dla których skłaniam się do spokojnej gry na Deportivo. Do tego dochodzi fakt, że zawodnicy SuperDepor są w świetnej formie, a o formie Levante dobrze mówić nie można, chociaż remis ze słabiutkim w tej chwili Espanyolem mógł dla niektórych coś znaczyć. Ogólnie sprawa wygląda tak, że drużyna gości nie jest przystosowana do gry w systemie trzydniowym i tutaj również upatruję słabości przyjezdnych. Reasumując Deportivo to spotkanie wygra, ale kurs 1.35 to śmiech na sali, ale już azjatyckie -1.25 po kursie 1.93 można wziąć spokojnie, bo dwubramkowe zwycięstwo gospodarzy jest jak najbardziej prawdopodobne.
TYP: Deportivo
Murcia - Athletic Bilbao
Kolejnym spotkaniem jest pojedynek walczącej już tylko o honor Murcii (druga liga już pewna) i Walecznych Lwów z Bilbao. Baskowie mają już pewny byt w lidze, a o pucharach w tym sezonie chyba nawet nie myśleli, aczkolwiek walczą nadal o Intertoto. Ciężko cokolwiek napisać o tym meczu, tak szczerze mówiąc. Ważną informacją jest brak w składzie gospodarzy zawodników obrony Mejii i Pignola a także skrzydłowego Regueiro. Do składu wracają natomiast Abel i De Lucas. W drużynie gości zabraknie Susaety, Ocio a także Ustaritza, niepewny jest również występ Yeste.
Drużyna gospodarzy jest na pewno zdruzgotana ostatnim spotkaniem z Racingiem, gdzie ze stanu 2:0 na korzyść zrobiło się 2:3... nikt nie zaprzeczy, że po takim meczu motywacja w drużynie Murcii będzie niezbyt wysoka. Bilbao ma jednak o co walczyć - Puchar Intertoto, to jednak swojego rodzaju przepustka do Europy.
A teraz ciekawostka. Czy wiecie jak nazywają Javiera Clemente? Otóż często mówi się o nim jako "blondynie z Barakaldo", a dlaczego tak jest? No cóż... Clemente jest blondynem, urodzonym właśnie w Barakaldo, z tego powodu jest... Baskiem! Do tego jeszcze dodam, że Barakaldo leży całkiem niedaleko Bilbao (kilka km na północny-wschód). Można by z tego wysnuć dalekoidące wnioski. Jednak mimo pełnego profesjonalizmu ze strony trenera Murcii, to Bilbao jest tutaj stroną, która ten mecz powinna wygrać. Kursy smakowite bo można się załapać na 2.40, przy średnich stawkach możemy ładnie zarobić.
TYP: Bilbao, X
Racing - Sevilla
Do Santander zawita dzisiaj Sevilla. Ten mecz jest niezmiernie ważny jeżeli chodzi o "górną część tabeli" i praktycznie w tym spotkaniu każdy wynik jest możliwy. Racing obecnie dwa punkty przed Sevillą, dlatego też podopieczni Marcelino będą usatysfakcjonowani z remisu. Jednak nie oznacza to, że zagrają na 0:0, wręcz przeciwnie. W ostatniej kolejce zanotowali świetny comeback ze stanu 0:2 na 3:2, faktem jest, że grali wtedy z Murcią, ale jednak nie jest to taka banalna sprawa. Sevilla natomiast, żeby marzyć o Lidze Mistrzów to spotkanie musi wygrać.
Dlatego zamiast typować zwycięzcę, lepiej będzie tu spojrzeć na możliwości strzeleckie obu ekip. Sevilla strzela bardzo dużo, ale bardziej u siebie, chociaż trzeba przyznać, że 24 bramki strzelone w 17 meczach wyjazdowych to bardzo dobry wynik. Do tego stracili aż 29. Średnia bardzo wysoka. Racing u siebie traci mało bramek (średnio 0.88 na mecz), ale dzisiaj będzie ciężko o zerową stratę, bo przecież Kanoute i Fabiano to strzelcy wyśmienici. Gospodarze u siebie zanotowali 23 trafienia co daje podobną średnią do wyjazdowej Sevilli.
Co ważne, gospodarze wygrali u siebie tylko raz! i to w 2003 roku. W innych przypadkach były to remisy (1:1, 2:2 i dwukrotnie 0:0) albo strzelanie ze strony Sevilli (ostatnio 3:2, wcześnie 4:0 i 4:1). Ogółem na 8 spotkań rozegranych na El Sardinero padły po 4 undery i overy. Leci to na przemian, under, over, under, over... ze statystyk wynika dziś over. A jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ Sevilla zaatakuje od początku, a Racing z pewnością nie pozostanie obojętny. Możemy zobaczyć dobry mecz z dużą ilością bramek. Tak również to spotkanie widzą bukmacherzy - 1.70 w CentreBet na over 2.5, a Pinek oferuje over 2.75 (połowa stawki wygrywa przy 3 bramkach, druga połowa jest zwracana)po kursie 2.00, a szczerze przyznam, że trzy bramki to minimum w tym meczu. Po statystykach widać, że to Sevilla jest lekkim faworytem, ale tegoroczna forma wyjazdowa już tak bardzo na nich nie wskazuje. Dziś jednak powalczą o wygraną, a najbardziej prawdopodobny będzie tu wynik 1:2, a może będzie powtórka z grudnia 2003, kiedy to goście rozgromili Racing 4:0...
W tym meczu padną bramki i padnie ich dużo, ale jak grać to kurs z Pinnacle'a bo bardziej opłacalny.
TYP: over
Espanyol - Atletico
Jedynym czwartkowym spotkaniem będzie mecz Espanyolu z Atletico. Jakże odmienna jest sytuacja obu tych drużyn w porównaniu choćby z połową sezonu. Wtedy to Espanyol mógł myśleć o Lidze Mistrzów, a Atletico starało się "dotrzeć" do Pucharu UEFA. Teraz jest odwrotnie. To Atletico myśli i jest o krok od upragnionego awansu do Ligi Mistrzów, a Espanyol zagubiony z formą, ma problem nawet z zajęciem miejsca, które da im... Puchar Intertoto.
Espanyol ma problemy z defensywą. Brak Marca Torrejona, Jarque, La Cruza i młodziana Serrana (wszyscy 4 to obrońcy) jest dużym osłabieniem. Nominalny środkowy obrońca Moises Hurtado ostatnio grywa w pomocy, gdzie spełnia ważną rolę. Taktyka gospodarzy może się trochę sypnąć.
W Atletico prawdopodobnie nie wystąpi przemęczony Raul Garcia. Resztę zawodników Aguirre powinien mieć do dyspozycji. Dla Rojiblancos mecz na Montjuic jest niezmiernie ważny, szczególnie, że Racing i Sevilla grają między sobą, co z pewnością spowoduje stratę punktów przez przynajmniej jedną z drużyn (dla Atleti najlepszy byłby remis). Tak więc jest szansa na powiększenie przewagi, bądź utrzymanie obecnej dwupunktowej.
Jest tylko jeden problem. Atletico nie wygrało meczu ligowego z Espanyolem od 4.5 roku, a na wyjeździe sukces zanotowali prawie 6 lat temu. Jednak "każda seria się kiedyś kończy", a teraz jest na to najlepszy moment. To Atletico walczy o Europę i to w najlepszym wydaniu. Lepszej motywacji nie trzeba.
Kursy na Atletico spadają... jeszcze w poniedziałek załapałem się na 2.40 w InterWetten, a teraz już prawie wszędzie jest 2.15 - nadal jest to pewna wartość, choć już nie tak duża. Mamy również azjatę -0.25 (połowa stawki zwracana w przypadku remisu) po kursie 1.87 w Pinku. Też można zagrać. Ja jednak optuję tutaj za gośćmi w pełnej rozciągłości tego stwierdzenia.
TYP: Atletico, X
No i wisienka na torcie dzisiejszych analiz:
Real Madryt - FC Barcelona
Ogromne wydarzenie europejskiego, a nawet światowego futbolu. Największa hiszpańska fiesta, na którą większość kibiców czeka cały sezon. Wydarzenie kompletnie niebanalne, wręcz unikalne na skalę globalną, które odbywa się (zwykle) tylko dwa razy w roku. Raz święta wojna rozgrywa się w Madrycie na Bernabeu, a raz w katalońskiej Barcelonie na Camp Nou. Najwspanialsze, najbardziej medialne i najefektowniejsze derby świata, które skupiają przed telewizorami miliony, jak nie miliardy kibiców na całej Ziemi. Proszę Państwa, mam zaszczyt przeanalizować dla Państwa... Gran Derby Europa w wykonaniu Realu Madryt i FC Barcelony.
W tym roku jednak ten mecz nie będzie typową walką o Mistrzostwo Hiszpanii, ponieważ ta kwestia została rozstrzygnięta dokładnie 3 dni temu w Pampelunie. Real Madryt wystąpi w tym spotkaniu nie tylko w roli gospodarza, ale już jako Mistrza Hiszpanii AD 2008. To wszystko jednak nie spowoduje, że ten wielki mecz spadnie rangą do przeciętnego ligowego widowiska. Najważniejszą sprawą dla całego madridismo, jak również dla wszystkich cules (kibice Barcelony - przyp.) jest to, że Blaugrana zgodnie z tradycją wykona na Bernabeu słynne pasillo, czyli szpaler. Jest to zwyczajowy sposób gratulacji, jakie przekazuje drużyna grająca z nowo ogłoszonym Mistrzem Hiszpanii. Dla wielu taki gest nie ma znaczenia, szczególnie jeżeli chodzi o kluby środka bądź dołu tabeli. Jednak jeżeli w grę wchodzi Barcelona, która tworzy szpaler Królewskim (podobnie byłoby na odwrót) to zdarzenie rozrasta się do rozmiarów czegoś epickiego. Warto wspomnieć, że takie zdarzenie miało miejsce dwukrotnie, po razie z każdej ze stron. Dość jednak owijania w bawełnę, przejdźmy do konkretów.
Nie chcę wchodzić w żadną polemikę odnośnie pauzujących i kontuzjowanych zawodników, bądź innych sytuacji, które miały miejsce przez El Clásico. Dzisiaj w obu drużynach zobaczymy pewne osłabienia, mniejsze bądź większe, ale jednak żadna z drużyn nie zagra w "papierkowo" najmocniejszym składzie.
W drużynie gości zabraknie pauzujących za kartki Samuela Eto'o i Deco, oraz kontuzjowanych Iniesty, Milito, Ronaldinho i Jorquery. Jak ważni dla Barcelony są pierwsi czterej, mówić chyba nie muszę. Frank Rijkaard powołał na to spotkanie 18 zawodników, kadra prezentuje się następująco:
Valdés, Pinto, Zambrotta, Oleguer, Thuram, Márquez, Puyol, Abidal, Sylvinho, Touré Yaya, Edmílson, Xavi, Gudjohnsen, Bojan, Ezquerro, Giovani, Henry i Messi.
W drużynie Realu za kartki pauzuje Fabio Cannavaro (czerwień), a Gabriel Heinze będzie mógł zagrać, ponieważ komitet dyscyplinarny anulował kartkę, którą Argentyński obrońca otrzymał w meczu z Osasuną. Schuster również powołał 18 zawodników do swojego składu, są to:
Casillas, Dudek, Pepe, Ramos, Heinze, Torres, Marcelo, Diarra, Gago, Guti, Robinho, Robben, Drenthe, Baptista, Sneijder, Higuaín, Raúl i van Nistelrooy.
W jakich składach wyjdą obie ekipy dowiemy się prawdopodobnie tuż przed meczem (emocje muszą być do końca), teraz moglibyśmy spekulować, ale wielu z nas spodziewa się najmocniejszych zestawień personalnych z obu stron. Co jest dość ważne w tym spotkaniu, to to, że obie drużyny mogą spokojnie zagrać piękne zawody nie przejmując się kompletnie niczym. Barcelona raczej nie dogoni już Villarealu w walce o vicemistrzostwo, a Real Mistrzem już jest. To właśnie sprawia, że ten klasyk może być najpiękniejszym ze wszystkich, niezależnie od nieobecnych. Tu powinna być esencja futbolu, fenomenalne zagrania i piękne bramki. A bramek może wpaść bardzo dużo, to zależy tylko od rozluźnienia zawodników. Jednak bądźmy szczerzy, gra bez typowej presji wyniku sprzyja luźniejszej grze i gradowi goli.
Ja jako madridista optuję za Realem, ale robię to nie tylko ze względów "sercowych", ale również mogę stwierdzić, że Real wygra to spotkanie, bo jest po prostu w tym sezonie drużyną dużo lepszą. Ostatni wynik Barcelony może dawać do myślenia (6:0 z Valencią - przyp.), jednak trzeba by się zastanowić czy to Barcelona była tak mocna, czy Valencia tak słaba. To w tym meczu jest nieważne. Real jest bardzo mocny u siebie, zdecydowanie morale w ich drużynie jest dużo wyższe, do tego szpaler jaki wykona Barcelona i 80 tysięcy kibiców na trybunach... to wszystko składa się na jedno - Królewscy powinni to spotkanie wygrać, nie tylko żeby jeszcze bardziej powiększyć przewagę nad katalończykami, ale również dla kibiców. Najlepszy atak ligi i najlepsza obrona ligi jaką tworzy ekipa Schustera powinna dzisiaj podkreślić swoją dominację na krajowym podwórku.
Kursy może nie zachwycają, bo 2.20-2.30 na Real to nie jest może świetna wartość, ale można spokojnie to przyjąć. Ja osobiście niską stawką skłaniam się do wysokiej wygranej Realu dlatego też zagrałem sobie europejski handicap -1 (wygrana dwoma bramkami, w przypadku wygranej jedną - tracimy stawkę) w CentreBecie po kursie 4.90, który bardzo mi się podoba, a muszę przyznać, że jeszcze wczoraj było to @5.20
Niech dzisiaj wygra lepszy i życzę zarówno sobie jak i wam, żeby ten mecz przeszedł do historii piłkarskiego świata.
TYP: Real
--------------------------------------------------------------------------------------
Chciałbym wam zaproponować (do wyboru) to co sam zagrałem bądź zagram (kursy z CentreBetu):
Betis - Valladolid 2 @ 3.05 (w Pinku AH +0.25 @ 1.91) 3/10 (4/10)
Getafe - Almeria 1 @ 1.90 5/10
Valencia - Saragossa 2 @ 3.55 (w Pinku AH +0.5 @ 1.81) 3/10 (5/10)
Recreativo - Villareal 2 @ 2.30 5/10
Espanyol - Atletico 2 @ 2.15 7/10
Mallorca - Osasuna over 2.5 @ 1.88 4/10
No i od serca:
Real - Barcelona (0:1) 1 @ 5.20 2/10 |
|
|
|
|
|
 |
FAN
 BetFair Specialist Kapitan

Dołączył: 20 Lis 2005 Pochwał: 62 Posty: 3138 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: |11 Maj 2008|, 2008 00:44
|
|
|
real_fan - 726991
Link -> http://obstawianie.com/postlink/317656.htm#317656
| FAN napisał/a: | Zapowiedź 37 kolejki Primera Division
FC Barcelona - Real Mallorca
Na Camp Nou będą zmiany, a dokładniej... będzie rewolucja na skalę światową. Już wiadomo, że dla Franka Rijkaarda jest to ostatni mecz rozgrywany w stolicy Katalonii i przedostatni mecz jako trenera Barcelony. Jego miejsce w następnym sezonie zajmie Josep Guardiola. To jednak nie jest najważniejsze, co będzie się działo w drużynie Blaugrana w okresie „wakacyjnym”.
Bardzo ważne są jednak różne informacje, które napływają ze stolicy Katalonii w tej chwili. Otóż – Rijkaard wylatuje, Laporta zakazał utworzenia szpaleru w specjalnych koszulkach „dla Milito”, no i oczywiście Guardiola już zapowiedział „wyprzedaż” zawodników.
Nie wspominając o tym jak wielkiego upokorzenia doznała Barcelona z rąk madryckiego Realu w środę, możemy przyznać, że morale w drużynie Rijkaarda jest… zerowe. Jest jeszcze jedna bardzo ważna informacja, jaka związana jest zarówno z tym spotkaniem, jak i z drużyną Barcy. Otóż, niezależnie od wyników ostatnich dwóch spotkań Barcelona ma zapewnione 4 miejsce w lidze w najgorszym wypadku, czyli w przyszłym sezonie zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów. Gdyby środowy mecz Racingu z Sevillą zakończył się innym wynikiem, możliwe byłoby, że Barcelona grałaby w Pucharze UEFA. Tak się jednak nie stanie. Dlatego też kumulując wszystkie problemy poza boiskowe, czysto piłkarskie czy też osobowe niektórych gwiazd możemy stwierdzić, że Barcelona nie będzie się przykładała do ostatnich spotkań. Do tego jeszcze kibice, którzy zawitają na stadion w Barcelonie mają przyjść z… czarnymi (!) chusteczkami. Czarnymi! To nie będzie typowa panollada tylko jakieś żałobne błaganie o zakończenie tego fatalnego sezonu.
Przejdźmy jednak do drużyny z Majorki. Jeszcze na początku marca podopieczni Manzano zajmowali miejsce w środku tabeli, bez szans na spadek czy puchary. Minęło jednak półtora miesiąca, a konkretniej 10 tygodni i… Mallorca gra w tej chwili o Puchar UEFA. Jest to jedyna drużyna z miejsc zaraz „poza Europą”, która nie zgłosiła się do Pucharu Intertoto, co znaczy, że jedyną ich szansą na grę poza Hiszpanią jest awans bezpośredni do Pucharu UEFA, ale to da im dopiero 6 lokata w lidze. Tyle, że do tego miejsca zawodnikom z Balearów brakuje już tylko 3 punktów. Co ważne, w Hiszpanii na zakończenie rozgrywek przy takiej samej ilości punktów decyduje – więcej strzelonych bramek, a nie bezpośredni mecz. A bilans ten jest dużo korzystniejszy dla „wyspiarzy” niż dla Racingu Santander, dlatego też Mallorca jedzie do Barcelony po komplet.
W drużynie gospodarzy z pewnością nie zobaczymy Milito (27/1), Sylvinho (14/0) i Iniesty (31/3 + 3) z powodu kontuzji, a z powodów „różnych” nie wystąpi Ronaldinho (17/8 + 2). U gości natomiast niepewny występ Ibagazy (30/5 + 13) i Jonasa Gutierreza (30/0 + 5).
Patrząc na historię pojedynków Barcelony z Majorką, można się przerazić, jeżeli ktokolwiek kibicuje niedzielnym gościom. Barcelona wygrała ostatnie 9 spotkań. Jednak co ciekawe, ostatnie zwycięstwo drużyny Majorki w lidze notujemy dnia… 17 maja 2003 (czyli 5 lat bez jednego tygodnia) właśnie w stolicy Katalonii. Wynik 2:1 na korzyść gości.
Jak pisałem już od kilku kolejek, Mallorca jest idealną drużyną operową. Tak prawdopodobnie będzie też w niedzielę, ale kurs ~1.51 mnie nie zadowala. Już wolałbym zagrać to, że Mallorca strzeli bramkę @ 1.40 (Expekt). Co nie zmienia faktu, że kontynuując maksymę „każda seria się kiedyś kończy” uważam, że tego meczu Barcelona nie wygra, a kursy na zwycięstwo gospodarzy to ~1.60. Po takim współczynniku tak słabej Barcelony nie ruszę. Mallorca za to jest w stanie sprawić tutaj niespodziankę i dlatego uważam, że można się pokusić o grę na gości. Kursy jakie można było spotkać jeszcze w środę u niektórych bukmacherów sięgały współczynnika 9/1 na Mallorcę!! Obecnie można znaleźć coś około 6.50 – ja zadowolę się typem na Mallorcę (wykluczając remis) w CentreBet po świetnym kursie 3.90!
TYP: Mallorca, X
=====
Atletico Madryt - Deportivo La Coruna
Bardzo ciekawe spotkanie zapowiada się na stadionie Vicente Calderon, gdzie czwarte obecnie Atletico podejmie ósmą drużynę ligi, Deportivo. Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie mógł przewidzieć, że Deportivo będzie się liczyło w walce o coś więcej niż o utrzymanie. Dzisiaj jednak Depor walczy przynajmniej o Puchar Intertoto, a z pewnością marzy im się Puchar UEFA wywalczony bezpośrednio. Do tego dużo im nie potrzeba, bo 4 punkty straty do Racingu może dać się odrobić, szczególnie jeżeli spojrzymy na to w ten sposób, że obecnie szósty Racing jedzie do Bilbao a w ostatniej kolejce będzie im ciężko z Osasuną, która na pewno do końca będzie walczyła o utrzymanie.
Atletico po wygranej z Espanyolem ma wreszcie duże szanse na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów. Wreszcie – bo taki plan pojawił się kilka sezonów temu, ale ciężko było o jego wykonanie. Tym razem szansa jest ogromna, a biorąc pod uwagę fakt, że jedyną drużyną, która może im to miejsce zabrać – Sevilla – ma przed sobą dwa ciężkie mecze.
W niedzielę łatwo nie będzie, chociaż jak pokazuje historia w meczach Atletico i Deportivo zwykle wygrywa drużyna pełniąca rolę gospodarzy. Na 7 wygrany Atletico z ostatnich 13 lat, sześć osiągnęli u siebie na stadionie. Analogicznie sprawa ma się w przypadku Deportivo, wygrali 8 razy z czego 6 jako gospodarze. Do tego padło 6 remisów, ale tylko dwa z nich były w Madrycie.
Kursy są niezadowalające, przynajmniej dla mnie. 1.60 na Atletico to zbyt niski kurs, szczególnie, że Deportivo ma o co walczyć. Na bramki też nie ma co liczyć, bo nigdy nie wiadomo jak to się skończy w przypadku tych drużyn. Jednym słowem – NO BET.
TYP: NO BET
=====
Osasuna Pampeluna - Real Murcia
Mecz “o życie”, ale tylko dla jednej ze stron. Osasuna po porażkach z Realem i Mallorcą (obie w ostatnich minutach) w dzisiejszym meczu musi wygrać, żeby mieć nadzieję na utrzymanie.
Tak jak pisałem przed poprzednią kolejką, uważam, że Osasuna nie spadnie. Fakt, że cała teoria padła przez wygraną Valencii z Saragossą, ale to właśnie ostatnia wymieniona przeze mnie drużyna ma obecnie „największą” szansę na spadek. Wszystko dlatego, że Murcia nie grająca już o nic, nie powinna być problemem dla Osasuny. W tym momencie, popularne Osy miałyby 43 punkty i mecz z Racingiem do rozegrania. Przyznam, że bardzo obawiam się postawy podopiecznych Ligandy w ostatnim meczu, ale to temat na przyszły tydzień.
W niedzielę gospodarze muszą zdobyć komplet. Do tej pory w Primera zagrali z Murcią raz na własnym obiekcie. Wtedy było 2:1, w niedzielę powinno być 2:0. Murcia nie prezentuje się zbyt dobrze, szczególnie na wyjazdach. Goście wygrali w tym sezonie jeden mecz, pięć zremisowali i aż dwunastokrotnie musieli uznać wyższość gospodarzy. Osasuna „w domu” ma bilans zrównoważony – 7-4-7 i 23:20 w bramkach.
Gdyby nie te niskie kursy, w ciemno brałbym Osasunę i to za duże pieniądze, jednak 1.35 to dla mnie śmiech na sali, a po poprzedniej kolejce (Deportivo – Levante 1:0) uważam, że żadnych ujemnych handicapów grać nie będziemy. Albo inaczej – nie weźmiemy handicapu z Pinnacle’a bo -1.25 to już za dużo. Osasuna AH -1 w bet365 „idzie” po kursie 1.51, a to też nie dużo. Ogółem, uważam że gospodarze ten mecz rozstrzygną na swoją korzyść, ale nigdy nie po takim kursie.
TYP: Osasuna
=====
Athletic Bilbao - Racing Santander
Przechodzimy więc do bardzo ważnego meczu, który ma swój ciężar gatunkowy i jakby nie patrzeć dla obu drużyn jest meczem o Europę.
Z jednej strony mamy gospodarzy, którzy chcieliby zagrać w Europie, ale jedyną szansą jest dla nich Puchar Intertoto. Mają obecnie 3 punkty straty do Deportivo i po tej kolejce mecz z Sevillą na wyjeździe. Racing natomiast teraz obawia się Majorki, która ma do nich tylko 3 punkty i mecz z Barceloną i Saragossą. Dlatego jeżeli goście nie wygrają w niedzielę, to za tydzień mogą mieć problem, bo zarówno oni jak i Mallorca będą walczyć z drużynami, które będą grały o życie w Primera – co nigdy nie jest łatwe.
To spotkanie możemy spokojnie wrzucić do serii „ciężkich” zarówno dla piłkarzy, trenerów i kibiców, jak i nas typujących. Spotykają się drużyny, które dobrze grają u siebie (Athletic) i dobrze na wyjeździe (Racing), do tego dwie bardzo dobre defensywy i dwa nienajlepsze ataki. To tak w skrócie. Czyżby więc miało tu paść mało bramek? Nie sądzę. Jak pokazuje historia na 23 spotkania w ostatnich 13 latach statystyki under/over kreują się na poziomie… 9/13! Dużo częściej padało w tych spotkaniach dużo bramek. Co prawda w ostatnich 6 meczach zdarzyło się to raz, ale jak już się zdarzyło to tych bramek padło aż 9 (Racing wygrał wtedy 5:4). Ogólnie, jeżeli patrzymy na historię, to trzeba zaznaczyć, że Racing wygrał na San Mames tylko raz (w ciągu ostatnich 13 lat oczywiście) w lidze. Było to w listopadzie 2003.
Dzisiaj patrząc na formę obu zespołów, można by rzec, że nie wiadomo czego się spodziewać. W sumie gdyby nie słaba forma Racingu, to teraz nie martwiliby się o 6 miejsce, tylko walczyliby z Barceloną o 3 miejsce. Jednak na ostatnich 10 spotkań 5 wygranych i 5 porażek, spowodowało stratę 15 punktów, co jak widać odbiło się na pozycji niedzielnych gości. Bilbao natomiast na 10 ostatnich spotkań przegrało tylko 3 razy, do tego zanotowali 2 remisy i podobnie jak Racing wygrali 5 razy. Czyli forma trochę wyższa u gospodarzy.
Jeżeli miałbym wskazywać faworyta, to uznaję, że ten mecz powinni wygrać gospodarze. A mając w ofercie Pinka zakład z azjatą 0 (w przypadku remisu – zwrot) po kursie 1.83 uznaję to za świetny typ. Dlatego też muszę zmartwić fanów Smolarka, ale Racing w Europie chyba nie zagra.
TYP: Athletic, X
=====
Villarreal - Espanyol Barcelona
Po tym co można było obejrzeć w czwartek w Canal+ muszę przyznać, że nie dziwią mnie kompletnie wyniki Espanyolu, który gra… wróć, gra to złe słowo. Oni stoją, czasem pobiegają, ale nie grają kompletnie NIC! Więc jak może skończyć się mecz nowo mianowanego wicemistrza kraju z drużyną, która formę zgubiła prawie pół roku temu? Piłkarze Pellegriniego zakończą tym meczem pojedynki w tegorocznym sezonie na własnym obiekcie. Dlatego też będą chcieli wygrać, dla kibiców. Piłkarze podziękują za wsparcie, a kibice podziękują za fenomenalny sezon i fantastyczny wynik. Nikt w Castellón pewnie nie pamięta blamażu z Realem (0:5) na tym stadionie. Wszyscy natomiast zapamiętali 2:1 na Camp Nou, co w późniejszym rozliczeniu pozwoliło uwierzyć w drugie miejsce.
Z drugiej jednak strony można obawiać się zbyt piknikowej atmosfery, co może spowodować, że mecz nie zakończy się takim wynikiem jakim powinien. Chodzi mi konkretnie o to, że Villareal może „zbyt odpuścić” i przez to np. zremisować. Tyle, że nie jestem w stanie uwierzyć, że tak słabo dysponowany Espanyol będzie w stanie zagrozić bramce Diego Lopeza.
Na spokojnie, szczególnie do jakiegoś kombo można zagrać Villareal po kursie 1.60, jednak na singla trochę się to nie nadaje. Skłaniałbym się jednak do typu z bet365, gdzie mamy azjatę -1.0 po kursie 2.05 (w przypadku wygranej Villarealu 1 bramką, mamy zwrot), to już lepiej nadaje się na singla. Nie szalejmy ze stawkami.
TYP: Villareal
=====
Real Betis Sewilla - Sevilla FC
Wielkie derby Sevilli. Betis nie gra już o nic, ale co z tego skoro teraz mają wielką okazję pozbawić odwiecznego rywala gry w elitarnej Lidze Mistrzów? Sevilla potrzebuje punktów, żeby gonić Atletico, no i oczywiście nie są zależni od siebie. Jednak w tym meczu wszystkie sytuacje ligowe, czy kadrowe odchodzą na dalszy plan. Tym meczem będzie żyła cała Sevilla. Co ciekawe, stadiony Sevilli i Betisu nie są od siebie za bardzo oddalone, w sumie spacerkiem to jest jakieś 25-30 minut. Jednak tym razem gramy na Manuel Ruiz de Lopera, więc przewagę kibiców będą mieli zawodnicy Betisu.
Do składu gospodarzy wracają prawdopodobnie Edu, Sobis i Pavone, a to już bardzo duże wzmocnienie ofensywy. W przypadku Sevilli nie ma większych osłabień z tego co wiem.
W przypadku takich derbów, wolałbym nie wskazywać faworyta, w sumie tu nie ma faworyta. Z jednej strony Sevilla, która wg bukmacherów jest uznawana za drużynę, która zgarnie tutaj komplet, a z drugiej Betis… dla zawodników i kibiców Betisu nieważne w tym meczu jest nic, nie interesuje ich styl, nie interesują ich kary, nic nie obchodzi ich bardziej niż zabranie punktów odwiecznemu rywalowi. Pewne jest, że piłkarze Betisu zagrają na 1000% swoich możliwości i jeśli będzie trzeba to nawet połamią gościom nogi, byleby utrudnić im potyczkę o Ligę Mistrzów. Dużym plusem dla gospodarzy jest to, że mają już oni utrzymanie, nie w sensie matematycznym, ale raczej ich spadek jest nierealny. Dlatego też całą energię i wszystkich zawodników będą mogli poświęcić na ten mecz.
Jednym zdaniem – nie gramy. Lepiej obejrzeć sobie to spotkanie o 21:00 na Canal+ Sport.
TYP: NO BET
=====
Real Saragossa - Real Madryt
To powinien być Królewski mecz, jak wskazują na to nazwy obydwu drużyn, jednak w tą niedzielę tak nie będzie i to z kilku powodów.
Pierwszym i najważniejszym jest postawa gospodarzy z Saragossy, którzy na miano Królewskich nie zasługują. Drugim jest to, że goście z Madrytu przyjadą sobie na piknik bo są już Mistrzami Kraju, a po środowych Derby Europy gdzie pokonali Barcelonę 4:1 nie muszą już w tym sezonie nic.
To wszystko jednak nie umniejsza rangi temu spotkaniu. Wszystko dlatego, że Saragossa gra o życie, a zabić ich mogą właśnie Królewscy ze stolicy Hiszpanii.
W Saragossie niepewny występ byłego zawodnika Realu – Carlosa Diogo. W Realu Madryt tych „osłabień” jest dużo więcej. Z powodu kontuzji nie zagrają Fernando Gago i Arjen Robben, za kartki pauzują Pepe i Gabriel Heinze a decyzją trenera w Madrycie zostali Raul, Casillas i Soldado. Jak widać Schuster daje odpocząć niektórym zawodnikom, ale nie umniejsza to kadrze jaka na to spotkanie została powołana. Wystarczy wspomnieć, że do składu wraca Cannavaro a po kontuzji swoją szansę prawdopodobnie dostanie Metzelder. W środku pola zagrają Guti, Snejider i Diarra a za ataki odpowiadać będą prawdopodobnie Robinho, Higuain i Ruud van Nisterlooy.
Ten ostatni zapytany o przebieg meczu w Saragossie powiedział jasno: „Jedziemy tam z takim samym nastawieniem jak zawsze. Zagramy po to, żeby wygrać i udowodnić dlaczego to my jesteśmy Mistrzem Hiszpanii.”
Ciekawostką w tym meczu jest to, że Recreativo i Osasuna, które są bardzo zainteresowane tym meczem z powodu walki wraz z Saragossą o utrzymanie, chcą zmotywować Królewskich premią finansową. Cóż… taka motywacja zawsze może się przydać.
Trzeba przyznać, że historia przemawia za Realem, tym z Madrytu. W lidze na przestrzeni ostatnich 12 lat drużyna ze stolicy grała 11 razy na La Romareda i… przegrała tylko raz! Data dość miła jak dla nas Polaków, bo stało się to 11 listopada 2001 roku. W innych spotkaniach padły 4 remisy i 6 razy wygrywali goście. Trzeba jednak przyznać, że poza rokiem 2005 kiedy w maju Real wygrał 3:1, zawsze reszta spotkań kończyła się jednobramkowym zwycięstwem Realu Madryt.
Dlatego też dziwią mnie niezmiernie kursy jakie bukmacherzy wystawili na to spotkanie. Bo ja rozumiem, że Real przyjedzie „drugim” składem. W bramce stanie Jurek Dudek. Saragossa musi wygrać, żeby zostać w lidze, ale jednak 3.80 na gości?! Nie mówiąc o tym, że w bet365 typ na Real (0) stoi po kursie 2.81!! Dla mnie jest to promocja i nie przekona mnie to, że Saragossa coś musi, bo Real w tym sezonie gra świetnie i co najważniejsze skutecznie, a taki kurs to zaprzeczenie tego stwierdzenia. Dlatego też chętnie go pobiorę za niską stawkę, bo nie ma po co szaleć. Szaleństwem jest ten kurs.
TYP: Real, X
=====
Levante UD - Valencia CF
I kolejne derby dużego miasta. Tym razem jednak trochę lżejsze gatunkowo, bo Valencia zapewniła sobie już byt w lidze, w sumie do matematycznego utrzymania potrzebuje teoretycznie 3 a praktycznie 1 punktu. Co nie zmienia faktu, że w tym spotkaniu mają coś do załatwienia. Gdyby Valencia nie wygrała w środę z Saragossą można by się obawiać o to spotkanie, a konkretniej o jakość gry. Jednak w tej chwili, ponieważ Valencia jest dość bezpieczna może sobie pozwolić na „spokojniejszą” grę z dużo lepszym wynikiem.
Gospodarze już o kilku tygodni są w drugiej lidze, jednak ostatnio nie prezentują się tak fatalnie jak w pierwszej części sezonu. Wystarczy wspomnieć, że w poprzedni weekend zremisowali z Espanyolem, co prawda bardzo słabym Espanyolem, ale jednak. Do tego dwa i trzy tygodnie temu wygrali kolejno z Getafe (3:1) i Betisem (1:0). Ogólnie Levante prezentuje się ostatnio całkiem nieźle, dlatego też nie byłbym taki pewny wyniku na Ciudad de Valencia. Co ciekawe, a zarazem dość ważne – Levante w pierwszej lidze jeszcze nie przegrało u siebie z Valencią! Zanotowali remis w 2005 i wygrali 4:2 w 2007. Trzeba przyznać, że ten drugi rezultat robi wrażenie.
Dzisiaj jednak będzie ciężko o powtórkę. Chociaż Valencia też nie ma o co grać, to jednak trzeba by zmazać te kilka plam z tego sezonu. Nie wspominając o pozycji ligowej, warto by wygrać w przekonujący sposób, żeby umocnić się w tabeli ligowej, poprawić nastroje kibiców i co najważniejsze – pokazać Levante miejsce w szeregu. Po remisie 0:0 na Mestalla, ten mecz będzie decydował „kto panuje w Valencii”. Dla gości celem będzie prawdopodobnie jakieś wysokie zwycięstwo, bo zeszłotygodniowy blamaż w Barcelonie (0:6) nie pozostał bez echa.
Przyznam, że w takim meczu kurs 1.72 (bet365) na Valencie bardzo mi się podoba. Chociaż obawiam się tutaj remisu, to jednak powinniśmy być spokojni o podopiecznych Voro. Mecz z Barceloną był wypadkiem, a szybko strzelone 3 bramki przez Blaugrana odbiły się na postawie Nietoperzy. Dzisiaj nikt szybko 3 bramek nie strzeli. Podoba mi się również kurs na wygraną Valencii więcej niż jedną bramką w azjacie -1.0 w bet365. Kurs 2.19 nadaje się do gry na singla, ale tak jak w przypadku Villarealu, nie polecam szaleć ze stawkami.
TYP: Valencia
=====
Almeria - Recreativo Huelva
Przeniesiemy się na Estadio de los Juegos Mediterraneos, gdzie miejscowa Almeria podejmie Recreativo Huelva. Jak ważny jest to mecz dla gości chyba nie muszę tłumaczyć?
Recreativo obecnie jest nad strefą spadkową tylko dzięki temu, że strzelili w lidze dwie bramki więcej niż Osasuna. Jednak mając na uwadze, że Osa przyjmuje u siebie Murcję muszą przestać liczyć na ten bilans, a co dopiero na stratę punktów. Dlatego też goście przyjadą do Almerii bardzo umotywowani, żeby wygrać. Unai Emery i jego zawodnicy przegrali ostatnio z Getafe 4:2 mimo, że prowadzili 2:0. Zastanawiające jest, czy to był prezent, czy po prostu goście w tamtym meczu za bardzo się rozluźnili.
To jednak nie jest w tym momencie ważne. Trzeba zobaczyć jak Recre prezentuje się w meczach wyjazdowych, a przyznam, że nie ma się czym chwalić. 10 porażek, 4 remisy i 4 porażki. Do tego aż 35 straconych bramek (z czego 7 wbiła im Mallorca), to bilans chyba zbyt słaby jak na mocną u siebie Almerię, która bramek nie traci.
Właśnie to ostatnie stwierdzenie sprawiło, że mniej interesuje mnie tutaj faworyt, bo takim jest Almeria, ale jak to bywa w końcówkach sezonu, często „coś” może się stać i faworyci nie wygrywają. Dlatego też chcę się przyjrzeć bramkom, a dokładniej ilości bramek jakie strzelają oba zespoły.
Almeria w 18 meczach u siebie strzeliła ich 18 (śr. 1.00/mecz) a straciła tylko 12 (śr. 0.67/mecz), dla porównania Recreativo strzeliło w 18 meczach wyjazdowych tylko 14 bramek ( śr. 0.78/mecz) a stracili, jak wspomniałem 35 (śr. 1.94/mecz).
Jak widać wychodzi, że Almeria powinna to spotkanie wygrać 1:0, może 2:0. Co jednak jeszcze warte podkreślenia. Gospodarze tylko trzykrotnie w tym sezonie zanotowali więcej niż 2 bramki w meczach u siebie. Tylko w meczach z Valencią (początek sezonu), Barceloną i Levante (9 i 7 tygodni temu) na stadionie w Almerii padło więcej niż 2. Konkretnie 3 z Valencią (1:2), 4 z Barcą (2:2) i 3 z Levante (2:1). W każdym innym przypadku wyniki jakie padały to 0:0, 1:0, 1:1 i 2:0 – Almeria jest drużyną typowo underową. Nastawioną na wykonywanie taktyki pana Emery’ego. Recreativo w 18 meczach na wyjeździe zanotowało 11 underów.
Kurs na under 2.5 w bet365 to 1.80 – taki uważam za dobry. Dlatego też tak zagram, ale znów bez szaleństw, bo przecież to końcówka sezonu i może nastąpić rozluźnienie w ekipie gospodarzy.
TYP: under
=====
Real Valladolid - Getafe CF
Jak mogliście przeczytać w mojej teorii, uważałem, że w tym meczu będzie remis, bo obie drużyny zapewniłyby sobie tym samym utrzymanie. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że Getafe swój środowy mecz wygrało, a Valladolid zremisował. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że gospodarze potrzebują 3 punktów, żeby mieć pewne utrzymanie, a gościom wystarczy punkt. Chociaż z tym punktem też w sumie nie można przesadzać, ponieważ 45 punktów jakie na koncie mają podopieczni Laudrupa z pewnością wystarczą, żeby w przyszłym roku nadal grać w Primera.
Dlatego też w tym spotkaniu przemawia do mnie natura koleżeństwa. Jakże odmienne będzie to spotkanie w porównaniu do wojny w Sevilli… tutaj w Valladolid będzie spokojnie, bez bicia, bez nerwów. Gospodarze wygrają ten mecz, a goście podejmą w ostatniej kolejce Betis i spokojnie sobie z nimi zremisują. Przy takim układzie wszyscy będą szczęśliwi i pewni utrzymania.
Trudno tu pisać coś więcej, skoro tak powinno być.
Jedynie martwi mnie ewentualny remis w tym meczu, który trzeba wziąć pod uwagę. Jednak w tym momencie sprawa będzie wyglądała tak, że wszystko będzie zależało od innych spotkań, ponieważ jeżeli którakolwiek z drużyn walczących o utrzymanie (Osasuna, Recreativo i Saragossa) straci punkty to Valladolid nie ma o co się martwić, bo przewaga będzie wystarczająca. Jeżeli jednak wszystkie wygrają, to prawdopodobne, że w ostatnim meczu z Recreativo zagrają na remis nasłuchując wieści z innych stadionów. Nie mniej jednak wydaje mi się, że nie ma o co się martwić i gospodarze niedzielny mecz wygrają.
Jeżeli kogoś tak jak mnie zadowala kurs 2.10 (bet365) to można śmiało brać. Oczywiście tak jak w każdym innym wypadku – nie szalejemy ze stawkami.
TYP: Valladolid, X |
|
|
|
|
|
 |
zludna
 the only One. Zawodowiec

Dołączyła: 29 Kwi 2006 Pochwał: 52 Posty: 1261 Skąd: Malibu
|
Wysłany: |31 Maj 2008|, 2008 18:55
|
|
|
zludna (3734625)
http://obstawianie.com/to...5890.htm#320751
| Cytat: | Euro 2008, faza grupowa - kobiecym okiem.
Piłka nożna najprawdopodobniej wywodzi się z Ameryki Środkowej, gdyż tam, dawno, dawno temu Aztekowie grali w grę przypominającą dzisiejszą piłkę nożną.
Od tamtej pory sport ten stawał się coraz popularniejszy i dorósł do takiej rangi, że aktualnie jest znany w każdym kraju, na każdym kontynencie. Najistotniejszą imprezą są oczywiście Mistrzostwa Świata, które odbywają się co 4 lata, ale równie ważne jest wyłanianie mistrza każdego kontynentu:
• Copa América (Ameryka Południowa),
• Złoty Puchar (Ameryka Północna i Środkowa), startują 3 kraje, z CONCACAF + drużyny z trzech pozostałych federacji,
• Puchar Azji,
• Puchar Narodów Afryki,
• Puchar Narodów Oceanii,
• Euro (Europa).
W tym roku, tj. w 2008 odbyły się już rozgrywki Pucharu Narodów Afryki, w którym zwyciężył Egipt w finale z Kamerunem. A teraz czas na Euro…
Gospodarzami tegorocznych Mistrzostw Europy są Austria i Szwajcaria. Są to trzynaste finały, a ich zwycięzca będzie reprezentował Europę w przyszłorocznym Pucharze Konfederacji. Mistrzostwa rozpoczną się 7 czerwca i zakończą finałem 29 czerwca na Ernst Happel Stadion w Wiedniu. Tyle słowem wstępu.
Grupa A
Szwajcaria
Czechy
Portugalia
Turcja
Dosyć wyrównana grupa, kursy na zakwalifikowanie się do kolejnej fazy wyglądają następująco:
Szwajcaria @2
Czechy @1.6
Portugalia @1.33
Turcja @3.3
Według mnie bukmacherzy mocno zawyżyli kurs na reprezentację Turcji, która w 2000 roku podczas finałów Euro awansowała z grupy pod wodzą Mustafy Denizlego. W 2002 roku zajęli trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata. Potem nastąpił kryzys, bo w eliminacjach do kolejnych rozgrywek Euro zajęli drugie miejsce i odpadli w barażach. Przed Mundialem w 2006 w barażach czekała na reprezentację Turcji Szwajcaria, gdzie odpowiednio Turcy przegrali 0-2, żeby później u siebie zwyciężyć 4-2 i nie zakwalifikować się do Mistrzostw Świata, stąd pewnie ten zawyżony kurs w stosunku do Szwajcarii.
Kadra Turcji przeszła rewolucję, została odmłodzona, ale równocześnie grają w niej piłkarze, którzy uczestniczyli w Mistrzostwach Europy w 2000 i Mistrzostwach Świata w 2002. Reprezentacja Turcji to przede wszystkim piłkarze z czołowych tureckich klubów, ale także grający w europejskich ligach, jak choćby Hamit Altintop (Bayern Monachium), Nihat Kahveci (Villarreal) czy Tuncay Şanlı (Middlesbrough). Zachwycało w tym sezonie Fenerbahce w Lidze Mistrzów, ale praktycznie co rok, jakaś drużyna turecka jest czarnym koniem europejskich rozgrywek.
Nie przewiduję awansu reprezentacji gospodarzy – Szwajcarii. Podobnie, jak u Turków, jest to mieszanka młodych zawodników, którzy kiedyś byli trenowani przez obecnego trenera kadry Kuhna i zawodników doświadczonych. Na pewno każdy kojarzy Alexandra Freia z BVB, aktualnie najlepszego występującego piłkarza w kadrze, który strzela większość bramek. W bramce stanie doświadczony Pascal Zuberbühler. Pozostali piłkarze z szerokiej 26-osobowej kadry grają w większych klubach europejskich, ale żaden z nich nie odgrywa szczególnie ważnej roli dla zespołu. Najważniejszymi na pewno będą: Phillip Senderos i Johan Djourou (obaj Arsenal). W kadrze nie brakuje tureckich szwajcarów – Hakan Yakin, Gokhan Inlet. Jednakże dwaj Turcy nie oddadzą charakteru tureckiego futbolu, który mam nadzieję – w bezpośrednim spotkaniu pomiędzy obiema drużynami zwycięży i właśnie to spotkanie zadecyduje o awansie z grupy.
Nie rozumiem tak niskiego współczynnika na awans reprezentacji Czech. Nie wystąpi kontuzjowany Tomas Rosicky, który był jednym z najlepszych (jeśli nie najlepszym) piłkarzy reprezentacji 4 lata temu na ME w Portugalii. W ataku zagra słaby w tym sezonie Milan Baros (wypożyczony do Portsmouth) i przeciętny Jan Koller (Nurnberg). Czesi 4 lata temu mieli najlepszą obronę, a na bramce jednego z lepszych bramkarzy na świecie – Petra Cecha. Nasuwa się tylko pytanie – jak wygrać mecz, jeśli ma kto bronić, a nie ma kto strzelać? Eliminacje gładko przebrnęli, bo najsilniejszym przeciwnikiem była reprezentacja Niemiec, dalej – przepaść, żadnej drużyny na poziomie Turcji czy Szwajcarii. A przypomnijmy, że Czesi w tym roku ulegli reprezentacji Polski 0-2.
Kurs na awans reprezentacji Portugalii jednoznacznie wskazuje na to, iż są zdecydowanymi faworytami tej grupy. Od 2003 Portugalczykami zajmuje się Luis Felipe Scolari. Największe nadzieje pokładane są w Cristiano Ronaldo (Manchester United) – aktualnie chyba najlepszym piłkarzu reprezentacji, a przy tym najwiarygodniej płaczącym. Oprócz Cristiano w ataku zagra Quaresma (Porto), Almeida (Werder), Postiga (Panathinaikos). W pomocy zagra przede wszystkim Deco (Barcelona). W defensywie natomiast: Monteiro (Valencia), Ferreira (Chelsea), Alves (Porto) oraz Pepe (Real Madryt). W bramce wystąpi, co najważniejsze – Ricardo. Scolari miał zrezygnować po Mundialu, gdzie przecież aspiracje Portugalczyków były dużo wyższe, niż „tylko” czwarte miejsce. Ciężko jednak było sprostać gospodarzom, kiedy przez cały turniej Portugalczycy strzelili zaledwie 7 goli, w tym 5 w fazie grupowej. Z awansem problemu mieć nie powinni. Miejmy tylko nadzieję, że tym razem ze skutecznością będzie znacznie lepiej, bo w przeciwieństwie do reprezentacji Czech – ma kto strzelać.
Podsumowując (kursy z Expektu):
awans: Portugalia i Turcja @6.25
awans: Portugalia i Szwajcaria @3.7
Czechy (nie zakwalifikują się) @2.25
Grupa B
Austria
Chorwacja
Niemcy
Polska
Kursy na zakwalifikowanie się do kolejnej fazy przedstawiają się następująco:
Niemcy @1.13
Chorwacja @1.5
Polska @2.55
Austria @4.65
Zdecydowanie najsłabszą drużyną w tej grupie jest drużyna gospodarzy – Austria. Pierwszy raz (bez eliminacji) wystąpią w Mistrzostwach Europy, podobnie jak Polacy. Ze wszystkich ekip, szanse Austriaków na zdobycie mistrzowskiego tytułu są najmniejsze. Zapewne bukmacherzy mają rację, bo czasy tej reprezentacji dawno już minęły, jeszcze w końcówce ubiegłego stulecia zakwalifikowali się do Mundialu w 1998 roku. Aktualnie w drużynie ciężko znaleźć szczególnie wyróżniającego się piłkarza. Najwięcej bramek w reprezentacyjnej karierze strzelił Ivica Vastic (typowo austriackie nazwisko). Co ciekawe – Vastic ma 38 lat, a przed powołaniem do ME, nie grał dla reprezentacji Austrii od trzech lat. Pozostała część kadry, to w większej mierze piłkarze austriackiej Bundesligi i ewentualnie z europejskich (przeważnie mniejszych) klubów. Brak zdecydowanego lidera, który mógłby poprowadzić drużynę do ewentualnych sukcesów sprawia, że Austria jest głównym kandydatem do przegrania wszystkich trzech spotkań i zajęcia ostatniego miejsca w grupie.
Reprezentacja Chorwacji zaistniała na świecie w 1998 roku, kiedy na Mundialu na boiskach we Francji zajęła trzecie miejsce. Od tej pory nikt nie lekceważy Chorwatów – szczególnie, że od sierpnia 2006 do lutego 2007 nie przegrali żadnego spotkania, pokonując przy tym Anglików i Włochów. To im zawdzięczają Anglicy swoją nieobecność podczas tegorocznych Mistrzostw Europy. Z reprezentacji, która 10 lat temu odbierała we Francji brązowy medal zostali tylko Dario Šimić i Igor Tudor. Kto zagra? Przede wszystkim bracia Kovac – w obronie Robert (zasłynął wspaniałą grą dla Bayernu Monachium), a w pomocy Niko (aktualnie Red Bull Salzburg). W defensywie zagra Dario Simic z AC Milan, w pomocy Ivan Rakitic (Schalke 04 Gelsenkirchen), a w ataku przede wszystkim Ivica Olic (Hamburger SV) oraz Ivan Klasnic (Werder Brema). Ten ostatni stanowił najlepszy snajperski duet w Bundeslidze (jeśli nie w całej Europie) z Miroslavem Klose. Z reprezentacją Polski (bo to właściwie jedyny rywal do awansu) grali cztery razy, tylko raz zostali pokonani, w 2006 roku w meczu towarzyskim. Chorwaci mają równiejszy (poziomem) zespół, waleczności odbierać im nie można, a 4 lata brakło im po prostu do szczęścia. Trafili do silnej grupy z Anglią i Francją, a mimo to zdołali wywalczyć dwa punkty. Czas na rehabilitację i awans, który wydaje się być naprawdę realny.
Występ polskiej reprezentacji elektryzuje kibiców w całym kraju. O kadrze właściwie nie muszę się rozpisywać, bo każdy zainteresowany choć trochę występem Polaków na Mistrzostwach Europy – dobrze wie, kto został powołany. Optymiści twierdzą, że Polacy wygrają z Niemcami, w najgorszym wypadku zremisują, a z Chorwatami i Austriakami łatwo zdobędą 6 punktów. Wychodzi na to, że z kompletem punktów, nagle staną się głównymi pretendentami do zdobycia trofeum. Na szczęście oprócz hurra-optymistów istnieją także realiści, którzy trzeźwo oceniają szanse reprezentacji i widzą taki scenariusz: porażka z Niemcami, remis z Chorwacją, zwycięstwo nad Austrią i o awansie decyduje bilans bramek. Z takimi spekulacjami ewentualnie mogę się zgodzić. Wśród kibiców poruszenie spowodowało nadanie obywatelstwa, a następnie powołanie do kadry narodowej, zawodnika Legii Warszawa – Rogera Guerreiro. Odczucia, co do tego zdarzenia są mieszane. Z jednej strony – teoretycznie dobrze dla reprezentacji, z drugiej jednak – Roger ma mniej wspólnego z Polską, niż kiedyś Emmanuel Olisadebe. W meczach towarzyskich przed Euro, Polacy zremisowali z Macedonią i wygrali 1-0 z Albanią. Jednakże w grupie B, nie ma żadnej drużyny, która grałaby na poziomie dwóch wymienionych. Sukcesem dla reprezentacji jest sam awans do Mistrzostw Europy i tego powinniśmy się trzymać.
Głównym faworytem do awansu z pierwszego miejsca jest reprezentacja Niemiec, prowadzona przez Joachima Loewe. Po ogromnym sukcesie na Mistrzostwach Świata rozgrywanych na swoich boiskach w 2006 roku, liczono, że były piłkarz Bayernu Monachium, Jurgen Klinsmann, zgodzi się trenować dalej trzecią drużynę globu. Niestety, mimo że przekonywała go sama Angela Merkel, tłumacząc się dobrem rodziny, postanowił zrezygnować. Wprowadziło to swego rodzaju dezorientację, a także pytania, jak poradzi sobie Loewe? Bez większych problemów awansowali do Mistrzostw Europy, mają aspiracje na zwycięstwo. Łatwo jednak zauważyć, że Niemcy słabo spisują się na tej imprezie, pomimo wygrania jej w 1996 roku. Dwie ostatnie imprezy tego cyklu kończyły się na rozgrywkach grupowych, ze względu na zbyt silnych rywali. Gwiazda reprezentacji – Michael Ballack, twierdzi, że Niemcy są przygotowani dużo lepiej, niż 4 lata temu, a nawet lepiej, niż 2 lata temu do Mundialu. Skład reprezentacji pozwala mieć na to nadzieje. Na bramce stanie krytykowany Jens Lehmann. Jego największy rywal – Oliver Kahn zakończył karierę. Uważany za największą gwiazdę zespołu, najlepszy bramkarz poprzednich mistrzostw, o którym pisano: „Doprowadził do tego, że zaczęto artykułować nowe bramkarskie normy. Jeżeli Kahn piąstkuje piłkę, to znaczy, że tak trzeba. Jeśli kapituluje, to znaczy, że tego strzału obronić nie było można.” Zmiennicy Lehmanna prosto z niemieckich rozgrywek: Enke i Adler. W defensywie, jeden z lepszych na świecie, zawodnik Bayernu Monachium – Philip Lahm, a także Marcell Jansen (również Bayern), Christoph Metzelder (Real Madryt), Per Mertsacker (Werder Brema). W pomocy wspominany Michael Ballack (Chelsea Londyn) oraz Bastian Schweinsteiger (Bayern Monachium). W ataku Miroslav Klose, Lukas Podolski (obaj Bayern Monachium) i Mario Gomez (VFB Stuttgart). Na Mistrzostwach największą bolączką Niemców jest słaba skuteczność, jeśli ta się poprawiła, to można liczyć na sukcesy tej reprezentacji. Słyszałam już poglądy, że słabe występy w spotkaniach towarzyskich, pozwalają sądzić, że Niemcy są w słabej formie. Bzdura, bo w spotkaniu z Białorusią, Loewe testował zawodników na różnych pozycjach. Reprezentacja Niemiec jest drużyną typowo turniejową, znakomicie potrafią mobilizować się na duże imprezy, tym razem mają jeszcze coś do udowodnienia niedowiarkom, którzy uważają, że na Mistrzostwach Europy nad piłkarzami naszych zachodnich sąsiadów, czuwa fatum i po raz kolejny nie wyjdą z grupy. Dla mnie jednak, awans jest tylko czystą formalnością.
Podsumowując (kursy z Expektu):
zakwalifikowani: Niemcy&Chorwacja @1.95
zwycięzca grupy: Niemcy @1.7
ostatnie miejsce: Austria @1.8
Grupa C
Holandia
Włochy
Rumunia
Francja
Kursy na zakwalifikowanie się do kolejnej fazy:
Włochy @1.45
Francja @1.55
Holandia @1.68
Rumunia @4.65
O grupie C mówi się, że jest to grupa śmierci, kursy wyraźnie wskazują na to, że reprezentacja Rumunii jest raczej bez szans na wyjście z grupy. W każdym razie – nie jest to najsłabsza drużyna w turnieju i ma szansę na urwanie punktów którejś z pozostałych drużyn, co może przesądzić o awansie. Na dwa ostatnie mundiale Rumunii nie załapali się, w 2000 roku w Mistrzostwach Europy grali w ćwierćfinale i był to ich najlepszy występ w tej imprezie. Najlepszym piłkarzem reprezentacji jest zawodnik Fiorentiny – Adrian Mutu. Wyróżnia się również w defensywie Cosmin Contra z Getafe oraz Cristian Chivu z Interu Mediolan. Duża część powołanych zawodników to gracze z rumuńskiej ligi. Co ciekawe – Rumunia była jedną z drużyn, która wyeliminowała Niemców z Euro w 2000 roku, ale wtedy szeregi drużyny zasilał Gheorge Hagi. Aktualnie w drużynie brak wyraźnego lidera, a od 2000 roku reprezentację prowadziło 6 trenerów. Dlatego tym razem raczej nie stać ich na niespodziankę i kolejny awans.
Selekcjonera reprezentacji Holandii, Marco van Bastena, całkiem niedawno zaskoczył Clarence Seedorf, który zrezygnował z występów w reprezentacji. Van Basten już w styczniu oznajmił, że bez względu na rezultat osiągnięty na tej imprezie, rezygnuje ze stanowiska, podpisał już kontrakt z Ajaxem Amsterdam. Kadrę przejmie Bert van Marwijk. W bramce Pomarańczowych stanie doświadczony Edwin van der Sar. W defensywie przede wszystkim John Heitinga (Ajax Amsterdam) i Joris Mathijsen (Hamburger SV). W pomocy Wesley Sneijder (Real Madryt) oraz Rafael van der Vaart (Hamburger SV). Bramkę przeciwników będzie atakować Ruud van Nistelrooy (Real Madryt) i Robin van Persie (Arsenal Londyn). Obok Seedorfa brak w kadrze również Marka van Bommela, zawodnika Bayernu Monachium, który zrezygnował z gry w reprezentacji po Mundialu w Niemczech. Mimo stosunkowo silnej kadry, Holendrzy zajęli dopiero drugie miejsce w grupie eliminacyjnej, ustępując Rumunom, z którymi nie zdołali wygrać, teoretycznie czas na odwet. Atmosfera w drużynie jest dość dziwna, a styl, w jakim przebrnęli eliminacje zupełnie nie wzbudza entuzjazmu. Dlatego wydaje mi się, że Holendrzy nie wyjdą z grupy.
Włosi, podobnie jak reprezentacja Niemiec, większe sukcesy odnoszą na Mistrzostwach Świata. Na 23 zawodników tylko 5 jest spoza włoskiej ligi, w tym ten najważniejszy – Luca Toni, snajper Bayernu Monachium, który zachwycał szczególnie w końcówce sezonu ligowego. Obok niego w ataku zagra Alessandro Del Piero (Juventus Turyn). W pomocy: Andrea Pirlo (AC Milan), Marco Camoranessi (Juventus Turyn). W defensywie: kotrowersyjny Marco Materazzi (Inter Mediolan), Gianluca Zambrotta (FC Barcelona) i Fabio Cannavaro (Real Madryt). W bramce stanie doświadczony Gianluigi Buffon (Juventus Turyn). Nie został powołany Filippo Inzaghi z powodów zdrowotnych. Włosi przez pryzmat bycia Mistrzem Świata są głównymi faworytami do wygrania tej imprezy. Znakomita defensywa oraz Luca Toni w ataku powinni zapewnić bezproblemowe wyjście z grupy.
Najrówniej grającą na dużych imprezach drużyną jest reprezentacja Francji. Trójkolorowi są najlepszą europejską drużyną w ostatnim dziesięcioleciu. Wszyscy pamiętają finał w 2006 roku, który mógł zakończyć się zupełnie inaczej, gdyby nie incydent w ‘107 minucie. Tym razem nie w finale, a już w grupie spotykają się z Włochami, z którymi również mieli okazję rywalizować w eliminacjach (remis i zwycięstwo Francji). W kadrze brak Zinedina Zidane’a (zakończył karierę po Mistrzostwach Świata w 2006) oraz Fabiana Barthez’a, który nie mógł znaleźć klubu. Brak także Dawida Trezegueta, króla strzelców Serie A oraz Djibrila Cisse (dwie poprzednie duże imprezy również go ominęły). Powołany został Gregory Coupet, który nareszcie jest pierwszym bramkarzem Trójkolorowych. W obronie – William Galas (Arsenal Londyn), Lilian Thuram (FC Barcelona) oraz Willy Sagnol (Bayern Monachium). W pomocy – Patrick Vieira (Inter Mediolan), Claude Makalele (Chelsea Londyn) oraz Frank Ribery (Bayern Monachium). W ataku – Thierry Henry (FC Barcelona) oraz Karim Benzema (Olympique Lyon). “Les Bleus” mogą zawodzić w eliminacjach, w meczach towarzyskich. Mogą krytykować ich komentatorzy i dziennikarze. Mimo że znaleźli się w tzw. grupie śmierci, ich awans zdaje się być pewny. Nie ukrywam, że bardzo liczę na dobry występ Trójkolorowych.
Podsumowując (kursy z Expektu):
ostatnie miejsce: Rumunia @1.72
zakwalifikowani: Francja&Włochy @2.95
Grupa D
Grecja
Szwecja
Hiszpania
Rosja
Kursy na awans z grupy:
Hiszpania @1.28
Szwecja @2.1
Grecja @2.2
Rosja @2.3
W bardzo ciekawej grupie, obrońcy tytułu – Grecja, będą walczyć o drugie miejsce w grupie, zwycięstwo Hiszpanii zdaje się być przesądzone. Od 2001 roku reprezentacją kieruje niemiecki selekcjoner Otto Rehhagel, sprawił on, że mało efektownie grająca drużyna pokonała faworytów turnieju i niespodziewanie została Mistrzem Europy. Nie sądzę, by sytuacja mogła się powtórzyć, szczególnie, że o 1998 roku Grecy ani razu nie wystąpili na Mundialu, a w Pucharze Konfederacji ponieśli ogromną porażkę. Słabo u nich przede wszystkim ze skutecznością. W eliminacjach ze względu na rozstawienie, trafili do stosunkowo łatwej grupy z Turcją i Norwegią. Na bramce stanie Antonis Nikopolidis z Olympiakosu Pireus. W obronie i pomocy Giourkas Seitaridis (Atletico Madryt), Angelos Basinas (Real Mallorca), Stylianos Giannakopoulos (Bolton Wanderers), a w ataku Angelos Charisteas (1. FC Norymberga). Nie zagra Theodoros Zagorakis. Kurs na awans stosunkowo niski, a Grecy już od dłuższego czasu nie zachwycają i ciężko doszukiwać się niespodzianki w ich wykonaniu, jak ta sprzed czterech lat.
Groźni Szwedzi zawsze trafiają do dość wyrównanej grupy, gdzie trudno powiedzieć, czy są faworytami do awansu. W Mistrzostwach Europy występowali dwa razy i najlepszy rezultat osiągnęli na minionej imprezie. Trener Lars Lagerbäck nie mógł skorzystać z powołania Erica Edmana, z powodu kontuzji zawodnika. Za to udało namówić się do gry Henrika Larssona, który obok zawodnika Interu Mediolan – Zlatana Ibrahimovica jest największą gwiazdą reprezentacji. W defensywie zagra doświadczony Niclas Alexandersson, a w ataku wcześniej wymienionym kolegom pomoże Marcus Allback i Markus Rosenberg. Daleko Szwedom do gry, jaką prezentowali w 1994 roku na Mundialu. Choć jak na skandynawską drużynę, grają całkiem efektownie. W eliminacjach nie mieli większych problemów z awansem, wyprzedziła ich w grupie tylko Hiszpania, z którą spotkają się na boiskach Austrii i Szwajcarii. Tam udało im się raz z Hiszpanami zwyciężyć. Uważam jednak, że nie uda im się wyjść z grupy.
Na tzw. czarnego konia mistrzostw typowana jest reprezentacja Rosji. Odkąd Zenit ST. Petersburg zaczął marsz po zwycięstwo w Pucharze UEFA, kibice zainteresowali się reprezentacją naszych wschodnich sąsiadów. Na 23 piłkarzy tylko jeden gra poza granicami swojego kraju. Pozostali to przede wszystkim zawodnicy wymienionego Zenitu oraz moskiewskich drużyn. Bohater z ST. Petersburga – Paweł Pogrebniak może nie wystąpić na Euro, ponieważ doznał kontuzji i ma problem z łękotką w lewym kolanie. Jednakże selekcjoner reprezentacji Guus Hiddink raczej nie ma się czego obawiać. Do kadry powołał piłkarzy z podobnymi umiejętnościami do Pogrebniaka. Dotychczas Rosjanie na żadnej z imprez nie wyszli z grupy, jednak w eliminacjach do Euro 2008 przyczynili się wraz z Chorwatami do wyeliminowania reprezentacji Anglii. Z Chorwatami dwukrotnie bezbramkowo zremisowali, a z Anglikami raz zwyciężyli. Zaprezentowali jednak stosunkowo słabą skuteczność, bo w całych eliminacjach strzelili tylko 18 bramek (przykładowo, Chorwacji ta sztuka udała się 28 razy). Już od jakiegoś czasu powstają spekulacje o dużych szansach na awans reprezentacji Rosji. W rozgrywkach europejskich pokazali, że są w stanie wygrać z każdą drużyną, niezależnie od tego, jaki futbol prezentuje. Co ciekawe - Guus Hiddink przedłużył kontrakt do 2010 roku i będzie prowadził zespół do finałów mistrzostw świata w RPA.
Zdecydowanym faworytem do wyjścia z grupy jest drużyna z Hiszpanii. Największe zaskoczenie to brak powołania najbardziej doświadczonego (i aktualnie najlepszego strzelca) w drużynie narodowej, gwiazdy Realu Madryt – Raula Gonzalesa. Luis Aragonés zadziwił wszystkich swoją decyzją. Kadra nawet bez Raula jest bardzo silna. Na bramce Iker Casillas (ewentualnie Pepe Reina). W defensywie Carles Puyol, Juanito, Sergio Ramos. W pomocy Cesc Fabregas, Andres Iniesta, David Silva. W ataku Fernando Torres i David Villa. Jednakże nieobecność Raula sprawia, że w drużynie brak zdecydowanego lidera. Teoretycznie kiedyś słowa, które ostatnio są bardzo modne, że Hiszpanie "grają jak nigdy, przegrywają jak zawsze", powinny przestać być aktualne, ale chyba jeszcze nie tym razem. Na wyjście z grupy skład jest optymalny. Na szczęście (?) dla Hiszpanów, Luis Aragonés kończy współpracę z kadrą, selekcjonerem od razu po Mistrzostwach Europy zostanie Vicente del Bosque.
Podsumowując (kursy z Expektu):
zakwalifikowani: Hiszpania&Rosja @3.6
Grecja (nie zakwalifikuje się) @1.63
Tak przedstawia się sytuacja w grupach w tegorocznych Mistrzostwach Europy. Kto wygra? Niemcy, Włochy, Francja? Trójka głównych faworytów. Ale jak wiadomo, Euro rządzi się swoimi prawami, dlatego możemy zostać tak zaskoczeni jak przed czterema laty, kiedy po triumf sięgała reprezentacja Grecji, której nikt nie typował przed mistrzostwami do roli faworytów. Ale jak powszechnie wiadomo: piłka jedna, a bramki są dwie. Wszystko zweryfikuje boisko.
Ze specjalnymi podziękowaniami dla cyphera - którego pomoc merytoryczna była bezcenna. |
|
_________________ Tommy Haas || Owen Hargreaves || Karmelek! || Mikhail Youzhny || Robin Soderling || Neil Robertson || Philipp Lahm || Michał Przysiężny || Thiemo De Bakker <3
FC Bayern - Stern des Südens <3 |
|
|
|
|
 |
Grzybek
 Nafciarz Kapitan

Dołączył: 08 Gru 2004 Pochwał: 45 Posty: 3632 Skąd: Płock
|
Wysłany: |4 Cze 2008|, 2008 06:48
|
|
|
Grzybekzks --> 3122119
Linka --> http://obstawianie.com/to...5890.htm#319763
| Cytat: |
Już nie całe 2 tygodnie zostały do największej w tym roku imprezy piłkarskiej , jaką bez wątpienia będą Mistrzostwa Europy 2008 W przeciągu 3 tygodni będziemy świadkami niesamowitych emocji , jakie będą nam dostarczali zawodnicy grając na pełnych obrotach w swoich reprezentacjach . W Polsce każdy kibic oczekuje niecierpliwie występów Biało-Czerwonych, którzy po raz pierwszy zakwalifikowali się do Euro . W tym roku Euro 08 rozgrywane będzie na boiskach Austrii i Szwajcarii , gdzie w 8 miastach ( 4 austriackiej i 4 szwajcarskie ) rozstrzygnie się sprawa kto na kolejne 4 lata przejmie prym w Europejskim futbolu .
Poniżej przedstawię krótką historię odnośnie Mistrzostw Europy, tak aby każdy kto nie jest ściśle związany może z tematem Euro mógł się czegoś przed rozpoczęciem dowiedzieć:
No więc tego roczne Euro będzie już trzynastym turniejem z serii Mistrzostwa Europy . Pierwsze historyczne odbyły się w 1960 roku we Francji i od tamtego roku nieprzerwanie co 4 lata najlepsze 16 narodowych reprezentacji walczy nie tylko o zwycięstwo i uniesienie prestiżowego pucharu , ale teraz także zawodnicy grają o gigantyczne premie , które otrzymają za najlepsze miejsca. Dla zawodników jest to także okazja zaistnienia w świecie futbolu, gdyż przez okres 3 tygodni, oczy milionów ludzi są zwrócone na boiska na których odbywa się turniej , a jak wiadomo pośród wszystkich są też wielcy magnaci światowego futbolu , którzy będą przyglądać się najlepszym i zrobią później wszystko żeby, ktoś kto będzie się wyróżniał, trafił do prowadzonego przez nich klubu . Ale wróćmy jeszcze troszkę do historii. Pierwszymi zwycięzcami Euro w 1960 zostali zawodnicy ZSRR , co warte uwagi to że do 1976 roku czyli do Mistrzostw , które odbywały się w dawnej Jugosławii do głównego turnieju awansowały zaledwie 4 reprezentacje ! Później w kolejnych latach rozszerzono to do 8 zespołów , a od Euro 96 w głównym turnieju bierze udział 16 reprezentacji, które rozgrywają wcześniej eliminacje,a gospodarz ma zapewnione miejsce z "urzędu" . Do tej pory największą ilość zwycięstw w ME ma drużyna Niemiec ( wcześniej RFN) , wygrywali 3 razy , później 2 zwycięstwa na koncie mają Francuzi .
Może teraz przypomnijmy sobie co działo się na poprzednich Mistrzostwach Europy.
4 lata temu Euro rozgrywane było na boiskach słonecznej Portugalii . Niesamowitą partię rozgrywali wtedy zawodnicy pochodzący z Grecji. Grecy początkowo zupełnie ignorowani , już w fazie grupowej pokazali , że będą się liczyć w dalszej fazie,gdyż każdy myślał , że wtedy z Grupy A gładko awansuje Hiszpania z gospodarzami imprezy Portugalią . Niestety dla Hiszpanów Grecy zajęli 2 miejsce i zawodnicy Espanii musieli się pakować po 3 meczach i wracać do domu. Jeszcze ciekawsze rzeczy działy się w Grupie C , gdzie Dania , Szwecja i Włochy na koniec miały taki sam bilans 5 pkt i o tym kto przejdzie dalej decydował stosunek bramkowy. I na nieszczęście dla Włochów taki mieli oni , w tym momencie z turniejem pożegnał się jeden z większych wtedy faworytów, ale niestety futbol bywa nieobliczalny .W grupie D kolejną niespodziankę sprawili Czesi , którzy wygrali tą grupę , a następni wielcy faworyci do zwycięstwa , czyli Niemcy pakowali walizki i wracali do domu. W ćwierćfinałach w pamięci zapewne zostanie jedno z bardziej dramatycznych spotka na Mistrzostwach Europy w którym to Portugalia wygrała z Anglią po rzutach karnych 6:5 remisując wcześniej 2:2 . Wspaniałą podporę stanowił wówczas w bramce gospodarzy Ricardo , który decydujący o awansie dalej rzut karny wybronił bez rękawic. A w międzyczasie ignorowani przez wszystkich Grecy skromnie zwyciężali w kolejnych rundach 1:0 z Francją , 1:0 z Czechami i 1:0 z Portugalią w wielkim finale . I tak oto Grecy stali się "Czarnym Koniem" tego turnieju i pokazali tym samym "lwi pazur" dobijając kolejno swoje ofiary.
Poniżej zamieszczam filmik obrazujący jak poczynali sobie Grecy w drodze do finału i zdobycia tytuły Mistrzów Europy:
Mam nadzieję , że przybliżyłem wam nieco historię poprzednich ME oraz , że z ciekawością będziecie czytać dalszą część mojej „mini” pracy
Jak już wszyscy wiemy tegoroczne Mistrzostwa Europy odbywać się będą odbędą się na boiskach Austrii i Szwajcarii . Obie piłkarskie federacje musiały wyznaczyć po 4 miasta które będą gospodarzami spotkań na tym turnieju.
I tak oto Szwajcarzy wyselekcjonowali spośród swoich miast:
- Bazyleę
- Zurych
- Berno
- Genewę
Natomiast w Austrii ten zaszczyt obejmować będzie:
- Wiedeń
- Salzburg
- Innsbruck
- Klagenfurt
Teraz może przyjrzyjmy się jak będą wyglądały „Areny” na których odbywać będą się poszczególne spotkania, zarówno te grupowe jak i te decydujące o medalach.
ARENY EURO 08
The St.Jakbo Park w Basel
Oddany do użytku w marcu 2001 roku .Na tym obiekcie podczas Euro 2008 będzie mogło zasiąść 42 000 widzów. Jest to naprawdę nowoczesny obiekt , na którym kibic czuje się niezwykle komfortowo. Z każdego miejsca na trybunach można bardzo dobrze oglądać spotkania . Zaplecze piłkarskie też jest niesamowicie nowoczesne. Piłkarze mogą korzystać z nowoczesnych szatni , a także sauny oraz gabinetów odnowy biologicznej. Stadion naprawdę prezentuje się kapitalnie i wiele ekip może zazdrościć piłkarzom z Basel którzy rozgrywają na nim swoje spotkania.
Poniżej możecie podziwiać stadion w Basel:
Stade de Suisse Wankdorf w Bernie
Jeden z nowszych stadionów w ogóle w Europie, oddany do użytku w lipcu 2005 roku . Pomieści 32 000 widzów , którzy nawet w niezbyt sprzyjających warunkach atmosferycznych , mogą w spokoju oglądać spotkanie , gdyż wszystkie 4 trybuny posiadają zadaszenie.
Przedstawiam dla lepszego wyobrażenia sobie tego obiektu kilka zdjęć:
Stade de Geneve
Kolejny bardzo ładny stadion znajdujący się w Szwajcarskiej Genewie, znajdujący się ok.12 km od centrum i lotniska . Otwarcie tego obiektu odbyło się w marcu 2003 roku . Gwarantuje możliwość obejrzenia spotkania dla 30 000 widzów.Pierwszy oficjalny mecz na tym stadionie Szwajcarzy rozegrali miesiąc po otwarciu , w którym ulegli zespołowi Włoch 1:2.
Letzigrund Stadium w Zurychu
Kolejny bardzo ładny stadionik dopuszczony do Euro . Podobnie jak poprzednie może pomieścić 30 000 widzów . Oddany do użytku we wrześniu 2007 roku , także jest to obiekt zbudowany z myślą o tym turnieju . Swoje mecze jako gospodarz na tym stadionie rozgrywa zespół FC Zurich. Troszkę trybuny są daleko oddalone od boiska , ale to głównie przez bieżnię , gdyż na tym stadionie rozgrywane są różne mitingi lekkoatletyczne.
Jak widać wszystkie stadiony w Szwajcarii są budowane na ten sam wzór , o podobnej pojemności.
Teraz przyjrzyjmy się troszkę bliżej stadionom w Austrii na których będziemy gościli podczas spotka Euro 08
Ernst Happel Stadium w Wiedniu
Największy stadion jaki jest do dyspozycji w tegorocznym turnieju ME . Pomieści 50 000 widzów. Będzie gościł Finał tegorocznego Euro . Stadion na którym swoje mecze rozgrywa Austria Wiedeń, remontowany był i w całości został oddany do użytku w 2005 roku. Naprawdę prezentuje się imponująco.
Worthersee Stadion w Klagenfurcie
Bardzo ładny i kameralny stadionik na którym 2 swoje spotkania z Niemcami i Chorwacją rozegra reprezentacja Biało Czerwonych. Pomieści jak większość obiektów zgłoszonych do Euro 08 – 30 000 widzów.
Stadion Salzburg Wals-Siezenheim
Stadion po przebudowie, jego nowe oblicze możemy oglądać od 2006 roku . Pomieści ok. 30 000 widzów Rozgrywane na nim będą tylko i wyłącznie spotkania grupowe. Wszystkie swoje spotkania rozegra na tym obiekcie zespół Grecji , czyli obrońców trofeum.
Stadion Tivoli Neu w Innsbrucku
Stadion stworzony z myślą o Mistrzostwach Europy , otwarcie zanotował dopiero w połowie 2007 roku . Bardzo ładny stadion o nietypowej strukturze. Rozgrywane będą na nim jedynie 3 spotkania grupowe.
A więc już teraz wiemy na jakich stadionach przyjdzie piłkarzom mierzyć swoje siły. Atmosfera stworzona przez kibiców na każdym z tych obiektów na pewno będzie niepowtarzalna i będzie dodawała uroku w każdym spotkaniu . Co już nie raz się potwierdzało w tego typu imprezach , że połowę spektaklu tworzą piłkarze a drugą połowę uzupełniają kibice , bez których tak naprawdę nie było by tych Mistrzostw.
Poniżej przedstawiam zestawienie grup , które zapewne każdy dokładnie zna . Jednak z tzw. „urzędowego” obowiązku przedstawie je wam raz jeszcze
Grupa A
Szwajcaria
Czechy
Portugalia
Turcja
Grupa B
Austria
Polska
Niemcy
Chorwacja
Grupa C
Francja
Włochy
Holandia
Rumunia
Grupa D
Hiszpania
Grecja
Rosja
Szwecja
Teraz po krótce przedstawię wam jak według mnie rozkładają się szansę w każdej z tych grup . A więc ja to widzę w następujący sposób
Rozkład szans w Grupie A
Tutaj na pierwszy rzut oka widać jednego faworyta, którym jest Portugalia i ona raczej bez problemu powinna sobie zapewnić awans do ćwierćfinału. Jeśli chodzi o zajęcie 2 miejsca premiowanego awansem to już sprawa wygląda znacznie gorzej Czesi , którzy prezentują średni europejski poziom , Turcy którzy są zawsze niebezpieczni czy nieobliczalny zespół gospodarzy ? Sprawa naprawdę przedstawia się bardzo ciekawie. Mecz otwarcia pomiędzy Szwajcarią a Czechami powinien nam sporo wyjaśnić. Myślę , że jednak to Czesi którzy jednak mają spore doświadczenie w takich turniejach zdobędą komplet punktów w tym spotkaniu i tym samym niejako ustawią pod siebie grę o awans. Na Szwajcarach będzie spoczywać niesamowita presja z którą myślę , że jednak mogą sobie nie poradzić . Są oni jeszcze dosyć młodym zespołem, nie ogranym jeszcze na takich imprezach i obawiam się , że właśnie w tym pierwszym spotkaniu pęknie „balon” który przed tymi mistrzostwami jest nadmuchiwany właśnie wśród współgospodarzy tej imprezy. A Turcja no cóż mimo , że są naprawdę niebezpiecznym zespołem , to na koniec będą musieli uznać wyższość i Czechów i Portugalczyków , a plany zaistnienia w Europie będą musieli odłożyć na przyszłe lata.
Typy na awans z grupy: Portugalia i Czechy.
Zestawienie szans w Grupie B
A więc teraz pora na krótką wypowiedź na temat grupy B , czyli tak zwanej „polskiej grupy” . Wszyscy w Polsce czekają na pierwsze spotkanie Biało Czerwonych z Niemcami, każdy liczy na rewanż za MŚ . I to może być jeden z najważniejszych meczy Polaków , gdyż jeśli ugrają w tym spotkaniu minimum remis to poczują , że są w stanie powalczyć z każdym. Myślę , że Niemcy wywalczą tutaj awans bez większego problemu, a walka o drugą premiowaną awansem lokatą rozegra się w spotkaniu ostatniej kolejki pomiędzy Polakami a Chorwacją . Polacy wspierani w tym spotkaniu będą nie tylko przez polskich fanów, ale także fani angielscy zapowiadają doping dla Polskich piłkarzy w tym spotkaniu. Myślę , że właśnie w historycznym pierwszym udziale Polaków w Euro wywalczą oni wyjście z grupy, właśnie po dramatycznym spotkaniu z Chorwatami. Co do zespołu gospodarzy to jest ich również pierwszy udział w imprezie takiej rangi jaką są ME . Mimo ambicji i woli walki jaką zapewne zaprezentują to niestety jest to drużyna która ma jeszcze za małe doświadczenie na arenie międzynarodowym i w meczach z Niemcami czy też Polską będzie to jednak widoczne i niestety dla gospodarzy ich pupile zakończa swój udział jedynie na fazie grupowej.
Typ na awans z grupy: Niemcy i Polska
Zestawienie szans w Grupie C
To jest prawdziwa „grupa śmierci”, Francja , Holandia , Włochy i do tego Rumunia . „Koniaz z rzędem” temu kto przewidzi jak potoczy się sprawa w tej grupie. Tak naprawdę to tutaj nie ma niczego pewnego , no może poza tym że Rumuni jednak troszkę odstają od pozostałej trójki i oni raczej niczego nie zwojują w tym turnieju. No niestety tak na nich wypadło , że to akurat im się trafiło takie losowanie. Co do świetnej trójki , to można tylko na czuja próbować obstawiać kto co ugra w tej grupie. Bo tutaj jest tak wyrównana sytuacja , że o awansie w decydującym momencie może decydować każda strzelona bądź stracona bramka. Myślę , że Francja która już pomału się tak wypala jako wielka potęga europejskiego futbolu , po kompromitujących Mistrzostwach Świata w Niemczech , teraz też zakończy swój udział na fazie grupowej, nie mając możliwości zagrać o wyższe cele również na tym turnieju. Tak jak już pisałem są to raczej takie typy na czuja, akurat los chciał , że moje dwie ulubione reprezentacje zagrają w tej samej grupie i mam nadzieję , że obie zapewnią sobie awans do ćwierćfinałów
Typ na awans z grupy: Włochy i Holandia
Grupa D
No więc przyszedł czas na ostatnią grupę , która też jest bardzo ciekawa. Jednoznacznie także ciężko wskazać większego faworyta. Po krótkim zastanowieniu doszedłem do wniosku , że głodni większego sukcesu Hiszpanie będą w tej grupie dominować , bo może to być ich turniej , są w stanie właśnie na boiskach Austrii i Szwajcarii osiągnąć większy sukces , którego od kilku jak nie nawet kilkunastu lat brakuje Hiszpanom . Co do drugiej reprezentacji która awansuje do dalszej fazy , to wybór był naprawdę bardzo trudny, ale zdecydowałem się postawić na zespół Rosji. Może część osób powiedzieć „głupek Rosję stawia wyżej od Szwedów i Greków”, ale mam wrażenie , że Rosjanie namieszają w tym turnieju , nie mówię od razu , że będą wszystko wygrywać tak jak 4 lata temu Grecy , ale są w stanie awansować . Mają już sukcesy klubowe na arenie międzynarodowej to teraz może pora na pokazanie się w rozgrywkach narodowych. Właśnie jestem tego zdania , że w tej grupie po bardzo wyrównanej walce pomiędzy Rosjanami , Szwedami i Grekami , właśnie Ci pierwsi wywalczą najwyższą pozycję. A niestety obrońcy trofeum Grecy i w pełnym sensie nie spełnieni Szwedzi po trzech spotkaniach będą pakować walizki i wracać na swoje „śmieci”
Typ na awans z grupy: Hiszpania i Rosja
Szanse Polaków
Na ten temat na pewno dyskutuje niezliczona rzesza polskich kibiców. Każdy zadaje sobie teraz jedno pytanie : na co stać Polaków? Jak wypadną na tym turnieju? Czy znowu zakończa udział po trzech meczach czy może zajdą dalej?
Jak wiele jest pytań na ten temat tak samo wiele jest odpowiedzi . Jedni są bardziej optymistyczni , drudzy bardziej realnie podchodzą do tej sprawy , a od niektórych aż za bardzo trąca pesymizmem w tej sytuacji. Moja sytuacja na ten temat jest raczej optymistyczna , chociaż patrzę na to wszystko bardzo realnie . Według mnie Polacy już w pierwszym spotkaniu z Niemcami pokażą niedowiarkom , że potrafią walczyć nawet z takimi potęgami jak Niemcy. Patrząc realnie szansę na awans Polaków są 50 na 50. Sądzę , że jednak Polacy wykorzystają historyczny występ na Euro , żeby pograć troszkę więcej niż na dwóch ostatnich Mundialach w Niemczech i Korei. Jestem zdania , że po niesamowitym i trzymającym w napięciu do samego końca meczu z Chorwacją to my będziemy się cieszyć z awansu do ćwierćfinału . Jeżeli tak się stanie to Polacy powinni się wtedy rozluźnić i grać dalej na pełnym luzie. Bo zrzucą już z siebie odpowiedzialność jaka ciążyła na nich oraz presja pod jaką będą grali w meczach grupowych . Ja będę zadowolony z ćwierćfinału , a jeżeli uda się coś więcej to będę już mega szczęśliwy. Dlatego awans z grupy dla Polaków już będzie sukcesem i właśnie takie szanse upatruję dla Polaków.
Kto może zaskoczyć wszystkich pasjonatów futbolu na ME 2008 ?
Do tej kategorii mam tylko jednego cichego „faworyta” , którym są Rosjanie. Pomału wdrapują się oni na górną półkę europejskiej piłki. Pokazali to eliminując wraz z Chorwatami , Anglików , których zabraknie na tej imprezie. Rosjanie którzy po latach wielkiej posuchy , mogą znów liczyć się w europejskim futbolu narodowym , na pewno będą chcieli tą szansę wykorzystać. A że w piłkę grać potrafią pokazali już nie raz , chociażby w ostatnim finale Pucharu Uefa , gdzie zwyciężył reprezentant właśnie rosyjskiej piłki,a mianowicie Zenit St. Petersburg. Selekcjonerem jest Guus Hiddink , czyli człowiek wiedzący jak smakuje duży sukces , to właśnie on doprowadził 6 lat temu reprezentację Korei aż do półfinału Mistrzostw Świata. Myślę , że dobra ofensywna piłka jaką są w stanie zagrać Rosjanie będzie tutaj głównym atutem tej reprezentacji i może jak najbardziej zamieszać w tegorocznych Mistrzostwach Europy.
Najwięksi nieobecni Euro 2008
Tutaj mam dwóch kandydatów . Jednym jest cała drużyna – Anglia , a drugim zawodnik – Raul .
Co do Anglików to był szok , wcześniej nikt sobie nie wyobrażał Mistrzostw Europy bez reprezentacji z Wysp Brytyjskich . A jednak trzeba będzie do tego przywyknąć. Chociaż na pewno czegoś będzie brakować. Chociażby nie usłyszymy z ust Angielskich fanów znanej na całym świecie przyśpiewki „Football is coming home”. Na pewno angielscy kibice polepszyli by niesamowicie atmosferę w okolicach w których Anglicy rozgrywaliby swoje spotkania.
Poniżej krótki filmik czego niestety nie zobaczymy na najbliższym Euro , jednak zapewniam , że Polacy nadrobią z nawiązką braki atmosfery spowodowane brakiem Anglików Poniżej sami zobaczcie że jednak trochę szkoda że Anglików nie ma na tym turnieju .
Drugim dość zaskakującym wydarzeniem było brak w kadrze Hiszpanii na Euro Raula , zawodnik który jest już legendą hiszpańskiej piłki na pewno czuje wielki niedosyt i dla mnie przynajmniej jest to nie zrozumiałe ze strony selekcjonera Luisa Aragonesa. W reprezentacji Hiszpanii Raul rozegrał 102 mecze i strzelił 44 bramki. A w Primera Division w sezonie który niespełna tydzień temu się zakończył zdobył 18 bramek przyczyniając się znacznie do zdobycia przez „Królewskich” Mistrzostwa. No cóż zobaczymy czy w czasie trwania już Euro Aragones nie będzie sobie „pluł w brodę” z powodu braku powołania dla Raula.
Ciekawostki:
Piłka EuroPass
Oficjalna piłka Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2008, wyprodukowana przez firmę Adidas i zaprezentowana oficjalnie podczas ceremonii losowania grup 2 grudnia 2007, w Lucernie. Tak jak jej poprzednik, piłka Teamgeist składa się z 14 klejonych w wysokiej temperaturze paneli. Utrzymana jest w kolorystyce szaro-czarnej. Pokryta jest powłoką PSC zwaną "Gęsią skórką" która ma za zadanie poprawiać kontakt z butem zawodnika w każdych warunkach pogodowych, oraz ma ułatwić jej wyłapanie bramkarzom. Na powierzchni piłki umieszczono flagi gospodarzy- Austrii i Szwajcarii, w formie znaków wodnych.
Maskotki Euro 2008
Trix i Flix
Oficjalne maskotki piłkarskich mistrzostw Europy 2008 O wyborze zdecydowali kibice obu alpejskich krajów. W głosowaniu wzięło udział ponad 67 tys. Austriaków i Szwajcarów. Trix i Flix uzyskali 36,3 proc. głosów, wyprzedzając Flitza i Blitza oraz Zagiego i Zigiego.
Oficjalny utwór Euro
Będzie to piosenka wykonywana przez Shaggiego a jej tytuł brzmi „Like a Superstar” .Drugim także oficjalnym utworem jest także nutka Shaggiego „ Feel the Rush”. Poniżej umieszczam link gdzie można sobie w całości przesłuchać oficjalnych utworów .
http://youtube.com/watch?...feature=related
http://youtube.com/watch?...feature=related
Wygląd biletów
Do rąk szczęśliwców trafiło 1.05 miliona biletów na wszystkie spotkania począwszy od meczy grupowych a skoczywszy na wielkim finale we Wiedniu. Poniżej widzimy jak wizualnie przedstawiają się wejściówki :
Napisy na autobusach zawodników
Ciekawym urozmaiceniem są napisy jakie pojawiły się na autobusie każdej reprezentacji którym poruszać się będą na wszystkie swoje mecze. Użytkownicy oficjalnego serwisu Euro2008.com wybrali hasło dla każdej reprezentacji , które przedstawiają się następująco:
Polska – Bo liczy się tylko sport I dobra zabawa
Austria - Nur gemeinsam können wir gewinnen...! - Tylko razem możemy zwyciężyć
Chorwacja - Uz navijače do krova Europe - Razem z kibicami na szczyt Europy
Czechy - Pojďme na to, zvítězíme, sny národa naplníme! - Chodźmy, wygrajmy, spełnijmy nasze narodowe marzenie
Francja - On vit ensemble, on vibre ensemble - Żyć razem, cieszyć się razem
Niemcy - Deutschland - Ein Team - Ein Ziel - Niemcy - jeden zespół - jeden cel
Grecja - Ένα όνειρο μία ομάδα! - Jeden zespół, jedno marzenie
Holandia - 1 doel, 1 gevoel, samen zijn we oranje - Jeden zespół, jeden duch, razem jesteśmy pomarańczowi
Włochy - Il cielo è sempre più blu... - Niebo jest zawsze bardziej niebieskie
Portugalia - Este autocarro é movido a Vontade de Vencer - Ten autokar jest zasilany wolą zwycięstwa
Rumunia - România, te iubim şi cu tine ne mândrim! - Rumunio, jesteśmy z ciebie dumni i kochamy cię
Rosja - Российский футбол, победа за нами. Россия гордится ее игроками! - Wszystkie rosyjskie ręce są razem, Rosja jest dumna ze swoich synów
Hiszpania - Pase lo que pase, ESPAÑA SIEMPRE - Cokolwiek się dzieje, HISZPANIA NA ZAWSZE
Szwecja - Sveriges gäng = full poäng - Szwedzki zespół = najwyższa klasa
Szwajcaria - Endstation: Wien - Stacja końcowa: Wiedeń
Turcja - Türkiye aşkı bu otobüse sığar mı? - Czy ten autobus pomieści turecką pasję?
I to już koniec mojej pracy . Mam nadzieję , że czytając to co przez sporo czasu stworzyłem, miło spędziliście czas i nie był to dla was czas stracony.
Ja pisząc to robiłem to właśnie z myślą tego , aby zająć wam chwilę czasu i troszkę urozmaicić czas oczekiwania na pierwszy gwizdek na boiskach Austrii i Szwajcarii. |
|
_________________
Za swój klub i towarzystwo oni oddadzą wszystko !!
 |
| Ostatnio zmieniony przez Grzybek |5 Cze 2008|, 2008 05:31, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
|
|
 |
Grzybek
 Nafciarz Kapitan

Dołączył: 08 Gru 2004 Pochwał: 45 Posty: 3632 Skąd: Płock
|
Wysłany: |22 Cze 2008|, 2008 13:36
|
|
|
Grzybekzks --> 3122119
Link --> http://obstawianie.com/to...7,25.htm#324476
| Cytat: |
 :
Hiszpania : Włochy
22.06.2008r. godzina 20:45
Ernst Happel Stadium w Wiedniu.
Dość zaskakujące mieliśmy rozwiązania jeśli chodzi o trzy pierwsze ćwierćfinały , kto by pomyślał, że w półfinale będziemy mieli takie zespoły jak Turcja czy Rosja , a do domu zostaną już odesłane takie ekipy jak Chorwacja , Francja , Holandia czy chociażby Szwecja . W tych spotkaniach poznaliśmy jak futbol bywa nieobliczalny i jakie jest jego piękno. W tych trzech spotkaniach ujrzeliśmy wszystko co najlepsze w europejskiej piłce : dramaturgia , radość, smutek i zaskakujące wyniki. Wielu klasowych piłkarzy jak chociażby Ronaldo , Henry , Rakitić, Koller , Rud Van Nisterloy i wielu wielu innych musiało przełknąć gorzką pigułkę i pogodzić się z tym , że dla nich ten turniej już się skończył i muszą spakować swoje bagaże i wrócić do codzienności. Ale z drugiej strony patrząc mamy też nowe gwiazdy wykreowane w tym turnieju , które z dużym powodzeniem zastępują te które już się udały do domu , chociażby Podolski , Nihat , Pavluchenko , Arshawin czy też kapitalnie broniący w rzutach karnych Recber Rustu nadal wierzą w to, że to ich reprezentacja pozostanie do samego końca niepokonana i zdobędzie Mistrzostwo starego globu.
A więc w półfinałach mamy już trzy reprezentacje : Niemiec , Turcji oraz Rosji . Brakuje już tylko jednego zespołu który zasili grono najlepszej czwórki Euro 2008. Tą ostatnią drużynę półfinałów wyłoni dzisiejszego wieczoru pojedynek pomiędzy reprezentacją Hiszpanii , a zespołem Włoch . Spotkanie zostanie rozegrane na największym stadionie , mogącym pomieścić aż 50 000 widzów obiekcie Ernsta Happela w Wiedniu.
Obie reprezentacje zagrają na tym obiekcie po raz pierwszy na tym turnieju . Ale jak to zwykło się mówić , stadion nie ma nic do rzeczy , klasowa drużyna na każdym obiekcie potrafi zagrać kapitalne zawody bez względu na to czy będzie to supernowoczesny stadion na 50000 czy też kameralny obiekt na 2000. Wszystko jest w nogach zarówno podopiecznych Luisa Aragonesa jak i Roberta Donadoniego. W tym spotkaniu na bok odchodzą jakieś sympatie czy też przyjacielskie relacje między zawodnikami zarówno jednej jak i drugiej drużyny . Dzisiejszego wieczoru nie będzie mowy o jakim kolwiek odstawianiu nogi czy też braku woli walki. To spotkanie zarówno dla Hiszpanów jak i Włochów jest wyjątkowe, bowiem zmierzą się w nim drużyny , które w zupełnie innych okolicznościach awansowały do tego ćwierćfinału , ale co nie zmienia faktu , że obie reprezentacje po swoim ostatnim spotkaniu grupowym cieszyły się z tego faktu.
Droga do ćwierćfinału:
No więc zacznę od teoretycznego gospodarza tego ćwierćfinału , który nie ma co ukrywać zapowiada się najbardziej ciekawie ze wszystkich i chyba każdy koneser futbolu w dobrym wykonaniu na niego czekać , czyli Hiszpanii . Hiszpanie od samego początku chcieli udowodnić , że będzie trzeba się z nimi liczyć. Co prawda Espania jest drużyną niespełnioną jeśli chodzi o Mistrzostwa Europy to nigdy do samego końca nie można ich skreślać , gdyż zawsze są groźni i mają świetnych piłkarzy grających w wielkich klubach . Ale przejdźmy do rzeczy, czyli jak układała się gra Hiszpanów jeśli chodzi o fazę grupową Euro 2008. No więc na samym początku los zestawił naprzeciwko siebie Hiszpanów i Rosjan ( już półfinalistów ). Hiszpania od samego początku narzuciła swój własny styl gry , nie pozwolili się rozwinąć Rosjanom , a bramka Villi w 20 minucie spotkania poniekąd ustawiła trochę to spotkanie. Chociaż Hiszpanie mimo dobrego wyniku nie zamierzali go bronić przed przerwą dołożyli jeszcze jedną , a po przerwie dwie kolejne bramki. Rosjanie zdołali odpowiedzieć tylko jedną bramką Pavluchenki. Wynik 4:1 mówi sam za siebie, Hiszpanie zagrali kapitalne spotkanie, kontrolując w każdym etapie spotkania wynik , a prawdziwą podporą był rozgrywający kapitalne spotkanie Villa , strzelec 3 bramek w tym spotkaniu. Ale nie było się co zachłyskiwać tym zwycięstwem , gdyż w drugim spotkaniu na drodze Hiszpanów stawała Szwecja. Hiszpanie zwyciężyli w tym spotkaniu 2:1 , zdobywając bramkę w ostatniej minucie spotkania, po raz czwarty na tym turnieju bramkarza drużyny przeciwnej pokonał Villa . Hiszpanie po raz kolejny pokazali że są do tego turnieju przygotowani bardzo dobrze , w drugiej połowie meczu ze Szwecją dominowali cały czas co potwierdzają statystyki chociażby w posiadaniu piłki 67%-33% oraz strzałach w na bramkę 10-2 na korzyść Hiszpanów. Po tym spotkaniu podopieczni Luisa Aragonesa już mieli zapewniony awans z pierwszej pozycji właśnie do meczu ćwierćfinałowego. W ostatnim spotkaniu selekcjoner Hiszpanów dał odpocząć części podstawowych zawodników , a grająca troszkę rezerwowym składem Hiszpania pokonała Greków 2:1 i z kompletem punktów awansowała do 1/4 Finału Mistrzostw Europy 2008 .
Postawę Hiszpanów w grupie podsumowuje kilka poniższych zdjęć :
Teraz poświęcimy troszkę czasu reprezentacji Włoch. Italia która od samego początku stawiana była obok Niemców czy Holandii w roli faworyta do wygrania całego turnieju miała poważne problemy już na samym początku w fazie grupowej . Reprezentanci Włoch w pierwszym spotkaniu zostali upokorzeni przez Holendrów przegrywając 0:3 , w tym spotkaniu Holendrzy wykończyli Włochów szybkimi kontratakami , kontrolując całe spotkanie w którym wynik nawet przez chwilę nie był zagadka . Jeśli chodzi o drugie spotkanie reprezentacji Włoch to zagrali oni z reprezentacją Rumunii o być albo nie być na tym turnieju . Wynik 1:1 , który jest niezwykle szczęśliwy dla Italii , pokazywał , że w zespole Włoch jest jednak jakiś problem z dobrą grą . Gdyby nie Buffon broniący rzut karny w 82 minucie spotkania , Włosi ostatnie spotkanie z Francją grali by o godne pożegnanie się z tym turniejem . Jednak fantastyczna interwencja Buffona przesądziła o tym , że Włosi pozostali w walce o kolejną rundę Euro 2008. No i przyszedł wreszcie mecz z Francją , samo zwycięstwo Italii w tym spotkaniu nic nie dawało , musieli oni liczyć , że Holandia w rezerwowym składzie przynajmniej zremisuje z Rumunią . Samo spotkanie Francji z Włochami zostało w pewien sposób ustawione po bramce w 25 minucie z rzutu karnego strzelonej przez Pirlo, do tego doszła czerwona kartka dla Abidala i tym samym Włosi mieli już ogromną przewagę . Jeśli doliczyć w tym meczu kontuzję czołowego Francuskiego zawodnika Riberiego , który jest ostoją tej drużyny próbując zastąpić godnie Zidana , to można stwierdzić że trójkolorowi wyczerpali limit pecha w tym spotkaniu. I tak oto Włosi przy pomocy Holendrów ( wygrana 2:0 z Rumunią ) wyszli z grupy z 2 miejsca gromadząc 4 pkt.
Także jak widać w fazie grupowej zdecydowanie lepiej radzili sobie Hiszpanie , natomiast Włosi pozostanie w turnieju mogą zawdzięczać wielkiemu szczęściu oraz temu, że Holandia okazała się drużyną grającą fair do samego końca, która nic nie kalkulowała tylko rozegrała kolejne dobre spotkanie na tych mistrzostwach.
Przełamać stereotyp
Po pierwszych spotkaniach ćwierćfinałowych utarł się pewien stereotyp , że drużyny grające w ostatnim meczu grupowym mając już zapewniony awans z pierwszego miejsca wystawiły rezerwowy skład odpadają już w ćwierćfinale . Przykład ten potwierdził się jak na razie w każdym spotkaniu 1/4 finału . Tak było z reprezentacją Portugalii , Chorwacji czy Holandii . Ja osobiście jestem zupełnie innego zdania , że jest to wniosek wysuwany zupełnie na wyrost . Jeśli chodzi o Portugalię to przespali oni pierwsze 25 minut spotkania , później już pokazali zupełnie inną grę i nie dużo brakowało , żeby dogonili Niemców , odmienna sprawa , że to Niemcy określani jako drużyna turniejowa rozegrali naprawdę bardzo dobre spotkanie w niczym nie przypominające spotkań tej drużyny w grupie . Chorwacja wyglądała na jakąś zmęczoną , ospale poruszającą się po boisku , natomiast Turcja po raz kolejny potwierdziła na tym turnieju , że gra się do końca bez względu na to czy do końca spotkania pozostało 5 minut czy też 5 sekund. Dopóki jest szansa trzeba próbować ją wykorzystać . Co do wczorajszego spotkania to Rosja po prostu była lepsza w tym spotkaniu , a Holandii przytrafił się pierwszy słabszy mecz w tych Mistrzostwach i od razu skutkowało to odpadnięciem z nich . Dlatego ja inaczej na to patrzę niż większość osób . Dla mnie odpadanie tych "teoretycznie" lepszych drużyn nie ma żadnego związku z tym , że mieli oni przerwę podczas ostatniego spotkania grupowego . To tak samo jakby spojrzeć na grę reprezentanta Rosji Arshavina, który nie występował w 2 pierwszy spotkaniach , powinien grać bardzo słabo z racji tego , że nie jest w rytmie meczowym i został z niego wybity, a co robił Rusek każdy z nas doskonale widział w spotkaniach ze Szwecją czy Holandią . Także ja mówię stanowcze NIE jeśli chodzi o tego typu rozpatrywanie szans poszczególnych drużyn .
Składy, braki oraz gwiazdy
Oba zespoły w swoich 23-osobowych składach mają po kilka jak nie kilkanaście gwiazd o sławnych nazwiskach. Tacy zawodnicy jak Buffon , Casillas , Villa , Torres , Toni czy Ambrosini mogą robić wrażenie. W zespole Hiszpanii nie ma żadnych znaczących zmian w składzie na to spotkanie , jedynym znakiem zapytania jeśli chodzi o występ w ćwierćfinale jest Carles Puyol, chociaż według mnie zawodnik ten zostanie na to spotkanie przygotowany i wystąpi od początku . Podobnie twierdzą także lekarze drużyny Hiszpańskiej. Znacznie większe problemy ma Donadonii , głównie z zestawieniem linii pomocy , gdyż za kartki muszą pauzować dwaj zawodnicy , którzy są uważani za filary reprezentacji Włoch , a mianowicie Andrea Pirlo i Genaro Gatusso . Także jak widać jeśli chodzi o braki to Włosi mają gorsze problemy , a to już kolejny spory atut na stronę Hiszpanów Jak dołożyć do tego brak w linii obrony Cannavaro to Włosi bez 3 podstawowych zawodników już raczej nie będą mieli tak wielkiej siły rażenia.
Spotkanie to będzie pojedynkiem pomiędzy gwiazdami w dwóch różnych formacjach
bramkarzy
 vs
Buffon vs Casillas
Czyli pojedynek graczy Włoskiego Juventusu Turyn i Hiszpańskiego Realu Madryt . Buffon góruje zapewne jeśli chodzi o doświadczenie , to już kolejna wielka impreza w jego wykonaniu . Natomiast Casillas mimo , ze nie może pochwalić się aż tak wielkimi osiągnięciami z reprezentacją jak Buffon , to jednak umiejętnościami wcale mu nie ustępuje . Obaj zawodnicy na pewno będą podporami swoich drużyn w tym spotkaniu. Bardzo trudno pokonać zarówno jednego jak i drugiego . Na pewno dobrym materiałem do analizy dla Hiszpanów będzie postawa golkipera Włoch w spotkaniu z Holandią , gdzie aż trzy razy został pokonany prze Holendrów. Ale nie zmienia to faktu , że zarówno zawodnicy Espanii jak i Italii mogą w tej formacji mówić o atutach i mieć pełne zaufanie do bramkarzy.
Kolejnym pojedynkiem będzie pojedynek napastników
 vs
David Villa vs Luca Toni
Tutaj można powiedzieć o znaczącej przewadze po stronie Hiszpanów . Wystarczy spojrzeć na stan bramkowy obu napastników , 4:0 dla Davida mówi samo za siebie . Sam fakt , że piłka szuka Toniego w każdej akcji nie jest sukcesem , bo sukcesem jest wykorzystywanie tych akcji , a jak na razie Toni nie pokazuje w tym elemencie zupełnie nic . Natomiast jeśli spojrzeć na Davida Villę to w jego występach ręce same składają się do oklasków . Należy zauważyć , że jest on niezwykle aktywnym zawodnikiem , który nie skupia się tak jak Toni tylko na graniu na szpicy , ale także często cofa się do rozegrania , czy też wspomaga w wyjątkowych sytuacjach obrońców. Jest to zawodnik któremu wystarczy jedna dobra sytuacja i już potrafi pokonać bramkarza , jeśli natomiast spojrzeć na grę Toniego i na to ile potrzebuje sytuacji , żeby pokonać bramkarza rywali , to znacząca przewaga dla Villi . Ile to już stu procentowych sytuacji zmarnował Toni , w samym meczu z Francja miał ich kilka . Według mnie w tym elemencie gry zdecydowaną przewagą mają Hiszpanie !
Także w pojedynku dwóch wielkich piłkarzy Hiszpanii i dwóch wielkich Włoskich zawodników , przewagę mają Hiszpanie , o ile w pojedynku bramkarzy można uznać remis , to w zestawieniu dwójki napastników zdecydowany atut z gry Davida Villi ma Hiszpania
Zestawienie szans oraz moje typy
Hiszpania @2.50 lub awans: Hiszpania @1.80
Dla mnie osobiście w tym spotkaniu jakiegoś wyraźnego faworyta nie ma , potwierdzają to także bukmacherzy wystawiając w miarę wyrównane kursy na obie reprezentacje. Jednak ja osobiście jestem przekonany, że Hiszpanie grający jednak na tych mistrzostwach zdecydowanie lepszy futbol niż Włosi , po bardzo wyrównanym i niezwykle emocjonującym pojedynku pokonają zespół Italii i awansują do półfinału Euro 2008 Nie ma co ukrywać, że Włosi są zespołem turniejowym rozkręcającym się z meczu na mecz , ale sądzę , że Hiszpanie jeżeli wyjdą tak samo zmotywowani jak w meczu z Rosją to nie dadzą się zaskoczyć Włochom , a sami na pewno coś strzelą mając szybkich Ville i Torresa w ataku. Według mnie kluczem do zwycięstwa będzie odcięcie od górnych i prostopadłych piłek Luce Toniego , jak już wszyscy dobrze wiedzą większość akcji jest kierowana właśnie na tego napastnika, który problemów z opanowaniem górnych piłek raczej nie ma problemu , gorzej już z wykańczaniem akcji . Sądzę , że Hiszpanie są szybszym i grających bardziej efektywny futbol niż zespół Italii . Także dzisiejszego wieczoru będziemy świadkami zwycięstwa Hiszpanów i tym samym odprawienia starych Włoskich wyjadaczy .A tym samym Hiszpanie zrewanżują się Makaroniarzom za porażkę w 1994 roku z Mistrzostw Świata, kiedy to Azzuri pokonali Hiszpanów także w ćwierćfinale i odesłali ich tym samym do domu .
Kolejnym typem , który według mnie powinien w tym spotkaniu wejść jest under 2.5 @ 1.60
Jak widzimy w spotkaniach ćwierćfinałowych drużyny boją się mocniej zaatakować , żeby nie stracić jakiejś głupiej bramki z szybkiego kontrataku, co mogłoby znacznie skomplikować sytuację danej drużyny . Według mnie w tym spotkaniu padnie jedna , maksymalnie dwie bramki , które strzelą Hiszpanie. Obie drużyny nie będą zapewne w pierwszej połowie forsowały zbytnio tempa. Wiadomo , że szybko strzelona bramka może troszkę skomplikować sytuację , ale według mnie bramka w tym spotkaniu tak szybko nie padnie, a jak już padnie to sądzę , że w okolicach 60-65 minuty . Jak na razie Hiszpanie zanotowali same overowe spotkania , także pora na jedno underowe i jestem przekonany , że to spotkanie nastąpi właśnie dzisiaj .
Jeszcze takim fajnym typem wydaje mi się strzelenie bramki przez Davida Villę @ 2.50
Dosyć ciekawy typ , według mnie jest to właśnie ten turniej w którym zarówno Hiszpania coś więcej ugra jak i również 27-letni napastnik Valencii będzie miał swoje 5 minut . Jak niebezpieczny jest David przekonała się najboleśniej Rosja , której to Hiszpan strzelił aż 3 bramki , do tego dołożył jeszcze jedną w meczu ze Szwecją . W meczu z Grecją Villa wypoczywał , także dzisiaj wyjdzie na świeżości i myślę , że to właśnie w dużej mierze kibice jak i trener będzie liczył właśnie na napastnika Valencii , który po niezbyt udanym sezonie w swoim klubie ma szansę na większy sukces właśnie na Euro . Villa który jak na razie prowadzi w klasyfikacji na najlepszego strzelca z 4 trafieniami , wyprzedza Lukasa Podolskiego z Niemiec i Pavluchenke z Rosji , jednak obaj Ci gracze mają jedno spotkanie rozegrane więcej od Davida . Według mnie skorzysta Villa z tego przywileju i dołoży dzisiaj do swojego licznika jeszcze kolejną , co najmniej jedną bramkę . Tak więc do boju Villa do boju Espania.
Ot takie małe przemyślenia moje na temat meczu Hiszpanów z Włochami mam nadzieję , że się przydadzą
Viva La Spain !!
E Viva Espania !! |
|
_________________
Za swój klub i towarzystwo oni oddadzą wszystko !!
 |
|
|
|
|
 |
7wislak7
 Junior

Dołączył: 09 Kwi 2007 Pochwał: 2 Posty: 336 Skąd: Płock
|
Wysłany: |30 Cze 2008|, 2008 21:54
|
|
|
wislak1987( ID 5561296)
Link http://obstawianie.com/to...5887.htm#322068
| Cytat: | 9. czerwca godzina 20:45 Holandia - Włochy 1X 1.5
Przypuszczalne składy:
Włochy: Buffon – Panucci, Zambrotta, Chiellini, Barzagli – De Rossi, Pirlo, Aquilani, Camoranesi - Del Piero (Di Natale) - Toni
Holandia: Van der Sar - Mathijsen, Heitinga, Oijer, Van Bronckhorst - Engelaar, De Zeeuw, Kuijt, Van der Vaart, Sneijder - Van Nistelrooy
Mecz w Bernie pomiędzy reprezentacjami Włoch i Holandii z grupy C będzie napewno jednym z najciekawszych meczy pierwszej rundy. "Grupa śmierci" jak nazywają fachowcy ten zestaw drużyn czyli Holandie, Włochy, Francje i Rumunie napewno przyniesie kibicom sporo emocji. Spotkanie mistrzów świata z drużyną wielkich faworytów tej imprezy napewno będzie bardzo wyrównane. W historii ich pojedynków przewagę ma drużyna Włoch która zwyciężała ze swoimi rywalami siedmiokrotnie, przy tylko dwóch porażkach i sześciu remisach. Bilans bramkowy jest korzystny dla Azzurrich i wynosi 22 gole strzelony i 15 bramek straconych. Włosi przystąpią do turnieju finałowego bardzo osłabieni, zabraknie ich kapitana Fabio Cannavaro, który rozegrał w reprezentacji narodowej 115 meczy. W drużynie Holenderskiej na lekki uraz pachwiny narzeka Arjen Robben który może go wyeliminować z występu w tym spotkaniu. Włosi bezpośrednio przed imprezą rozegrali tylko jedno spotkanie sparingowe z Belgią w którym wygrali 3:1. Holendrzy natomiast rozegrali 3 spotkania z których dwa wygrali( z Ukrainą 3:0, z Walią 2:0) i raz zremisowali z ekipą Danii 1:1. Drużyna Holenderska znana jest z dużej siły ofensywnej. Ta cy gracze jak van der Vaart, Sneijder, Kuijt czy van Nistelrooy potrafią w pojedynkę rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. W sparingach mieli mnóstwo sytuacji w których powinni strzelić następne gole, lecz brakowało precyzji i dokładności. Na głównej imprezie będą groźni dla każdego, także dla drużyny Włoch. Ekipa Mistrzów Świata jest bardzo doświadczona, potrafi grać na takich imprezach, nikt nie jest w stanie ich czymś zaskoczyć. Ale i sami są świetnie znani przez wszystkie drużyny, dlatego uważam, że lekkim faworytem będą głodni sukcesu Holendrzy i obstawiam ich minimalne zwycięstwo bądź remis. |
|
|
|
|
|
 |
zludna
 the only One. Zawodowiec

Dołączyła: 29 Kwi 2006 Pochwał: 52 Posty: 1261 Skąd: Malibu
|
Wysłany: |26 Lip 2008|, 2008 19:54
|
|
|
http://obstawianie.com/to...4923.htm#327523
zludna - 3734625
| Cytat: | Poznański challenger od lat gości w kalendarzu ATP. Tegoroczna edycja zapowiadała się wyjątkowo w momencie, kiedy światło dzienne ujrzała lista startowa. Steve Darcis, Guilermo Garcia-Lopez, Marcel Granollres-Pujol – gracze, których nazwiska są znane na całym świecie. Do tego wszystkiego doszedł, jakże znaczący, sponsor tytularny – Porsche. Nikt nie miał wątpliwości, że od 19 do 27 lipca, Poznań będzie stolicą tenisa dla polskich kibiców.
Korty klubu „Olimpia” położone są w centrum przy drodze na Bydgoszcz (swoją drogą, gdzie by się nie było, to wszędzie w Poznaniu się okazuje, że jedzie się na Bydgoszcz). Z głównej drogi skręca się w lewo i drogą położoną w parku wędruje się kilkaset metrów, samym środkiem, bo pobocze jest zatarasowane parkującymi samochodami. Rejestracje wskazują na to, że na turniej przybyli kibice z całej Polski. Jest czwartek, a z reguły w czwartki odbywają się mecze 1/8 finału. Do kas nie ma kolejek, większość zaopatrzyła się w karnety, które kosztują tyle, ile bilet na jeden mecz w Warszawie. Za bramą wejściową do dyspozycji mamy stoiska sponsorów oraz stoiska ze sprzętem tenisowym. Po lewej stronie znajduje się drabinka turniejowa – zarówno singlowa, jak i deblowa, pod którą po każdym meczu stoją tłumy, by sprawdzić, z kim zmierzy się zwycięzca zakończonego meczu. Trwają pod nią dyskusje dotyczące szans poszczególnych zawodników, warto czasami w nich wziąć udział lub po prostu posłuchać, bo może się zdarzyć, że to ktoś z najbliższego otoczenia tenisistów.
O godzinie 16 miał rozpocząć się mecz, który ze wszystkich meczów, które miały odbyć się tego dnia, wydawał mi się najciekawszy. Michał Przysiężny miał grać z Francuzem Prodonem. Zajęłam miejsce na trybunie B2, na korcie centralnym. Po prawej stronie, prostopadle do trybuny B, znajdowała się trybuna VIP-ów. Okazało się, że do spotkania pozostało sporo czasu, a na korty przybyły siostry Radwańskie.
Ostatnio trenują pod Poznaniem, ponieważ w okolicach Krakowa nie ma kortów twardych, na których Agnieszka powinna przygotowywać się do występu na Olimpiadzie w Pekinie. W przyszłym tygodniu obie siostry wystąpią w Sztokholmie, gdzie Agnieszka będzie bronić swego pierwszego tytułu. Mogły, więc pozwolić sobie na gościnny występ w Poznaniu. Najpierw wraz z organizatorami rozegrały miksta (grały lewą ręką), a następnie Agnieszka grała w parze z Grześkiem Panfilem, a Urszula z Łukaszem Kubotem.
Publiczności podobały się wymiany wolejów pomiędzy Agnieszką i Łukaszem, sporo było widowiskowych akcji – przy czym wszyscy świetnie się bawili, aż w końcu dyrektor turnieju zapowiedział, że to ostatnie piłki, bo dochodzi godzina 16.
Prowadzący ogłosił, że w takim razie stan pojedynku wynosi „po 16” i zostaje rozegrana ostatnia piłka. Wygrała ją para U. Radwańska/Kubot i zostali bohaterami spotkania. Na koniec – rodzinne zdjęcie tenisistów z organizatorami, autografy, zdjęcia, wywiady.
W międzyczasie obsługa turnieju przygotowała kort i już mogli wyjść do rozgrzewki zawodnicy. Faworytem był Prodon, który wyeliminował Granollersa-Pujola. Podczas rozgrzewki gracze zostali przedstawieni. Eric Prodon, to niewysoki zawodnik, mierzy 175 centymetrów, bez większych sukcesów na koncie.
Mecz sędziował Austriak, który musiał również podawać wynik w języku polskim, szczególnie ciężko wymawiało mu się nazwisko Polaka. Spotkanie rozpoczęło się dla niego znakomicie, świetny serwis i naprawdę dobry bekhend. Michał nie wytrzymywał wymian z głębi kortu, a Francuz atakował każde jego drugie podanie (czyli większość, bo skuteczność pierwszego podania Polaka była mizerna). Urzekł mnie bekhend Michała, jednoręczny, skuteczny, a przy tym niebezpieczny dla przeciwnika (znów wyszła moja słabość do jednoręcznego bekhendu).
Dobrze poruszał się po korcie, biegał, próbował atakować, ale popełniał mnóstwo błędów, przegrał gładko pierwszego seta. Było pewne, że jeśli Przysiężny nic nie zmieni w swojej grze, to mecz bardzo szybko się skończy.
Pierwszego swojego gema serwisowego gładko wygrał Francuz, po czym Przysiężny zdobył swojego drugiego gema w meczu, by w kolejnym zostać już przełamanym. W przerwie, przy stanie 4-1, Przysiężny, jak sam później mówił – zastanawiał się czy jest sens zmieniać koszulkę. Obaj grali w niebieskich, zmienił na białą i od tego momentu wygrał 5 gemów z rzędu.
Ataki przynosiły efekty, serwis zaczął wchodzić, biegał po korcie i to przynosiło efekty. Prodon zaczął grać gorzej od momentu, kiedy uznał, że sędzia się pomylił, bo piłka Przysiężnego była autowa. Sędzia stołkowy sprawdził ślad i uznał, że była styczna z linią. Francuz rozpoczął dyskusję, którą zakończył słowami „Ty mówisz tak, a ja wiem, że i tak mam rację”. Jego zdenerwowanie przypieczętował kibic, który krzyknął w trakcie przerwy między piłkami „Michał! Nie daj się Żabojadowi!”, ten sam, kilka punktów dalej, próbował przedrzeźniać Francuza, gdy ten przymierzał się do serwisu. Eric złowrogo spojrzał w jego stronę.
Było to zachowanie niegodne kibica białego sportu, jakim jest tenis ziemny. Francuz zaczął gorzej serwować, wyrzucać łatwe piłki w aut i przegrał seta. W rozstrzygającym secie, panowie wygrywali swoje podania przez cztery gemy. W piątym gemie Prodonowi znów coś nie pasowało w zachowaniu kibiców, tym razem tych na trybunie dla VIP-ów, zaczął dyskutować, zdekoncentrował się i przegrał swoje podanie. Od tej pory, w miarę gładko wygrywał swoje podania i miał kilka szans na odrobienie strat przy serwisie Michała, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Polak do końca utrzymał przewagę i wygrał ostatecznie 1-6, 6-4, 6-4.
Eric Prodon zaimponował znakomitymi skrótami i returnem. Serwis w porównaniu do serwisu Polaka był słabszy, ale częściej trafiał. Ogromne brawa dla Przysiężnego za zachowanie zimnej krwi przy przewagach przeciwnika, często serwis ratował go z opresji. Mimo ciągle odczuwalnego bólu kolana (przechodził skomplikowaną operację), nie było widać śladu po kontuzji, bardzo szybko biegał, naprawdę nieźle poruszał się po korcie, stosował różne rozwiązania, chodził do siatki, atakował. „Takiego Michała lubimy oglądać. Agresywnego, skutecznego i inteligentnego” – zakończył spotkanie jeden z organizatorów.
W kolejnej rundzie, już w ćwierćfinale, Przysiężny miał zagrać z Alberto Martinem. Straszny upał i zmęczenie ilością rozgrywanych, w ostatnim czasie spotkań, spowodowały, że Przysiężny uległ Hiszpanowi i ostatecznie odpadł z turnieju. Zaliczył także półfinał gry podwójnej w parze z Bednarkiem. Drugi Polak – Grzegorz Panfil, również odpadł w ćwierćfinale (z Borisem Pashanskim).
Dłużej w tym roku niestety gościć na poznańskich kortach nie mogłam, ale w przyszłym sezonie, na pewno mnie tam nie zabraknie. |
|
_________________ Tommy Haas || Owen Hargreaves || Karmelek! || Mikhail Youzhny || Robin Soderling || Neil Robertson || Philipp Lahm || Michał Przysiężny || Thiemo De Bakker <3
FC Bayern - Stern des Südens <3 |
|
|
|
|
 |
expekt_expert
 
Dołączył: 07 Lut 2007 Posty: 146 Skąd: Expekt_Land
|
Wysłany: |5 Sie 2008|, 2008 12:03
|
|
|
Nagrodę za miesiąc lipiec zdobył.... Grzybek !
Gratulacje !!!
Proszę o potwierdzenie dopisania jej do konta !!!
Zapraszam do dalszej gry !!! |
_________________
|
|
|
|
|
 |
memfis
 
Dołączył: 11 Maj 2005 Pochwał: 59 Posty: 1773
|
Wysłany: |9 Sie 2008|, 2008 11:08
|
|
|
login z forum:memfis login z expekt:memfis ID:5768956
http://obstawianie.com/to...6153.htm#328495
| Cytat: | 10.08.08 to data rozpoczęcia turnieju męskiego koszykówki w Pekinie na IO.
Koszykówka - w wykonaniu mężczyzn - zadebiutowała na igrzyskach w 1936 roku w Berlinie. Jednak jako dyscyplina pokazowa pojawiła się ona już w 1904 roku w St. Louis. Koszykarki pojawiły się na igrzyskach po raz pierwszy dopiero w 1976 roku w Montrealu. We wszystkich dotychczasowych olimpijskich turniejach koszykówki (kobiet i mężczyzn) triumfowały reprezentacje zaledwie trzech krajów. Niekwestionowanym liderem są w tej konkurencji Stany Zjednoczone. Amerykanie wystąpili w 15 z 16 rozegranych turniejów olimpijskich, a koszykarki USA w siedmiu z ośmiu i z każdych igrzysk obydwie ekipy wracały z medalami. Drużyn USA zabrakło w Moskwie w 1980 roku.
Koszykarze Stanów Zjednoczonych w siedmiu kolejnych igrzyskach (od 1936 do 1972 roku) zdobywali mistrzostwo olimpijskie, co jest nieoficjalnym rekordem, jeżeli chodzi o obronę tytułu olimpijskiego.
Na drugim miejscu w klasyfikacji olimpijskiej znajduje się ZSRR - dwa złote medale koszykarzy (1972 i 1988) i dwa złote medale koszykarek (1976, 1980) oraz złoto WNP w 1992 roku. Koszykarze tego nie istniejącego już kraju jako jedyni potrafili przeciwstawić się drużynie amerykańskiej. Koszykarze ZSRR zwyciężyli Amerykanów w dramatycznym finale turnieju olimpijskiego w 1972 roku w Monachium (na trzy sekundy przed końcem było 50:49 dla USA, lecz ZSRR wygrało spotkanie 51:50) i szesnaście lat później w Seulu. Co ciekawe w igrzyskach w Moskwie w 1980 roku ekipa ZSRR była dopiero trzecia, a złoto -pierwszy i ostatni raz w historii dyscypliny - zdobyła Jugosławia. Właśnie ta ostatnia porażka spowodowała nacisk na MKOl ze strony działaczy amerykańskich, by dopuścić do udziału w igrzyskach graczy zawodowych z ligi NBA. Amerykanie dopięli swego i w 1992 roku w Barcelonie widzowie mogli podziwiać "Dream Team" - zawodników, występujących najlepszej lidze koszykarskiej świata, w gronie których byli Michael Jordan, Larry Bird, Magic Johnson, Karl Malone. Wydawało się, że rywalizacja w męskiej koszykówce straciła na atrakcyjności i od 1992 roku pierwsze miejsce z góry powinno być zarezerwowane dla zespołu USA. Jednak ogromna przewaga Amerykanów z ligi NBA, widoczna w dwóch pierwszych igrzyskach z ich udziałem w Barcelonie i Atlancie, stopniała w Sydney. W półfinale ekipa USA, bez największych gwiazd NBA, zmęczonych rozgrywkami za oceanem, była bliska porażki w meczu z Litwą. Ostatecznie zespół USA wygrał 85:83. W finale Amerykanie także mieli kłopoty, ale pokonali Francję 85:75.
Klasyfikacja poprzednich IO:
1. Argentyna
2. Włochy
3. Stany Zjednoczone
4. Litwa
5.Grecja
6. Portoryko
7. Hiszpania
8. Chińska Republika Ludowa
9. Australia
10. Nowa Zelandia
11. Serbia i Czarnogóra
12. Angola
Na poprzednich IO zdecydowanie zawiodła ekipa USA. Wiadomo, że przed każdym turniejem koszykarskim Amerykanie stawiani są w roli głównego faworyta do triumfu, czy to na MŚ czy na IO. W Atenach zdecydowanie najlepszą drużyną była jednak Argentyna, która po dosyć słabych grach w grupie, gdzie wygrała 3 mecze i 2 przegrała byli potem bezkonkurencyjni w grach w fazie play-off. Pokonali kolejno 69:64 Grecję, w półfinale 89-81 USA by w finale zrewanżować się Włochom za porażke w grupie wygrywając wysoko i zasłużenie 84-69. W meczu o brąz USA pokonało Litwę 104-96.
Organizaja gry na IO:
Na tegorocznych IO gra 12 drużyn podzielonych na 2 grupy po 6 drużyn.
GRUPA A:
1. Argentyna
2. Australia
3. Iran
4. Litwa
5. Rosja
6. Chorwacja
GRUPA B:
1. Angola
2. Chiny
3. Hiszpania
4. USA
5. Niemcy
6. Grecja
Z grupy wyjdą 4 najlepsze zespoły, które zagrają ćwierćfinały według systemu:
A2 vs. B3
B1 vs. A4
B2 vs. A3
A1 vs. B4
Następnie oczywiście półfinały, gdzie zagrają zwycięzcy spotkania A2 vs. B3 z
B1 vs. A4. Drugą parę będą stanowić zwycięzcy par B2 vs. A3 z A1 vs. B4
Potem tradycyjnie zwycięzcy półfinałów zagrają w finale o złoto, a przegrani spotkanie o brąz.
Areny turnieju:
Turniej, zarówno męski, jak i kobiecy odbędzie się w jednej hali, której nazwa brzmi-The Beijing Olympic Basketball Gymnasium.Hala zlokalizowana jest w Wukesong Culture and Sports Center i może pomieścić aż 18000 kibiców i napewno przy okazji spotkań rozgrywanych przez gospodarzy Chińczyków oraz ciekawszych spotkań np. z udziałem gorąco przyjętych w Pekinie Amerykanów będzie pękała w szwach.
Drużyny IO:
Tutaj po kolei będę starał się przedstawiś każdą z drużyn biorących udział na IO, najważniejszych graczy, cele jakie zamierzają osiągnąć na IO i szanse na sukces. Zaczynamy od grupy A:
ARGENTYNA
Skład drużyny:
4 Antonio
PORTA G 190cm
6'3" 28/10/1983 -
ARG Spartak, St Petersburg (RUS)
5 Emanuel
GINOBILI G 198cm
6'6" 28/07/1977 Bahia Blanca
(ARG) San Antonio Spurs, NBA (USA)
6 Roman
GONZALEZ C 211cm
6'11" 28/01/1978 Punta Alta
(ARG) Penarol (ARG)
7 Fabricio
OBERTO C 208cm
6'10" 21/03/1975 Las Varillas
(ARG) San Antonio Spurs, NBA (USA)
10 Leonardo
GUTIERREZ F/G 204cm
6'8" 16/05/1978 Marcos Juarez
(ARG) Granada (ESP)
11 Luis
SCOLA F 207cm
6'9" 30/04/1980 Buenos Aires
(ARG) Houston Rockets, NBA (USA)
12 Juan
GUTIERREZ C 205cm
6'9" 10/10/1983 -
ARG CB Granada (ESP)
13 Andrés
NOCIONI F 203cm
6'8" 30/11/1979 Santa Fe
(ARG) Chicago Bulls, NBA (USA)
13 Paolo
QUINTEROS G 185cm
6'1" 15/01/1979 -
ARG Zaragoza (ESP)
Carlos
DELFINO G 198cm
6'6" 29/08/1982 Santa Fe
(ARG) Khimki (RUS)
Frederico
KAMMERICHS F 205cm
6'9" 21/06/1980 Goya
(ARG) Regatas Corrientes (ARG)
Pablo
PRIGIONI G 191cm
6'3" 17/05/1977 Rio Tercero
(ARG) Tau Vitoria (ESP)
Średnia wzrostu: 200cm/6'7"
Trenerem jest Sergio Hernandez
Celem Argentyny na tegoroczne IO jest oczywiście medal. Powtórzenie ogromnego sukcesu z Aten, czyli zdobycie złota będzie raczej bardzo ciężkim zadaniem, ale na jakikolwiek inny kolor krążka napewno będzie ich stać. Skład tradycyjnie bardzo mocny z Manu Ginobilim i Luisem Scolą na czele. Manu to zdecydowany lider swojej drużyny-wielka gwiazda San Antonio Spurs, w składzie Argentyny występuje takze drugi gracz SAS-center FAbricio Oberto, który w klubie musi ustępować często miejsca Duncanowi, ale jest to gracz bardzo dobry, doświadczony i napewno na centrze Argetnyna nie będzie odstawać, szczególnie, że pod koszem jest jeszcze kapitalny Luis Scola, który po przejściu do NBA, a konkretniej do Houston zdobył jeszcze większe doswiadczenie. Scola to bardzo dynamiczny zawodnik, szybki, świetny w grze 1na1 z rywalem. Opróćz wyżej wymienionych graczy z NBA jest jeszcze gracz Chicago Andres Nocioni-który sam mówił, że po nieudanym sezonie w barwach Bulls bardzo zależy mu by dobrze zaprezentować się na IO i powalczyć z Argentyną o wysokie miejsce. Nocioni to gracz uniwersalny, dobry rzut z dystansu, potrafi wkręcić się pod kosz. Siłą Argentyny jest doświadczenie, gracze w większośc około 30 roku zycia, ale grający w najlepszych klubach swiata, ciekawym posunieciem było np. odejście z Toronto do Khimki Carlosa Delfino-kolejnego mocnego gracza w kadrze Argenyny.
Pierwsza piątka zapewne wyglądać będzie następująco:Prigioni jako rozgrywający, rzucający obrońca Ginobili, skrzydłowi Nocioni i silniejszy Scola oraz center Oberto.
Argentyna w sparingach przed Io spisywała się dosyć średnio. Dwukrotnie przegrywała z Hiszpanią, w 1 meczu 89-90, a w 2 spotkaniu już dosyć wysoko, gdzie 4 kwartę przegrali 20-5. Następnie przyszła porażka z Litwą, nieco odbudowali się wygrywając turniej Diamond Ball, gdzie ogrywali kolejno Iran, Serbię i w finale po walce Australię, jednak nie bez problemów 95-91. Australijczycy w tym meczu prowadzili w pewnym momencie 3 kwarty nawet 16 pkt. ale dzięki kapitalnej grze liderów Scoli (32 pkt.) i Ginobiliego(24 pkt.) zdołali odnieść zwycięstwo. Z Iranem i Serbią wygrana była niezagrożona, ale to zespoły dużo słabsze, z Serbami tylko 1 połowa wygrana 1 pkt. była zacięta spotkanie wygrali już Argentyńczycy dosyć wysoko 15 pkt. Argentyna grupę ma bardzo wyrównaną, zapewne kluczowy będzie mecz otwarcia z Litwą, jeśli spotkanie te uda się wygrać drużyna nie dość, że dostanie zastrzyk energii to zwiększy znacznie swoje szanse na wyjście z 1 miejsca w grupie, chociaż mecze z Rosją i Australią także spacerkami nie będą.
Ja osobiście ze względu również i na sympatię do tej drużyny typuję ich na koniec turnieju na miejscu 3.
GWIAZDA DRUŻYNY:
Zdecydowanie największą gwiazdą Argentyńczyków i zawodnikiem od któego najwięcej zależy jest Manu Ginobili, gracz już od dawna występujący na parkietach NBA w San Antonio Spurs. 198 cm wzrostu, świetna technika i wizja gry. Potrafi odnaleźć się właściwie w każdym miejscu na parkiecie. Rzuca doskonale za 3 pkt. umie wkręcić się pod kosz, a jak tzreba to rozegrać akcję, chociaż w tej roli będziemy w barwach Argentyny oglądać Prigioniego. Manu po kontuzji powrócił w dobrej formie na turniej Diamond Ball, gdzie był zdecydowanie najlepszy w swojej ekipie we wszystkich 3 spotkaniach. Miniony sezon w wykonaniu Ginobiliego w NBA można uznać za znakomity. Manu otrzymał nagrodę najlepszego rezerwowego ligii, wychodząc z łąwki w 51 z 74 spotkań które rozegrał. Śrdnio rzucał 19.5 pkt. na mecz co jest najlepszym wynikiem w karierze, dodatkowo miał średnio 4,5 asysty na mecz oraz 4,8 zbiórki na mecz. Swietnie zastępował Tony'ego Parkera kiedy Francuz odniósł kontuzję. Dodajmy jeszcze, że właśnie Manu niósł flagę Argentyny, więc wiadomo jak cały kraj liczy na koszykarzy.
Moze to nie LeBron, ale tutaj kilka jego niesamowitych zagrań:
http://pl.youtube.com/watch?v=lt_Cf6-6TmE
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
AUSTRALIA
Skład drużyny:
6 Andrew
BOGUT C 213cm
7'0" 28/11/1984 Melbourne
(AUS) South Dragons (AUS)
9 Chris
ANSTEY C 213cm
7'0" 01/01/1975 Melbourne, Victoria
(AUS) Melbourne Tigers (AUS)
9 C.J.
BRUTON G 188cm
6'2" 13/12/1975 Perth
(USA) New Zealand Breakers (NZL)
12 Glen
SAVILLE F 199cm
6'6" 17/01/1976 Bendigo
(AUS) Wollongong (AUS)
13 David
ANDERSEN F/C 212cm
6'11" 23/06/1980 Carlton, Victoria
(AUS) BC, Barcelona (ESP)
14 Matt
NIELSEN F 209cm
6'10" 03/02/1978 Penrith
(AUS) Lietuvos Rytas (LTU)
David
BARLOW G 205cm
6'9" 22/10/1983 Sandringham
(AUS) Melbourne Tigers (AUS)
Joe
INGLES F 204cm
6'8" 02/10/1987 Happy Valley
(AUS) South Dragons (AUS)
Patrick
MILLS G 181cm
5'11" 11/08/1988 Monash
(AUS) St. Mary’s College Gaels, NCAA (USA)
Brad
NEWLEY G 198cm
6'6" 18/02/1985 Adelaide
(AUS) Panionios (GRE)
Shawn
REDHAGE F 203cm
6'8" 21/01/1981 Nebraska
(USA) Perth Wildcats (AUS)
Mark
WORTHINGTON F 202cm
6'8" 08/06/1983 Australind
(AUS) South Dragons (AUS)
Średnia wzrostu: 202cm/6'8"
Trenerem jest Brian Goorjian
Australia to dla mnie czarny koń turnieju olimpijskiego, drużyna zajęła w Atenach dopiero 9 miejsce, ale teraz zapowaidają walkę o wyższe miejsca. W walce o wyjście z grupy nie są bez szans, a podobnie jak w przypadku meczu z Argetyną kluczowym moze być 1 mecz z Chorwacją. Siłą Australii jest swietne przygotowanie fizyczne i drużynowa gra. Trener Goorjian znany jest z tego, że wielką wagę przywiązuje właśnie do przygotowania atletycznego i właśnie tej cechy nie można odmówić graczom z Antypodów. Oprócz fizyki Australijczycy kapitalnie spisują się w obronie, naprawdę ciężko pokonać ich obronę. W turnieju Diamond Ball oglądałem ich spotkania z Angolą, Chinami i finałowy z Argetyną. Z Chniami porazili sobie bez problemów, z Angolą wygrali troszkę szczęśliwie, kiedy przy remisie za 3 z końcową syreną trafił Brutton. Z Argentyną grali naprawdę kapitalnie długo prowadzili, ale górą wyszła siłą ofensywan mistrzów olimpijskich. Australia opróz kilku ciekawych graczy obwodowych grających w swojej lidze-np. wymienony już Brutton który wykonał decydujący rzut z Angolą mają naprawdę mocny skład. Szczególnie gracze podkoszowi to zawodnicy bardzo dobrzy i znani kibicom. Gwiazdą drużyny jest center Andrew Bogut z Milwaukee Bucks, ale lepsze wrażenie zrobił na mnie Andersen, grający od dłuższego czasu w CSKA ostatnio zmienił jednak klub na FC BArcelonę. Andersen to swietnie ułożony zawodnik, w walce pod koszem świetny, a opróćz tego jak na centra ma naprawdę dobry rzut z półdystansu, a nawet z dystansu więc trzeba na niego uważać. Także Nielsen z Lietuvosu to gracz niezły, silny i waleczny świetnie pasujący do mocno o ostro grającej drużyny Australii. Całkiem ciekawym graczem jest także Brad Newley z greckiego Panioniosu, który stanowi mocny punkt drużyny, jest to tzw. solidny gracz w drużynie. Ja liczę na niespodzianki ze strony Australii i osobiście będę im kibicował. Według mnie wyjscie z grupy to cel jak najbardziej realny, a kursy na miejsca 1-3 w grupie bardzo wysokie, jakby buki nie doceniały Australii. W meczach przed IO oprócz wymienionych już wcześniej udanych gier w Diamond Ball przegrali tylko 87-76 z USA, co jest wynikiem niezłym bo USA gromiło dużo wyżej niezłe ekipy Rosji i Turcji.
GWIAZDA DRUŻYNY:
Mimo, że ogladając go w turnieju towarzyskim nie zrobił na mnie aż tak wielkiego wrażenia, to napewno jest to gracz najbardziej uznany w kadrze i z pewnością z nim wiązane są spore nadzieje. Bogut byl podstawowym centrem Milwaukee Bucks w ubiegłym sezonie, a niedawno przedłużył kontrakt z ekipą Bucks. Ubiegły sezon dosyć dobry w jego wykonaniu 14.3 pkt. na mecz 9.8 zbiórki wystawia mu moze nienajwyższą ale dobrą notę za ubiegły sezon w NBA. Bogut to gracz młody, ma tylko 24 lata, więc cała przyszłość przed nim. W drużynie Australii jest oczywiście podstawowym centrem. Bogut nieźle broni grać potrafi dobzre w ataku, więc jego drużyna może mieć z niego pociechę na IO.
IRAN
Skład drużyny:
Hamed
AFAGH SG 192cm
6'4" 01/02/1983 Mashhad
(IRI) Saba Battery (IRI)
Amir
AMINI PG 191cm
6'3" 10/06/1984 ShahreRey
(IRI) Kaveh (IRI)
Javad
DAVARI PG 186cm
6'1" 25/04/1983 Isfahan
(IRI) Petrochimi Imam Harbour (IRI)
Saeid
DAVARPANAH SG 190cm
6'3" 07/09/1987 Tehran
(IRI) Kaveh Tehran (IRI)
Ali
DORAGHI PF 210cm
6'11" 20/09/1984 Ahwaz
(IRI) Petrochimi Imam Harbour (IRI)
Hamed
EHADADI C 218cm
7'2" 19/05/1985 Iran
(IRI) Saba Battery (IRI)
Mahdi
KAMRANI G 180cm
5'11" 01/06/1982 Shahre Rey
(IRI) Mahram (IRI)
Moosa
NABIPOUR C 212cm
6'11" 14/08/1983 Behashar
(IRI) Kaveh Tehran (IRI)
Mohammadsamad
NIKKHAH F 190cm
6'3" 11/05/1983 Tehran
(IRI) Mahram Tehran (IRI)
Oshin
SAHAKIAN F 196cm
6'5" 21/03/1986 Isfahan
(IRI) Zob Ahan Esfahan (IRI)
Hamed
SOHRABNEJAD PF 206cm
6'9" 07/05/1983 Sanandaj
(IRI) Mahram (IRI)
Iman
ZANDI SG 188cm
6'2" 19/09/1981 Isfahan
(IRI) BEEM (IRI)
Średnia wzrostu: 197cm/6'6"
Irańczycy raczej szanse na wyjście z grupy mają minimalne, zdecydowanie będą odstawać od reszty drużyn, ale lekceważyć ich nie można. Są to aktualni mistrzowie Azji, więc to już spory sukces. Na turnieju przed IO Diamond Ball czyli ostatnim sprawdzianem przed IO przegrali z Argentyną 10 pkt. i dosyć sensacyjnie odprawili Serbię, która coprawda nie gra na IO więc formy może nie miała, ale to drużyna zawsze solidna. W meczu o 3 miejsce ulegli dosyć sporo Chińczykom nie wychodząc nawet z 50 pkt. Gracze Iranu raczej chaotyczni w ataku, często akcje rwane, chociaż jak im wyjdzie świetny mecz to są w stanie być może nawiązać z kimś walkę, ale raczej będą jednak chłopcami do bicia. Grupę mają mocną, więc jeśli wygrają choćby 1 mecz to już będzie sukces. Na uwagę zwraca jednak ich center-Ehdadi, który mierzy 218 cm i jest naprawdę dobrym zawodnikiem z tego co widziałem w kilku spotkaniach. Mimo to drużyna raczej nie znana, wszyscy zawodnicy z rodzimej ligii. Na 99% ostatnie miejsce w grupie i 0 wygranych, ale tu będzie można typować undery, bo iran ma wybitne problemy w ataku, ale w obronie potrafili nieźle grać na dosyć dobrym poziomie jak na jednak słabą drużynę.
GWIAZDA DRUŻYNY:
Zaledwie 23 lata i 218 cm wzrostu to już wyróżnia tego zawodnika z dosyć anonimowej ekipy irańskiej, a mowa o Hamedzie Ehadadim. Jeśli ma się taki wzrost to wiadomo, że przewagę pod koszem jeśli idzie o zbiórki i grę pod tablicami ten zawodnik ma ogromną nawet jeśli miałby niezbyt wysokie umiejętności. Center Iranu to jednak naprawdę dobry gracz według mnie zdecydowanie najlepszy, nieźle rzuca wolne, przynajmniej z tego co widziałem, pod koszem dobry więc Iran ma naprawdę dobrego koszykarza.
LITWA
Skład drużyny:
6 Jonas
MACIULIS F 200cm
6'7" 10/02/1985 -
LTU BC ZALGIRIS KAUNAS (LTU)
8 Ramunas
SISKAUSKAS G 198cm
6'6" 10/09/1978 -
LTU CSKA MOSCOW (RUS)
9 Marius
PREKEVICIUS G 195cm
6'5" 22/04/1984 -
LTU Siaulai (LTU)
12 Ksystof
LAVRINOVIC C 210cm
6'11" 01/11/1979 Vilnius
(LTU) MONTEPASCHI SIENA (ITA)
13 Simas
JASAITIS F 200cm
6'7" 26/03/1982 Vilnius
(LTU) Tau Ceramica (ESP)
13 Sarunas
JASIKEVICIUS G 192cm
6'4" 05/03/1976 -
LTU PANATHINAIKOS BSA ATHENS (GRE)
15 Robertas
JAVTOKAS C 210cm
6'11" 20/03/1980 Siauliai
(LTU) DYNAMO MOSCOW (RUS)
Rimantas
KAUKENAS G 192cm
6'4" 11/04/1977 -
LTU MONTEPASCHI SIENA (ITA)
Linas
KLEIZA F 203cm
6'8" 03/01/1985 Kaunas
(LTU) Denver Nuggets, NBA (USA)
Darius
LAVRINOVIC F/C 212cm
6'11" 01/11/1979 Vilnius
(LTU) Unix Kazan (RUS)
Mindaugas
LUKAUSKIS G/F 198cm
6'6" 19/05/1979 Panevezys
(LTU) LIETUVOS RYTAS VILNIUS (LTU)
Marijonas
PETRAVICIUS C 207cm
6'9" 24/10/1979 -
LTU LIETUVOS RYTAS VILNIUS (LTU)
Średnia wzrostu: 201cm/6'7"
treberem jest Ramunas Butautas
Koszykówka to sport narodowy Litwy, ogromne tradycje w tym sporcie, więc i ogromne oczekiwania. 4 miejsce na poprzednich IO w Atenach, 3 miejsce na ME w Hiszpanii pozwalają stawiać Litwę w gronie jednego z wielu kandydatów do medalu. Drużyna bardzo zbilansowana, zapewne będziemy świadkami sporej rotacji w składzie Litwy, wielu zawodników bardzo wyrównanych. Są oczywiście jednak gwaizdy, jak Jasikevicus z przeszłością w NBA, obecnie grający w NBA w Denver Nuggets Linas Kleiza-gracz mozna powiedzieć żelazny rezerwowy, wchodzący z ławki i potrafiący namieszać. Gracz bardzo silny fizycznie, ale dobry w grze z dystansu. Czyli wszechstronny jak ekipa z Litwy. Litwini grają w najlepszych drużynach z Europy-Javtokas, który gdyby nie poważna kontuzja grałby na 100% w NBA to zawdonik Dynama Moskwa, jeśli idzie o walkę pod koszem to naprawdę potężny gracz i to nie tylko dosłownie, do tego gracz z rodzimej ligii Petravicius, takze center. Bardzo dobry obrońca z CSKA Siskauskas, również wszechstronny gracz, oraz bracia Lavrinoviciovie. Właśnie wszechstronność i uniwersalna gra to siłą Litwy, drużyna, któej siłą jest napewno ofensywa. Świetni strzelcy, kapitalnie rzucają za 3. Nieco gorzej w defensywie, więc w meczach Litwy typujemy overy. Litwa będzie chciała powalczyć o medal i napewno ma szanse. Na początku ważny mecz z Argentyną, ale chyba jednak ważniejszy będzie mecz z Rosją z którą Litwa przegrała w półfinale ME.
GWIAZDA DRUŻYNY:
Niosący flagę olimpijską, chorąży reprezentacji Litwy na IO czyli Sarunas Jasikevicius-obecnie gracz Panathinaikosu, a wcześniej mający za sobą przygodę w NBA. Średnio udaną , ale jednak w najlepszej lidze świata grał. Zawodnik bardzo charyzmatyczny od którego gry zależy bardzo dużo. Świetny rozgrywający, potrafi świetnie asystować, ale i punkty zdobywać potrafi. Jego znakiem firmowym są tzw. "don't look pass" czyli podania w innym kierunku niż zawodnik patrzy. Świetna wizja gry. Zawdonik już 32 letni, więc to zapewne jego ostatnie igrzyska, dlatefgo motywację powinien mieć ogromną, a zespół któego jest członkiem szanse na medal ma spore.
ROSJA
Skład drużyny:
5 Dzhon-Robert
KHOLDEN G 185cm
6'1" 10/08/1976 Pittsburgh
(USA) CSKA Moscow (RUS)
9 Nikita
MORGUNOV PF/C 211cm
6'11" 29/06/1975 Novokuznetsk
(RUS) Khimki Moscow (RUS)
11 Zakhar
PASHUTIN SG 196cm
6'5" 03/05/1974 Sochi
(RUS) CSKA Moscow (RUS)
12 Victor
KHRYAPA SF/PF 205cm
6'9" 03/08/1982 Kiev
(UKR) CSKA Moscow / Chicago Bulls (RUS / USA)
12 Sergey
MONYA SF 202cm
6'8" 15/04/1983 Saratov
(RUS) Dynamo Moscow (RUS)
13 Andrei
KIRILENKO SF/PF 205cm
6'9" 18/02/1981 Izhevsk
(RUS) Utah Jazz, NBA (USA)
15 Petr
SAMOYLENKO PG 185cm
6'1" 07/02/1977 Uchquduq
(UZB) Dynamo Moscow (RUS)
15 Alexei
SAVRASENKO C 215cm
7'1" 28/02/1979 Krasnodar
(RUS) CSKA Moscow (RUS)
Sergei
BYKOV SG 182cm
6'0" 26/02/1983 Novodvinsk
(RUS) Dynamo Moscow (RUS)
Vitaly
FRIDZON SG 195cm
6'5" 14/10/1985 Klintsy
(RUS) Khimki Moscow (RUS)
Victor
KEYRU G 200cm
6'7" 31/01/1984 -
RUS UNICS KAZAN (RUS)
Andrey
VORONTSEVICH F 204cm
6'8" 17/07/1987 -
RUS CSKA MOSCOW (RUS)
Średia wzrostu: 199cm/6'6"
Trenerem jest David Blatt
Rosjanie mają kontynuować wielkie tradycje ZSRR, czy tak zrobią to się okaże. Napewno potencjał mają spory. Są przecież obecnymi mistrzami Europy po wygranej z Hiszpanią na ich ziemi po niesamowitej końcowce. Skład głównie krajowy, no ale rosysjkie kluby koszykarskie są bardzo mocne. CSKA to europejski potentat, wielokrotny triumfator Euroligii, a tam grają przecież podstawowy rozgrywający-J.R. Holden naturalizowany Rosjanin, ale gracz bardzo doświadczony i mądrze grający, rozgrywa ciekawie, nieźle rzuca. Dochodzą do tego doświadczony center Savrasenko, powracający do Rosji po nieudanej przygodzie w Chicago Bulls Victor Khryapa (jeden z ważniejszych graczy na ME znajdujący się wówczas w świetnej formie). Wielką zasługę w budowie tej mocnej ekipy jest świetny amerykański trener-David Blatt. Blatt, który największe sukcesy osiągal z drużyną Maccabi świetnie zestawił Rosjan. Rosjanie bardzo mocno bronią, przede wszystkim drużynowo. W niedawnym meczu przegrali z USA 86-69. Dali USA rzucić "tylko" 86 pkt. więc jest to wynik dobry jak na niesamowity potencjał ofensywny USA. Mocna obrona i Andrei Kirilenko będą kluczem do sukcesu na IO. Rosjan skreślać napewno nie można i tzreba na nich bardzo uważać. Miejsca 1-3 w grupie to ich realne szanse, ale tzreba pamiętać by zająć minimum 2 miejsce, bo w następnej grupie są USA i Hiszpania. Jeśli jednak Rosja zagra na takim poziomie jak na IO, czyli świetnie zorganizowani w obronie i ataku, wykorzystując do maksimum potencjał Kirilenki mogą liczyć tu nawet na miejsca 1-4.
GWIAZDA DRUŻYNY:
Najbardziej znany gracz, chorąży reprezentacji olimpijskiej Rosji, czyli Andrei Kirilenko. Gracz Utah Jazz. Bardzo wszechstronny skrzydłowy. Swietny w obronie, w NBA sporo bloków o pzrechwytów. Kapitalny przeglad wydarzeń na boisku, średnio aż 4 asysty na emcz, co jak na tą pozycję dosyć sporo. Kirilenko to zawodnik potrafiacy grać drużynowo, nie tylko sam kończyć akcje, ale i dostrzegać kolegów z drużyny. W Utah średnio 11 pkt. na mecz w poprzednim sezonie, ale w drużynie Jazz Boozer i Okur zdobywają większosć pkt. Kirilenko po udanych dla Rosji ME miał naprawdę udany sezon, jakby sukces ekipy narodowej go podbudował. Szczególnie początek sezonu kapitalny, no ale to garcz świetny wielka gwiazda Rosji i od niego będzie najwięcej zależeć
CHORWACJA
Skład drużyny:
8 Nikola
PRKÁCIN C 208cm
6'10" 15/11/1975 Dubrovnik
(CRO) Cibona Zagreb (CRO)
14 Sandro
NICEVIC F 211cm
6'11" 16/06/1976 -
CRO Beshiktash Istanbul (TUR)
Marko
BANIC C 204cm
6'8" 31/08/1984 Zadar
(CRO) Bilbao Basket (ESP)
Stanko
BARAC C 217cm
7'1" 13/08/1986 Mostar
(BIH) PAMESA VALENCIA BC SAD (ESP)
Davor
KUS G 191cm
6'3" 21/07/1978 Rijeka
(CRO) UNICAJA MALAGA (ESP)
Kresimir
LONCAR C 210cm
6'11" 12/02/1983 -
CRO Dinamo Kijev (UKR)
Zoran
PLANINIC G 198cm
6'6" 12/09/1982 Mostar
(BIH) CSKA Moscow (RUS)
Marko
POPOVIC G 185cm
6'1" 12/06/1982 Zadar
(CRO) BC ZALGIRIS KAUNAS (LTU)
Marin
ROZIC F 201cm
6'7" 14/02/1983 Mostar
(BIH) KK CIBONA VIP ZAGREB (CRO)
Damjan
RUDEZ F 207cm
6'9" 17/06/1986 -
CRO Bilbao Basket (ESP)
Marko
TOMAS F 201cm
6'7" 03/01/1985 Koprivnica
(CRO) Real Madrid (ESP)
Roko-Leni
UKIC C 195cm
6'5" 05/12/1984 Split
(CRO) Toronto Raptors, NBA (USA)
Średnia wzrostu:202cm/6'8"
Trenerem jest Jasmin Repesa
Chorwacja porwraca na IO. Na igrzyskach w Atlancie walczyła w finale z Dream Teamem USA i przegrali, potem wystąpili w kolejnych IO, by teraz powrócić po 12 latach nieobecności. Chorwaci w świetnym stylu zapewnili sobie udział na IO wygrywając półfinał w kwalifikacyjnym turnieju w Atenach pokonując bardzo wysoko Portoryko, a także Niemców. Chorwaci to drużyna mocna, ale nie wróżę im większych sukcesów, według mnie nie wyjdą z grupy. Oczywiście mogę się mylić, ale Chorwacja według mnie gra dosyć rwaną koszykówkę, mają potencjał, ale trochę słabiej bronią. Pod koszem nie mają wielkich atutów. Prkacin to gracz bardzo doświadczony, zwiedził sporo europejskich klubów, grał w mocnych ligach, obecnie wrócił do Chorwacji by grać w Cibonie gdzie zapewne zakończy karierę. Chorwaci mają oczywiście ciekawych graczy, ale głównie obwodowych-Zorana Planinicia, który gral w New Jersey Nets, ale w NBA nie sprawdził się. Gra tam Roko-Leni Ukic, który będzie gral od przyszłego sezonu w Toronto Raptors. Dobry strzelec za 3 Popovic. Jednak dla mnie Chorwaci to nie jest ekipa stabilna, potarfią grać zrywami, dobra kwarta, a potem słaba kwarta. Nienajlepsza obrona, aczkolwiek dosyć dobry atak pozwala myśleć o awansie, ale wielkiej przyszłości Chorwaci na IO mieć nie będą. Nawet gdy wyjdą z grupy to raczej uda im się to z 4 miejsca, więc tarfią raczej na USA.
GWIAZDA DRUŻYNY:
Drużyna Chorwacka to ekipa dosyć wyrównana, więc trudno jednoznacznie wskazać jakiegokolwieki lidera. No, ale jeśli już miałbym kogoś wskazać to stawiam na Planinicia. Pisałem wcześniej, że nie sprawfził się w New Jersey Nets, ale jego zaletą jest wzrost, otóż uwaga Planinic mierzy aż 198 cm co jak na rozgrywającego jest naprawdę słusznym wzrostem. Właśnie z powodu tego wzrostu trafił do NBA. Żadko zdarza się bowiem żeby garcz z takim wzrostem miał tak dobrze opanowaną kontrolę nad piłką. Planinic przeniósł się z TAU Ceramiki do CSKA. JEst to gracz z uznaną marką szczególnie w Europie. Gra na rozegraniu, ale również moze zagrać na pozycji rzucającego obrońcy, a poprzez swój wzrost moze się zastawić i zagrać tyłem do kosza z obrońcą.
Przechodzimy do grupy B:
ANGOLA
Skład drużyny:
4 Olimpio
CIPRIANO F 194cm
6'4" 09/04/1982 Luanda
(ANG) Primero De Agosto Luanda (ANG)
6 Abdel
MOUSSA C 204cm
6'8" 08/04/1980 Ndjamena
(CHA) Petro Atletico, Luanda (ANG)
10 Joaquim
GOMES C 200cm
6'7" 23/12/1980 Luanda
(ANG) Primero De Agosto Luanda (ANG)
15 Eduardo
MINGAS C 196cm
6'5" 29/01/1979 Saurimo
(ANG) Petro Atletico, Luanda (ANG)
Carlos
ALMEIDA F 192cm
6'4" 24/09/1976 Luanda
(ANG) Primero De Agosto Luanda (ANG)
Felizardo
AMBROSIO F 201cm
6'7" 25/12/1987 Luanda
(ANG) Primero De Agosto Luanda (ANG)
Milton
BARROS G 183cm
6'0" 21/06/1984 Cacongo
(ANG) Petro Athletico Luanda (ANG)
Armando
COSTA G 192cm
6'4" 03/06/1983 Luanda
(ANG) Poheosto, Luanda (ANG)
Luis
COSTA F 190cm
6'3" 07/06/1978 Benguela
(ANG) Petro Athletico Luanda (ANG)
Vladimir
GERONIMO F 193cm
6'4" 04/10/1978 Luanda
(ANG) Primero De Agosto Luanda (ANG)
Carlos
MORAIS F 190cm
6'3" 16/10/1985 Luanda
(ANG) Petro Athletico Luanda (ANG)
Leonel
PAULO F 198cm
6'6" 30/04/1986 Luanda
(ANG) Petro Atletico Luanda (ANG)
Średnia wzrostu: 194cm/6'4"
Trenerem jest Alberto de Carvalho
Angola to etatowy mistrz Afryki, ekipa opierająca się na graczach z 2 drużyn:Primero de Agosto oraz Petro Atletico. Jest to napewno atut w postaci zgrania, chociaż zgranie, a umiejętności to jednak troszkę 2 inne rzeczy. Angola na swoim kontynencie to absolutna potęga, ale na świecie raczej są słabi. W swojej grupie mogą powalczyć jedynie z Chinami, których ograli w przedolimpijskim sparingu, jednak Chiny grały wówczas bez Yao Minga. Już z Yao w składzie Angola przegrała z Chinami, ograli ich również Serbowie i to bardzo wysoko, oraz zaliczyli porażkę w ostatniej sekundzie z Australią. Skład Angoli jest krajowy, a zawodnicy z kadry dosyć młodzi, przeważnie około 25-26 lat. Niewiele mogę powiedzieć o tej drużynie opróćz tego, że zakonczą najprawdopodobniej IO na szarym końcu swojej grupy najprawdopodobniej z kompletem porażek, bo grupę mają naprawdę mocną. Angola jak na drużyny z Afryki przystało gra trochę zwariowaną koszykówkę, ale to nie powinno dać im większych sukcesów na turnieju olimpijskim. Dodać należy, że ekipa angolańska to jedna z niższych drużyn turnieju, więc pod koszem ekipy:Hiszpańska, Niemiecka, czy USA powinny zjeść Angolę mówiąc kolokwialnie.
GWIAZDA DRUŻYNY
Powiem szczerze, że nie znam nikogo z ekipy Angoli, ale oglądając Diamond Ball i przegrądając staty z tego turnieju w ekipei z Afryki wyróżnia się skrzydłowy tej drużyny Olimpo Cristiano. Najlepszy stzrelec Angoli, gracz dynamiczny, często bierze grę na swoje barki. Widać, ze można go nazywać jednym z liderów ekipy.
CHINY
Skład drużyny:
4 Qingpeng
ZHANG PG 190cm
6'3" 23/01/1985 Fushun
(CHN) Liaoning Hunters, CBA (CHN)
5 Wei
LIU PG/SG 190cm
6'3" 15/01/1980 Shanghai
(CHN) Shanghai Sharks, CBA (CHN)
8 Fangyu
ZHU SF 200cm
6'7" 05/01/1983 Guangxi
(CHN) Guangdong (CHN)
10 Nan
LI SF 198cm
6'6" 25/09/1976 Heilongjiang
(CHN) Bayi Army, CBA (CHN)
11 Jianlian
YI PF/C 212cm
6'11" 27/10/1987 Guangdong
(CHN) Milwaukee Bucks, NBA (USA)
13 Ming
YAO C 226cm
7'5" 12/09/1980 Shanghai
(CHN) Houston Rockets, NBA (USA)
15 Feng
DU SF/PF 207cm
6'9" 30/07/1981 Xinjiang
(CHN) Guangdong (CHN)
15 Zhizhi
WANG C 214cm
7'0" 08/07/1979 Beijing
(CHN) Bayi Army, CBA (CHN)
Jianghua
CHEN PG 185cm
6'1" 12/03/1989 Guangdong
(CHN) Guangdong Southern Tigers, CBA (CHN)
Yue
SUN PG 206cm
6'9" 06/11/1985 Cangzhou
(CHN) Beijing Aoshen Olympian, ABA (USA)
Lei
WANG SF 199cm
6'6" 12/08/1986 Henan
(CHN) Bayi Army, CBA (CHN)
Shipeng
WANG SG/SF 197cm
6'6" 06/04/1983 Dandong
(CHN) Guangdong (CHN)
Średnia wzrostu: 202cm/6'8"
trenerem jest Jonas Kazlauskas
Gospodarze turnieju poczynili wielkie postępy w koszykówce na przekroju kilku ostatnich lat. Wielki w tym udział Yao Minga, który jako pierwszy Chińczyk zagrał w NBA. Chiny stawiają na koszykówkę. W tym kraju ta dyscyplina cieszy się sporą popularnością, ale od popularności do wielkiej drużyny jeszcze trochę brakuje. Już jest kolejny Chińczyk w NBA Yi Jianlan z Milwaukee Bucks, ale jemu do Yao Minga brakuje sporo, prawdę mówiąc jest to gracz oczywiście dobry, ale w NBA gra według mnie troszkę w celach promocyjnych, wiadomo przecież, że Chiny to ogromny rynek i spore zasoby finansowe. No, ale przejdźmy do drużyny. Chiny grają coraz lepiej, juz nie jest to taka gra jak jeszcze 2-3 lata temu, czyli podanie do Yao i niech on coś wymyśli. Teraz więcej graczy chińskich bierze udział w grze. Yi Jianlan potarfi odciążyć Yao w grze, obaj dosyć dobrze się rozumieją. Jest jeszcze kolejny wieżowiec chiński, mierzący 2,14m Wang Zhizhi. Gra chińska jednak wciąż w znacznym stopniu opiera się na Yao. Podanie do centra, któy absorbuje uwagę obrońców i jesli to mozliwe wykończenie akcji przez centra Houton Rockets lub też oddanie do lepiej ustawionego partnera, bądź to w okolice kosza bądź to na obwód. Chiny oczywiście na IO wielkich szans nie mają, według mnie z Angolą powinni wygrać raczej bez problemu, no ale o wyjście z grupy będzie im potwornie ciężko. Z USA, Hiszpanią i Grecją raczej nie mają większych szans. Jedynie z Niemcami mają okazję powalczyć, ale tutaj także szanse będą raczej niewielkie, no bo o ile Yao jeszcze moze zająć się Kamanem to kto upilnuje Nowitzkiego. Chińczycy jednak uwielbiają koszykówkę i taki turniej to będzie także kolejna okazja do promocji tego sportu w państwie środka. Przecież na koniec 1 dnia zmagań turnieju męskiego Chińy grają z USA, swoją drogą nieźle to sobie wymyślili.
GWIAZDA DRUŻYNY
Center Yao Ming to od kilku lat główna postać ekipy chińskiej. Nie tylko gwiazda koszykóki w Chinach, ale także gwiazda całego chińskiego sportu i ligii NBA. Yao na czas zdąrzył wyleczyć kontuzję, która wyeliminowała go z ponad połowy poprzedniego sezonu NBA. Gracz Houston nie ukrywał, że bardzo zależy mu na grze na igrzyskach u siebie w kraju, no i zdąrzył się wyleczyć. To bardzo dobra nowina nie tylko dla niego, bo jest to naprawdę symbol dla Chińczyków. Dziś potwierdziło się to kiedy Yao niósł chińską flagę. Ubiegły sezon dla Yao głównie z powodu kontuzji niezbyt udany, ale mimo to moze warto przytoczyć jego statystyki z NBA:rozegrał 55 spotkań rzucając w nich średnio 22 pkt. i zbierając 10.8 piłki na mecz. Forma Yao po kontuzji oczywiście nie może być wysoka, ale zawodnik napewno będzie niesamowicie zmobilizowany i postara się wypaść jak najlepiej, a co potrafi można zobaczyć na poniższym filmiku:
http://pl.youtube.com/watch?v=r8STO24L_NY
HISZPANIA
Skład drużyny:
4 Pau
GASOL C/PF 215cm
7'1" 06/07/1980 Barcelona
(ESP) Los Angeles Lakers, NBA (USA)
6 Rudy
FERNANDEZ SG 195cm
6'5" 04/04/1985 Palma de Mallorca
(ESP) DKV Joventut Badalona, ACB (ESP)
7 Juan-Carlos
NAVARRO SG 191cm
6'3" 13/06/1980 Sant Feliú de Llobregat
(ESP) Memphis Grizzlies, NBA (USA)
8 José-Manuel
CALDERON PG 190cm
6'3" 28/09/1981 Villanueva de la Serena
(ESP) Toronto Raptors, NBA (USA)
9 Felipe
REYES PF/C 203cm
6'8" 16/03/1980 Cordoba
(ESP) Real Madrid, ACB (ESP)
10 Carlos
JIMENEZ SF/PF 205cm
6'9" 10/02/1976 Madrid
(ESP) Unicaja Malaga (ESP)
15 Jorge
GARBAJOSA PF 206cm
6'9" 19/12/1977 Torrejon de Ardoz
(ESP) Toronto Raptors, NBA (USA)
Marc
GASOL C 213cm
7'0" 29/01/1985 Barcelona
(ESP) Akasvayu Girona (ESP)
Raul
LOPEZ G 184cm
6'0" 29/03/1988 -
PAR -
Alex
MUMBRU SF 202cm
6'8" 12/06/1979 Barcelona
(ESP) Real Madrid (ESP)
Berni
RODRIGUEZ SG 197cm
6'6" 07/06/1980 Malaga
(ESP) Unicaja Malaga (ESP)
Ricard - [Ricky]
RUBIO PG 190cm
6'3" 21/10/1990 El Masnou
(ESP) DKV Joventut Badalona (ESP)
Średnia wzrostu: 199cm/6'6"
Trenerem jest Aito Garcia
Mistrzowie świata i wicemistrzowie Europy są po USA głównym faworytem do medalu. Świetny skład, najmocniejszy jaki mogli przywieźć z gwiazdami NBA obecnymi (Pau Gasol i Jose Calderon) i być moze przyszłymi (Rudy Fernandez i Marc Gasol). Gra Hiszanów to świetna kombinacja gry podkoszowej i obwodowej. Pod koszem oczywiście królują bracia Gasol, wspierani przez walczaka Felipe Reyesa. Na obwodzie najważniejszymi graczami są Calderon-który potrafi sypać trójkami raz za razem i Fernandez-gwiazda Joventutu, który przenosi się do NBA. Oczywiście nie można zapomnieć o legendzie Barcelony graczu powracającym z NBA, gdzie mimo wszystko nie grał najgorzej, a więc o J.C. Navarro. Liga hiszpańska od lat uważana jest za najmocniejszą koszykarską ligą Europy, zwaną małą NBA, więc wiadomo ską biorą się tak wielkie talenty i znakomici gracze w barwach Espanii. Hiszpania mimo, ze grają perfekcyjnie taktycznie, świetnie w obronie potrafią także grać bardzo efektownie. Hiszpania pokoła dwukrotnie mocną Argentynę, 1 mecz tylko 90-89, ale w 2 meczu byli już wyraźnie lepsi. Zresztą w 1 meczu prowadzili od samego początku ani na sekudę nie oddając prowadzenia, jedynie w końcówce troszkę na własne życzenie zrobiło się nerwowo. Hiszpania kapitalna taktycznie, świetna w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła. Zawodnicy są świetnie wyszkoleni teczhnicznie, w składzie na IO znajduje się m.in. wielki talent 17-letni Ricky Rubio z Joventutu, który już w wieku 15 lat grał w lidze ACB. Jaką klasą dysponują Hiszpanie mozemy przekonać się patrząc na fakt, że do NBA wyrusza kolejnych 2 młodych garcz-Fernandez z Joventutu i Marc Gasol z Girony. Obaj mają zaledwie 23 lata, a umiejętnosci po prostu wielkie. Dla Hiszpanii cel przed IO jest jasny-medal. I cel ten według mnie spokojnie powinni osiągnąć dysponujac tak kapitalnym składem weług mnie tylko USA powinno dać radę Hiszpanii. Weług mnie te ekipy spotkają się na turnieju 2 razy-w grupie, a następnie w finale.
GWIAZDA DRUŻYNY
Pau Gasol to zdecydowanie największa gwaizda drużyny hiszpańskiej. Gasol miał na koncie fantastyczny sezon w barwach L.A. Lakers, dokąd przeniósł się w trakcie sezonu z Memphis Grizzlies. Było to posunięcie naprawdę genialne i dla gracza i dla Lakersów. Dzięki temu transferowi Pau znacznie pomógł dojść Jeziorowcom do finału ligii, gdzie niestety lakers nie dało rady Bostonowi. Ciekawe, że wślad Pau Gasola udał się jego młodszy brat, który trafił do lubiącego młodych graczy zespołu z Memphis. No, ale dośc o Marcu, bo to Pau jest jeszcze najlepszym graczem swojej drużyny, gdy nie idzie zespołowi, to zawsze jemu można podać piłkę. Gasol to zawodnik może ni jakiś suparatletyczny, ale świetnie spisujący się w pojedynkach 1na1, gra bardzo mądrze. W 66 meczach w ubiegłym sezonie w barwach zarówno Grizzlies jak i Lakers rzucił średnio 18.9 pkt. na mecz, zebrał 8,4 i mial średnią 3,2 asyst na mecz. Jednak dopiero po przyjściu do Lakersów widać było jego wielkie umiejętności, wiadomo przecież, że Memphis to jedna ze słabszych ekip w NBA, więc tam Pau nie miał za bardzo z kim grać. W ekipie Hiszpańskiej napewno grać z kim ma, więc osiągi zarówno indywidualne, jak i drużynowe powinny być spore.
USA
Skład drużyny:
6 Dwyane
WADE SG 193cm
6'4" 17/01/1982 Chicago
(USA) Miami Heat, NBA (USA)
7 Carlos
BOOZER F 206cm
6'9" 20/11/1981 Aschaffenburg
(GER) Utah Jazz, NBA (USA)
8 Carmelo
ANTHONY SF 203cm
6'8" 29/05/1984 New York
(USA) Denver Nuggets, NBA (USA)
9 Lebron
JAMES F 203cm
6'8" 30/12/1984 Akron
(USA) Cleveland Cavaliers, NBA (USA)
Chris
BOSH F/C 208cm
6'10" 24/03/1984 Dallas
(USA) Toronto Raptors, NBA (USA)
Kobe
BRYANT G 199cm
6'6" 23/08/1978 Philadelphia
(USA) Los Angeles Lakers, NBA (USA)
Dwight
HOWARD C 211cm
6'11" 08/12/1985 Atlanta
(USA) Orlando Magic, NBA (USA)
Jason
KIDD G 194cm
6'4" 23/03/1973 Akron
(USA) Dallas Mavericks, NBA (USA)
Chris
PAUL PG 183cm
6'0" 06/05/1985 Winston-Salem
(USA) New Orleans / Oklahoma City Hornets, NBA (USA)
Tayshaun
PRINCE F 206cm
6'9" 28/02/1980 Compton
(USA) Detroit Pistons, NBA (USA)
Michael
REDD G 199cm
6'6" 24/08/1979 Columbus
(USA) Milwaukee Bucks, NBA (USA)
Deron
WILLIAMS G 191cm
6'3" 26/06/1984 -
USA Utah Jazz, NBA (USA)
Średnia wzrostu: 200cm/6'7"
Trenerem jest Mike Krzyzewski
Ojjjjjjjj, ale skład przywieźli Amerykanie na IO. Szczerze mówiąc patrząc na taką kadrę, oraz na wyniki jakie osiągali koszykarze USA w sparingach przedolimpijskich to nikt raczej USA nie powinien podskoczyć, no ale to sport i wszystko jest możliwe. USA grała przed IO z Litwą, Turcją, Rosją, Australią i Kanadą i w każdym meczu wygrywali różnicą ponad 10 pkt. a większosć wyników o poprostu pogromy. Cel jest dla USA jasny-medal i to nie srebrny, nie brązowy, a złoty. USA od 6 lat niczego nie wygrali, 3 miejsca na MŚ oraz na IO. Teraz czas na wygraną w turnieju. Graczom Amerykańskim naprawdę zależy na wygranej, mówią o tym otwarcie, a potwierdza to skład jaki przywiueźli do Pekinu. W przypadku udziału USA na turnieju mówi się "Road to redemption" czyli w wolnym tłumaczeniu droga do odkupienia. USA bowiem ma coś do udowodnienia, muszą pokazać, że to im należy się złoto olimpijskie po kilku wcześniejszych wpadkach. W grupie będą mieli solidne przetarcie, bo czekają ich mecze z Grecją, która pokonała ich na ostatnich MŚ, oraz z bardzo mocną Hiszpanią. No, ale jeśli USA zagra z pełną koncentracją to powinni odprawiać kolejno wszystkich rywali. Pod koszem według mnie najlepszy center NBA-Howard (20,7 pkt. na mecz i 14.2 zbiórki na mecz), czyli jednym słowem "zwierze" jeśli idzie o grę pod ksozem. Gracz młody-23 lata, 211 cm ale bardzo dynamiczny, szybki skoczny, same atuty, wygrał konkurs wsadów, świetnie zbiera. Pod koszem nie powstrzymania, jedynie czego mu brakuje to skuteczności w rzutach wolnych, no ale wszystkiego mień nie można. Jego zmiennikiem jest także świetny Chris Bosh z Toronto raptors, kolejna megagwiazda NBA-zdecydowany lider swojego zespołu. Można powiedzieć, ze bez Bosha Raptors praktycznie nie ma. To on ciągnie całą grę w ataku i jest niezastąpiony w grze na tablicach. Na rozegraniu 2 kapitalnych graczy-doświadczony Jason Kidd, któego przedstawiać chyba nikomu nie trzeba, i świetny rozgrywający z NO Hornets Chris Paul. Paul był jednym z kandydató do otrzymania nagrody MVP w ubiegłorocznym sezonie NBA i według mnie moze i awet należała mu sie ta nagroda poprowadził bowiem NOH do wygrania konferencji zachodniej, średnio 21,1 pkt. na mecz i aż 11,6 asysty. Paul po porostu tak podaje, że nawet i ja bym coś trafił. Oczywiscie przesadzam, ale Chris to kapitalny playmaker. Do tego dochodzą megaofensywni LeBron James z Cavs, Kobe Bryant z Lakers, Carmelo Anthony z Nuggets i Dwayne Wade z Miami Heat. Wszyscy 4 gracze potrafią sami wygrać mecz, w pierwszej 5 nie będzie miejsca dla każdego, no ale wszyscy powinni sporo pograć. W meczach przed olimpiadą wyróżniali się właśnie Carmelo Anthony i LeBron James. No ,ale jak grają Wade i Kobe mówić wiele chyba nie muszę, bo każdy kto choć trochę kojarzy NBA to zna tych zawodników znakomicie. USA to perfekcyjne połączenie graczy doświadczonych jak Kidd, Wade,Bryant, Boozer, Prince z graczami młodymi jak Paul, James, Howard,Williams. Szczerze mówiąc to tych młodych mozna by wymienić w grupie i tych doświadczonych, bo grają już tyle lat na najwyższym poziomie, że przewyższają doświadczeniem wielu swoich starszych europejskich kolegów. Ogromną siłą USA jest atak, tutaj nikt nie może im dorównać, jedynie w obronie mogą spisywać się nieco gorzej, ale w ataku będą nadrabiać. Dlatego typujemy w ich meczach overy. Czy wygrają IO? Myślę, że tak chociaż uważałbym z przyznawaniem złota przed 1 meczem, już nie raz się tak przejechaliśmy, chociaż z takim składem każdy inny wynik niż złoto byłby niespodzianką.
GWIAZDA ZESPOŁU
Tutaj miałem podobny problem co do wybrania gwiazdy ekipy jak w przypadku drużyny Angoli. Z tym, ze tam nikog właściwie nie znałem i nie wiedziałem kogo wybrać, a tutaj wszyscy są świetni byliby podstawowymi graczami w każdej innej drużynie na IO i nie tylko. Ostatecznie jednak myślę, że to LeBron James jest największą gwiazdą w ekipie USA. Gwiazda nie tylko medialna, ale przede wszystkim koszykarska. Jak powiem, ze LeBron miał na koncie świetny sezon w NBA to trochę skłamię, bo on każdy sezon ma świetny, właściwie kolejny jest jeszcze lepszy od poprzedniego. W tym sezonie średnio 30 pkt. na mecz, 7,9 zbiórki, 7,2 asysty. W drużynie USA, także to on będzie zapewnie największą gwiazdą i na nim będzie obok Kobiego Bryanta spoczywał cięzar zdobywania pkt. Świetnie spisywał się w meczach przed IO. Może już więcej pisać nie będę i zobaczcie co LeBron potrafi, a potrafi ogormnie wiele:
http://pl.youtube.com/watch?v=GzM2_DkVz1A
Niemcy
Skład drużyny:
6 Robert
GARRETT G 193cm
6'4" 18/03/1977 Ochsenfurt
(GER) BROSE BASKETS BAMBERG (GER)
8 Pascal
ROLLER G 180cm
5'11" 20/11/1976 Heidelberg
(GER) Deutsch Bank Skyliners (GER)
9 Sven
SCHULTZE F 208cm
6'10" 11/07/1978 Bamberg
(GER) Amatori Snaidero Udine (ITA)
10 Demond
GREENE G 186cm
6'1" 15/06/1979 Ford Hood
(USA) BROSE BASKETS BAMBERG (GER)
13 Patrick
FEMERLING C 215cm
7'1" 04/03/1975 Hamburg
(GER) ALBA BERLIN BASKETBALLTEAM EV (GER)
14 Dirk
NOWITZKI F 213cm
7'0" 19/06/1978 Wurzburg
(GER) Dallas Mavericks, NBA (USA)
Steffen
HAMANN G 191cm
6'3" 14/06/1981 Bamberg
(GER) Alba Berlin (GER)
Jan-Hendrik
JAGLA F 213cm
7'0" 25/06/1981 Berlin
(GER) DKV Joventut (ESP)
Chris
KAMAN C 213cm
7'0" 28/04/1982 Wyoming, MI
(USA) Los Angeles Clippers, NBA (USA)
Tim
OHLBRECHT C 210cm
6'11" 30/08/1988 Wuppertal
(GER) Bros Baskets Bamberg (GER)
Konrad
WYSOCKI F 202cm
6'8" 28/03/1982 Rzeszow
(POL) Deutsche Bank Skyliners (GER)
Philip
ZWIENER F 201cm
6'7" 23/07/1985 Rotenburg
(GER) ALBA Berlin (GER)
Średnia wzrostu: 202cm/6'8"
Trenerem jest Dirk Bauermann
Niemcy zakwalifikowali się jako ostatni drużny a do IO pokonując w decydującym meczu o ostatnie miejsce na IO wysoko i zdecydowanie Portoryko na turnieju kwalifikacyjnym w Atenach. Niemcy to właściwie 2 zawodników. Wielka gwiazda Dirk Nowitzki i chyba "kupiony" Chris Kaman. Nie wiem dlaczego Kaman gra w reprezentacji niemieckiej, może jego dziadel był na wakacjah w Berlinie, no ale to już nie mój problem Kaman gra w drużynie Niemiec i to jest dla nich wielki plus. Kaman miał na koncie znakomity sezon w L.A. Clippers w lidze NBA. Byl tam zdecydowanie wyróżniającym się graczem. Podobnie jest w drużynie niemieckiej, w meczach kwalifikacyjnych do IO Kaman był właśnie obok Nowitzkiego najlepszym graczem swojej drużyny. Obaj wyraźnie szukali się na parkiecie i swietnie się rozumieli. No, ale oprócz nich dalej nie widać nikogo wybitnego. Jest co prawda młody Jagla, który jeszcze 2 lata temu byl wysokim nieocisoanym drewienkiem, ale w Joventucie zrobil naprawdę spore postępy i teraz to koszykarz dobry, ale na Grecję, Hiszpanię, USA czyli rywali grupowcyh Niemców to mało. Niezły jest także rozgrywający drużyny niemieckiej pascal Roller-doświadczony gracz i naprawdę solidny element drużyny. Niemcy wracają po 16 latach na IO i tutaj sporo raczej nie wywalczą, kluczowym meczem powinno być spotkanie z Chinami, które mimo wszystko nasi sąsiedzi powinni wygrać. Z obroną Grecką, atakiem USA i świetną Hiszpanią raczej większych szans Niemcy nie mają. Oczywiście mogę się mylić, ale ta drużyna ma 2 znakomitych koszykarzy i resztę przeciętnych, nie słabych, ale przeciętnych. Na wyjście z grupt powinno to starczyć, ale raczej na nic więcej.
GWIAZDA DRUŻYNY
Oczywiście Dirk Nowitzki, kolejny koszykarz niosący flagę olimpijską. Dirk w swojej drużynie jest absolutnym liderem, nie tylko na parkiecie, ale i poza nim. Gwiazda NBA, moze już nie gra tak jak choćby 2 lata temu, ale wciąż umiejętności i potencjał ma ogromny. Świetny skrzydłowy wysoki, ale przy tym szybki, świetny w gzre podkoszowej, dobrze zbiera, ale również potarfi rzucić z dystansu. W kwalifikacjach olimpijskich zdecydowanie najlepszy strzelec swojej drużyny. Od niego zależy jak grają Niemcy. Swietnie uzupełnia się z Kamanem, co daje naprawdę dobrą miesaznkę. Szkoda, że nie ma uzupełnienia w reszcie zespołu, bo Niemcy byliby naprawdę bardzo mocni. No, ale jak to się mówi Dirk urodził się im jeden.
GRECJA
Skład drużyny:
4 Dimitris
DIAMANTIDIS G 198cm
6'6" 06/05/1980 Kozani
(GRE) PANATHINAIKOS BSA ATHENS (GRE)
6 Theo
PAPALOUKAS G 200cm
6'7" 08/05/1977 Athens
(GRE) Olympiakos, Piraeus (GRE)
8 Nikos
ZISIS G 197cm
6'6" 16/08/1983 Thessaloniki
(GRE) CSKA MOSCOW (RUS)
9 Antonis
FOTSIS F 208cm
6'10" 01/04/1981 Athens
(GRE) Panathinaikos (GRE)
10 Vassilis
SPANOULIS G 192cm
6'4" 07/08/1982 Larissa
(GRE) PANATHINAIKOS BSA ATHENS (GRE)
Ioannis
BOUROUSSIS C 211cm
6'11" 17/11/1983 Karditsa
(GRE) OLYMPIAKOS BC PIRAEUS (GRE)
Andreas
GLINIADAKIS C 215cm
7'1" 26/08/1981 -
GRE MAROUSSI COSTA COFFEE (GRE)
Michalis
PELEKANOS G 197cm
6'6" 25/05/1981 Athens
(GRE) Olympiakos Piraeus (GRE)
Giorgos
PRINTEZIS F 206cm
6'9" 22/02/1985 -
GRE Olympiakos (GRE)
Sofoklis
SCHORTSIANITIS C 206cm
6'9" 22/06/1985 Kavala
(CMR) OLYMPIAKOS BC PIRAEUS (GRE)
Kostas
TSARTSARIS C 209cm
6'10" 17/10/1979 Veria
(GRE) Panathinaikos (GRE)
Panagiotis
VASSILOPOULOS G 203cm
6'8" 08/02/1984 Athens
(GRE) OLYMPIAKOS BC PIRAEUS (GRE)
Średnia wzrostu: 203cm/6'8"
Trenerem jest Panagiotis Yannakis
Grecy w cuglach awansowali do IO z turnieju kwalifikacyjnego u siebie w Atenach wygrywając pewnie i wysoko wszystkie spotkania. Siłą Grecji jest przede wszystkim swietna obrona, bardzo mocna defensywa pozwoliła im zdobyć srebrny medal na MŚ, gdzie w półfinale odprawili USA, oraz na 4 miejsce na ME. Grecy koncentrują się wokół 2 swoich najsilniejszych i eksportowcyh klubów-Panathinaikosu i Olympiakosu. Co ciekawe wielu garczy Greckich przed sezonem powróciło do kraju, jak np. Fotsis, czy Papaloukas. Skład Grecji to dobre połączenie graczy młodych z doświadczonymi. Młodzi Vasilopoulos, Schortianitis, Zisis i Spanoulis uzupełniają się i wspiearają na starszych: Diamanatidis, Papaloukas, Fotsis. Atutem Greków jest także wzrost, średnia to aż 203 cm, co stawia Greków jako jedną z najwyższych drużyn na IO. Grecy to oczywiście jedni z głównych faworytów do medalu, przynajmniej w teorii, bo Grecy niemal z automatu zawsze uważani są jako drużyna mogąca zdobyć krążek na każdym wielkim turnieju. Tutaj w Pekinie już na starcie czeka ich bardzo ważny mecz z Hiszpanią.Z USA raczej nie wygrają, więc mecz z Hiszpanami może być niejako meczem o 2 miejsce w grupie. Według mnie tego emczu nie wygrają, ale z grupy na 3 miejscu powinni wyjśc spokojnie. W fazioe play-off różnie to moze być Grecja to taka drużyna turniejowa, czyli nie grają efektownie, ale osiągają zamierzone rezultaty. Mimo wszystko na oudle ich nie widzę. Według mni miejsca 5-6 to obecne odzwierciedlenie ich umiejętności i możliwości.
GWIAZDA DRUŻYNY
Chyba najbardziej doświadczony gracz Greków-Theo Papaloukas zasługuje na miano gwiazdy swojej ekipy. Theo wraca po kilku latach gry w CSKA Moskwa, gdzie święcił triumfy do kraju, gdzie zagra w Panathinaikosie. W barwach CSKA był wielokrotnym zwycięzcą Euroligii, oraz mistrzem Rosji. Papaloukas ma już nie wypominając mu 31 lat, więc jest to dla niego jedna z ostatnich imprez w karierze. Theo to taki lis parkietu, nie ma wielkich możliwości jeśli idzie o dynamikę, skocznosć. Nie pakuje piłek do kosza czy nie gra jakichś niesamowitcyh alley-oopów, ale to zawodnik bardzo ważny. Wykorzystuje swój spryt w gzre, co ciekawe żadko zaczyna mecz w podstawowej 5, raczej wchodzi z ławki. W meczach zalicza sporo asyst, przechwytów. Punktuje może nie za dużo, ale ma ogromny wpływ na drużynę. W najważniejszych momemtach to on jest zdecydowanym liderem zespołu.
Mam nadzieję, że to pomoże wam w stawianiu spotkań na IO. Wiem mendy, że nawet tego nie przeczytacie a i tak spytacie o suche typy no ale trudno |
|
|
|
|
|
 |
cypher
 Falubaz 
Dołączył: 15 Wrz 2005 Pochwał: 5 Posty: 678 Skąd: Zielona Góra
|
Wysłany: |16 Sie 2008|, 2008 03:53
|
|
|
http://obstawianie.com/to...,150.htm#328869
cyph3r (5193811)
| Cytat: | Grand Prix Skandynawii (Malilla/SWE)
Wieczorem na torze w szwedzkiej Malilli rozpoczną się zmagania zawodników o Grand Prix Skandynawii. Już poraz czwarty Malilla gości u siebie najlepszych zawodników świata. A to oznacza, że dwóch Szwedów jedzie na własnych śmieciach, mowa o Andreasie Jonssonie oraz Fredriku Lindgrenie. Ten pierwszy gratulacje już otrzymał, ale póki co, nie za przypuszczalne zwycięśtwo w dzisiejszym GP ale z powodu narodzin dziecka. Czy to wskrzesi w nim dodatkową energię w walce o zwycięstwo? Myślę, że jest na to spora szansa a zaraz postaram się powiedzieć dlaczego.
Scandinavian Grand Prix - TOP 3 - Andreas Jonsson
Faworytam po raz kolejny jest Nicki Pedersen. Duńczyk w dalszym ciągu świetnie się spisuje, w środku tygodnia w zaległy meczu szwedzkiej ligi zdobył komplet 18 punktów. I na pewno jest głównym faworytem do zwycięstwa. Obok niego oczywiście jest Crump, który na pewno jeszcze marzy o doścignięciu duńczyka. Później jednak jest bardzo wyrównana stawka, jest Hancock, który mimo wszystko ostatnio pomimo bardzo dobrej jazdy, w ważnych biegach, gdzie jest wyrównana stawka potrafi zawieść. Potem jest Gollob, który potrafi pojechać genialnie, by za chwile popełnić głupi błąd i przegrać. Jutro na pewno ma szanse na znalezienie się w finale, bo ostatnio prezentuje naprawdę wysoką formę ale w tym zakładzie go odpuszczam. Następnie Andersen, zna tor bardzo dobrze, bo na codzień występuje w miejscowej Dackarnie ale w tym sezonie pomimo niezłej jazdy, czegoś mu brakuje, takiego błysku, który mają pozostali zawodnicy. Przed Jonssonem w klasyfikacji generalnej jest jeszcze Leigh Adams, ale u Australijczyka chyba powoli już widać, że powoli jego kariera dobiega końca. Fatalny występ w Częstochowie, ostatnio w Masarnie 13 punktów ale oprócz niego był tylko Hancock z zawodników z GP, pozostali to raczej znacznie niższe progi. A i tak zdołał przegrać 16, najważniejszy bieg, z Shieldsem, co ostatecznie przyczyniło się do 2 punktowej porażki. I czas na naszego bohatera. Jonsson jak już wspomniałem jest zawodnikiem miejscowej drużyny, Dackarny, także tor zna jak mało kto. Do tego narodziło mu się w końcu dziecko, bo pamiętam, jeszcze miesiąc temu podczas Drużynowych Mistrzostw, był już tym podeksytowany, co wtedy przełożyło się na troszeczkę gorsze wyniki. Jednak teraz myślę, że będzie odwrotnie. Jonsson podczas wczorajszego treningu cały czas chodził uśmiechnięty, mówi, że jest tak szczęśliwy jak nigdy dotąd. Sam uważa, że na pewno to zdarzenie wpłynie na jego jutrzejszy występ, ale tylko pozytywnie. W poprzednim sezonie z powodu kontuzji nie jechał w GP Skandynawii, ale wcześniej w 2006 roku był zwycięzcą, a rok wcześniej zajął drugie miejsce. Także widać, że jeździ mu się tu bardzo dobrze. Zwycięstwo w 2006 roku uważa za jeden z najpiękniejszych momentów w życiu i z pewnością teraz tym bardziej chciałby go powtórzyć. Będę kibicował Szwedowi i oprócz pierwszej trójki będę życzył mu zwycięstwa, na co, po tym co mówi, jest go stać. Oprócz tego 1-8 @ 1.4.
A.Jonsson-R.Holta/B.Pedersen
vs vs
O Andreasie już wszystko wiemy za to Holta wystąpi jutro po kontuzji i nie widzę możliwości, by zakończył jutrzejsze GP przed Adrenaliną. Najpierw Holta doznał złamania łopatki w meczu szwedzkiej Elitserien, a kilka dni później poprawił wjeżdżając w leżącą maszyne Kołodziej w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski, W niedziele nie pojawił się oczywiście w meczu z Wrocławiem a kilka dni później w Vetlandzie. Będzie to więc pierwszy występ po kontuzji i myślę, że Polaka nie będzie stać na zbyt dużo. Już w finale IMP widać było, że to nie jest ten sam Holta co zawsze, mimo, że pierwszy swój bieg wygrał, to w następnym było już gorzej, by na następnym zakończyć swój udział. Wydaje mi się, że Rune zdobędzie kilka punktów ale do pierwszej ósemki raczej się nie zakwalifikuje a nawet gdyby to może nie być na tyle sprawny i silny by tam zrobić coś więcej niż odpaść. Oprócz tego ten tor na pewno nie będzie mu się dobrze kojarzył, bo własnie tu 5 sierpnia zanotował groźny upadek. Przed rokiem w Malilli zajął dopiero 11 miejsce z wynikiem 5 punktów, w tym ciężko będzie się jakoś widocznie poprawić i w tym pojedynku zdecydowana jedynka na Szweda.
Bjarne w tym sezonie również jakoś nie błyszczy, pomimo, że kilka razy zdawało się, że będzie stać go na conajmniej finał nie udało mu się to, mimo, że w GP Cardiff z tego co pamiętam błąd popełnił sędzie wykluczając go z półfinału, gdzie wcześnie spisywał się świetnie. Jednak w pozostałych trzech turniejach, w których startował Barnej zdobywał tylko nie wielką liczbę punktów, która wyrzucała go poza pierwszą ósemkę. W Elitserien w meczu przeciwko Dackarnie 9 punktów, w zeszłym sezonie w GP na torze w Malilli 7, co dało mu dopiero 9 pozycje. Mając nadzieje na świetny występ Jonssona jestem pewny, że i Bjarne Pedersen znajdzie się za Szwedem, chociaż szansy na awans Duńczykowi nie odbieram, bo poza siedmioma zawodnikami, których widzę w półfinale, ósma lokata jest jeszcze otwarta.
Najlepszy z Polaków - T.Gollob
Na stadionie G&B Arena pojawi się trzech Polaków. Najwyżej w klasyfikacji znajduje się Tomasz Gollob i to jego widzę jako najlepszego z naszych reprezentantów. O Holcie wyżej, wątpie, by sympatycznego Norwega z polskim paszportem stać jutro było na jakiś lepszy występ. Tylko dwukrotnie w tym sezonie miał więcej punktów od Golloba i oba te razy miały miejsce na sztucznych torach, na których jak wiadomo Gollob przeważnie spisuję się gorzej. Jest jeszcze Krzysztof Kasprzak ale niestety, Leszczynianin fatalnie spisuje się w Grand Prix i ciężko jest sobie wyobrazić by jutro w końcu zaskoczył. Oprócz tego i sezon w lidze, i polskiej i szwedzkiej nie jest tak dobry jak zeszły. Dopiero ostatnio, w końcu bardzo dobry występ w Częstochowie, gdzie obronił honor unii zdobywając 16 punktów. W tygodniu w Smedernie jednak już tylko 5 punktów, więc występ znacznie poniżej oczekiwać. W tym sezonie w GP Kasprzak przeważnie kończy jako ostatni bądź przedostatni, ostatnio zaliczył najgorszy występ zdobywając aż punkta. Jutro stawka, szczególnie ta czołowa będzie bardzo wyrównana i ciężko będzie wskoczyć KK do ósemki a tam Gollob chyba z pewnością się znajdzie. BO Tomek ostatnio w bardzo dobrej formie, na pewno ma jeszzce nadzieje na odrobienie straty do Hancocka i zdobycie brązowego medalu, co sam przyznaje. Przed rokiem drugie miejsce za Leigh Adamsem, i tylko zawody przed dwoma laty na torze w Malilli nie były dla Golloba zbyt dobre, bo tam był dopiero 14. Ostatnio jednak jak wspomniałem w świetnej formie, przeciwko właśnie Dackarnie Gollob zanotował komplet 15 punktów, tydzień wcześniej 11 w tym pokonał Nickiego także myślę, że jutro spokojnie będzie go stać na pierwszą ósemkę, na która raczej nie będzie stać pozostałych dwóch naszych zawodników a tak naprawdę to liczę na finał. Jeżeli tylko znów jakoś dziwnie nie wybierze pola startowego w półfinale, to finał i przeskoczenie Amerykanina jak najbardziej w zasięgu naszego najlepszego jeźdzca GP. 1-8 @ 1.3, ewentualnie 1-4 @ 2.5.
N.Pedersen-G.Hancock
vs
Duńczyk od bardzo dawno w nieziemskiej formie, ostatnio w końcu wygrał Grand Prix, co mimo tak dobrej jazdy zdarzyło mu się w tym sezonie dopiero po raz pierwszy. Jutro oczywiście stawiany w gronie faworytów ale to raczej żadna niespodzianka. W środę przeciwko Piraternie zanotował komplet 18 punktów, wcześniej brakło tylko oczka, raz pokonany przez Golloba, w lidze polskiej 16 punktów także widać, że Duńczyk na pewno dziś będzie liczył na kolejne, drugie pod rząd zwycięstwo i oddalenie się w klasyfikacji od Crumpiego. Szczególnie, że pozwoliłoby mu to na poddanie się operacji kamieni. Kiedyś wspomniał, że możliwe, że jeden turniej GP poświęci, także gdyby miał wystarczającą przewagę nad drugim Australijczykiem i nie kolidowałoby to z playoffami w lidze polskiej bądź szwedzkiej to pewnie by to zrobił ale do tego musi mieć wystarczającą przewagę. Przed rokiem Nicki dopiero 6, jednak może to troszkę mylić, bo w fazie zasadniczej zdobył komplet 15 punktów, jednak półfinał zdecydowanie mu nie wyszedł i skończył turniej z 16 punktami. W tym sezonie na torze w Malilli zdobył co, oczywiście komplet, co przyczyniło się do ogromnej sensacji i pokonania Dackarny przez beniaminka, w barwach którego startuje Duńczyk. Myślę więc, że tor, tak jak większość, zdecydowanie pasuje Nickiemu, potrafił pokonać w meczu na szczycie Andersena, Jonssona czy Lindgrena, więc i jutro nie powinien mieć z tym jakiegoś szczególnego kłopotu, szczególnie, że przed rokiem było podobnie. Greg jak już wspomniałem pomimo bardzo dobrego sezonu, czasami w ważnych biegach potrafi nie pojechać tak jak zawsze. Mimo wszystko w GP spisuje się nieźle, co pokazuje klasyfikacja w której Amerykanin jest 3. Ostatnio w Czechach wszedł do finału ale zajął w nim właśnie czwarte miejsce. Przed rokiem słabiutki występ w Malilli i dopiero 13 miejsce. W tym sezonie także bardzo słaby występ na torze G&B Arena i tylko 5 punktów, ale było to 20 maja. Mimo wszystko liczę, że jutro to Skandynawowie, oprócz Golloba będą wiedli prym w zawodach i Greg, pomimo, że jest bardzo dobrym żużlowcem z Nickim szans mieć nie będzie.
Heat 6 - zwycięzca - Nicki Pedersen (DEN)
N. Pedersen, P. Ljung, H. Andersen, N.K. Iversen
Nicki z pierwszego toru. Myślę, że pomimo, że w tym roku nie ma tak atomowych wyjść, to jednak dalej jest szybki. Po prawej ręce ma Ljunga, który dostał dziką kartą i nie powinien on być zagrożeniem, bo jest to średniej klasy Szwed. Na trzecim polu pojawi się Andersen i pewnie między nim a Nickim będzie walka o pierwsze miejsce. Jest zawodnikiem miejscowej drużyny także tor zna bardzo dobrze, ale Nicki na tym torze już nie raz pokazywał, że może być nie pokonany i myślę, że tego biegu nie przegra. Z czwartek toru kolejny Duńczyk, także mamy bieg prawdziwie skandynawski, jak na GP Skandynawii przystało. Niels jednak ma bardzo nie równą formę, czy to w lidze polskiej czy szwedzkiej ale również i w GP. Czasami ma przebłyski, jednak zdarzają się rzadko, w GP w tym sezonie tylko w Lesznie pokazał się z dobrej strony i dobrze zapowiadał się w GP Szwecji, jednak już w drugim starcie zanotował upadek, który wykluczył go z zawodów. Nicki w pierwszym biegu ma dość dobrą obsadę i możliwe, że zdarzy mu się tam nie wygrać a wtedy w tym biegu raczej spokojnie powinien dać radę.
Heat 8 - zwycięzca - T. Gollob
L. Dryml, S. Nicholls, B. Pedersen, T. Gollob
Gollob z czwartego toru jeździć lubi, co pokazał choćby w ostatnim GP, gdzie w półfinale wybrał to pole. Nie było ono dla niego wtedy szczęśliwe ale i obsada biegu była dużo silniejsza. Tym razem słabiutki Dryml z pierwszego toru, z drugiego Nicholls, który ten sezon też ma mocno średni, dopiero 10 miejsce w GP i tylko jeden dobry turniej, w Cardiff. O Bjarne już pisałem, stać go na pojedyńcze dobre biegi ale myślę, że nie będzie to ten. Ciężko powiedzieć jak będzie chodził trzeci tor, ale liczę, że Gollob zdoła się założyć na Duńczyka w pierwszym wirażu i spokojnie wygra. Po takim kursie ryzyko jak najbardziej do grania, szczególnie, że Tomek walczy jeszcze o brąz i zapewnia, że silniki, na torze w Malilli spisują się bardzo dobrze.
Heat 12 - zwycięzca - A. Jonsson
K. Kasprzak, L. Dryml, P. Ljung, A. Jonsson
Jest i bieg, gdzie spokojnie powinien wygrać nasz szczęśliwy "tata". Jonsson łatwiejszego biegu trafić nie mógł, jadą w nim trzej zawodnicy, którzy prawie na pewno podzielą się między sobą trzema ostatnimi lokatami. I do tego uskrzydlony Andreas. Myślę, że spokojnie założy się na kolege z reprezentacji, Ljunga i możliwe, że dojadą na "5 do 1". Kasprzak jest słabiutki w GP, boi się jeździć, do tego chyba maszyny także odstają od tych, które mają zawodnicy z czołówki. Dryml również jest bardzo słaby, jest to jego tor, bo jest drużynowym kolegą Jonssona, ale i to mu raczej nie pomoże. Ostatnio w lidze 1 punkcik i bardzo słaba postawa. Jonsson w tym biegu w zasadzie musi wygrać, bo ciężko mu będzie przegrać. Musiałby się naprawdę postarać, a licząc na finał w jego wykonaniu, ten bieg zdecydowanie musi być jego.
Heat 14 - zwycięzca - H. Andersen
H. Andersen. K. Kasprzak, S. Nicholls, Ch. Harris
Hans jak już wiemy jeździ na tym torze w szwedzkiej lidze, także zna go dobrze. Bieg raczej ze średnią obsadą. Oprócz Duńczyka pojawia się po raz kolejny słaby Kasprzak a także dwaj Anglicy. Anglicy w tym sezonie mocno poniżej oczekiwań, nie wiedzie im się w GP, Harris jest jeszcze niżej niż Scotti, na 12 miejscu i jemu także póki co udał się tylko jeden turniej, w Cardiff. Andersen powinien spokojnie najszybciej wyjść spod taśmy, Kasprzak raczej mu w tym nie będzie przeszkadzał, Anglicy zajmą się sobą i z dowiezieniem trójki Hans problemu mieć nie powinien, bo tor nie powinien mu przeszkadzać.
Heat 19 - zwycięzca - F. Lindgren
F. Lindgren, B. Pedersen, K. Kasprzak, N.K. Iversen
Po raz kolejny mamy kandydata do czwartego miejsca, także zostają nam już tylko dwaj przeciwnicy do pokonania. Jest Pedersen, a także PUK. Z pierwszego toru za to mamy gospodarza, Fredrika Lindgrena. Freddie bardzo dobrze zna ten tor, w lidze przez pierwsze kilka spotkań był na nim nie pokonany, co jest nie lada wyczynem. Będzie to myślę, ważny bieg dla szczegolnie Lindgrena i Pedersena ale to ten pierwszy raczej wyjdzie z niego zwycięsko. W lidze na tym torze po 10 kolejkach miał średnią 2,85, była to chyba najwyższa średnia w domu. Nie mam dalszych statystyk ale w dalszym ciągu stać go na pokonanie każdego. Przed dwoma tygodniami w 14 ważnym biegu pojechał na 5 do 1 z Jonssonem, Hampela, który tego dnia był bardzo szybki. Przed rokiem właśnie tu zadebiutował z dziką kartą i wszedł do ósemki, Myślę, że i tym razem młodego Szweda stać będzie na wejście do ósemki, a ten bieg, ostatnio w pierwszej fazie zawodów może być ważny ze względu na miejsce z którym zakwalifikuje się do półfinału, także nie będzie tu jakiegoś odpuszczania. Pierwszy tor, raczej da rade. |
|
|
|
|
|
 |
FAN
 BetFair Specialist Kapitan

Dołączył: 20 Lis 2005 Pochwał: 62 Posty: 3138 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: |31 Sie 2008|, 2008 23:34
|
|
|
real_fan - 726991
link do dwóch postów (bo to jako jeden, ale się nie zmieściło) -> część 1 i część 2
| FAN napisał/a: | No to zaczynamy nowy sezon ligowy.
Espanyol - Valladolid
30.08.2008 g. 20:00
Estadio Montjuic
Nowy sezon 2008/2009 w Lidze Hiszpańskiej rozpoczynamy od spotkania na wzgórzu Montjuic, gdzie kataloński Espanyol będzie podejmował Valladolid.
Już pierwszy mecz powinien nam przynieść sporo emocji, ponieważ obie drużyny będą chciały dobrze rozpocząć sezon co jest dość oczywiste, ale ważniejsze w sobotnim spotkaniu jest to, że prawie rok temu na inaugurację sezonu spotkały się właśnie te drużyny i to dokładnie w takiej konfiguracji! Przypomnę tylko, że spotkanie rozegrane rok temu zakończyło się dość sensacyjnym wynikiem 0:1.
Zacznijmy od gości. Spotkania przedsezonowe w wykonaniu piłkarzy Jose Luisa Mendilibara z początku nie dawały nadziei na większe, bądź lepsze rezultaty niż 15 miejsce z poprzedniego sezonu. Jednak im bliżej ligi, tym zawodnicy Valladolid spisywali się lepiej i lepiej.
Zobaczmy spotkania przedsezonowe drużyny Valladolid:
22-07-08 Íscar 3-1
25-07-08 Zamora 2-0
01-08-08 Zwolle 0-0
03-08-08 Mouscron 0-0
06-08-08 Gante 2-1
09-08-08 Brujas 0-0
10-08-08 ADO 3-0
14-08-08 Tenerife 2-0
16-08-08 Sporting Gijon 2-2
19-08-08 Villarreal 5-1
23-08-08 Athletic 5-2
O ile remisy z drużynami pokroju Zwolle, Mouscron czy Brujas kompletnie nie przekonują, nie wspominając o wygranych z drużynami typu Oscar czy Gante (czyli drużynami z 4 ligi), które są tutaj tym bardziej bez znaczenia. Trzeba jednak przyznać, że remis ze Sportingiem Gijon, czy dwa ostatnie bardzo przekonujące zwycięstwa to już znak, że w klubie dzieje się dobrze. Warto zauważyć, że Valladolid nie przegrał meczu w preseason’ie.
Spójrzmy jeszcze na transfery:
Przybyli:
Napastnicy: Henok Goitom (Murcia, wypożyczenie)
Pomocnicy: Haris Medunjanin (AZ Alkmaar), Fabian Canobbio (Celta Vigo), Damian Escudero (Villarreal, wypożyczenie)
Obrońcy: Luis Prieto (Athletic Bilbao)
Bramkarze: Jacobo Sanz (Numancia) i Justo Villar (Newells Old Boys)
Pozostałe: Antón (Racing de Ferrol, powrót z wypożyczenia), Asier (Alavés, powrót z wypożyczenia), Kike (Poli Ejido, powrót z wypożyczenia)
Odeszli: Asier Arranz (Xerez), Kome (Tenerife), Rafa (Getafe), Sisi (Valencia), Llorente (Villarreal), Alberto, Diego Camacho, Manchev.
Z pewnością dużą stratą jest odejście Llorente do Villareal. Napastnik ten potrafił sam zdobywać punkty dla drużyny Mendilibara. Wielką nadzieją jest jednak wypożyczony z Murcii Goitom. Sisi, który odszedł do Valencii przeniósł się od razu do Recreativo na wypożyczenie. Dobrym posunięciem ze strony zarządu było sprowadzenie za darmo Luisa Prieto z Athletic Bilbao. Obrońca to solidny i powinien wzmocnić tą formację w drużynie zeszłorocznego beniaminka. Fabiana Canobbio kibice z pewnością znają z występów z Celty Vigo, mam nadzieję, że szybko wkomponuje się w drużynę z Estadio Jose Zorilla i będzie czarował swoją grą. Bardzo interesuje mnie postawa Medunjanin’a z AZ, czy będzie to świetny transfer czy kompletne fiasko przekonamy się pewnie pod koniec sezonu. Niestety ligi holenderskiej nie śledzę, więc o tym zawodniku za dużo powiedzieć nie mogę.
Jakby jednak nie patrzeć, w poprzednim sezonie drużyna Valladolid potrafiła sprawiać niespodzianki (vide pierwszy mecz sezonu) i była często trudnym rywalem. Wtedy mieli jednak Llorente. W tym sezonie trud strzelania bramek przyjmą na siebie Ogbeche i sprowadzony Goitom i mam nadzieję, że ten duet nie raz nas zaskoczy. Pomoc wzmocniona Canobbio i wypożyczonym z Villarealu Escuerdo, wraz z Jonatanem Sesmą i Victorem i Alvaro Rubio może być tylko lepsza niż rok temu. Jak wspominałem Luis Prieto powinien wspomóc Alberto Marcosa, Garcie Calvo i Javiera Baraje. Jest jeszcze dwóch nowych bramkarzy, którzy z pewnością wywrą presję na Sergio Asenjo, żeby ten grał jeszcze lepiej, bądź też któryś z nowych zawodników zastąpi go między słupkami.
Ogólnie uważam, że Valladolid nie odegra w tym sezonie jakiejś znacznej roli w Lidze BBVA, ale liczę na kilka niespodzianek w ich wykonaniu. Drużyna solidna patrząc na poprzedni sezon i jestem przekonany, że walkę o utrzymanie w tym sezonie również będą w stanie wygrać.
A jak wygląda sytuacja u gospodarzy tego meczu?
Jeżeli chodzi o preseason, nie wygląda to bardzo źle.
19-07-08 Peralada 5-0
25-07-08 Swansea City 4-0
02-08-08 Manchester Utd. 0-1
07-08-08 Académica Coimbra 1-1
09-08-08 Os Belenenses 2-0
13-08-08 Volendam 2-2
15-08-08 Willem II 0-0
17-08-08 De Graafschap 1-3
19-08-08 NEC Nimegen 1-1
24-08-08 Udinese 1-0
Wygrane z drużynami pokroju Peralada czy Swansea to żaden wyczyn. Remisy z drużynami holenderskimi (i porażka z De Graafschap) to też nie powód do dumy. Jedynym wartym odnotowania wynikiem jest wygrana z Udinese w Trofeo Ciutat Barcelona i niska porażka z Manchesterem, ale jak widać po rozpoczęciu sezonu w Anglii, taka porażka to też nie sukces, ponieważ Manchester nie prezentuje się jakoś wybitnie i nie gromi rywali. Nowy trener Espanyolu - Tintín Márquez nie ma jeszcze chyba tak dobrego wpływu na drużynę jaką miał Valverde (odszedł do Olympiakosu, gdzie nie wiedzie się mu najlepiej). Zresztą o drużynie Espanyolu można było w zeszłym sezonie powiedzieć dwie rzeczy – grali wspaniale i grali fatalnie. Pierwszą część sezonu mieli świetną, fenomenalna seria wygranych i naprawdę świetna piłka, a później? Coś się nagle popsuło (z pewnością miało to związek z kontuzją Raula Tamudo) i Espanyol kompletnie przestał grać w piłkę. Wszystko to zaowocowało dopiero 12 pozycją na zakończenie sezonu, a trzeba przyznać, że można było myśleć nawet o Lidze Mistrzów w pewnym momencie.
Jeżeli chodzi o transfery to Espanyol nie był bardzo aktywny na rynku:
Przybyli:
Napastnicy: Jose Callejon (Real Madrid Castilla)
Pomocnicy: Roman Martinez (Arsenal Sarandi)
Obrońcy: Gregory Beranger (Numancia)
Bramkarze: Cristian Alvarez (Rosario Central)
Pozostali: Eduardo Costa (Gremio, wypożyczenie) i Sergio Sánchez (Racing Santander, powrót z wypożyczenia)
Odeszli: Camara (Goiás), Casilla (Cádiz), Albert Serrán i Fede Bessone (Swansea City), Jordi Gómez (Swansea City, wypożyczenie), Clemente Rodríguez (Spartak Moskwa), Lafuente (Athletic), Jonatas (Flamengo, wypożyczenie), Moha.
Jak widać z powyższego zestawienia jedynym ubytkiem, o którym warto wspomnieć jest Clemente Rodriguez, który w poprzednim sezonie wystąpił 17 razy w drużynie Espanyolu. Dużym wzmocnieniem i tak silnej już formacji ofensywnej jest Jose Callejon, perełka z Castilli. Powrót do składu Sergio Sancheza, który był na wypożyczeniu w Racingu również można nazwać wzmocnieniem, bo chłopak ma pojęcie o grze w defensywie i z pewnością przyda się w linii obrony. Najważniejsze jednak jest to, że zarówno Albert Riera jak i Luis Garcia zostają w klubie z Barcelony.
Patrząc ogółem na kadrę Espanyolu można stwierdzić, że jest ona lepsza niż ubiegłoroczna, co jest zrozumiałe bo kluby muszą się rozwijać. Niestety nowy trener nie przekonuje i mam obawy co do startu zespołu w lidze. Osobiście wydaje mi się, że w tym sezonie mimo uzupełnienia składu Espanyol nie odegra, podobnie jak jego najbliższy rywal większej roli w BBVA. Różnica między tymi zespołami polega jednak na tym, że Espanyol gra trochę bardziej ofensywną piłkę niż Valladolid, co niestety nie przekłada się na wyraźną różnicę pomiędzy tymi zespołami, czy to patrząc na bilans wygranych/porażek czy też na bilans bramkowy, ponieważ są one bardzo podobne.
W tym meczu nie spodziewam się jednak otwartej gry. Nie widzę też większego powodu dla którego Espanyol jest uważany za takiego faworyta. Średni kurs jaki dostaniemy na gospodarzy to tylko 1.87 a na gości 4.0 – gdzie jest wartość możecie spokojnie stwierdzić sami. Co ciekawe kilka dni temu kursy na Espanyol były jeszcze niższe, a obecnie tylko rosną. Faktem jest, że Valladolid nie prezentuje się świetnie na Montjuic, ponieważ przegrali tam aż 7 razy z 10 spotkań. Jednak z ostatnich pięciu spotkań Espanyol wygrał tylko raz. Dla odważnych polecam handicap na gości (@1.86 w Pinnacle) a ja sam upatruję tutaj małej ilości bramek. Jak mówiłem – pierwsze spotkanie sezonu, nie powinno nam przynieść bramkowej fiesty. W NordicBet dostaniemy aż 1.90 na under 2.5 i to polecam do gry.
TYP: under 2.5
Valencia - Mallorca
30.08.2008 g. 22:00
Estadio Mestalla
Zaraz po meczu w Katalonii przeniesiemy się bardziej na południe Hiszpanii, do Valencii, a dokładniej na Mestalla. Tam spotkają się dwie drużyny, których losy w poprzednim sezonie mogły być zupełnie przeciwne. Valencia walczyła do ostatniej kolejki o utrzymanie się w lidze, a Mallorca do ostatniej kolejki miała szansę na europejskie puchary. Przed sezonem większość kibiców widziałaby to odwrotnie, a już z pewnością kibice sobotnich gospodarzy liczyli na dużo lepszy sezon. Teraz nadszedł nowy, jeszcze trudniejszy sezon i kibice obu ekip mają nadzieję, że będzie dobrze.
Standardowo zaczniemy od gości. Już po samych spotkaniach przedsezonowych można stwierdzić, że Mallorca straciła trochę ze swojej zeszłosezonowej jakości. Gregorio Manzano będzie miał w tym sezonie pewne problemy, więc powtórzenie lokaty z ubiegłego sezonu będzie wyczynem bardzo trudnym.
Mallorca grała kolejno:
18-07-08 Rosenheim 8-0
20-07-08 Swarovski Wattens 4-1
22-07-08 Feyenoord 2-0
25-07-08 Wolfsburg 0-1
01-08-08 Hannover 96 4-2
03-08-08 Newcastle 1-0
09-08-08 W.B.A. 1-1
14-08-08 PSV 1-1
17-08-08 Castellón 3-1
22-08-08 Girona 1-1
Jak widać duże problemy sprawia drużynie z Balearów strzelanie bramek. Nie liczę dwóch pierwszych spotkań, bo to zespoły pół-amatorskie, a jedynym wyjątkiem nie potwierdzającym reguły było spotkanie z Hannoverem. Jeszcze w meczu z Castellón wpadło kilka bramek, a tak jak widzimy same undery. Zapewne nie tylko dla mnie Mallorca zawsze kojarzyła się z wysokimi wynikami, ponieważ więcej niż połowa spotkań (konkretnie 22 z 38) w lidze kończyła się z liczbą goli równą bądź wyższą niż 3. Obecne problemy spowodowane są głównie zmianami kadrowymi, gdyż takich osłabień ciężko szukać w innym hiszpańskim klubie.
Przejdźmy zatem do transferów:
Przybyli:
Napastnicy: Aduriz (Athletic Bilbao), Alhassane Keita (Al Ittihad)
Pomocnicy: Cleber Santana (Atletico Madrid), Jurado (Atletico Madrid, wypożyczenie), Oscar Diaz (Elche), Mario Suarez (Atletico Madrid), Marti (Sevilla)
Obrońcy: Corrales (Osasuna), Ayoze Diaz (Racing Santander), Josemi (Villarreal)
Pozostali: Víctor (Real Sociedad, powrót z wypożyczenia), Martí Crespi (Granada 74, powrót z wypożyczenia)
Odeszli: Victor Casadesus (Nástic), Delibasic (Hércules), Dani González (Elche), Tuni (Hércules, wypożyczenie), Güiza (Fenerbahçe), Jonás Gutiérrez (Newcastle), Ibagaza (Villarreal), Fernando Navarro (Sevilla), Borja Valero (West Bromwich Albion), Héctor, Basinas.
Gołym okiem widać, że Mallorca musiała być aktywna na rynku transferowym. Pytanie tylko czy te zmiany wyjdą klubowi na dobre? W mojej opinii nie. Jak można oddać swojego najlepszego strzelca, a zarazem Króla Strzelców całej ligi (Guiza), najlepszego podającego (Ibagaza), podstawowego obrońcę (Fernando Navarro) i jeszcze dwóch dobrych pomocników, którzy w poprzednim sezonie stanowili trzon drużyny (Jonas Gutierrez i Borja Valero)?! Nie chcę nawet wspominać, że zarówno Hector jak i Basinas również odegrali dość istotną rolę w poprzednim sezonie. Gdyby się uprzeć to można spokojnie stwierdzić, że ponad połowa składu z poprzedniego sezonu opuściła słoneczną wyspę Majorki.
Rozumiem, żeby taka sytuacja miała miejsce w jakimś małym klubie, potrzebującym dużego zastrzyku gotówki, ale żeby tak działo się w drużynie, która była o krok od Pucharu UEFA? Coś tu jest nie tak. Może gdyby „zmiennicy” wymienionych wyżej byli klasowymi zawodnikami, to te straty byłyby mniej odczuwalne. O ile Josemi, który ma wspomóc linię defensywną może zostać uznany za wypełnienie luki po Hectorze, tak Aduriz mimo pełnego uznania dla jego umiejętności nie będzie w stanie zastąpić Daniela Guizy. Jedyny pozytyw widzę w transferach pomocników, bo zarówno Ceber Santana, Jurado czy Marti to zawodnicy mający doświadczenie w lidze, a Jurado powinien wreszcie pokazać pełnie swoich możliwości, bo potencjał to on ma na miarę Rubena De la Reda. Nie wiem czy którykolwiek z pięciu nowych pomocników będzie prezentował poziom zbliżony do tego co potrafił Ibagaza, ale to jest jedyna formacja, o której można powiedzieć, że nie straciła.
Ogólnie rzecz biorąc, obawiam się, że nie będzie już tej overowej Majorki, jak w poprzednim sezonie. Ciężko mi również uwierzyć, że w tym roku będzie to drużyna, która sprawi niespodziankę na Camp Nou bądź osiągnie dłuższą serię zwycięstw. Niezależnie od sympatii jaką darzę ten klub z powodu ofensywnej piłki jaką prezentowali niestety muszę uznać, że środek tabeli to wszystko na co mogą w tym sezonie liczyć „Wyspiarze”.
A co ciekawego słychać w Valencii, którą wielu z nas miało już okazję oglądać na antenie TVP2 przy okazji spotkań o SuperPuchar Hiszpanii?
Drużyna z Valencii od dłuższego czasu boryka się z problemami finansowymi, które o mało co nie zepchnęły tej ekipy do Segunda. Zmienił się prezes, zmienił się zarząd, zmienił się trener i zmieniło się podejście niektórych zawodników. Ogólnie w kilku słowach można powiedzieć jedno – w Valencii nadszedł czas zmian, a jedną z najpoważniejszych będzie miejsce w lidze na koniec sezonu.
Spójrzmy jak Valencia prezentowała się przed sezonem:
26-07-08 Bochum 0-1
02-08-08 Borussia M'gladbach 2-4
09-08-08 Newcastle 1-2
12-08-08 Vitesse 3-1
17-08-08 Real Madrid 3-2
24-08-08 Real Madrid 2-4
Jak widać przygotowania do nowego sezonu trwały krótko, a raczej rozegranych zostało mało spotkań kontrolnych, ponieważ ostatnie dwa to pojedynki o SuperPuchar Hiszpanii. Trener Unai Emery z pewnością dużo uwagi poświęcił na zgranie i stałe fragmenty gry. Do tego musiał poznać swoją nową drużynę, dlatego pewnie tak mało spotkań kontrolnych. Już w pojedynku z Newcastle drużyna z Valencii nie grała wcale źle, a mecz przegrała. Z Vitesse już było lepiej, a pierwszy mecz z Realem był świetnym prognostykiem przed nowym sezonem i nikt nie wmówi mi, że Real przegrał na własne życzenie. W drugim meczu do pewnego momentu również Valencia prezentowała bardzo dobry futbol, jednak to co się stało w drugiej odsłonie to coś czego nie wytłumaczą najmądrzejsi tego świata, a moja teoria jest taka, że goście tamtego meczu po prostu za bardzo uwierzyli w wygraną grając 11 na 9 przy stanie 1:1. Ogólnie kibice mogą ze spokojem czekać na pierwsze mecze nowego sezonu, bo Valencia w tym roku może namieszać w czołówce.
A jak wyglądały sprawy transferowe drużyny z Mestalla?
Przybyli:
Napastnik: Pablo Hernandez (Getafe)
Bramkarz: Renan Brito Soares (Internacional)
Pozostali: Del Horno (Athletic, powrót z wypożyczenia), Manuel Fernandes (Everton, powrót z wypożyczenia)
Odeszli: Arizmendi (Zaragoza), 'Sisi' (Recreativo, wypożyczenie), Gavilán (Getafe), Jordi Alba (Nástic), 'Sunny' (Osasuna, wypożyczenie), Caneira (Sporting Lizbona), Mora, Cañizares.
Najważniejsze w tym okienku transferowym było dla Valencii zatrzymanie dwóch Davidów – Villi i Silvy. To się udało, mimo że obaj Ci zawodnicy byli w orbicie zainteresowań wielkich klubów, a za Villę płacono nawet 40 milionów euro. Vicente Soriano, nowy prezes Valencii dopiął swego, nie oddał swoich gwiazd a Villa dodatkowo podpisał nowy kontrakt. Drużyna Valencii będzie miała bardzo podobną kadrę jak w poprzednim sezonie. Jednak najważniejszym transferem tego lata dla klubu z Mestalla jest osoba nowego szkoleniowca, o którym już wspominałem. Unai Emery, który w poprzednim sezonie prowadził Almerię pokazał już, że zna się na rzeczy i potrafi poukładać drużynę, a także wyciągnąć z ze swoich zawodników maksimum możliwości co sprawia, że nawet drużyna mająca dobrych, solidnych, ale nie wybitnych zawodników, której możliwości kadrowe pozwalały co najwyżej na utrzymanie w lidze, zajęła w poprzednim sezonie 9 lokatę. Cóż więc taki szkoleniowiec może zrobić mając w kadrze Mistrzów Europy i innych graczy z wielkim potencjałem i dużymi umiejętnościami? Ja uważam, że Valencia w tym sezonie będzie się liczyła i to nie w walce o Puchary. Ja liczę, że drużyna pod okiem Emery’ego bardzo się rozwinie i będzie grała futbol na miarę swoich możliwości, a te plasują się w czubie tabeli. Ja widzę Valencię w walce o „pudło”.
Jeżeli chodzi o pierwsze spotkanie, to na pierwszy rzut oka możemy stwierdzić, że goście nie będą mieli łatwej przeprawy na Mestalla. Nie dość, że to będzie pierwszy mecz sezonu z tak trudnym rywalem, to jeszcze grającym u siebie. Kibice na Mestalla potrafią zrobić piekło zarówno swoim własnym zawodnikom, jak i rywalom, a ponieważ teraz kibice nie mają powodów do krytyki swojej drużyny to będą ją wspierać na każdym kroku, a zawodnicy powinni im się za to odwdzięczyć.
Wspominałem już osłabienia w drużynie z Balearów i podkreślę jeszcze raz, z pełną stanowczością – Daniela Guizy nikt tam nie zastąpi. Nie spodziewam się fajerwerków po Aritzie Adurizie, choć umiejętność strzelania bramek to on posiada. W sobotnim spotkaniu jednak to Valencia będzie prowadziła grę, to Valencia będzie przy piłce i to gospodarze tego spotkania będą strzelać bramki. Trzeba przyznać, że w meczach z Mallorcą nawet nieźle im to wychodzi, ponieważ w 11 spotkaniach na Mestalla w ostatnich 11 latach gospodarze strzelili 23 bramki, co dało im 8 zwycięstw, dwa remisy i spowodowało tylko jedną porażkę, co ciekawe – w ubiegłym sezonie, kiedy Valencia pod wodzą Koemana poległa u siebie aż 0:3. Teraz jeszcze ciekawostka: Valencia z tych 8 wygranych meczów, aż 6 kończyła wysoką wygraną - dwoma lub większą ilością bramek. Stąd odważniejsi mogą spokojnie zagrać azjatycki handicap -1 (zwrot w przypadku wygranej 1 bramką) po kursie 2.22 w bet365.
Trzeba jednak przyznać, że wygrana Valencii jest również dobrze wyceniana przez bukmacherów i zarówno w Bet-At-Home jak i w CentreBet dostaniemy 1.75 za wygraną gospodarzy i ten typ jestem w stanie polecić z pełnym przekonaniem.
Jednym słowem – Amunt Valencia!
TYP: Valencia
Osasuna - Villareal
31.08.2008 g. 19:00
Estadio Reyno de Navarra
W niedzielę o godzinie 19 spotkamy się na Reyno de Navarra gdzie Osasuna ugości wicemistrza kraju Villareal. Drużyna gospodarzy tego spotkania bardzo szczęśliwie pozostała w Lidze w poprzednim sezonie i zapewne wielu kibiców marzy o tym, żeby tym razem ich pupile nie sprawili im takiego horroru. Villareal natomiast przyjeżdża w glorii chwały, gdyż w maju tego roku osiągnęli oni historyczny dla klubu rezultat. Czy będą w stanie ponowić to osiągnięcie? Przekonamy się za kilka miesięcy.
Jeżeli chodzi o gości i ich przygotowania przedsezonowe, to Manuel Pellegrini z pewnością nie ma powodów do zadowolenia. Wyniki sparingów nie napawają optymizmem, a do tego jeszcze niewygodny rywal w pierwszej kolejce. Ciężko będzie zacząć.
Villareal prezentował się tak:
20-07-08 Navata 12-0
23-07-08 Vilamalla 10-0
25-07-08 Reus 1-1
29-07-08 Liverpool 0-0
02-08-08 Zaragoza 2-1
09-08-08 West Ham 1-1
15-08-08 Sevilla 0-2
16-08-08 Athletic 0-1
19-08-08 Valladolid 1-5
22-08-08 Udinese 0-1
Jak widać po pierwszych dwóch meczach z pół-amatorami strzelby Villarealu się chyba wystrzelały, bo później ciężko było o bramki. Planowa wygrana z Saragossą, bo to przecież druga liga, no i to by było na tyle, jeżeli chodzi o te dobre strony. Pozytywnie można jeszcze rozpatrzeć remis z Liverpoolem, bo West Ham powinien przez wicemistrza Hiszpanii zostać ograny. Remis z Reus też jest jakimś nieporozumieniem. Mogę zrozumieć porażkę z Sevillą, bo to jakby nie patrzeć jest mocna drużyna, ale żeby przegrać kolejno z Athletic, Valladolid i Udinese?! To chyba lekka przesada. Nie jestem przekonany co do postawy Villarealu na początku tego sezonu, szczególnie jak patrzę na wyniki preseasonu.
A jak działania na rynku transferowym?
Przybyli:
Napastnicy: Jozy Altidore (New York Red Bulls), Joseba Llorente (Valladolid)
Pomocnicy: Damian Escudero (Velez Sarsfield), Roberto Flores (River Plate), Ariel Ibagaza (Mallorca), Edmilson (Barcelona), Sebastian Eguren (Hammarby, wykupiony)
Odeszli: Damian Escudero (Valladolid, wypożyczenie), Felipe Manoel (Huesca, wypożyczenie), Marcos (Real Sociedad, wypożyczenie), Josemi (Mallorca), Somoza (Velez Sarsfield), Marco Rubén (Recreativo), Tomasson (Feyenoord), Jonathan Pereira (Racing, wypożyczenie), Mavuba (Lille), Martín Cáceres (Barcelona).
Jak widać w powyższym zestawieniu, działacze Villareal stwierdzili, że blok obronny mają wystarczająco mocny i nie trzeba go wzmacniać, niezależnie od tego, że Martin Caceres, który wrócił z wypożyczenia z Recreativo odszedł do Barcelony. Ja nie wątpię, że Godin, Cygan, Javi Venta i Joan Capdevilla będą stanowić o sile defensywy, a w obwodzie zostają jeszcze Gonzalo, Fabricio Fuentes i Angel Lopez, jednak transfer Caceresa nie był konieczny. Oby tylko obrońców Villareal omijały kontuzje, to będzie dobrze. Wzmocnienie ataku w postaci snajpera Valladolid Llorente i młodzika z ogromnym talentem z NY Red Bulls Jozy Altidore z pewnością przyniesie dużą korzyść, szczególnie, że w chwili obecnej Nihat i Rossi leczą kontuzje. Ja osobiście pokładam ogromne nadzieję w Altidore, ponieważ uwielbiam młodych perspektywicznych zawodników, bo tacy kiedy tylko dostają szansę, robią wszystko żeby ją wykorzystać. Środek pola również został wzmocniony i o ile nie podoba mi się kompletnie transfer Edmilsona, to jestem bardzo zadowolony z zakupu Ibagazy. Poczytam jeszcze i posłucham opinii na temat tego południowoamerykańskiego zakupu, ale znając Pellegriniego będzie to zawodnik wartościowy. Escudero dołączył Valladolid i tam powinien dostawać swoje szanse na rozwój.
Gdyby nie te bardzo słabe wyniki przedsezonowe uznałbym, że Villareal z pewnością powalczy o powtórkę z rozrywki, jednak mam pewne obawy co do postawy zawodników Żółtej Łodzi Podwodnej, najbardziej boję się o połączenie rozgrywek ligowych z pucharowymi, bo to jak wiemy nie zawsze wychodzi klubom na dobre. Tym razem jednak Villareal ma szerszą kadrę niż chociażby w zeszłym sezonie i tym razem nie powinni wybierać między rozgrywkami europejskimi a ligą. Mam nadzieję, że poradzą sobie na dwóch lub nawet trzech frontach. Celem oczywistym dla wicemistrza kraju powinna być w tym roku przynajmniej Liga Mistrzów, najlepiej bez eliminacji, a szczytem marzeń w przypadku Villareal będzie Mistrzostwo Kraju. Tego nie jestem w stanie zobaczyć. Jak również nie widzę w tym sezonie wygranej w końcowej klasyfikacji nad Barceloną. Wydaje mi się, że podopieczni Pellegriniego będą walczyć z Atletico o czwartą pozycję w lidze.
Jeżeli chodzi o drużynę z Reyno de Navarra to okres przygotowawczy został przepracowany bardzo poprawnie. Jose Ziganda dobrze ułożył drużynę na nowy sezon, a wyniki spotkań z preseasonu nie napawają nadmiernym optymizmem, ale również nie wołają o pomstę do nieba, jak na przykład u gości tego spotkania.
31-07-08 Real Unión 1-1
02-08-08 Real Sociedad 0-1
05-08-08 Barakaldo 3-0
08-08-08 Stoke City 2-2
09-08-08 Hull City 1-0
14-08-08 Huesca 0-1
16-08-08 Racing 2-1
20-08-08 Numancia 0-0
23-08-08 Vitesse 4-0
Jak widać porażki przydarzyły się z drużynami Sociedad i Huesca co nie powinno mieć miejsca. Jednak wygrana z Racingiem, czy przekonujące 4-0 z Vitesse już zmieniają obraz wyników przedsezonowych. Reszta wyników do przyjęcia, chociaż mecze z Realem Unión i Numancią powinny zakończyć się zwycięstwami.
A jak wyglądała „karuzela transferowa” w wykonaniu zarządu Osasuny?
Przyszli:
Napastnicy: Ezquerro (Barcelona)
Pomocnicy: Krisztian Vadocz (Nijmegen), Tiago Gomes (Benfica Lisbon, wypożyczenie), Sunny (Valencia, wypożyczenie), Masoud Shojaei (Al Sharjah)
Bramkarze: Roberto Fernandez (Gijon)
Odeszli: Iñaki Astiz (Legia Warszawa, wypożyczenie), Corrales (Mallorca), Jon Erice (Huesca, wypożyczenie), Carlos Vela (Arsenal, powrót z wypożyczenia), Astudillo (Alavés, powrót z wypożyczenia), Javi García (Real Madrid, powrót z wypożyczenia), Elía, Garde, Izquierdo, Arruabarrena (Legia Warszawa)
Jak widać dużą uwagę przykładano do wzmocnienia linii środkowej zespołu, co z pewnością się udało, bo zarówno Sunny jak i Tiaro Gomes to zawodnicy dobrze pasujący do drużyny Osasuny. Niestety muszę jeszcze poczytać na temat Węgra i Irańczyka. Ezquerro, który kariery w Barcelonie nie zrobił w Osasunie powinien się przyjąć i coś postrzelać. Ogromną stratą jest powrót do Arsenalu młodego Carlosa Veli, który błyszczał w poprzednim sezonie na prawej flance. To będzie ogromne osłabienie i ciężko będzie komukolwiek zająć jego miejsce.
Osasuna jako drużyna nie przekonywała w poprzednim i podobnie będzie w tym sezonie. Niezależnie od tego jak bardzo Ziganda by się nie starał to Osy po prostu nie mają argumentów na coś więcej niż dolne rejony tabeli. Reyno de Navarra nie jest tak świętym miejscem jak chociażby San Mames czy La Romareda, gdzie niezależnie od postawy drużyn z tych stadionów to właśnie obecność kibiców i gra „u siebie” niezmiernie pomagała. Osasuna przegrała w poprzednim sezonie aż 7 spotkań grając jako gospodarz i jeżeli nie poprawi tego wyniku w tym roku, to może być im ciężko wywalczyć ligowy byt na sezon 09/10.
Mimo tego nieciekawego opisu sytuacji gospodarzy, możemy znaleźć jeden duży pozytyw. Osasuna u siebie potrafi grać z Villareal. Na 11 spotkań aż 7 kończyło się wygraną gospodarzy, nawet w poprzednim tak świetnym sezonie dla gości polegli oni tutaj 2:3. Co ciekawe Osasuna nie przegrała w poprzednim sezonie z Villareal i jest jedną z nielicznych drużyn, które mogą się pochwalić takim wyczynem. Goście jak już wspomniałem wygrali tutaj trzy razy, ale tylko raz była to przekonująca wygrana (4:1), pozostałe były dość wymęczone (1:0). Z tego też powodu z pewnością nie postawię swoich pieniędzy na Villareal. Nie dość, że to dla nich niewygodny teren to jeszcze preseason nie przekonuje. Kolejnym powodem jest to, że ani Nihat, ani Rossi nie zagrają w tym meczu, co oznacza, że jedynym „starym” napastnikiem będzie Guille Franco. Nie przeczę natomiast, że goście posiadają argumenty, żeby zdobyć tu bramkę. Jeżeli natomiast uwzględnimy wygrane pojedynki Osasuny, nasuwa nam się wynik w granicach 2:1. Co ciekawe, jedyny remis na Reyno de Navarra brzmiał 2:2 – jednym słowem, overowo. Osiem z jedenastu pojedynków kończyło się overami. Czy tylko mi wydaje się, że ta seria znajdzie potwierdzenie i w tym meczu? Jak dla mnie typ z Pinnalce’a na over 2.25 (połowa stawki przegrana w przypadku 2 bramek) po kursie 1.91 to dobra propozycja i na to się skuszę.
TYP: over 2.25 1/2 zwrot
Numancia - Barcelona
31.08.2008 g. 19:00
Nuevo Estadio Los Pajaritos
Beniaminek z małego miasteczka Soria, położonego lekko na północy Hiszpanii podejmie dzisiaj na swoim malutkim stadionie (10.200 miejsc) Nuevo Estadio Los Pajaritos, trzecią siłę ubiegłego sezonu – FC Barcelonę. Barcelonę, w które tego lata działo się bardzo dużo szczególnie, jeżeli chodzi o personalia. Nowa osoba trenera (podobnie jak w drużynie gospodarzy), wielu nowych zawodników i zmiany kadrowe jakich niewiele osób było w stanie przewidzieć. Czy Mistrz drugiej ligi będzie w stanie zagrozić w jakikolwiek sposób tak silnemu zespołowi jak obecna Barcelona? I co najważniejsze, czy ich przygoda z Ligą BBVA będzie trwała dłużej niż kilka najbliższych miesięcy? Przekonamy się za kilka miesięcy.
Jak grała wielka Barcelona po takich zmianach? Spotkania przedsezonowe, to z pewnością jedno, ale to co zrobił Pep Guardiola jest dużym wyczynem. Bo jak inaczej nazwać taką metamorfozę zespołu, który na dobrą sprawę zespołem w poprzednim sezonie nie był? Teraz widać po Barcelonie, że dla każdego piłkarza z osobna liczy się przede wszystkim dobro klubu, a nie dobro stanu konta.
A mecze przedsezonowe wyglądały tak:
24-07-08 Hibernian 6-0
26-07-08 Dundee United 5-1
30-08-08 Fiorentina 3-1
03-08-08 Chivas Guadalajara 5-2
06-08-08 New York Red Bulls 6-2
13-08-08 Wisła 4-0
16-08-08 Boca Juniors 2-1
27-08-08 Wisła 0-1
Przyznam szczerze, że gdyby nie ta ostatnia plama na wynikach, można by śmiało stwierdzić, że Barcelona wraca na odpowiedni tor i nie dość, że prezentuje znów widowiskową, efektowną grę to jeszcze na tyle efektywną, że żaden z przeciwników nie ma nic do powiedzenia. O ile nie dziwią mnie wcale wyniki z HIbernian czy Dundee, to pogrom Chivas czy NY Red Bulls robi wrażenie. Wygrana w stosunku 3:1 z Fiorentiną też musi robić wrażenie, w końcu to czwarta siła ligi włoskiej. Mecz z Boca o Trofeo Joan Amper był chyba najtrudniejszym sprawdzianem dla podopiecznych Guardioli, ale mimo prowadzenia przeciwnika 1:0 graczom Blaugrana udało się wyciągnąć wynik w końcówce meczu i wygrać to spotkanie, a zarazem trofeum w ostatnich minutach. Tuż przed tym meczem przyszło się Barcelonie zmierzyć z Mistrzem Polski Wisłą Kraków i jestem przekonany, że większość polskich kibiców oba mecze oglądała w ogromnym napięciu. O ile o pierwszym wolelibyśmy nie wspominać, bo Barcelona pokazała swoją pełną dominację na boisku, grając to co chciała, tak w przypadku rewanżu w Krakowie można z pełną stanowczością powiedzieć, że nie tylko Wisła zagrała dobrze, ale też, że Barcelona ma jednak swoje braki. Rozumiem, że można mieć ogromną zaliczkę z pierwszego spotkania i odpuścić rewanż, ale w takim wypadku trener nie zabiera ze sobą pierwszego składu (szczególnie, że liga zaczyna się 4 dni później) na wycieczkę do „egzotycznego” kraju jakim jest Polska i nie mówi przed meczem, że wszystkie spotkania traktują bardzo poważnie i przyjeżdżają wygrać. Z pewnością nagrania z tego krakowskiego widowiska krążą już po wielu klubach w Europie, a w Hiszpanii ma je pewnie każdy, bo Wisła naprawdę pokazała, że z Barceloną można grać i wygrać. Z pewną dozą szczęścia, ale jednak można…
Jeżeli chodzi o transfery, to Barcelona w tym sezonie została, jak to określił jeden z moich znajomych, „królem wyścigu transferowego”. Trudno powiedzieć stanowcze „nie” patrząc na poniższe zestawienie.
Przyszli:
Pomocnicy: Aleksandr Hleb (Arsenal London), Seydou Keita (Sevilla)
Obrońcy: Henrique Adriano Buss (Palmeiras), Daniel Alves (Sevilla), Martin Caceres (Villarreal), Gerard Pique (Manchester United)
Bramkarze: Jose Manuel Pinto (Celta Vigo, wykup)
Odeszli: Marc Crosas (Celtic), Ezquerro (Osasuna), Henrique (Leverkusen, wypożyczenie), Ronaldinho (Milan), Oleguer (Ajax), Carlos Coto (Sevilla Atlético), Deco (Chelsea), Thuram, Zambrotta (Milan), Edmílson (Villarreal), Giovani Dos Santos (Tottenham)
Zastanówmy się więc, czy aby na pewno Barcelona została „królem wyścigu” czy po prostu dobrze wykorzystała czas i pieniądze i sprowadzono bardzo dobrych zawodników, którzy z pewnością uzupełnią kadrę, oraz ewentualne braki powstałe po transferach do innych klubów. Ja osobiście uważam, że tacy zawodnicy jak Alves czy Hleb powinni znaleźć miejsce w pierwszej jedenastce i o ile ten pierwszy nie będzie miał z tym problemu, tak Aleksandr będzie musiał bardzo dużo pracować na treningach, żeby przekonać do siebie Guardiole. Keita będzie świetnym uzupełnieniem Toure, w przypadku gdyby ten miał problemy zdrowotne, obaj też z powodzeniem mogą grać w środku pola, szczególnie na wyniszczenie rywala. Mnie osobiście bardzo cieszy odejście Deco, który poza jednym świetnym sezonem (jeszcze w barwach Porto) nie grał nic szczególnego, a jak sobie przypomnę te jego „fantastyczne” bramki, którymi tak bardzo zachwycali się niektórzy komentatorzy, to aż płakać się chce. Faktycznie, posiada on umiejętność strzału z dystansu, ale dużo ponad połowa bramek, które strzelał to szczęśliwe rykoszety. Cieszę się również, że zespół opuściły dwie gwiazdy, a konkretniej gwiazda i gwiazdeczka. Mowa tu o Ronaldinho, który prawdopodobnie w Milanie pod czujnym okiem swojego dobrze ułożonego kolegi (Kaka) będzie w stanie wrócić do formy i porzucić życie pełne zabawy i picia. Jeżeli ktoś nie wie kogo miałem na myśli pisząc „gwiazdeczka”, spieszę z wyjaśnieniami. Oczywiście Giovanni, który uznany został za jednego z najgenialniejszych piłkarzy młodego pokolenia, problem z tym, że poza talentem ma on nieciekawy charakterek, a jak nasłuchał się o swojej „wielkości” to już kompletnie stracił poczucie rzeczywistości. Myślał, że jest Bogiem na boisku i pewnie dlatego większość akcji, w których go widziałem kończyła się stratą piłki. W każdym bądź razie, obecnie jest w Tottenhamie i mam nadzieję, że Juande Ramos będzie w stanie wyciągnąć z niego to co najlepsze. Warto dodać, że do składu Barcelony włączeni zostali wychowankowie Pedro Rodriguez i Victor Sanchez. Obaj z wielką karierą przed sobą i jestem pewien, że Guardiola bardzo pomoże im w dalszym rozwoju.
Cóż więc można powiedzieć o Barcelonie w kontekście nadchodzącego sezonu? Gdyby się uprzeć, to można powiedzieć wszystko. Wydaje mi się, że najważniejsze będzie jednak to czego Rijkaard nigdy nie potrafił, a Guardiola „wprowadził” od pierwszego dnia kiedy został oficjalnie trenerem zespołu z Katalonii. Chodzi oczywiście o bycie zespołem, o jedność, o to, żeby być drużyną. Nie taką drużyną na papierze, listą nazwisk przygotowaną przez jakiegoś komentatora sportowego. Pep Guardiola już pokazał, że Barcelona będzie drużyną z prawdziwego zdarzenia, zespołem zjednoczonym w jednym konkretnym celu – wygrywać. W tym roku Barcelona musi i podkreślę to z całą stanowczością, musi zdobyć jakiś tytuł. Niech to będzie chociażby Puchar Króla, ale tytuł musi być, bo kibice chyba pękną z wściekłości. O personaliach drużyny katalońskiej chyba nie ma co się rozpisywać, bo każdy zna Eto’o, Henry’ego, Messiego, Iniestę czy Xavi’ego, o Puyol’u nie wspominając. A jeżeli ktoś nie ma pojęcia o tych zawodnikach, to i tak nie będzie zainteresowany ani tą drużyną, ani tą Ligą, ani tym żeby przeczytać to wszystko co napisałem wyżej.
Jeżeli chodzi o gospodarzy tego pojedynku, tego przysłowiowego Davida w walce z Goliatem, to trzeba przyznać, że bycie najlepszą drużyną drugiej ligi zobowiązuje do dobrych występów. Fakt, że jest to zaplecze Ekstraklasy, ale jednak. Kelnerzy tam nie grają.
W meczach przedsezonowych drużyna Sergio Kresica grała raczej ze słabymi drużynami, ale im bliżej sezonu tym rywale bardziej wymagający, co z pewnością jest dobrym krokiem, gdyż zawsze trzeba grać z najtrudniejszym możliwie przeciwnikiem, który jest w zasięgu umiejętności.
27-07-08 Norma 3-0
31-07-08 Guadalajara 1-0
04-08-08 Mirandés 1-0
09-08-08 Rayo Vallecano 1-0
10-08-08 Alavés 0-0
16-08-08 Real Sociedad 1-1
20-08-08 Osasuna 0-0
23-08-08 Zaragoza 1-0
Jak widać, Numancia gra raczej spokojny futbol. Duża uwaga w obronie (1! stracona bramka w preseason’ie) i niewiele okazji do strzelania bramek. Jeżeli to się potwierdzi w trakcie sezonu to mamy idealną drużynę underową. Na wyróżnienie zasługuje według mnie wygrana z Saragossą i to niecały tydzień przed Ligą. To dobry prognostyk.
Jeżeli chodzi o transfery to zespół z niewielkim budżetem nie mógł sobie pozwolić na wydatki pokrywające chciałby 1/10 tego co wydała Barcelona. Jednak trzeba przyznać, że przynajmniej dwóch zawodników zrobi w Numancii dużo dobrego.
Przyszli:
Napastnicy: Guayre (Celta Vigo), Roberto Platero (Racing Santander)
Pomocnicy: Alberto Montejo (Zaragoza), Dimas Delgado (Barcelona B), Jose Barkero (Albacete)
Obrońcy: Domingo Cisma (Almeria, wypożyczenie)
Bramkarze: Juan Pablo (Tenerife)
Odeszli: Jacobo (Valladolid), Sietes, Jordá (Poli Ejido), Beranger (Espanyol), Núñez (Guadalajara), Carmelo (Levante), Bolo, Sergio Aragoneses
Straty podstawowych zawodników jak Beranger czy Carmelo z pewnością mogą boleć, ale to nie jest w tej chwili ważne. Najważniejsze według mnie jest to, że w składzie Numancii jest dwóch jakże doświadczonych zawodników, którzy będą z pewnością prowadzić drużynę w pierwszej lidze. Grający w pomocy Barkero, które pamiętamy z występów w Sociedad a także, Guayre! Tak, dokładnie Antonio Guayre, ten który grał i strzelał fantastyczne bramki w drużynie Villareal, ten który reprezentował barwy narodowe Hiszpanii. Antonio Guayre, zawodnik świetny, ale przez dwa ostatnie sezony nękany kontuzjami. Przez dwa lata zagrał łącznie 602 minuty. O powrót do formy nie będzie łatwo, ale jak już forma wróci…
Co roku w Hiszpanii jest tak, że przynajmniej jeden z beniaminków odgrywa znaczną rolę w trakcie sezonu. Przynajmniej jedna z trzech nowych drużyn sprawia ogromną ilość niespodzianek i zajmuje niespodziewanie wysokie miejsce. Gdybym miał wskazać taką drużynę, byłaby to właśnie Numancia. Będę trzymał kciuki, aby Guayre jak najszybciej odzyskał swoją dawną formę, żeby Barkero dogrywał mu świetne piłki, a Cesar Palacios i Sergio Boris byli murem obronnym nie do przejścia. Jednym słowem tutaj upatruję niespodzianki i mam nadzieję, że Numancia pod okiem nowego szkoleniowca spisze się choć w połowie tak dobrze, jak Almeria w poprzednim sezonie.
Jeżeli natomiast chodzi o mecz, to jak wspominałem jest to pojedynek Davida z Goliatem i niestety nie widzę tutaj szans na niespodziankę. Szczególnie, że Katalończycy będą chcieli poprawić wizerunek po porażce z Wisłą, która może nie sprawiła im większych problemów w kontekście awansu, jednak sama w sobie nie powinna mieć miejsca. Jeżeli Pep będzie chciał może się to skończyć zdemolowaniem beniaminka. Postawiłbym na wygraną Barcelony bezsprzecznie, ale nie po kursie w granicach 1.50 bo to dużo za mało. Szczególnie jak spojrzymy na wyniki bezpośrednich spotkań, bo Numancia jeszcze nie wygrała w historii z Barceloną, ale… u siebie jeszcze nie przegrali! Trzy spotkania i trzy remisy. Gdyby współczynnik był wyższy to chętnie zagrałbym na przełamanie serii tych remisów, ale 1.50 nie przekonuje mnie w żaden sposób.
TYP: NO BET
Santander - Sevilla
31.08.2008 g. 19:00
El Sardinero
Gdyby spojrzeć na zeszłoroczną tabelę, uznalibyśmy to spotkanie za mecz na szczycie, bo jak inaczej nazwać spotkanie szóstej z piątą ekipą poprzedniego sezonu? Otóż, wydaje mi się, że w tym roku jedyną drużyną, która walczyć będzie o powtórzenie (i poprawienie) miejsca w tabeli będą goście z Sevilli.
Właśnie Sevilla. Taka kopalnia talentów, świetny klub na rozwój piłkarski, a ja do tej pory nie mogę odżałować, że Juande Ramos przeniósł się do Anglii. Nie ujmuję umiejętności Manolo Jimenezowi, ale Ramos miał w sobie to coś. Trzeba jednak przyznać, że ten sezon może być bardzo ciekawy dla Sevilli, bo to jak i z kim grali przed sezonem zdziwiło z pewnością każdego kibica.
19-07-08 San Fernando 4-0
24-07-08 Conil 9-0
25-07-08 Rota 3-0
01-08-08 Milan 1-0
03-08-08 Lokomotiv 3-0
08-08-08 Inter Milán 0-0
09-08-08 Arsenal 1-1
15-08-08 Villarreal 2-0
16-08-08 Cádiz 3-0
23-08-08 Málaga 2-0
Tak mocnych przeciwników nie miała chyba żadna drużyna w Hiszpanii. Milan, Inter, Arsenal, Villareal, Lokomotiv – to wszystko bardzo dobre drużyny. Pierwsze trzy mecze trzeba rozpatrywać raczej jako zabawę przedsezonową niż sprawdziany, ale fakt, że Sevilla nie przegrała meczu grając z bądź co bądź Mistrzem Włoch i wicemistrzem Hiszpanii to już sukces.
Rzut okiem na transfery i, chyba każdy będzie wiedział czemu można mieć lekkie obawy.
Przybyli:
Pomocnicy: Romaric (Le Mans), Acosta (Lanus), Duscher (Racing)
Obrońcy: Squillaci (Lyon), Fernando Navarro (Mallorca), Konko (Genoa)
Odeszli: De Sanctis (Galatasaray), Dani Alves i Keita (Barcelona), Poulsen (Juventus), Boulahrouz (Chelsea), Kerzakhov (Zenit), Hinkel (Celtic), Marti (Mallorca), Duda (Malaga), Casado (Recreativo), Cobeno (Rayo)
Widać, że straty Alvesa, Keity czy Poulsena będą odczuwalne, ale trzeba przyznać, że w Sevilli jest świetny dyrektor sportowy Monchu, który niemal od razu sprowadził zastępstwo w postaci Squillaci’ego, Konko czy Romaric’a. Nie są to może zawodnicy tak uznani jak wcześniejsza trójka, ale w Sevilli jeszcze poprawią swoje umiejętności.
Sevilla jest mocną drużyną i nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale czy nowi zawodnicy zastąpią starych liderów zespołu? Dobrze się stało, że w drużynie pozostali tacy zawodnicy jak Luis Fabiano, Jesus Navas czy Diego Capel, to będzie trio odpowiedzialne za ataki, do tego jeszcze zawsze groźny Kanoute i bramki będą. Obrona nadal solidna, więc nie ma się czym przejmować. Jedynym zmartwieniem jest środek pola. Czy Sevilla nadal będzie dominować i trzymać piłkę, jeżeli w składzie nie będzie Poulsena i Keity? Oby tak.
A na El Sardinero sprawy mają się nie najlepiej. Nie dość, że drużynę opuścił ojciec zeszłorocznego sukcesu Marcelinho, to jeszcze kalendarz rozgrywek jest tak „przeciwko” Racingowi, że ciężko będzie im o jakiekolwiek punkty na początku sezonu. O tym wszystkim za chwilę. Najpierw spójrzmy jak wyglądały przygotowania do sezonu w Santander.
25-07-08 Mainz 05 2-2
30-07-08 Waldhof Mannheim 3-0
01-08-08 Hamburg 3-2
06-08-08 Olympiakos 3-2
16-08-08 Osasuna 1-2
19-08-08 Éibar 1-1
23-08-08 Xerez 2-1
Pierwsze co rzuca się w oczy to ogromna ilość traconych przez Racing bramek. Wiem, że po części było to spowodowane brakiem w składzie Garay’a, ale jeden zawodnik nie może robić aż tak wielkiej różnicy. Co ciekawe Racing strzelał też dużo bramek, co w poprzednim sezonie nie było aż tak powszechne. Możemy więc mieć nadzieję, że taka kolej rzeczy się utrzyma i w meczach z udziałem kolegów Smolarka będziemy oglądać sporo goli. Zapowiada się overowo.
Jeżeli chodzi o transfery, to więcej zawodników ubyło z klubu, niż do niego przyszło, a największym osłabieniem jak już wspominałem jest odejście trenera Marcelinho, zobaczmy jednak jak przedstawia się „karuzela transferowa” w Racingu:
Przyszli:
Napastnicy: Pereira (Ferrol), Juanjo (Sevilla)
Pomocnicy: Vitolo (Celta Vigo)
Obrońcy: Ze Antonio (Borussia Moenchengladbach), Sepsi (Benfica Lizbona)
Odeszli: Duscher (Sevilla), Portilla i Jonatan Valle (Ponteferradina), Samuel (Las Palmas), Catalayud (Hercules), Orteman (Gremio), Jordi Lopez (Mallorca), Sergio Sanchez (Espanyol, powrót z wypożyczenia), Pablo Alvarez (Deportivo), Szetela (Brescia), Euzebiusz Smolarek (Bolton, wypożyczenie)
Dużą stratą jest powrót do Espanyolu Sergio Sancheza, bo jest to naprawdę dobry zawodnik, który potrafi bardzo dobrze się ustawiać i bronić dostępu do bramki. Z pewnością będzie go brakowało w Racingu. Rozegrał on 19 spotkań w poprzednim sezonie, czyli dokładnie połowę meczów jakie rozegrano w całym sezonie. Drugim ogromnym ubytkiem w składzie jest defensywny pomocnik Aldo Duscher, rozegrał 34 spotkania, strzelił 5 bramek i zaliczył dwie asysty. Violo z pewnością nie jest zawodnikiem o umiejętnościach zbliżonych do Argentyńczyka.
Jak już wspominałem wcześniej, sukcesu z poprzedniego sezonu nie da się powtórzyć. W tej chwili dla Racingu najważniejsze będzie utrzymanie stabilności i poprawna gra, szczególnie u siebie gdzie w poprzednim sezonie wygrali 11 z 18 spotkań. Jeżeli tą statystykę uda się utrzymać, to środkowe rejony tabeli powinny być spokojnie osiągnięte. Nic ponadto nie wróżę drużynie Racingu.
Jeżeli chodzi o pierwsze spotkanie, to jednym ze smaczków będzie powrót na El Sardinero Duschera, który przeszedł w te wakacje do Sevilli właśnie. Co by nie mówić i jak nie analizować, to Racing nie jest tą samą drużyną co w poprzednim sezonie, głównie z powodu zmiany szkoleniowca, a nawet w zeszłym roku Sevilla potrafiła ich ograć i to wyraźnie. O ile 4:1 w Sevilli było do przewidzenia, o tyle grająca wtedy słabo na wyjazdach drużyna gości, przyjechała na El Sardinero po 3 punkty, strzelając Racingowi 3 bramki nie tracąc żadnej. To pokazuje jak ciężko gra się zawodnikom Racingu z Sevillą. Bilans spotkań w Santander to jedna wygrana gospodarzy i po cztery remisy i porażki. Bilansu bramkowego lepiej nie wspominać, bo to jeszcze bardziej pogrąży kibiców gospodarzy. Wspomnę tylko, że w czterech wygranych meczach Sevilla strzeliła tutaj 14 bramek. Patrząc na preseason możemy śmiało powiedzieć, że bramki tutaj padną i to dość duża ilość. Jednym słowem over – za taki płacą 1.96 w Pinnacle. Do tego jak zobaczymy, że CentreBet oferuje najwyższy obecnie kurs (1.80) na Sevillę w zakładzie bez remisu (stawka zwracana w przypadku remisu) to nic tylko grać i to właśnie polecam. Wziąłbym czystą wygraną Sevilli, ale przez wzgląd na tak dużą ilość remisów na El Sardinero, wolę to podeprzeć azjatą (0). W niedzielę kibicujemy Sevilli.
TYP: Sevilla (0) zwrot
Sporting - Getafe
31.08.2008 g. 19:00
Estadio El Molimo
Na Estadio El Molino spotka się trzecia drużyna Segunda Division (obecnie Liga Adelante) i największy przegrany poprzedniego sezonu – drużyna Getafe. Każdy chyba pamięta co wyrabiali w poprzednim sezonie podopieczni (wtedy jeszcze) Michaela Laudrupa. Ten fantastyczny ćwierćfinał z Bayernem był wielkim wyczynem dla tego małego klubu spod Madrytu, ale odbił się później na postawie Getafe w końcówce sezonu. Nie dość, że nie wywalczyli miejsca dającego start w Europie, to jeszcze nie starczyło sił na wygranie w Pucharze Króla.
Zobaczmy jak Getafe spisywało się pod okiem nowego trenera Victora Munoza:
26-07-08 Gimnástica Segoviana 5-0
31-07-08 Olympiakos 0-1
02-08-08 Nuremberg 0-0
07-08-08 Lierse 3-0
09-08-08 Vitesse 2-0
10-08-08 SV Cuiyk 8-0
17-08-08 Rayo Vallecano 1-1
20-08-08 Salamanca 2-1
23-08-08 Volendam 3-0
Jak widać trochę pograli, ale niewiele z tych spotkań dało coś więcej niż typowy sparing. Z pewnością porażka z Olympiakosem się przyda, bo czegoś musiała nauczyć. Norymberga to też niezła drużyna, chociaż wydaje mi się, że Getafe powinno ten mecz wygrać. Reszta, raczej bez zbędnego komentarza. Remis z Rayo musiał być wypadkiem przy pracy.
Karuzela transferowa:
Przyszli:
Napastnicy: Roberto Soldado (Real Madryt)
Pomocnicy: Guerron (LDU Quito), Polanski (Borussia Moenchengladbach), Adrian (Celta)
Obrońcy: Ibrahim (Besiktas)
Odeszli: De la Red (Real Madryt), Redondo (Nastic), Pablo Hernandez (Valencia), Alberto (Albacete), Tena (Rayo), Nacho (Malaga), Luis Garcia (Tenerife), Pallardo (Levante)
Dużym osłabieniem będzie z pewnością nieobecność De la Reda, który wrócił do swojego macierzystego klubu, a także brak Pablo Hernandeza, który dziś (tj. sobota) zaliczył świetny występ w barwach nowego klubu – Valencii. Trzeba jednak przyznać, że transfer Soldado jest tutaj dużym wzmocnieniem i Żołnierz wraz z Manu del Morral’em będzie stanowili o sile ataku madrytczyków. Cieszy to, że Getafe nie musi wyprzedawać swoich zawodników, co z pewnością pasuje Munozowi, ponieważ kadra jaką posiada jest w stanie spokojnie powalczyć o środek tabeli, a może i coś więcej.
Drużyna gospodarzy, która awansowała w tym roku od razu ostro zabrała się do pracy i w trakcie przedsezonowych przygotowań rozegrali oni sporo spotkań towarzyskich:
26-07-08 Sporting B 1-0
30-07-08 Barakaldo 2-1
02-08-08 Marino 0-0
06-08-08 Ponferradina 1-1
09-08-08 Zaragoza 0-2
13-08-08 Pontevedra 2-0
16-08-08 Valladolid 2-2
18-08-08 Atlético 3-3
20-08-08 Cruz Azul 3-3
24-08-08 Milan 2-0
Co ciekawe, beniaminek w preseasonie przegrał tylko jeden mecz, z Saragossą. Na pochwały zasługują remisy z Atletico, Valladolid i Cruz Azul, bo to są drużyny, które z pewnością są lepsze od Sportingu. To wszystko jednak nie porównuje się z osiągnieciem fantastycznego rezultatu z ostatniej środy, kiedy to drużyna pod wodzą Manuela Preciado pokonała wielce utytułowany Milan.
A jak Kopciuszek prezentował się na rynku transferowym?
Przyszli:
Napastnicy: Maldonado (Betis)
Pomocnicy: Diego Camacho (Valladolid), Carmelo (Numancia)
Bramkarze: Ivan Cuellar (Eibar)
Odeszli: Roberto (Osasuna), Noel Alonso (Melilla), David Karanka (Irun), Hidalgo (Indepediente Medellin), Jony (Barcelona B, powrót z wypożyczenia), Chrus Bravo
Wiadomo, że jako zespół najbiedniejszy w gronie pierwszoligowców nie było szaleństw zakupowych. Miejmy jednak nadzieję, że większość zawodników, którzy potrafili coś zdziałać w drugiej lidze będzie w stanie zrobić coś w pierwszej. Niestety jednak panu Preciado nie wróżę sukcesów i za rok znów powitają ich w pierwszej lidze.
Niestety nie mam pojęcia jak może przebiegać to spotkanie. Sporting jest dla mnie zespołem najmniej znanym ze wszystkich i niestety mea culpa nie jestem dobrze przygotowany. Kursy na Getafe niby zachęcają, ale patrząc na dotychczasowe wyniki stwierdzam, że Sporting lubi grać z drużyną podmadrycką. Getafe nie przegrało w Gijon tylko w 2003 roku. Do tego dwa razy (z czterech) poniosło tam porażkę. Dla mnie to typowy mecz zagadka i odpuszczam typowanie. Chętnie jednak będę oglądał spotkania Sportingu, żeby nieco więcej nauczyć się o tej drużynie.
TYP: NO BET
Betis - Recreativo
31.08.2008 g. 19:00
Estadio Manuel Ruiz de Lopera
Na Manuel Ruiz de Lopera w Sevilli spotkają się drużyny, które w poprzednim sezonie nie osiągnęły zbyt wysokich pozycji w lidze, a co za tym idzie, nie uradowały swoich fanów. O ile jednak drużyna Betisu potrafiła grać ładną piłkę i sprawiać niespodzianki, jak np. wygrana z Barceloną (3:2) pod koniec sezonu, tak Recreativo może się pochwalić jedynie remisem u siebie z… Barceloną! To dopiero zrządzenie losu. Tyle, że Barcelona (w lidze) pod koniec sezonu była rozbita, a oba te wyniki zanotowane były odpowiednio pod koniec marca i w kwietniu. Nie mniej jednak nowy sezon niesie ze sobą nowe wyzwania i dla Betisu będzie to walka o pierwszą połowę tabeli, a dla Recreativo walka o utrzymanie.
Jak więc drużyna Manolo Zambrano prezentowała się w pretemporadzie?
19-07-08 Cartaya 4-0
26-07-08 Olhaenense 0-0
31-07-08 B. Linense 1-0
01-08-08 Algeciras 2-0
05-08-08 Málaga 2-1
07-08-08 Athletic 2-1
14-08-08 Motril 4-1
15-08-08 Málaga 1-1
23-08-08 Córdoba 2-1
24-08-08 Málaga 1-1
Nie ma co się oszukiwać, że przeciwnicy Recreativo w czasie przygotowań do sezonu nie byli zbyt wymagający. Jedynym „godnym” rywalem było Athletic Bilbao, ale o nich można przeczytać trochę niżej. Może i bilans spotkań towarzyskich robi wrażenie (7-3-0), ale jak ktokolwiek spojrzy na przeciwników Recre to z pewnością stwierdzi, że lepiej byłoby dziesięć spotkań przegrać, ale grać z drużynami z wysokiej półki. Z pewnością by to pomogło.
Jednak jak spojrzymy na transfery, zrozumiemy dlaczego kluby z którymi grało Recre musiały być słabe:
Przyszli:
Napastnicy: Marco Ruben (Villareal), Adrian (Las Palmas)
Pomocnicy: Sisi (Valencia, wypożyczenie), Nayar (Boca Juniors), Javi Fuego (Levante)
Obrońcy: Morris (Panathinaikos), Lamas (Defensor), Arzo (Murcia), Casado (Sevilla)
Bramkarze: Roberto (Atletico), Riesgo (Real Sociedad)
Odeszli: Caceres (Villareal, powrót z wypożycenia -> Barcelona), Dani Bautista (Hercules), Sinama-Pongolle (Atletico), Carlos Martins (Benfica Lizbona, powrót z wypożyczenia), Edu Moya (Celta), Sorrentino (Calgiari), Gerard (PAOK), Pampa Calvo (Boca Juniors), Marquitos (Real Sociedad), Barbosa (Estudiantes), Congo, Rosu, Luque
Nie dość, że z drużyny odeszli podpora defensywy – Caceres i świetny bramkarz – Sorrentino. To jeszcze najlepszy strzelec w historii (!) występów Recreativo w pierwszej lidze – Florent Sinama-Pongolle jest obecnie w stolicy Hiszpanii w Atletico. W sumie to z Recre „uciekło” mnóstwo zawodników, ale trzeba przyznać, że wielu też przybyło. Jednak w większości są to wypożyczenia (niektóre nie zaznaczone), tak jak na przykład Marco Ruben, o którego Zambrano bardzo zabiegał. Chłopak ma zostać nowym goleadorem drużyny z Huelvy, ale wątpię, żeby miał wiele okazji do nękania bramkarzy rywali. Miło, że w drużynie pojawił się Arzo, bo obrońca z doświadczeniem w Hiszpanii bardzo się przyda. Ogólnie Zambrano powinien pomyśleć nad jakąś superdefensywną taktyką, żeby ten sezon nie skończył się fatalnie. Niestety ale najstarszy Hiszpański klub będzie musiał się zmierzyć z widmem spadku, a najgorsze jest to, że w tym sezonie to może być fakt.
Jeżeli chodzi o Betis, to sprawa ma się zupełnie inaczej. Mimo, że spotkania przedsezonowe nie bardzo potwierdzają ambicje prezesa.
23-07-08 Sanluqueño 3-0
26-07-08 Chipiona 9-0
30-07-08 Roteña 5-0
02-08-08 Coria 3-1
09-08-08 Málaga 1-2
16-08-08 Elche 3-0
23-08-08 Almería 1-3
Porażki z Malagą i Almerią trochę źle rzutują na cały obraz pretemporady. Jednak reszta spotkań była rozstrzygana na korzyść drużyny z Sevilli i to była wyraźnie rozstrzygana. Nie ma co się jednak dziwić, skoro drużyny, z którymi grał Betis to raczej amatorka, poza trzema ostatnimi meczami. Paco Chaparro z pewnością dużo robił, żeby drużyna do sezonu była przygotowana dobrze fizycznie, bo to dla Betisu będzie ważne.
Transfery w tym roku nie przyniosły wielu nazwisk, ale przyniosły jakość. Prezes de Lopera mądrze inwestuje klubowe pieniądze i czas najwyższy, żeby zawodnicy Ci przynieśli lepszą erę.
Przyszli:
Pomocnicy: Emana (Touluse), Juanma (Levante), Mehmet Aurelio (Fenerbache)
Odeszli: Fernando i Miguel Angel (Malaga), Somoza (Villareal), Maldonado (Sporting), Doblas, Contreras
Jak widać z klubu odeszli dwaj bramkarze (!!), ale mając w kadrze magicznego Ricardo nie ma co się martwić o obsadę między słupkami. W składzie zostali najważniejsi z poprzedniego sezonu, czyli Edu, Gonzalez, Palone, Capi i Xisco. Jeszcze przed zamknięciem okienka transferowego może się okazać, że do drużyny dołączy Nery Castillo z Shachtara, a wtedy Rafael Sobis pożegna się z Sevillą i uda się na Bliski Wschód (za około 10 milionów euro). Dla Chaparro ważne jest, że będzie miał wreszcie zapewniony spokój w środku pola dzięki Aurelio. Jeżeli tylko Betis będzie w stanie poprawić grę obronną, a to powinno się udać dzięki pomocy Mehmeda, to jestem pewien, że pozycja w lidze będzie wyższa. Ofensywa im bliżej końca sezonu tym prezentowała się lepiej, można więc założyć, że nadal będzie się to poprawiać i ta gra będzie jeszcze skuteczniejsza.
Jakby nie patrzeć na to spotkanie, to mimo tego iż są to derby (regionu Andaluzji) to w tym meczu nie widać innego faworyta jak gospodarze. Jest coś co przeszkadza w takim stanowczym orzeczeniu – „pewna jedynka” – chodzi o bilans spotkań między Betisem a Recre. Na osiem spotkań, niezależnie gdzie rozgrywanych padło aż sześć remisów! Co gorsza w meczach na Manuel Ruiz de Lopera (4) padły trzy remisy i raz wygrali gospodarze i to nie przekonująco, bo 1:0. Co ciekawe, w żadnym z meczów tych drużyn nie padło więcej niż 2 bramki – nigdy! Tylko jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: „Każda seria się kiedyś kończy.” i wydaje mi się, że ta underowa seria skończy się właśnie w niedzielę. Oczywiście nie jest to przesądzone, bo równie dobrze mecz może zakończyć się wynikiem 2:0 dla Betisu, jednak kurs 2.10 na over 2.5 mogą zachęcić. Ja jednak skuszę się na wygraną gospodarzy, ponieważ mają oni z pewnością mocniejszą drużynę niż Recre, a żeby ten sezon był udany to z drużynami takimi jak Recreativo (i nie tylko) trzeba wygrywać, szczególnie u siebie. Skoro bukmacherzy prezentują nam kurs 2.0 na wygraną Betisu, to dlaczego z tego nie skorzystać. Czas wreszcie pokazać w Hiszpanii, że Sevilla to nie tylko klub o nazwie miasta, ale także Betis!
TYP: Betis
Atletico - Malaga
31.08.2008 g. 19:00
Estadio Vicente Calderón
Do stolicy Hiszpanii zawita Malaga, drużyna, która można powiedzieć przypadkiem awansowała do Ligi BBVA, co może się dla nich skończyć katastrofą. Naprzeciw nich wyjdą w niedzielę piłkarze, którzy wywalczyli awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów – Atletico Madryt.
Jak już wspomniałem, Malaga awansowała trochę przypadkowo, a przynajmniej nikt w klubie nie liczył na ten awans. Mimo wszystko jednak okres przygotowawczy został przepracowany bardzo poprawnie, chociaż wyniki sparingów nie zapowiadają sensacji w lidze.
01-08-08 Marbella 3-1
05-08-08 Recreativo 1-2
06-08-08 Athletic 1-3
09-08-08 Betis 2-1
15-08-08 Recreativo 1-1
22-08-08 Las Palmas 1-0
23-08-08 Sevilla 0-2
24-08-08 Recreativo 1-1
Wygrana z Marcella nie jest powodem do radości, jednak wynik 2:1 z Betisem to już pewnego rodzaju sukces. Bardzo ciekawe jest to, że Malaga aż trzy razy grała w tej pretemporadzie z Recreativo. Zespoły o podobnych możliwościach, więc nie dziwią dwa remisy i porażka. Ogółem nie wyciągając zbyt daleko idących wniosków Malaga niespodzianką w tym roku nie będzie.
A jak transfery?
Przyszli:
Pomocnicy: Luque (Granada 74), Nacho (Getafe), Fernando (Betis), Pere Marti (Elche), Duda (Sevilla), Miguel Angel (Betis)
Obrońcy: Manolo (Levante), Iban Cuardado (Murcia)
Odeszli: Carpintero (Cordoba), Hidalgo (Saragossa), Gerardo (Las Palmas), Erice (Huesca), Paulo Jorge (Benfica), Peragon (Hercules), Ivan Rosado (Melilla), Sandro, Jesule, Stosić
Największą stratą jest odejście Antonio Hidalgo, najlepszego piłkarza Malagi, od którego na boisku zależało niemal wszystko. Do tego odejście trenera. Nie wspominając o zawodnikach pokroju doświadczonego Ivana Rosado bądź Paulo Jorge. Malaga się sypie i poskładać to będzie bardzo ciężko.
Patrząc na to co się dzieje w tym małym klubie, nie chcę być złym prorokiem, ale nie widzę możliwości utrzymania się w BBVA. Trzeba przyznać, że przybycie takich zawodników jak Duda, Fernando czy Miguel Angel może wyraźnie pomóc, jednak na niewiele się to pewnie zda. Ogromna nadzieja w znanym nam sprzed kilku lat zawodniku o nazwisku Ballesta, znanym również jako Salva. Tak, to właśnie Król Strzelców Primera z 2000 roku jest czołowym napastnikiem Malagi, jednak w 13 meczach w poprzednim sezonie nie strzelił bramki, co może bardzo martwić. Wielu jednak liczy na odrodzenie się Salvy, ja również. Mam nadzieję, że przypomni sobie jakie to wspaniałe uczucie znów być goleadorem. Czas najwyższy. Mimo wszystko, wydaje mi się, że Malagę czeka los podobny do tego jaki spotkał w poprzednim sezonie Levante.
Jeżeli chodzi o gospodarzy, to wreszcie można powiedzieć o nich coś pozytywnego. Nie dość, że wreszcie od kilku lat udało im się awansować do Ligi Mistrzów, to jeszcze skład jaki mają obecnie pozwala poważnie myśleć o ataku na podium. Jednak po kolei. Preseason nie przekonywał, ale już ostatni mecz w eliminacjach do LM to zupełna odmiana.
13-07-08 Puebla 0-1
16-07-08 Cruz Azul 0-1
19-07-08 Tigres Monterrey 2-2
23-07-08 Toluca 1-1
02-08-08 Alcalá 4-0
05-08-08 Rayo Vallecano 4-2
13-08-08 Schalke 04 0-1
18-08-08 Sporting 3-3
20-08-08 Deportivo 1-2
27-08-08 Schalke 04 4-0
Jak widać jedynym pozytywem jest właśnie ostatni wygrany mecz z Schalke, co ważne właśnie w tym meczu do składu wrócił Sergio „Kun” Aguero i wydaje mi się, że to jest jeden z głównych argumentów tej fantastycznej postawy. Kun obecnie przejął rolę Fernando Torresa i od jego postawy głównie zależy to jak grają inni zawodnicy Atletico.
Jeżeli chodzi o transfery, to pierwszy raz od trzech lat można powiedzieć, że transfery były przeprowadzane z głową i liczyła się jakoś, a nie ilość.
Przyszli:
Napastnicy: Sinama-Pongolle (Recreativo)
Pomocnicy: Paulo Assuncao (FC Porto)
Obrońcy: Ujfalusi (Fiorentina), Heitinga (Ajax)
Bramkarze: Coupet (Lyon)
Odeszli: Reyes (Benfica), ROberto (Recreativo), Ze Castro i Mista (Deportivo), Jurado i Mario Suarez (Mallorca), Braulio (Saragossa), Cuellar (Sporting), Falcon (Celta), Abbiatti (Milan), Eller (Santos)
Javier Aguirre wreszcie ma poważnie wyglądający skład, bez dziesięciu nowych nazwisk, bez zamieszania w drużynie. Defensywe wzmocniło dwóch solidnych obrońców, środek pola został wzmocniony graczem FC Porto, a do duetu napastników Aguero-Forlan dołącza kolejny zabójczy snajper – Florent Sinama-Pongolle. Mając tak porządną drużynę, ułożoną już od poprzedniego sezonu Meksykanin może wreszcie myśleć zarówno o pierwszej trójce, jak i zawojowaniu Europy. Może nawet gracze Rojiblancos będą chcieli powalczyć o Mistrza? Argumenty z pewnością mają, a największym z nich jest jak już wspominałem Aguero. Jeżeli tylko zawodnicy Aguirre będą w stanie utrzymać dobrą formę, jak już się w niej znajdą to będą bardzo trudnym rywalem dla wielkich tej ligi. Zresztą, jakby nie patrzeć, Atletico również trzeba zaliczać do wielkich. W tym sezonie powalczą o „pudło”, ale niestety ja widzę ich tylko w walce o czwartą lokatę z Villareal.
Jeżeli chodzi o samo spotkanie, to faworyta raczej nie trzeba wskazywać. Jedyną niewiadomą jest rozmiar zwycięstwa drużyny gospodarzy. Malaga nie ma po prostu wystarczających umiejętności, żeby zagrozić bramce Coupet’a. Wydaje mi się, że zakład na to iż obie drużyny nie strzelą bramki (przynajmniej jedna nie może strzelić gola) po kursie 1.83 to dobry zakład. W Totomix’ie na przykład kurs na to, że Malaga nie strzeli bramki to 2.0! Jednym słowem, jestem pewien, że goście bramki nie strzelą. Atletico to spotkanie wygra, żeby spokojnie zacząć ligę, a rywala mają naprawdę bardzo wygodnego. Jedyną szansą dla gości jest nagły powrót do formy Salvy i jakaś jego błyskotliwa akcja. Kurs na wygraną gospodarzy trochę niski (1.44) i nadaje się do taśmy. Azjatami też nie jesteśmy rozpieszczani, bo za AH -1 (zwrot w przypadku wygranej 1 bramką) to kurs 1.65 – gdybym miał grać to najprędzej -1.5 na Atletico, bo kurs już dużo lepszy @2.25 w CentreBet i sam na coś takiego się zdecyduję. Oczywiście do tego zakład, że Malaga nie strzeli. Polecam!
TYP: Atletico |
|
|
|
|
|
 |
FAN
 BetFair Specialist Kapitan

Dołączył: 20 Lis 2005 Pochwał: 62 Posty: 3138 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: |31 Sie 2008|, 2008 23:36
|
|
|
Jako, że całość nie zmieściła się w jednym poście - podaję dwa, jako jedną całość.
Proszę mi wybaczyć opóźnienie związane z podaniem tego do konkursu, ale przed północą nie mogłem się pojawić.
real_fan - 726991
link do dwóch postów (bo to jako jeden, ale się nie zmieściło) -> część 1 i część 2
| FAN napisał/a: | A to dopiero akcja... chciałem to wszystko wysłać w jednym poście i nie mogę
Dostaję komunikat, że wiadomość nie może przekroczyć (uwaga!) 65500 znaków
W takim razie wklejam ostatnie dwa mecze tutaj, a raczej jedną analizę i zapowiedź analizy, bo z Realem się nie wyrobiłem, a chciałbym iść spać.
Athletic - Almeria
31.08.2008 g. 19:00
Estadio San Mames
W Bilbao na San Mames spotkają się dwie drużyny, które w poprzednim sezonie zaskoczyły nie tylko swoich kibiców, ale i obojętnych obserwatorów Ligi. Zarówno Athletic jak i Almeria spisały się dużo powyżej oczekiwań zajmując kolejno 11 i 9 lokatę na zakończenie. W niedzielę jednak zacznie się dla nich nowy sezon i nie będzie już tak łatwo. Szczególnie gościom, bo jak to się mówi „dla beniaminka najtrudniejszy jest drugi sezon”.
Kontynuując wątek beniaminka, zobaczmy jak Almeria prezentowała się w pretemporadzie:
02-08-08 Cartagena 1-1
09-08-08 Alicante 1-1
13-08-08 Sparta Rotterdam 2-2
16-08-08 Twente 1-0
17-08-08 Roda 2-1
23-08-08 Betis 3-1
24-08-07 Lorca 2-1
Na „dzień dobry” trzy remisy i to z bardzo przeciętnymi zawodnikami, ale później cztery kolejne zwycięstwa zwiastują niezłą formę przed sezonem. Trener Gonzalo Arconada widocznie dobrze porozumiał się z drużyną i nie zmienił za dużo, co owocuje, ponieważ zawodnicy z pewnością mają jeszcze w głowie uwagi i pomysł na grę Emery’ego. Jeżeli utrzymają poziom z poprzedniego sezonu, jest duża nadzieja na wynik w okolicach 10 miejsca, bo zawodników ku temu mają z pewnością.
Jeżeli chodzi natomiast o transfery:
Przybyli:
Napastnicy: Esteban Solari (Pumas), Pablo Piatti (Estudiantes)
Pomocnicy: Julio Alvarez (Numancia), Nieto (Castilla)
Obrońcy: Pellerano (Velez), Chico (Cadiz), Michel Macedo (Flamengo)
Bramkarze: Esteban (Celta)
Odeszli: David Rodriguez (Celta), Domingo (Numancia), Felipe Melo (Fiorentina), Cobeno (Sevilla), Paunovic (Partizan)
Największą stratą dla Almerii będzie brak w nowym sezonie Felipe Melo, jednak nie ma ludzi niezastąpionych, a pieniądze z transferu Melo z pewnością przydały się beniaminkowi. Widać, że w tej drużynie nadal będą stawiać na piłkarzy z Ameryki Południowej, co może się bardzo opłacić. W sumie to idealni kandydaci do gry w Almerii, ponieważ taktyka, technika i szybkość to najważniejsze atuty drużyny z Andaluzji.
Ogólnie rzecz biorąc w Almerii nie było takiej wyprzedaży jakiej się spodziewano. Ważne dla tego klubu jest to, że pozostał w nim Alvaro Negredo, najlepszy strzelec z ubiegłego sezonu, a do kadry dołączyło dwóch bardzo ciekawych napastników, którzy bez problemu będą w stanie wspomóc Alvaro w pojedynkach z każdą defensywą w lidze. Chodzi mi o Estebana Solarnego, który już zdążył się wypowiedzieć w sposób nie pozostawiający złudzeń: „Strzelałem gole w Argentynie, Meksyku, Włoszech, Belgii i na Cyprze. Teraz wiem, że potrafię to robić wszędzie.” – czy tak będzie? Mam ogromną nadzieję, że tak. Trzecim z tercetu ofensywnego i chyba najważniejszym z nich jest młodziutki (19 lat) i filigranowy Pablo Piatii z Estudiantes La Plata. Co prawda strzelił on „tylko” 12 bramek w 67 spotkaniach, ale… on ma w tej chwili tylko 19 lat! Jest porównywany do Messiego i Kuna Aguero, a niektórzy twierdzą nawet, że jest idealnym balansem między nimi. Czy to znaczy, że Almeria zakontraktowała geniusza futbolu? Przekonamy się niebawem. Chłopak ma dużo czasu, bo podpisał kontrakt na 7 lat. Dokładając do tej trójki niezwykle szybkiego i zwrotnego Crusata po lewej i dobrego technicznie Ortiza po prawej, będziemy mieli kwintet doskonały. Nie wiem, czy Arconada odważy się kiedykolwiek na takie ustawienie, ale potencjał jest. Gdyby nie ubytek Melo można by powiedzieć, że Almeria powalczy o wyższe cele niż rok wcześniej, jednak nie przesadzajmy. Jak zajmą dziesiąte miejsce w lidze też będzie dobrze, czego im życzę z całego serca. Kilka niespodzianek też zobaczymy w ich wykonaniu – to na pewno.
Teraz przyszła pora na gospodarzy z „Jaskini Lwa”, czyli Athletic Bilbao. Zobaczmy więc od razu jak Athletic spisywało się w meczach przed sezonem:
18-07-08 San Roque 7-0
19-07-08 Ayamonte 2-1
22-07-08 AS FAR 1-1
25-07-08 Udinese 3-0
30-07-08 Lemona 1-0
02-08-08 Charlton 1-0
04-08-08 Colchester 2-1
06-08-08 Málaga 3-1
07-08-08 Recreativo 1-2
10-08-08 Tenerife 1-3
12-08-08 Éibar 0-2
15-08-08 Cádiz 0-2
16-08-08 Villarreal 1-0
21-08-08 Conquense 1-1
23-08-08 Valladolid 2-5
Patrzymy i patrzymy na te wyniki i co? Szukajmy pozytywów. Z pewnością wygrana 7-0 z jakimś podrzędnym zespołem to nic. Kolejne wygrane różnicą jednej bramki z drużynami Charltonu, Lemoniady, Colchesteru czy kompletnie mi nie znanej drużyny o egzotycznej nazwie Ayamonte też nie są wielkim wyczynem. Plusem jest wygrana z Udinese, ale jak tak patrzę na te mecze Udinese z zespołami Hiszpańskimi to większość tych spotkań Włosi przegrali, więc to też nie jest osiągnięcie. 3:1 z Malagą powinno się powtórzyć w trakcie sezonu. Remisy z drużynami AS FAR czy Conquense wolałbym pominąć milczeniem, ale jednak wspomnijmy, że były. No to teraz przed „wisienką na torcie” trochę pobrudzimy, bo porażki z Teneryfą, Eibarem czy Cadizem nie miały prawa mieć miejsca. Porażka z Recreativo może się przydarzyć w lidze, a Valladolid dzisiaj (tj. sobota) pokazał, że gra bardzo dobrą piłkę, więc nie dziwi mnie takie rozstrzygnięcie, może jego rozmiary trochę za wysokie, ale Valladolid gra naprawdę świetną piłkę. Jedynym pozytywem jakiego mogę się doszukać w tych wszystkich meczach przedsezonowych, a było ich naprawdę dużo (chyba nawet za dużo) jest wygrana z Villareal i na tym możemy zakończyć.
Jeżeli chodzi o transfery, to zgodnie z tradycją w Bilbao zatrudnia się tylko Basków i dlatego wielu zawodników nie przyszło. Sporo jednak opuściło baskijski klub.
Przybyli:
Napastnicy: Inigo (Murcia), Velez (Barakaldo)
Pomocnicy: Del Omo (Eibar)
Bramkarze: Lafuente (Espanyol)
Odeszli: Moya (Barakaldo), Angulo i Aitor Ramos (Ecija), Aranzubia (Deportivo), Luis Prieto (Valladolid), David Cuellar (Murcia), Del Horno (Valencia, powrót z wypożyczenia), Toquero (Eibar), Zubiaurre (Elche), Exposito (Herkules), Tiko, Aduriz (Mallorca)
Jak widać wzmocnień nie poczyniono za bardzo, a z klubu odeszli obrońcy Prieto i Del Horno, a także napastnik Aduriz. To w sumie jedyne poważniejsze osłabienia, ale Athletic niezależnie od kadry i ewentualnych ubytków zawsze nadrabia walką i zaangażowaniem.
Problem w tym, że samo zaangażowanie w tym sezonie może nie wystarczyć. Powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu może być ciężkie, szczególnie, że inne ekipy głównie się wzmacniają, a Athletic tak jakby stoi w miejscu. W poprzednim sezonie jakoś bezboleśnie udało się uniknąć walki o utrzymanie, ale w tym sezonie może być ciężej. W klubie jest jednak nadal Joaquin Caparros, którego szanują wszyscy piłkarze w klubie, co jest bardzo dużym pozytywem. Do tego jest to świetny taktyk a z drużyny potrafi wycisnąć to co ma najlepszego i oby wreszcie największego reżysera gry Bilbao – Yeste omijały kontuzje i żeby trzymał on dobrą formę przez cały sezon. Wtedy będzie dobrze.
W poprzednim sezonie San Mames było twierdzą trudną do zdobycia. Udało się to tylko cztery razy, a zdobywcami byli: Atletico, Real, Villareal i Mallorca. Jak widać drużyny notowane wyżej niż Athletic w poprzednim sezonie. Bilbao często remisowało u siebie (8 z 19 spotkań), a jeszcze częściej w meczach, które rozgrywane były na San Mames padało mało bramek (15 z 19). Gospodarze niedzielnego spotkania mają też w zwyczaju remisować pierwszy mecz sezonu, tak stało się trzy razy w ostatnich czterech latach. Dokładając do tego fakt, że oba zeszłoroczne pojedynki tych dwóch ekip kończyły się (uwaga zaskoczenie!) remisami, możemy stwierdzić, że podobnie może być i tym razem. Oba remisy z zeszłego sezonu to 1:1, co potwierdza kolejną serię małej ilości bramek, które wpadają w meczach na San Mames. Ja jednak będę się upierał, że w tym sezonie będzie trochę inaczej, a konkretniej, że Almeria przechyli szalę na swoją stronę. Do tego jeszcze te smakowite kursy, które tym bardziej przekonują do gry. W tej chwili na wygraną Almerii płacą aż 4.0 w Pinnacle i uważam to za promocję, polecam jednak handicap +0.5 (czyli standardowe X2) po kursie 1.89 – widzę tu dużą wartość, szczególnie dlatego, że mecz może zakończyć się remisem. Dobrze za to zostały ocenione szanse na under 2.5. Najwyższy kurs jaki znajdziemy to 1.70 i to jest do przyjęcia, ale jakoś na singla mnie nie przekonuje. Na blogu poszukam czegoś ciekawszego, a tu polecam, jak pisałem wyżej – Almerię, która tego meczu nie powinna przegrać.
TYP: Almeria (+0.5)
Deportivo - Real
31.08.2008 g. 21:00
Estadio El Riazor
Analiza spotkania dopiero koło godziny 18 w niedzielę. Niestety sprawy rodzinne.
Jeżeli chodzi o typ to nie spodziewajcie się niczego. Typowy NO BET jak dla mnie.
Ogólnie: 4/5 + zwrot i 1/2 zwrotu
To chyba nie najgorzej jak na pierwszą kolejkę. |
|
|
|
|
|
 |
expekt_expert
 
Dołączył: 07 Lut 2007 Posty: 146 Skąd: Expekt_Land
|
Wysłany: |15 Wrz 2008|, 2008 09:22
|
|
|
Witam, po dłuzszej nieobecności - wracam
Zwycięzcą konkursu za miesiąc sierpień został: memfis
GRATULUJĘ !!!
I zapraszam do dalszej gry !!! |
_________________
|
|
|
|
|
 |
monster
 Podglądacz

Dołączył: 11 Sie 2007 Posty: 2
|
Wysłany: |30 Wrz 2008|, 2008 12:16
|
|
|
donpezo (5882258)
http://obstawianie.com/postlink/333990.htm#333990
| Cytat: |
Jako fanatyk piłki nożnej postaram się w tym poście zanalizować w miarę wszystkie nachodzące spotkania drugiej kolejki Ligi Mistrzów w grupach od A do H. Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia komuś pomogą, a co najważniejsze będą owocne w zyskach.
Grupa A
CFR - Chelsea
Bordeaux - Roma
Wydawałoby się, że w grupie A sprawa awansu będzie jasna, a tutaj mamy pierwszą niespodziankę. Mowa tutaj o meczu Romy z CFR Cluj, w którym mistrz Rumunii pokonał piłkarzy z Romy 2:1 i to na Stadio Olimpico. Zawodnikiem, który dał CFR cenne 3 punkty był Juan Culio. Oglądając skróty tego meczu muszę powiedzieć, że Roma nic nie zwojuje w Champions League z taką gra no chyba, że była to chwilowa słabość, ale osobiście w to wątpię. Tym bardziej, że już w najbliższą środę przyjdzie im się zmierzyć na wyjeździe z ekipą Bordeaux, która dość gładko uległa Chelsea na Stamford Bridge. Potwierdzając tym samym opinie ekspertów, którzy uważają, że podopieczni Luiza Felipe Scolariego są jednym z kandydatów do końcowego triumfu w Lidze Mistrzów. Francuskie zespoły mają to do siebie, że na własnych obiektach są niezwykle groźni, więc jeśli Roma chce wywieź komplet punktów to będzie musiała poprawić grę w poszczególnych formacjach, a przede wszystkim w defensywie, bo ta w ostatnim meczu spisywała się fatalnie. W drugim spotkaniu grupy A CFR Cluj będzie podejmować na własnym stadionie ekipę Chelsea. Patrząc na klasy obu drużyn można sądzić, że dla gości będzie to spacerek. Osobiście przyglądając się Rumunom muszę powiedzieć, że poczynają sobie całkiem nieźle, ale czy to wystarczy na The Blues? Nie sądzę. Może i udało im się pokonać Romę, ale Chelsea to nie Roma i tutaj choćby o punkt będzie niezwykle ciężko, tym bardziej, że Chelsea poznała smak finału i będzie chciała go powtórzyć, a żeby to zrobić trzeba odnosić zwycięstwa. W tej grupie nie ciężko jest wytypować faworyta, bez wątpienia jest nim Chelsea. Z drugim faworytem mam natomiast mały dylemat, ale patrząc na pozostałe 2 zespoły nie sadzę, aby któraś z nich postraszyła Włochów.
Moje typy na spotkania Grupy A.
CFR - Chelsea 2 1.45
Bordeaux - Roma 1X 1.45
Grupa B
Anorthosis - Panathinaikos
Internazionale - Bremen
W grupie B prawie każdy scenariusz jest możliwy. Na pierwszy rzut oka wszystko wskazuje na to, że sprawa awansu będzie należeć do Interu Mediolan i Werderu Brema. Włosi nie powinni mieć jakiś większych problemów z awansowaniem, ale Werder? Ostatni mecz z Anorthosis pokazał, że skuteczność mizerna, a jeśli chcę się myśleć o pokazaniu w Europie trzeba takie mecze wygrywać, tym bardziej, że przed nimi o wiele cięższe mecze. Mnóstwo szans podbramkowych, które kolejno marnowali Frings, Almeida, Altintop i Rosenborg, przy nie których nie wykorzystanych akcjach, nóż sam otwierał się w kieszeni. Teraz czeka ich wyjazd do Mediolanu, gdzie przyjdzie się im zmierzyć z Interem. W pierwszym meczu Włosi wygrali z Panathinaikosem 2:0 po golach Manciniego i Adriano. W ostatnich meczach ligowych dodam, że w wyjazdowych obie drużyny zgarnęły komplet punktów. Co do Interu to się spodziewałem zwycięstwa, ale Werder bardzo pozytywnie zaskoczył. Zwycięstwo 5:2 na stadionie Bayernu to nie lada sztuka, można powiedzieć, że niemoc strzelecka z poprzedniego meczu w Lidze Mistrzów została zrekompensowana. W tym meczu osobiście skłaniałbym się ku gospodarzom, ale nie wykluczony remis, gdyż Niemcy zdają sobie sprawę o co tak naprawdę grają. W drugim spotkaniu spotkają się tak naprawdę dwaj outsiderzy tej grupy. Mistrz Cypru będzie podejmować "Koniczynki" i tak naprawdę każdy rezultat w tym meczu jest możliwy. Pogoda nie będzie odgrywać jakiegoś większego znaczenia, gdyż obie ekipy są do tego przyzwyczajone w swoich ligach. Gospodarze to przede wszystkim dobra gra w defensywie i za pewne taka taktyka będzie na Panathinaikos, który występując w roli faworyta będzie chciał sforsować obronę Anorthosis. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem w tym meczu będzie under 2.5 gola.
Moje typy na spotkania Grupy B.
Anorthosis - Panathinaikos Under 2.5 1.60
Internazionale - Bremen 1 1.50
Grupa C
Shakhtar - Barcelona
Sporting - Basel
W grupie C nie powinno być niespodzianek. Barcelona i Shakhtar nie powinny mieć problemu z awansowaniem do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. W pierwszej kolejce Barcelona zgodnie z oczekiwaniami poradziła sobie z Sportingiem Lisbona 3:1. Gole dla "Bluagrany" zdobyli kolejno Marquez, Eto i Hernandez, natomiast dla Sportingu honorową bramkę zdobył Tonel. Barcelone tym razem czeka wyjazd na bardzo ciężki teren do Doniecka, gdzie będzie im dane zmierzyć się z miejscowym Shaktarem, który już nie raz udowadniał, że pokonać Ukraińców na ich własnym terenie jest niezwykle ciężko. Szakhtar co roku ma nadzieję na zwojowanie czegoś w LM, bo w lidze w ostatnich 10 sezonach nie spadli poniżej 3 miejsca. W eliminacjach bez problemów uporali się z Chorwackim Dynamem Zagrzeb, a w pierwszej kolejce pokonali na wyjeździe Basel 2:1. Jednak Barcelona to rywal z wyższej półki, ale atut własnego boiska zdecydowanie na korzyść Shakhtaru. Spodziewam się w miarę wyrównanego meczu jednak skłaniałbym się lekko w stronę gospodarzy, którzy na własnym boisku są bardzo groźni. Natomiast w meczu Sporting - Basel wszystko jest możliwe. Szwajcarzy co roku lepiej lub gorzej, ale grają na europejskich boiskach, więc doświadczenie mają spore. Sporting w poprzednich rozgrywkach Ligi Mistrzów zdobywał najwięcej punktów u siebie na Jose Alvalade, można powiedzieć, że to taki home team europejskich pucharów. Zapewne i w tym sezonie będzie podobnie, tak więc o zwycięstwo gości będzie bardzo ciężko. Można powiedzieć, że obie drużyny prezentują w miarę wyrównany futbol, ale jeśli miałbym wybierać to bardziej skłonił bym się w stronę FC Basel, gdyż mam do nich większy sentyment. W tym meczu tak jak mówiłem każdy wynik jest sprawą otwartą, ja natomiast typuje X2 i wydaję mi się, że to najprawdopodobniejszy rezultat.
Moje typy na spotkania Grupy C.
Shakhtar - Barcelona 1X 2.00
Sporting - Basel X2 2.30
Grupa D
Liverpool - PSV
Atlético - Marseille
Grupa D przez nie których nazywana jest również grupą śmierci. I nie ma co tu zbytnio polemizować, bo patrząc na zespoły, które się w niej znalazły to każdy scenariusz jest możliwy. Ale jeśli miałbym wybierać dwóch faworytów to bez wątpienie wskazałbym Liverpool i Atlético Madryt. W pierwszej kolejce to właśnie te dwa zespoły odniosły cenne zwycięstwa na wyjazdach, Liverpool pokonał Marseille 2:1, a Atlético dość gładko poradziło sobie z PSV Eindhoven 3:0. The Reds będą teraz podejmować na Anfield Road ekipę PSV, która wypadła bardzo słabo w meczu przeciwko Hiszpanom. PSV niemal co roku wymienia najważniejsze ogniwa w składzie. Tym razem klub opuścili Gomes i Farfan. Nową gwiazdą ma być Afellay, ale na dłuższą metę taka budowa składu sprawdza się, ale jedynie w Eredivisie, bo w europejskich pucharach z roku na rok PSV wypada coraz słabiej i nie będzie dla mnie niespodzianką jak i w tym roku szybko pożegnają się z Ligą Mistrzów. Liverpool bez problemu powinien sobie poradzić ze słabo dysponowanym rywalem. Chociaż patrząc na ostatni mecz ligowy The Reds mam małe wątpliwości. Remis z beniaminkiem Stoke City na własnym stadionie do przyjemnych nie należy, ale gra w europejskich pucharach to całkiem inna sprawa, tutaj motywacja jest o wiele większa. Tak więc 1 w tym meczu to jedyny słuszny wybór. Co do meczu Atlético z Marseille również skłaniam się ku gospodarzom. Zawsze podobała mi się gra Hiszpanów na własnym terenie, to tempo, pressing i agresywność powinny być przykładem dla wszystkich zespołów. Marseille za pewne obierze taktykę skoncentrowaną na defensywie, gdyż w takiej grupie każdy punkt na wyjeździe może być na wagę awansu. Mimo tego typuję zwycięstwo Atlético, które według mnie gra lepszy futbol, a przede wszystkim posiada atut własnego boiska, gdzie kibice są 12 zawodnikiem.
Moje typy na spotkania Grupy D.
Liverpool - PSV 1 1.40
Atlético - Marseille 1 1.60
Grupa E
AaB - Man. United
Villarreal - Celtic
W grupie E również mamy dość ciekawą sytuacją. Znajdują się tutaj 3 zespoły, które będą toczyć zażartą walkę o pierwsze miejsce w grupie. Jeśli miałbym typować zwycięzce to jednak skłoniłbym się ku Anglikom. Chociaż początek sezonu w wykonaniu Manchesteru dość słaby jak na taki zespół. Może powrót Krystyny coś ożywi w grze, bo jak narazie to brak koncepcji na rozgrywanie piłki w środku pola. Ofensywa też nie wygląda zachwycająco. Czerwone Diabły w ostatniej kolejce zremisowały z Villareal na Old Trafford 0:0 i muszę powiedzieć, że gdyby nie dwie kawy wypite wcześniej nie dokończyłbym tego spotkania. Tak naprawdę nic się nie działo. Teraz Manchesterowi przyjdzie się zmierzyć z Aab Alborg, które dość niespodziewanie zremisowało z Celticiem 0:0. Ale Manchester to całkiem inna półka i tutaj każde inne rozstrzygnięcie niż zwycięstwo gości nie wchodzi w grę, dla Alborgu zakwalifikowanie się do Champions League już powinno być dużym sukcesem. W drugim spotkaniu tej grupy Villareal będzie podejmować u siebie Celtic. Hiszpanie mają bardzo ciekawy skład z obiecującym skrzydłowym Santi Cazorlą oraz z młodym Włochem Rossim. Może ich gra nie wygląda jeszcze tak jak z poprzedniego sezonu, ale już widać, że łapią rytm i to tylko kwestia czasu jak zaczną straszyć swoich rywali. The Boys natomiast w Lidze Mistrzów spisują się bardzo przeciętnie. Jest to typowa drużyna, która większość punktów zdobywa na własnym stadionie. Tak jak pisałem wcześniej hiszpańskie drużyny mają to do siebie, że na własnym stadionie są niezwykle groźne. Tutaj również nie widzę innego rozwiązania jak czysta 1.
Moje typy na spotkania Grupy E.
AaB - Man. United 2 1.35
Villarreal - Celtic 1 1.50
Grupa F
Bayern - Lyon
Fiorentina - FC Steaua Bucureşti
Bawarczycy wracają do Champions League po nieobecności w tych rozgrywkach w poprzednim sezonie. Znaleźli się w grupie, która nie należy do jednej z najmocniejszych, ale też nie jest jedną z najsłabszych. Tutaj o pierwsze miejsce będą raczej walczyć tylko trzy zespoły, bo nie sądzę, aby Steaua była w stanie zagrozić swoim klasowym rywalom. W pierwszej kolejce Bayern pokonał Rumunów skromnie 1:0, ale trzeba powiedzieć, że gdyby nie szczęście Niemców to wynik mógłby być zupełnie inny. Tym razem Bawarczycy ugoszczą na Allianz Arena ekipę Lyonu, która zremisowała w poprzednim meczu z Fiorentiną 2:2. Podglądając ostatnio dokonania na krajowym podwórku Bayern zupełnie zawodzi. Przegrana dość wysoka u siebie z Werderem 2:5 i następnie remis ze słabiutkim Hannoverem mówi sam za siebie. Widać, że Bawarczycy mają problem w rozgrywaniu piłki. Te ciągłe dośrodkowania na bombardiera Luce Toniego, już nie zaskakują tak swoich rywali. Brakuje zdecydowanie zawodnika w środku pola, który miałby koncepcje na grę i właśnie takim zawodnikiem jest Franc Ribery. Tak więc mam nadzieję, że na wtorkowe spotkanie będzie już gotowy i zobaczymy wreszcie co to znaczy Bayern u siebie. Lyon natomiast w ostatnim spotkaniu ligowym pokonał na Stade Gerland Nancy 2:1. Tak naprawdę wszystko będzie zależeć od dwóch zawodników Benzemy i Govou, jeśli pokażą swój kunszt to mogą nawet powalczyć o zwycięstwo. Osobiście typuje w tym meczu X2, gdyż patrząc na postawę Bawarczyków w ostatnich dwóch meczach nie jestem przekonany co do ich zwycięstwa. W drugim spotkaniu faworyt jest tylko jeden. Są nim gospodarze zespół Fiorentiny, który nie powinien mieć problemu z pokonaniem mistrza Rumunii, który według mnie jest zdecydowanym outsiderem tych rozgrywek.
Moje typy na spotkania Grupy F.
Bayern - Lyon X2 1.95
Fiorentina - FC Steaua Bucureşti 1 1.45
Grupa G
Arsenal - Porto
Fenerbahçe - Dynamo Kyiv
Bardzo ciekawie zapowiada się rywalizacja w grupie G. Faworytami doi awansu są elipy Arsenalu i Porto, ale tak naprawdę nie należy lekceważyć Fenerbahce i Dynama Kyiv. W pierwszym meczu Kanonierzy zremisowali na wyjeździe 1:1 z ekipą Dynama. Powiem szczerze, że spodziewałem się wyniku remisowego w tym spotkaniu. Ale trzeba również powiedzieć, że sędzia pomógł trochę gospodarzom, gdyż według mnie podyktowanie rzutu karnego było trochę naciągane. Dzisiaj na Emirates Stadium przyjeżdża ekipa Porto, która w pierwszym spotkaniu pokonała Turków 3:1. Portugalczycy nie najlepiej wspominają wizyty na Wyspach Brytyjskich gdzie w meczach Ligi Mistrzów przegrali 9 meczy na 10 możliwych. Z zespołu odszedł Quaresma, który był najmocniejszym atutem Porto. Można śmiało powiedzieć, że to on napędzał zespół i gra toczyła się wokół niego. Do składu Arsenalu na to spotkanie wraca Nasri, który z Cescem Fabregasem tworzy bardzo udany duet. W dalszym ciągu nie będą dostępni Rosicky i Eduardo, ale to praktycznie żadne osłabienie, gdyż ci zawodniki nie grają już dłuższy czas. Po wpadce w meczu Premier League z Hull City Arsenal będzie chciał pokazać, że był to tylko wypadek przy pracy. Tak więc typuje w tym spotkaniu zwycięstwo gospodarzy, którzy nie powinni mieć większych problemów z pokonaniem rywala. W drugim meczu natomiast Fenerbahçe będzie gościć u siebie Dynamo Kyiv. Faworytem są gospodarze, którzy na własnym stadionie są niezwykle groźni co już nieraz udowadniali w Champion League. Podobnie jak Arsenal Turcy nie mogą sobie pozwolić na jaką kolwiek stratę punktów gdyż to moze skomplikowac im drogę do awansu. Tym bardziej, że rywal jak najbardziej do ogrania, tak więc w tym meczu również skłaniam się ku gospodarzom.
Moje typy na spotkania Grupy G.
Arsenal - Porto 1 1.50
Fenerbahçe - Dynamo Kyiv 1 1.85
Grupa H
BATE - Juventus
Zenit - Real Madrid
W grupie H faworytami do awansu są zespoły Realu Madryt i Juventusu Turyn. W pierwszej kolejce oba zespoły wygrały swoje mecze, Juventus pokonał Zenit 1:0, Real natomiast 2:0 pokonał BATE. Tym razem Włosi wybiorą się do Białorusi gdzie zagrają z tutejszym mistrzem kraju. BATE jest prawdziwą niespodzianką tego sezonu w lidze po 23 kolejkach są liderem, mając na koncie 53 punkty i dodam jeszcze, że nie przegrali jeszcze w tym sezonie żadnego spotkania, ale nie ma co zbytnio porównywac ligi bialoruskiej do rozgrywek Ligi Mistrzów. W tym meczy ciężko jest wskazać faworyta, niby Juventus powinien sobie poradzić z gospodarzami, ale z pewnością nie będzie łatwo. Do tego dochodzi brak kontuzjowanego Gianluigi Buffona co na pewno jest dużym osłabieniem Juventusu. Osobiście w tym meczu będę upatrywał niespodzianki i skłaniam się ku gospodarzom, typ 1X jak najbardziej prawdopodobny. W drugim spotkaniu Zenit podejmie na własnym stadionie ekipę Realu. Hiszpanie są w znakomitej formie, tacy zawodnicy jak Van Der Vaart, Van Nisterlooy czy Raul grają ostatnio wyśmienicie. Za Zenitem przemawiają dobre wyniki w lidze rosyjskiej, wygrana w superpucharze Europy z Manchesterem United i zwycięstwo w pucharze UEFA z Bayernem Monachium. W tym spotkaniu każdy wynik jest sprawą otwartą, ale jeśli miałbym wskazać zwycięzce skłonił bym się ku gościom.
Moje typy na spotkania Grupy H.
BATE - Juventus 1X 2.90
Zenit - Real Madrid 2 2.55
* Wszystkie kursy pobrane z Expekt.com |
|
|
|
|
|
 |
Wesley
 
Dołączył: 07 Wrz 2004 Pochwał: 5 Posty: 320 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: |19 Paź 2008|, 2008 14:17 Witam
|
|
|
Z uwagi na ZEROWE zainteresowanie tym konkursem - listopad, jest ostatnim miesiacem jego prowadzenia.
Moze uda sie uruchomić w jego miejsce jakiś inny. Czekamy na propozycje. |
_________________ Pozdrawiam,
Wesley
Jesteś osobą oglądającą moje posty |
|
|
|
|
 |
pershing [Usunięty]

Pochwał: 5
|
Wysłany: |20 Paź 2008|, 2008 15:09
|
|
|
mysle, ze ZEROWE zainteresowanie jest ogolnie forum, a nie tylko konkursem
** Komentarz dodany przez: Wesley: 2008-10-21, 23:19 **
pershing - myśle, że ten post nie bierze udziału w konkursie |
|
|
|
|
 |
pershing [Usunięty]

Pochwał: 5
|
Wysłany: |8 Lis 2008|, 2008 17:52
|
|
|
dlaczego nie |
| Ostatnio zmieniony przez pershing |8 Lis 2008|, 2008 17:53, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
Reklama:Najlepsza Szkoła Pokera w Polsce | BONUS 100% | Betting and Live results | Centrum Photoshop - PSHelp.pl | Informacje z pierwszej Piłki - Kicker.pl | Liga-Typerów.pl
|
|
| |
|
|
| |
|
|
| Strona wygenerowana w 2,41 sekund. Zapytań do SQL: 10 |
|